tour de france

Od soboty 6 lipca do niedzieli 28 lipca potrwa sto szósta edycja wyścigu Tour de France – najważniejszego, najbardziej prestiżowego i kojarzonego przez większość ludzi na świecie – nawet tych, którzy nie interesują się kolarstwem. Tytułu będzie bronił Geraint Thomas (Team INEOS), a na starcie stanie dwóch Polaków – Michał Kwiatkowski (Team INEOS) i Łukasz Wiśniowski (CCC Team). 

To już sto szósta edycja Wyścigu dookoła Francji, zaś setna, w której lider klasyfikacji generalnej ubiera się w legendarną żółtą koszulkę. Jej metafora używana jest nie tylko w kolarstwie, ale także w życiu codziennym. Nierzadko mówi się przecież, że ktoś, kto wiedzie w czymś prym, przewodzi czemuś, nosi właśnie żółtą koszulkę. Jej pierwszym właścicielem został Francuz Eugene Christophe, którego udekorowano 19 lipca 1919 roku w Grenoble.

100 ans du maillot jaune, czyli hasło “setna rocznica żółtej koszulki” oraz jadący w niej na rowerze kolarz wszech czasów Eddy Merckx – to dwie rzeczy, które rzucają się w oczy w udekorowanej na żółto Brukseli. Na razie wyścig żyje interesującym Grand Depart w stolicy Belgii, a co czeka wszystkich później?

Trasa

  • 21 etapów.
  • 3460 km.
  • Wielki Start w Brukseli (Belgia).
  • Jeden etap jazdy indywidualnej na czas.
  • Jeden etap jazdy drużynowej na czas.
  • Bonifikaty czasowe na etapach ze startu wspólnego oraz na niektórych podjazdach.
  • Pięć finiszów na podjeździe – w Wogezach, Pirenejach i w Alpach.

Etap 1, 6 lipca: Bruxelles -> Brussel (194,5 km) 

Etap 2, 7 lipca: Bruxelles Palais Royal -> Brussel Atomium (27,6km) TTT

Etap 3, 8 lipca: Binche -> Epernay (215 km)

Etap 4, 9 lipca: Reims -> Nancy (213,5 km)

Etap 5, 10 lipca: Saint-Die-des-Vosges -> Colmar (175,5 km)

Etap 6, 11 lipca: Mulhouse – La Planche des Belles Filles (160,5 km)

Etap 7, 12 lipca: Belfort -> Chalon-sur-Saone (230 km)

Etap 8, 13 lipca: Macon -> Saint Etienne (200 km)

Etap 9, 14 lipca: Saint Etienne -> Brioude (170,5 km)

Etap 10, 15 lipca: Saint-Flour -> Albi (217,5 km)

Wtorek, 16 lipca: pierwszy dzień odpoczynku 

Etap 11, 17 lipca: Albi -> Toulouse (167 km)

Etap 12, 18 lipca: Toulouse -> Bagneres-de-Bigorre (209,5 km)

Etap 13, 19 lipca: Pau -> Pau (27,2 km) ITT

Etap 14, 20 lipca: Tarbes -> Tourmalet Bareges (117,5 km)

Etap 15, 21 lipca: Limoux -> Foix Prat d’Albis (185 km)

22 lipca: drugi dzień odpoczynku

Etap 16, 23 lipca: Nimes -> Nimes (177 km)

Etap 17, 24 lipca: Pont du Gard -> Gap (200 km)

Etap 18, 25 lipca: Embrun -> Valloire (208 km) 

Etap 19, 26 lipca: Saint-Jean-de-Murienne -> Tignes (126,5 km)

Etap 20, 27 lipca: Albertville -> Val Thorens (130 km)

Etap 21, 28 lipca: Rambouillet -> Paris Champs-Elyses (128 km)

Opis kluczowych dla losów klasyfikacji generalnej etapów można przeczytać —> TUTAJ.

Lista startowa

W tegorocznym wyścigu Tour de France wystartuje dwóch Polaków: Michał Kwiatkowski (Team INEOS) oraz Łukasz Wiśniowski (CCC Team).

