tour de pologne

Lato w Polsce. Morze parawanów i filet z dorsza za 200 zł na północy, spacery na Giewont w japonkach i bez zważania na buro-szafirowe chmury na południu, a pośrodku sianokosy, wielka płyta i barwne dmuchańce na trasie Tour de Pologne. Nasz narodowy tour od lat świetnie wpisywał się w luźną atmosferę początku sierpnia i typowe dla tego okresu zapotrzebowanie na niewyszukaną rozrywkę, dla jednych będąc powodem do dumy, dla innych zaś do zdających się nie mieć końca narzekań i zażenowania. Ten rok jest jednak inny. Będąc pierwszym wyścigiem etapowym WorldTouru po spowodowanej kwarantanną przerwie, a do tego rozpoczynając się w pierwszą rocznicę tragicznego wypadku Bjorga Lambrechta, 77. edycja Tour de Pologne staje przed sprawdzianem mającym udowodnić, że tu i teraz jest miejsce na imprezy sportowe tego kalibru oraz że my, jako naród, jesteśmy na nie gotowi. I być może jest to szczęście w nieszczęściu, bo tym samym przypomni licznym malkontentom, że pod względem organizacyjnym impreza Czesława Langa stoi na najwyższym światowym poziomie. Nie jest idealna, ale długo nie będziemy mieć lepszej.

Nie sposób prowadzić jakichkolwiek rozważań na temat Tour de Pologne, nie uwzględniwszy jego miejsca w kalendarzu, ocenianego jako, delikatnie rzecz ujmując, nieidealne. Niewielki odstęp czasowy dzielący wyścig od ostatniego etapu Wielkiej Pętli co prawda zapewnia mu wysoką oglądalność nie tylko w kraju, ale na całym świecie, ze względu na całe rzesze cierpiących na syndrom odstawienia kibiców, ale już na wysoką formę całkiem przyzwoitej pod kątem jakości stawki zawodników trudno jest liczyć. Nasz narodowy tour tylko w szczególnych przypadkach jest bowiem celem samym w sobie dla czołówki profesjonalnego peletonu, a znacznie częściej służy jako pierwsza faza przygotowań do hiszpańskiej Vuelty, rozpoczynającej się w drugiej połowie sierpnia. Sytuacja jeszcze bardziej komplikuje się w latach olimpijskich, kiedy Tour de Pologne przesuwany jest na czas rozgrywania Wielkiej Pętli, co automatycznie musi czynić z niego widowisko drugiej kategorii. Tak miało być również w tym sezonie, ale ponieważ w roku 2020 tylko 29 lutego odbył się zgodnie z planem, impreza Czesława Langa całkiem niespodziewanie znalazła się na świeczniku jako pierwszy wyścig etapowy rangi WorldTour od czasu rozegrania Paryż-Nicea. Jak wpłynie to na widowisko, które od lat popularyzuje kolarstwo szosowe pomiędzy Odrą i Bugiem?

Przejmująca cisza

Nie taki był plan, ale zgodnie z tym, co mówi na ten temat sam organizator wyścigu, najwyraźniej tak właśnie miało być: 77. edycja Tour de Pologne rozpocznie się w pierwszą rocznicę śmierci ścigającego się w barwach ekipy Lotto Soudal Bjorga Lambrechta, który na 48. kilometrze etapu z Chorzowa do Zabrza niespodziewanie zjechał z trasy i uderzył w betonowy przepust, mimo starań służb medycznych już nigdy nie odzyskując przytomności. 22-letni Belg odszedł zbyt wcześnie w okolicznościach, które do dziś nie zostały w pełni wyjaśnione, a zdarzenie to nieodwracalnie zmieniło nie tylko ubiegłą edycję wyścigu, ale odciśnie swoje piętno na kolejnych. Bjorg został na trasie Tour de Pologne z numerem 143 na plecach, który należeć do niego będzie tak długo, jak długo żywy jest wyścig Czesława Langa, a mieszkańcy śląskiego Bełku, w którym miał miejsce wypadek, pielęgnują jego pamięć i nazywają “swoim synkiem”. 

