środa, Wrzesień 19, 2018
tour de pologne

Wakacje? Morze? Parawany muszą poczekać! Przyzwyczailiśmy się już do widoku naszych rodaków odgrywających kluczowe role w największych imprezach kolarskiego kalendarza, jednak niespełna tydzień po zakończeniu Wielkiej Pętli nadchodzi ten szczególny czas, kiedy to polskie szosy stają się areną zmagań gwiazd zawodowego peletonu. Charakterystyczne dla minionych kilku edycji nawałnice zastąpią skradzione z południowych krain tropikalne dni i noce, jednak pozostałe elementy będą znajdować się na swoim miejscu: pagórki, panorama Tatr i rundy. Mnóstwo rund. I jeszcze więcej balonów! A do tego biało-czerwone sztandary, bo tegoroczne Tour de Pologne będzie bardziej polskie niż kiedykolwiek wcześniej.

Miejsce w kalendarzu nie jest idealne. Cierpiący na syndrom odstawienia bohaterowie Tour de France wybierają bardziej optymalne w kontekście lokalizacji, długości, prestiżu i szansy niezaistnienia zakrawających o miano klęski żywiołowej zjawisk pogodowych Classica San Sebastian. Powracające po długiej przerwie gwiazdy Giro d’Italia dopiero rozpoczynają natomiast swoje przygotowanie do drugiej części sezonu, w których Tour de Pologne pełni najczęściej rolę pierwszych kilku skłonów.

Mimo tej niedogodności, Czesławowi Langowi każdego roku udaje się przyciągnąć do udziału w imprezie interesujące nazwiska i stworzyć cieszące się imponującą oglądalnością widowisko, bez wątpienia największy kolarski wyścig w całym regionie. Fakt niczym niezawoalowanego wykorzystania narastających nie tylko w kraju, ale całej Europie tendencji o charakterze nacjonalistycznym do rozpędzenia machiny promocyjnej 75. edycji Tour de Pologne (“niepodległa”) nie musi się wszystkim podobać, jednak jest jeszcze jednym dowodem na to, jak sprytnym i szybko reagującym na zmieniające się potrzeby rynku jest organizator imprezy.

Tym razem walcząc o triumf w klasyfikacji generalnej najjaśniej świecić będą Thibaut Pinot (Groupama – FDJ), Simon Yates (Mitchelton – Scott), Davide Formolo (BORA – hansgrohe), Richard Carapaz (Movistar), Sam Oomen (Sunweb), George Bennett (LottoNL – Jumbo) czy Fabio Aru (UAE Team Emirates), podczas gdy o pobicie rekordu w Świątyni Sprintu pojedynek stoczą między innymi Andre Greipel (Lotto Soudal), Nacer Bouhanni (Cofidis), Alvaro Hodeg (Quick – Step Floors), Matteo Trentin (Mitchelton – Scott), Pascal Ackermann (BORA – hansgrohe), Phil Bauhaus (Sunweb), Sacha Modolo (EF Education First) i Giacomo Nizzolo (Trek – Segafredo).

Trasa kolejnych edycji Tour de Pologne nie sprowadza się do powielania jednego, sprawdzonego schematu, co ma miejsce chociażby w przypadku Tirreno-Adriatico, a również zawarta w nazwie sugestia, że powinna ona wieść dookoła kraju, traktowana jest zazwyczaj z dużym przymrużeniem oka. Jazda indywidualna na czas pojawia się i znika, podobnie jak etapy rozgrywane na dystansach zdolnych zawstydzić niejeden wyścig jednodniowy.

Tym, co łączy następujące po sobie odsłony naszego narodowego touru jest jednak dynamiczna mieszanka sprinterskich pojedynków i łamiących ducha pagórek po pagórku odcinków o iście ardeńskim charakterze, która każdego roku zapewnia agresywne i obfitujące w niespodzianki ściganie na tle zachwycającej polskiej przyrody oraz mniej zachwycających, ale jakże naszych blokowisk. Fakt, że na liście triumfatorów imprezy znajdują się między innymi Dan Martin, Peter Sagan czy Tim Wellens jedynie potwierdza, że jej trasa skrojona jest na miarę specjalizujących się w klasykach kolarzy.

Jak w nakreślone powyżej trendy wpisuje się rozpoczynająca się już w najbliższą sobotę 75. edycja Tour de Pologne?