Dla “Kwiato” będzie to już szósty start we francuskim wielkim tourze i jednocześnie czwarty w barwach brytyjskiej drużyny. W 2015 roku rywalizacji nie ukończył, zaś w 2016, 2017 i w 2018 roku był częścią zwycięskiego składu – dwukrotnie z Chrisem Froomem i ostatnio z Geraintem Thomasem. Dzięki wartościowej i oddanej pracy dla drużyny zasłużył sobie na następujące przedstawienie w oficjalnym komunikacie prasowym INEOS: “Jeden z najlepszych kolarzy w profesjonalnym peletonie. Michał Kwiatkowski, dzięki serii występów, podczas których schował do kieszeni własne ambicje, odegrał kluczową rolę w ostatnim zwycięstwie drużyny. Mistrz świata z 2014 roku posmakował sukcesu w Milano-Sanremo i w Tirreno-Adriatico, a jego talent do jazdy w każdym terenie oraz doświadczenie czynią go niesamowicie ważnym członkiem zespołu”. Tym razem również będzie koncentrował się na pracy dla Gerainta Thomasa i Egana Bernala. Kwiatkowski przyda się wszędzie – na wietrznych płaskich etapach, pagórkowatych i nerwowych, a także w górach, gdzie już niejednokrotnie nadawał zabójcze dla rywali tempo. Na mistrzostwach Polski w Grunwaldzie pokazał się odpowiednio “wycieniowany”, co wydaje się dowodzić jasnym celom, jakie zostały przed Polakiem postawione.

Dla Łukasza Wiśniowskiego zaś będzie to drugi start w karierze w wielkim tourze, lecz pierwszy w Tour de France. “Pomarańczowi” jadą na Tour bez lidera na klasyfikację generalną, ale z celem walki o etapowe zwycięstwa. Nie da się ukryć, że kluczową postacią w zespole jest Greg Van Avermaet, ale Łukasz z pewnością będzie należał do harcowników i tych, którzy postarają się o sukces polskiej drużyny we Francji. Spełnia się marzenie Polaka, które towarzyszyło mu od momentu, gdy zaczął uprawiać kolarstwo – stanąć na starcie Wielkiej Pętli.

Klasyfikacja generalna

Z numerem jeden na plecach wystartuje Geraint Thomas (Team INEOS). Dość osobliwa jest droga Walijczyka do podjęcia próby obrony tytułu. Po ubiegłorocznym wyścigu Tour de France właściwie skończył się jego sezon. Co prawda wystartował chociażby w domowym wyścigu Tour of Britain, ale był już jedną nogą na wakacjach – długich jak nigdy, a także bogatych w mnóstwo imprez i przygód. W rezultacie formę musiał budować właściwie od zera, w przeciwieństwie do wagi ciała, która bynajmniej do zera się nie zbliżała. W tym sezonie bez zwycięstwa i dającego się odnotować błysku. Na dodatek podczas czwartego etapu Tour de Suisse zaliczył kraksę, w wyniku której wycofał się i nie mógł sprawdzić się podczas wymagających górskich etapów. Pozostało mu wykonanie kilku katorżniczych treningów, co istotnie uczynił chwaląc się tym w mediach społecznościowych.

Wyścig dookoła Szwajcarii jako próbę generalną przed Tour de France odbył z kolei Egan Bernal, i to z wielkim powodzeniem. Młody Kolumbijczyk wygrał etap z metą na szczycie San Gottardo, a potem nie oddał już prowadzenia w klasyfikacji generalnej. Tym samym nie dość, że dołożył trzecie po Tour of California i Paris-Nice prestiżowe zwycięstwo w tygodniowym wyścigu etapowym, to jeszcze urósł do miana faworyta Wielkiej Pętli. Warto przypomnieć, że z powodu złamania obojczyka w kraksie podczas treningu nie wystartował w Giro d’Italia, gdzie miał być liderem. Zatem, co się odwlecze, to nie uciecze?

