fot. La Vuelta / Cxcling Creative Agency

Tadej Pogačar bardzo pewnie wygrał 4. etap Vuelta a España. W drodze do tego sukcesu mistrz świata przejechał na solo aż 50 kilometrów, podczas których ten ponownie wykręcał liczby niedostępne dla reszty stawki. W/kg osiągane przez kolarza UAE Team Emirates-XRG kolejny raz robiły wrażenie.

Widowiskowa szarża Tadeja Pogačara na szosach Andory przyniosła mu nie tylko zwycięstwo na 4. etapie Vuelta a España i umocnienie się na pozycji lidera klasyfikacji generalnej, ale i 2 rekordy podjazdów, które przejeżdżali zawodnicy w ramach tego odcinka. Słoweniec z UAE Team Emirates-XRG poprawił najlepsze wyniki na Col de Beixalis (6,4 km; 8,7%) oraz Coll d’Ordino (9,7 km; 7,1%). W przypadku pierwszej z tych wspinaczek mówimy o przejeździe o niemal 1,5 minuty lepszym od dotychczas najszybszego, choć kolarski peleton wielokrotnie w przeszłości gościł na tym podjeździe.

Wrażenie robią jednak przede wszystkim nie czasy, a łatwiej porównywalne parametry takie jak W/kg, VAM czy aSLP. Choć Tadej Pogačar nie był naciskany przez rywali, to mimo wszystko w momencie swojego ataku wykręcił niemal 7 W/kg przez ponad 17,5 minuty, a następnie jadąc na solo potrafił nadal utrzymywać ponad 6,8 W/kg z przeszło 23 minut. To wartości, jakie są poza zasięgiem większości kolarzy na świecie, a na pewno te są nieosiągalne dla zawodników, których oglądamy na starcie tegorocznej edycji Vuelta a España. Mistrz świata tymczasem zapewne nie dał z siebie 100%, co tylko sprawia, że wrażenie po wtorkowym przejeździe jest jeszcze większe.


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułFelix Gall: „Jestem pod ogromnym wrażeniem siły zespołu”
Następny artykułAlberto Contador: „Sądzę, że Armstrong to ostatnia osoba, o której myśli Pogačar”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Krzysztof
Krzysztof

Myślę że większość kolarzy a może nawet wszyscy oprócz Pogacara chcieliby już zakończyć ten wyścig, koszulki juz rozdane a zwycięstwami etapów mogą być tylko kolarze odpuszczeni, czyli ci nie liczący się

Pro hip-hop
Pro hip-hop

A ja to nie wiem czy Tadej nie kombinuje tak, by teraz zrobić jak największą przewagę i móc potem w spokoju odpuścić swojego serdecznego przyjaciela Roglica, żeby sobie gość jeszcze na koniec poważniej kariery coś wygrał.

Marcin
Marcin

Jedyne co on może Rogliciowi oddać to jakiś etap jeśli ten zaatakuje w trzecim tygodniu i będzie z przodu na solo lub jak dam zaatakuje a Roglic jako jedyny zostanie mu na kole i nie będzie mu się chciało samemu jechać. Gdyby razem dojechali to jednak interes drużyny bierze górę. Choć przy 10 minutach zapasu na luzie mu pozwolą oddać etap koledze z konkurencyjnej ekipy. Bo jemu pozwalają na więcej.

Piotr
Piotr

@Krzysztof, moze w ogole nie organizowac wyscigow w najblizszych kilku latach tylko od razu wreczac zwyciestwo Tadejowi xd?

Pro hip-hop
Pro hip-hop

Marcin trochę ironizowałem ;). O ile się orientuję, to panowie nigdy nie byli specjalnie serdecznymi przyjaciółmi, przynajmniej w okresie, gdy Tadej zaczął detronizować Primoza, bo teraz to nie wiem. Co nie znaczy, że pewnie nie mógłby mu „oddać” zwycięstwa, gdyby tak się potoczyła sytuacja, a nawet jak nie, to i tak mam nadzieję, że Roglic po jakieś sięgnie.