77. edycja największego z polskich wyścigów kolarskich rozpocznie się więc minutą ciszy, która będzie tym doniośniejsza, że wybrzmi pośród pustych trybun stadionu w Chorzowie. Konieczny do rozegrania imprezy w wyznaczonym terminie reżim sanitarny wymusza bowiem na organizatorach zastosowanie wielu obostrzeń, do których należą między innymi brak publiczności, stref kibica i tradycyjnie poprzedzających przejazd peletonu kolumn reklamowych. Znacznie skromniejsze będą też same ceremonie dekoracji.

Kolarska liga mistrzów

Można się z tego i podobnych mu frazesów śmiać do woli, ale być może jeszcze nigdy nie był on bliższy prawdzie. Czy pierwszy wyścig WorldTouru sezonu ma znaczenie? Kiedy jest nim Tour Down Under, ma je głównie dla Australijczyków, podobnie jak rozgrywany tuż po Wielkiej Pętli Tour de Pologne, przynajmniej w kontekście indywidualnych osiągnięć, jest ważny przede wszystkim dla naszych rodaków. Czy pierwszy wyścig WorldTouru po restarcie sezonu, który w dodatku liczyć będzie zaledwie trzy miesiące, ma znaczenie? Oh my god, yes!

Nie każdy już w pierwszym tygodniu sierpnia będzie znajdować się w optymalnej formie, czego dowiodło rozgrywane w skwarze i pyle Strade Bianche, ale kiedy wszystkie główne cele skumulowane zostały na przestrzeni kilkunastu tygodni, liczyć zaczyna się każdy dzień wyścigowy, każdy punkt do rankingu i każda możliwość skonfrontowania swojej dyspozycji z poczynaniami rywali.

Trzeba oddać Czesławowi Langowi, że pomimo niedogodności związanych głównie z kształtem kolarskiego kalendarza, co roku udaje mu się zachęcić do udziału w Tour de Pologne spore grono zarówno bardzo rozpoznawalnych i utytułowanych, jak również uznawanych za ponadprzeciętnie utalentowanych, młodych kolarzy. Nawet mając świadomość, że los pod tym względem tym razem uśmiechnął się do organizatorów imprezy, trzeba być pod wrażeniem zgromadzonych na liście startowych nazwisk, do których obok Rafała Majki należą Maximilian Schachmann, Richard Carapaz, Jakob Fuglsang, Mark Cavendish, Wout Poels, Fabio Jakobsen, Esteban Chaves, Simon Yates, Tim Wellens, John Degenkolb, Dylan Groenewegen, Wilco Kelderman czy Mads Pedersen.

Młodzież na pierwszym planie

I celowo nie wymieniłam tam nazwiska najnowszego przyszłego Eddy’ego Merckxa, czyli Remco Evenepoela, bo jego występ w Tour de Pologne ma być kolejnym dowodem na to, jak idealnym wyścigiem dla młodych zawodników jest nasz narodowy tour. Specyficzne miejsce w kalendarzu, do którego nieustannie się odwołujemy, odgrywa również i tutaj znaczącą rolę, ale nie mniej istotne jest połączenie wysokiej rangi imprezy z umiarkowanie wymagającą trasą, która pozwala rozpoczynającym swoje zawodowe kariery kolarzom na zaprezentowanie naturalnych na tym etapie rozwoju dynamiki, agresji i taktycznej nonszalancji. 

Jako cel istotny, ale w pełni osiągalny, Tour de Pologne zwrócił w przeszłości uwagę kolarskiego świata na Dana Martina, Petera Sagana i ostatecznie niespełnionego Moreno Mosera, a już całkiem niedawno na Dylana Teunsa i Pavla Sivakova. Można podejrzewać, że również i tym razem młodość zawładnie szosami południa Polski.