Movistar miał nie jechać już w Tourze na trzech liderów, ale kontuzja Alejandro Valverde odniesiona w wyścigu Liege-Bastogne-Liege sprawiła, że obok Nairo Quintany i Mikela Landy, także i mistrz świata został powołany do składu „Niebieskich”. Quintana wciąż podąża za żółtym z marzeniem i wydaje się, że tegoroczna trasa (z małą liczbą kilometrów na czas i wieloma trudnymi etapami górskimi) stawia go w dobrej sytuacji. Mikel Landa ma w nogach Giro i czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, zaś Alejandro Valverde imponuje formą po pięćdziesięciodwudniowej przerwie od ścigania i odpoczynku związanym z rzekomym przetrenowaniem. Zrzucił wagę jak nigdy dotąd i wygrał dość trudną, aczkolwiek krótką francuską „etapówkę” La Route de Occitane. Kolarz z Murcji zarzeka się, że będzie pracował na swoich liderów, ale pamiętajmy, że w zasięgu możliwości świeżo upieczonego mistrza Hiszpanii jest wiele innych niż górskie etapy. We wcześniejszej fazie wyścigu może zatem szukać etapowych łupów, a później zostać super-domestique swoich liderów.

Podobnie jak skreślać nie można 39-letniego Alejandro Valverde, tak i nie można tego czynić wobec 34-letniego Vincenzo Nibaliego (Bahrain-Merida). Pomimo jego statusu i wobec faktu, że stanął na podium tegorocznego Giro d’Italia, trudno spodziewać, że drużyna zostanie mu podporządkowana. Obecni w niej są również utalentowany i potrafiący wygrywać Matej Mohoric oraz Sonny Colbrelli, który może nie nawiąże równej walki na tak zwanych czystych francuskich finiszach z takimi kolarzami jak Dylan Groenewegen czy Elia Viviani, ale jakiś sprint na wymęczenie jest w stanie obrócić na swoją korzyść. Wracając do Nibaliego – „Rekin z Messyny” zna smak francuskiej krwi, bowiem w 2014 roku stanął na najwyższym stopniu podium. Zbliżając się do końca swojej kariery definitywnie ma coś jeszcze do udowodnienia. Czy nieobecność Chrisa Froome’a ponownie przyniesie mu szczęście?

Podobnie jak Nairo Quintanie, tak i Romainowi Bardetowi (AG2R) tegoroczna trasa Tour de France powinna odpowiadać. Francuz już niejednokrotnie stawał na podium tego wyścigu i odnosił etapowe zwycięstwa, pukając jednocześnie do drzwi długo wyczekiwanego francuskiego zwycięstwa. Drużyna jest w pełni podporządkowania jego celowi, zatem nie pozostaje mu nic innego, jak z tej szansy czerpać pełnymi garściami.

Drugą nadzieją Francuzów jest Thibaut Pinot (Groupama-FDJ), namaszczony po trzecim miejscu z 2014 roku na następcę tronu, jeśli idzie o francuskich zwycięzców w wielkich tourach. Czy po okresie, w którym swoją uwagę skierował na Giro i Vueltę nadejdzie czas na spełnienie tych zapowiedzi? W górach Pinot będzie mógł liczyć na bardzo dobrych Sebastiena Reichenbacha, Rudy’ego Molarda i Davida Gaudu. Nieco gorzej może być z jazdą drużynową na czas, w której trzeba będzie minimalizować straty, ale tutaj z pomocą może przyjść zakupiony Stefan Kung.

Po zwycięstwie w Criterium du Dauphine do grona faworytów do zwycięstwa lub do podium w tegorocznym Tour de France dostał się Jakob Fuglsang (Astana). Duńczyk ma za sobą świetne miesiące (nie zapominajmy o zwycięstwie w „Staruszce”), ale pytanie brzmi, czy będzie w stanie utrzymać tak dobrą dyspozycję przez kolejne trzy tygodnie? Obecny sezon zdecydowanie jest sezonem Astany, ponieważ różni kolarze tej drużyny zwyciężali w wielu wyścigach. Obecni w składzie Omar Fraile, Magnus Cort Nielsen, Pello Bilbao oraz Alexey Lutsenko są w stanie walczyć o etapowe zwycięstwa w górskim i pagórkowatym terenie, a Luis Leon Sanchez niemal wszędzie. Teoretycznie więc Astana ma jeden z silniejszych, jeśli nie najsilniejszy, skład na Tour de France.