Patrząc na ostatnie lata, w przypadku trasy niewiele się zmieniło. Trochę szkoda, że wyścig nie otwiera się aż tak na nowości lub sprawdzone rozwiązania. Może w końcu nadejdzie moment, kiedy królewski etap wyścigu wróci w Karkonosze? Organizatorzy mniejszych wyścigów udowodnili już, że da się zorganizować metę na ciężkich podjazdach (choć zawsze trzeba brać pod uwagę kwestie logistyczne). Jednocześnie czemu by nie odwiedzić tak ważnych kolarsko miejsc jak Sobótka? Finisz pod Wieżycą jest z pewnością do zrobienia. Do tego kilka dłuższych podjazdów, takich jak Puchaczówka, Spalona czy góra Żar czeka na swoją szansę.

Czas na krótką analizę i tej trasy, na której w tym roku przyjdzie się zmierzyć rywalizującym w imprezie zawodnikom. Podobnie jak w ostatnich latach, peleton spędzi siedem dni w południowej Polsce. Uszczypliwi kibice zauważają, że Tour de Pologne to druga wersja Małopolskiego Wyścigu Górskiego, lecz nie da się ukryć, że takie rozwiązanie pozwala maksymalnie utrudnić ściganie.

Etap 1, 4 sierpnia: Kraków  ›  Kraków (133.7 km)
Zaczynamy na spokojnie, praktycznie całkowicie płaskim etapem dookoła poprzedniej stolicy Polski. Z pewnością można się spodziewać, że o zwycięstwie zdecyduje finisz z peletonu, co pozwoli powalczyć sprinterom o żółtą koszulkę lidera. Co ciekawe, najtrudniejszy odcinek trasy, czyli podjazd do Lanckorony, zakończony zostanie… premią specjalną. Koszulka najlepszego wspinacza i tak jednak zostanie rozdana, gdyż organizatorzy przygotowali dwie premie czwartej kategorii w Bachowicach (1 km, 3,8%) i Kaszowie (0,9 km, 5,4%).

Etap 2, 5 sierpnia: Tarnowskie Góry  ›  Katowice (156 km)
W świątyni sprintu na pewno powalczą sprinterzy. Jak co roku, pod Spodkiem będziemy świadkami pojedynku najszybszych kolarzy w stawce, którzy… nie będą mieli się zgubić. Cała „wycieczka” po Śląsku i Zagłębiu będzie płaska jak stół, o czym świadczy brak jakiegokolwiek premiowanego podjazdu. Pokazuje to jedynie, że Czesław Lang przestał być zwolennikiem wciskania walki o bordową koszulkę nawet tam, gdzie francuskie wiadukty wydają się być potwornie ciężkie.

Etap 3, 6 sierpnia: Stadion Śląski  ›  Zabrze (140 km)
Trzeci i ostatni dzień przeznaczony sprinterom. „Piłkarski etap” także nie powinien być bardzo emocjonujący. Płaskie 140 kilometrów nie daje możliwości ataków, a przejazd przez Śląsk też nie powinien umożliwiać zabawy na wiatrach. Jedyna górska premia zostanie rozegrana w Rybniku, lecz 400 metrów podjazdu o nachyleniu 4,5% to nie wyzwanie nawet dla Pani Heleny spod trójki.

Etap 4, 7 sierpnia: Jaworzno  ›  Szczyrk (179 km)
No i zaczynamy zabawę w polskich górach. Ściganie w Beskidzie Śląskim jest poniekąd symbolem polskiego kolarstwa. Tym bardziej cieszymy się, że na trasie znowu pojawi się dobrze wszystkim znany Salmopol. Dodatkowo dwukrotny podjazd pod Zameczek, będący jednym ze stromszych w okolicy, pozwoli odczepić słabszych górali, a finał przy hotelu Orle Gniazdo pozwoli dynamicznym wspinaczom powalczyć o prowadzenie w wyścigu, podobnie jak w ubiegłym roku. Wszystko więc rozegra się w drugiej części etapu, a górskie premie ułożą się w kolejności – Salmopol (5,1 km, 5,9%), Zameczek (2,3 km, 8,6%), Salmopol (5,3 km, 6,7%), Orle Gniazdo (1,1 km, około 12%).

Etap 5, 8 sierpnia: Wieliczka  ›  Bielsko-Biała (152 km)
W ostatnich latach brakowało nam etapu, który idealnie pasowałby uciekinierom bądź zawodnikom lubującym się na nieco cięższych finiszach. Odcinek do Bielsko-Białej będzie w tej kwestii idealny. Na trasie na kolarzy czekać będą trzy górskie premie – Hucisko (1,1 km, 6,1%), Rychwald (1,6 km, 7,4%) oraz Przegibek (3,9 km, 6,5%), które pozwolą harconikom na oderwanie się od peletonu, a mocniejsze ekipy będą mogły tam pozbyć się sprinterów. Na koniec kolarze zmierzą się z ciężką rundą, gdzie do mety prowadził będzie około dwukilometrowy podjazd o nachyleniu około 3,5%, dochodzącym do 5%. Idealny teren dla Michała Kwiatkowskiego?