Burze i skwar

Tour de Pologne znane jest nie tylko z kolorowych, dmuchanych bram i szarżujących wzdłuż peletonu kucy szetlandzkich, ale również bardzo nieprzewidywalnej pogody, która potrafiła w przeszłości powalać na trasę ogromne, stare drzewa i zamieniać ulice w rwące potoki. Pomimo tego, co mogliśmy obserwować za oknami w ciągu ostatnich 24 godzin, prognoza dla południa kraju na czas rozgrywania wyścigu nie przewiduje ekstremów: temperatury nie powinny przekroczyć 30 stopni, aż do weekendu nie są też przewidywane intensywniejsze opady czy wyładowania atmosferyczne.

Trasa dla każdego

Momentami wymagająca, ale jednak pozwalająca zarówno sprostać, jak i zabłysnąć kolarzom niezależnie od ich doświadczenia i specjalizacji. Tak można podsumować charakter trasy Tour de Pologne, która również i w tym roku wpisała się w wypracowany przez lata schemat, nawet jeśli wcześniej organizatorzy sugerowali, że podejmą próbę dołożenia nadbagażu w postaci dodatkowych kilometrów przewyższenia

Ostatecznie otrzymaliśmy doskonale znaną mieszankę etapów typowo sprinterskich z takimi, na których wykazać się mogą zarówno specjaliści od pagórkowatych wyścigów jednodniowych, jak i rasowi górale.

Etap 1, 5 sierpnia: Chorzów – Katowice, 195,8 km, płaski

Pierwszy dzień rywalizacji rozpoczniemy na zalanym ciszą stadionie w Chorzowie, a zakończymy finiszem z peletonu na położonej w okolicach katowickiego Spodka al. Korfantego, sympatykom kolarstwa szosowego znanej jako świątynia sprintu. Zarówno charakterystyka tej tradycyjnej już dla Tour de Pologne końcówki, jak i świetni sprinterzy w stawce stanowią gwarancję, że będzie szybko i dynamicznie.

Etap 2, 6 sierpnia: Opole – Zabrze, 151,5 km, płaski

W tym miejscu moglibyśmy napisać praktycznie to samo co wyżej, zamieniając jedynie nazwy miast. Szansę ponownie dostaną sprinterzy, których, na szczęście, w peletonie nie zabraknie. Dodatkowo wydaje się, że finisz w Zabrzu będzie bardziej „klasyczny”. Warto zwrócić uwagę na pierwszą część etapu, gdzie umiejscowiony został podjazd pod Górę Świętej Anny. Z tym wzniesieniem sprawa jest prosta – jeśli gdzieś rozdawać punkty do klasyfikacji górskiej na płaskich etapach, to właśnie w takich miejscach.

Etap 3, 7 sierpnia: Wadowice – Bielsko-Biała, 203,1 km, pagórkowaty

Odcinek z Wadowic do Bielska-Białej jest jedynym w całym wyścigu, który faktycznie został utrudniony. Pytanie tylko, czy wystarczy to zawodnikom chcącym powalczyć w klasyfikacji generalnej. Ostatnie 40 kilometrów będzie bowiem stosunkowo proste. Wszystko za sprawą dobrze znanych rund w stolicy Podbeskidzia, które do łatwych nie należą, ale też nie powinny wprowadzić dodatkowej selekcji.

Zdecydowanie kluczowa będzie jednak środkowa część etapu. Do pokonania będą 4 podjazdy 1. kategorii i trzy drugiej, gdzie z pewnością tempo powinno być mocne. Co prawda podjazdy pod Kocierz umiejscowione są w pierwszej części rywalizacji, lecz już tam możemy spodziewać się naciągnięcia peletonu. Do najważniejszej selekcji powinno dojść za to na dwóch wspinaczkach pod Przegibek, które co prawda nie są specjalnie strome, ale z pewnością pozwalają na organizację akcji zaczepnych.