Drużyna Mitchelton-Scott kontynuuje obrany przez siebie kierunek walki w wielkich tourach. Po porażce Simona Yatesa w Giro d’Italia, Australijczycy będą grali na jego brata bliźniaka Adama – czwartego w Tour de France 2016 z… pomocą Simona. Simon Yates będzie – nie da się ukryć – ekskluzywnym pomocnikiem, a jeśli nie to narzędziem do realizacji planu B. Po jego stronie znajduje się mała liczba kilometrów samotnej walki z czasem oraz drużynowa „czasówka”, w której drużyna Mitchelton-Scott spisuje się bardzo dobrze. W silnym składzie znajdują się bowiem chociażby Luke Durbridge i Michael Hepburn.

Ciekawie w kontekście liderów na klasyfikację generalną wygląda skład drużyny EF Education-First z Rigoberto Uranem (drugim w 2017 roku), Tejayem van Garderenem (dwukrotnie piątym) oraz Michaelem Woodsem (siódmym w hiszpańskiej Vuelcie). Pierwszym asem w rękawie z pewnością będzie Uran, ale w razie pecha Kolumbijczyka lub słabszej dyspozycji pozostali dwaj wymieni kolarze także będą mogli unieść ciężar przewodzenia drużynie.

Po raz pierwszy od 2017 roku, kiedy to zajął piąte miejsce w klasyfikacji generalnej, na Tour de France wraca Fabio Aru (UAE Team Emirates). Dla Sardyńczyka będzie to pierwszy wielki tour w tym sezonie, ponieważ z powodu operacji tętnicy biodrowej nie mógł stanąć na starcie Giro d’Italia. W wyścigu Tour de Suisse zajął dwudzieste miejsce w klasyfikacji generalnej, ale po GP Lugano był to jego pierwszy poważny start po operacji. W związku z niepewną formą Aru, kartą do gry w drużynie UAE Team Emirates będzie Dan Martin. Irlandczykowi raczej nie będą odpowiadać długie podjazdy, ale krótsze i bardziej dynamiczne z pewnością. Ponadto udowodnił on już w przeszłości, że potrafi plasować się w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej tego wyścigu.

Wymieniając w gronie faworytów Richiego Porte’a (Trek-Segafredo) niektórzy z naszych Czytelników mogą mieć reakcję w rodzaju: „Co?! Przecież ten kolarz jest największą niespełnioną obietnicą, on nigdy nie wygra Tour de France…”. Tasmańczyka uznaje się za jednego z kolarzy obdarzonych potencjałem do założenia maillot jaune, ale nigdy jeszcze tego nie potwierdził. Zazwyczaj przyczyną było albo zamieszanie się w kraksę, albo innego rodzaju pech, jak zostanie w drugiej grupie peletonu podzielonego przez wiatr. On sam twierdzi, że Luca Guercilena i spółka nie nakładają na niego aż tak wielkiej presji, ale z drugiej strony trudno uwierzyć, że nie zależy im na zwycięstwie w Tour de France.

Na pełne wsparcie drużyny nie będzie mógł liczyć zaś Steven Kruijswijk (Jumbo-Visma), bowiem ta minimum połowę swoich sił skieruje do sprinterskiego pociągu jednego z najszybszych obecnie kolarzy na świecie – Dylana Groenewagena, zwycięzcy na Polach Elizejskich przed dwoma laty. Holender pokazał w ubiegłym roku, że jest w stanie zająć miejsce w pierwszej piątce Wielkiej Pętli, ale nigdy nie odpłacono mu się w pełni dyspozycyjną druzynę. Ciekawe, jak poradzi sobie w tego typu okolicznościach.

Sprinty

Elia Viviani (Deceuninck-Quick Step)

Aż trudno uwierzyć, że dla tego czołowego obecnie sprintera świata to dopiero drugi start w Tour de France. A jednak! Rozczarowaniem było dla niego Giro, w którym nie odniósł zwycięstwa, mimo że raz przekroczył linię mety jako pierwszy, ale został zdyskwalifikowany. W sumie ma w tym sezonie sześć zwycięstw, a podczas Tour de France będzie mógł w pełni liczyć na swoją drużynę i wiernych rozprowadzających z Maxem Richeze na czele.