Etap 6, 9 sierpnia: Zakopane  ›  Bukowina Tatrzańska (129 km)
Podobnie jak w przypadku etapu numer 5, tutaj faworyci raczej nie będą się specjalnie szachować, bo nie bardzo będzie kiedy. Tym samym będzie to szansa dla uciekinierów, którzy będą mieli okazję naprawdę potężnie przeciągnąć się po Podhalu. Cztery rundy po podjazdach takich jak Łapszanka (6,7 km, 3,4%, maksymalnie do ponad 10%), Łapsze (1,1 km, 6,1%) i Czarna Góra (1,1 km, 7,5%) mogą nieco namieszać, lecz nie pozwolą na totalne rozerwanie peletonu. Dodatkowo meta etapu będzie miała miejsce na lekkim zjeździe w Bukowinie Tatrzańskiej, do której poprowadzi też dość łagodny pojazd (3,1 km, 6,5%). Idealny teren dla „drugich noży”.

Etap 7, 10 sierpnia: Bukovina Resort  ›  Bukowina Tatrzańska (136 km)
Ostatni, królewski etap  tegorocznego wyścigu to dwie trudne, lecz nie niesamowicie ciężkie rundy. Tym samym faworytem do wygrania odcinka może być kolarz bardzo lubiący dynamiczną jazdę. Na rundzie znajdą się podjazdy pod Łapszankę (2,7 km, 6,6%), Sierockie (4,6 km, 6%), Gliczarów (2,2 km, 8,5%) i finałowa wspinaczka do Bukowiny (3,4 km, 5,3%). W sumie jednak przewyższenia nie będzie wcale dużo, lecz mimo to walka powinna być bardzo ciekawa. Możliwe, że już na pierwszej rundzie zabawa zacznie się na dobre, lecz wiele zależy od chęci zawodników.

Wskazywanie faworytów wyścigu etapowego inaugurującego kolejną część sezonu nigdy nie jest łatwe, gdyż dane dotyczące bieżącej formy zastąpić trzeba tendencjami zaobserwowanymi w minionych latach.

Wszystkie oczy będą oczywiście zwrócone w kierunku Michała Kwiatkowskiego (Team Sky), którego udział w wyścigu wzbudza zdecydowanie najwięcej emocji. Czy po przykładnym pełnieniu roli pomocnika Chrisa Froome’a i Gerainta Thomasa w niedawno zakończonej Wielkiej Pętli, Polak znajdzie dość siły i motywacji, by odegrać pierwsze skrzypce w największym z rozgrywanych w kraju wyścigów etapowych?

Wywalczonego przed rokiem tytułu bronić będzie wspierany przez tradycyjnie silny skład BMC Racing Dylan Teuns, jednak młody Belg nie zdołał jeszcze ponownie nawiązać do fenomenalnej formy, którą imponował przez kilka letnich tygodni zeszłego roku. W tym kontekście największym rywalem Kwiatkowskiego może okazać się powracający do rywalizacji Simon Yates (Mitchelton-Scott), dla którego majowe Giro d’Italia okazało się jedynie o kilka dni za długie, by pokonać faworyzowanych Froome’a i Dumoulina.

Podczas gdy można się spodziewać, że Fabio Aru (UAE Team Emirates), George Bennett (LottoNL-Jumbo), Rohan Dennis (BMC Racing) i im podobni zajęci będą szlifowaniem formy na tyłach peletonu, walką o wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej 75. edycji Tour de Pologne powinni być żywo zainteresowani również Thibaut Pinot (Groupama-FDJ), Davide Formolo, Patrick Konrad, Emanuel Buchmann (Bora-hansgrohe), Sergio Henao (Team Sky) i Richard Carapaz (Movistar).

A ponieważ do największego z rozgrywanych w Polsce wyścigów etapowych przylgnęła łatka wylęgarni młodych talentów, warto również przyjrzeć się poczynaniom Sama Oomena (Team Sunweb), Pavela Sivakova (Team Sky) i Bjorga Lambrechta (Lotto Soudal), a w sprintach Ivana Garcii Cortiny (Bahrain Merida) i Alvaro Hodega (Quick-Step Floors).

 

75. edycja Tour de Pologne rozgrywana będzie od 4 do 10 sierpnia 2018.

Wstępna lista startowa > TUTAJ

 

Reklama

Polecane artykuły

Reklama

Najnowsze artykuły

Wout van Aert ucieka z ekipy Rompoot?

Belgijska telenowela, w której główną rolę odgrywa Wout van Aert zaczyna nabierać rozpędu. Wczoraj, na własny wniosek, utalentowany zawodnik postanowił rozwiązać swój kontrakt z...
Reklama