Etap 4, 8 sierpnia: Bukovina Resort – Bukowina Tatrzańska, 152,9 km, pagórkowaty

Drugi z trudnych etapów na trasie tegorocznego Tour de Pologne to klasyczny wyścig na rundach wokół Bukowiny Tatrzańskiej. Na całej trasie w sumie do pokonania będzie 10 wzniesień, z czego sześć sklasyfikowanych. Cała rywalizacja rozegra się więc na krótkiej ściance w Łapszance, legendarnym już podjeździe do Gliczarowa oraz na poprawce pod Olczański Wierch. Do mety z kolei poprowadzi podjazd pojawiający się na trasie naszego narodowego wyścigu od wielu lat – niezbyt trudny, ale skumulowany na wcześniejszych wzniesieniach wysiłek sprawi, że odegra rolę.

Etap 5, 9 sierpnia: Zakopane – Kraków, 188 km, płaski

Zakończenie wyścigu w dawnej stolicy naszego kraju to także nieodłączna część Tour de Pologne. Z jednej strony nieco szkoda, że Lang Team nie zdecydował się na organizację wieńczącego rywalizację etapu jazdy indywidualnej na czas, jednak w obliczu skrócenia wyścigu do pięciu dni, wydaje się to racjonalną i uzasadnioną decyzją. Ostatecznie w niedzielę kolarzom przyjdzie rywalizować na jeszcze jednym odcinku dedykowanym sprinterom, jednak umieszczone na trasie podjazdy pod Ząb, Górę Makowską i Krowiarki mogą doprowadzić do ostatniego aktu walki o koszulkę najlepszego górala.

Faworyci

Podczas gdy na starcie wyścigu nie stanie triumfujący przed rokiem Pavel Sivakov, numer 1 przywdzieje ścigający się obecnie w tych samych barwach niespodziewany triumfator Giro d’Italia z sezonu 2019, Richard Carapaz (Team INEOS), wspierany między innymi przez Michała Gołasia, Rohana Dennisa i Eddiego Dunbara. Ani jego niedawny występ w wyścigu Vuelta a Burgos, ani charakterystyka trasy Tour de Pologne nie czynią z 27-letniego Ekwadorczyka faworyta imprezy, ale kiedy każdy dzień wyścigowy jest na wagę złota, można oczekiwać takiej i większych niespodzianek.

Gdyby wyniki uzyskane w Burgos były jedynym wyznacznikiem, również z umiarkowanym optymizmem musielibyśmy podchodzić do możliwości Rafała Majki (Bora-hansgrohe) w narodowym tourze, jednak w rzeczywistości sprawy mają się chyba nieco lepiej. Studzącą oczekiwania wpadkę na Picón Blanco, 30-letni Polak już dwa dni później zrekompensował bardzo przyzwoitym występem w Lagunas de Neila, co może świadczyć o pozytywnej tendencji, a do tego nie od dziś wiadomo, że możliwość rywalizowania w rodzinnych stronach i ogromne wsparcie ze strony kibiców dodają mu skrzydeł. 

Bardzo dobrego rezultatu w Tour de Pologne ekipa BORA-hansgrohe oczekuje jednak również po Maximilianie Schachmannie, który nie tylko znajduje się w świetnej dyspozycji, co potwierdzają zwycięstwa w pierwszej części sezonu i sobotni wynik w Strade Bianche, ale też trasa wyścigu wydaje się dla niego niemal idealna. Ewentualne straty na najbardziej stromych podjazdach, 26-letni Niemiec powinien być w stanie zrekompensować za pomocą wywalczonych bonifikat, dlatego w sprzyjających okolicznościach powinien być w stanie walczyć nawet o zwycięstwo w wyścigu.

A może kolejny młody zwycięzca Tour de Pologne? Z pewnością jest to w zasięgu Remco Evenepoela (Deceuninck-Quick Step), który zaledwie przed kilkoma dniami triumfował w Burgos, a przy utrzymaniu tego samego tempa progresu, już wkrótce na dłużej może zdominować kolarstwo szosowe w wydaniu profesjonalnym. Zaledwie 20-letni Belg wystartował w tym sezonie w trzech wyścigach etapowych, z których wszystkie trzy wygrał, co przybliża go do wyczynów pochodzącej z innej planety Annemiek van Vleuten, przy jednoczesnym założeniu, że zawodnik Deceuninck-Quick Step ma do uwolnienia jeszcze całkiem spore rezerwy. Evenepoel nie należy do najbardziej dynamicznych zawodników, co na pagórkowatych etapach może nieco utrudnić mu skuteczną walkę o klasyfikację generalną, ale zrekompensowanie tego za pomocą właściwych decyzji taktycznych nie powinno przekraczać możliwości jego ekipy.