Dylan Groenewegen (Jumbo-Visma)

Wspomniane nieco wyżej zwycięstwo Dylana Groenewagena na Polach Elizejskich w Paryżu, ugruntowało jego pozycję jako jednego z najlepszych sprinterów na świecie. W tym sezonie ma już na koncie dziesięć zwycięstw, w tym dwa w wyścigu Paris-Nice. Trudno przypuszczać, że Holender nie dołoży w tegorocznej edycji Tour de France kolejnych etapowych łupów.

Caleb Ewan (Lotto-Soudal)

Dla Australijczyka będzie to debiut w Tour de France. W tegorocznym Giro d’Italia wygrał dwa etapy, po czym wycofać się, by odpocząć i zebrać siły do ścigania we Francji. Dodatkową motywację stanowi dla niego fakt, że w barwach belgijskiej drużyny wystartuje do tego wyścigu z Belgii, a dokładnie z Brukseli.

Peter Sagan (BORA-hansgrohe)

Sagan ma na koncie w tym sezonie trzy zwycięstwo i – co ciekawe – do pierwszego etapu Tour de France przystąpi w regularnej koszulce drużyny BORA-hansgrohe. Słowak nie jest już bowiem mistrzem świata, a mistrzem jego kraju został jego brat – Juraj.

Michael Matthews (Team Sunweb)

Po tym, jak wycofał się Tom Dumoulin dowiedzieliśmy się, że Michael Matthews pracował nad tym, aby pomóc swojemu holenderskiemu koledze stanąć na najwyższym stopniu podium, co oznacza, że może nie być w stu procentach przygotowany do szybkich końcówek. Nie można jednak skreślać “Blinga” ani w kontekście etapowych zwycięstw, ani w kontekście walki o zieloną koszulkę.

Alexander Kristoff (UAE Team Emirates)

Według pierwotnych planów w drużynie UAE Team Emirates miał się znajdować jeszcze inny sprinter – Fernando Gaviria, ale z powodu ciągnącej się kontuzji kolana zrezygnował ze startu. Wobec tego cała sprinterska presja, zaciąży na barkach trzykrotnego etapowego zwycięzcy w Tour de France. O tym, czy jej sprosta przekonamy się niebawem, ale już teraz wiadomo, że Norweg nie dysponuje taką mocą, jak dawniej.

Matteo Trentin (Mitchelton-Scott)

Ostatnio mistrz Europy zwyciężał w lutym – wygrał dwa etapy w Ruta Ciclista del Sol i jeden w Volta a la Comunitat Valenciana, zatem wiosna w jego wykonaniu była dość cicha. Być może jednak przygotował wysoką formę na Tour de France, dzięki czemu zamiesza się w walkę o etapowe zwycięstwa na nieco trudniejszych finiszach.

Andre Greipel (Arkea-Samsic)

Wszystko wskazuje na to, że Andre Greipel ma już za sobą najlepsze lata, ale Niemca nie można pominąć, gdy staje na starcie Tour de France. 36-latek zwyciężał w tym sezonie tylko raz – w wyścigu Tropicale Amissa Bonga (kat. 2.1). Istnieją więc małe szanse, że Greipel zdobędzie etapowe zwycięstwo.

Transmisje telewizyjne z wyścigu Tour de France 2019 przeprowadzi polski Eurosport (niebawem opublikujemy ich szczegółowy plan). Ponadto zapraszamy do odwiedzania naszej strony, gdzie znajdą Państwo zapowiedzi etapów, sprawozdania oraz newsy. Z pierwszych dni wyścigu będziemy dostarczać te wszystkie informacje prosto z Brukseli! 

Reklama

Polecane artykuły

Kto zwycięży Vuelta a Espana 2019 [ankieta]

W sobotę, drużynową jazdą na czas, rozpocznie się 74 edycja hiszpańskiego wyścigu Vuelta a Espana. Kto według Was stanie na najwyższym stopniu podium w...
Reklama

Najnowsze artykuły

Marcel Kittel: “Kończę zawodową karierę”

Niemiecki kolarz Marcel Kittel uciął wszelkie spekulacje i ogłosił dziś, że kończy kolarską zawodową karierę. W maju tego roku 31-letni kolarz, rozwiązał umowę z ekipą...
Reklama