Do takich może należeć połączenie sił ze znakomitym, ale jeszcze mniej dynamicznym góralem, jak chociażby Jakob Fuglsang (Astana). Wiosenny przebłysk formy i kolejny imponujący występ w Strade Bianche z pewnością dodały 35-letniemu Duńczykowi pewności siebie, jednak w typowej dla Tour de Pologne walce o każdą sekundę skazany jest on na pożarcie przez szybszych i bardziej dynamicznych kolarzy. Jeśli celem jest nie tylko dalsze szlifowanie dyspozycji, ale również zwycięstwo, lider Astany będzie musiał się nastawić na ataki z dystansu.

Ani zmiennych warunków atmosferycznych, ani brawurowych akcji ofensywnych nie obawia się z pewnością zwycięzca Tour de Pologne z 2016 roku, Tim Wellens (Lotto Soudal). Ścigający się w jednej ekipie z Tomaszem Marczyńskim Belg bardzo dobrze czuje się na charakteryzujących nasz narodowy tour pagórkowatych trasach, a do tego potrafi skutecznie walczyć o bonifikaty czasowe, jednak do wyczarowania swoich najbardziej spektakularnych rezultatów zazwyczaj potrzebował małej pomocy ze strony okoliczności zewnętrznych. Nieznana jest też jego forma, ponieważ ostatni raz mogliśmy go oglądać w Omloop Het Nieuwsblad, jednak możemy mieć pewność, że zarówno on, jak i pozostali kolarze Lotto Soudal dadzą z siebie absolutnie wszystko. Dla Bjorga. 

Jedną z drużyn liczących na świetny dorobek w Tour de Pologne jest Mitchelton-Scott, która wystartuje ze sprawdzonym duetem tworzonym przez Estebana Chaveza i Simona Yatesa. Kolumbijczyk i Brytyjczyk ścigali się w zeszłym tygodniu w Burgos, gdzie zdecydowanie lepszą formą mógł pochwalić się ten pierwszy, jednak na naszych rodzimych szosach zasadnym jest przewidywanie, że sytuacja się odwróci, a 27-latek z Bury podejmie próbę powetowania sobie porażki z Michałem Kwiatkowskim sprzed dwóch lat.

Innymi zawodnikami, którzy mogą walczyć o czołowe miejsca w klasyfikacji generalnej imprezy są między innymi Wout Poels (Bahrain-McLaren), Wilco Kelderman, Jai Hindley (Team Sunweb), Rohan Dennis (Team INEOS), Ion Izagirre (Astana), Diego Ulissi, Rui Costa czy Brandon McNulty (UAE-Team Emirates).

77. edycja wyścigu Tour de Pologne rozgrywana będzie od 5 do 9 sierpnia 2020

Nasi dziennikarze są już na miejscu i jak co roku przeprowadzą tekstową relację na żywo z każdego etapu od startu do mety. Serdecznie zaprazamy!

Plan transmisji TV > TUTAJ

Mapy i profile > TUTAJ

Lista startowa > TUTAJ

Polecane artykuły

Tao Geoghegan Hart: "Wygranie wszystkich Grand Tourów jest moim marzeniem"

Zwycięzca Giro d'Italia z minionego sezonu Tao Geoghegan Hart nie spoczywa na laurach i już rozmyśla nad kolejnymi celami, które na niego czekają w 2021 roku i w ...

Najnowsze artykuły

Arthur Vichot kończy karierę

Niestety w wieku zaledwie 32 lat swoją przygodę z zawodowym peletonem w roli zawodnika kończy dwukrotny mistrz Francji w wyścigu ze startu wspólnego Arthur Vichot. Po...