fot. Vuelta a Espana 2025 / Cxcling Creative Agency

Hiszpański wielki tour przyjęło się uznawać za wyścig ostatniej szansy dla tych, których pokonały mokre szosy i brutalne podjazdy Giro d’Italia, szalone tempo Wielkiej Pętli, choroby, kontuzje czy inne nieszczęścia. Rozpoczynająca się już za kilka dni 81. edycja imprezy zapowiada się jednak jako naturalny ciąg dalszy narracji o dysproporcjach pomiędzy najsilniejszymi kolarzami i ekipami peletonu a resztą stawki, a naznaczona kilkoma wyraźnymi dominantami trasa Vuelty tylko to wrażenie pogłębi.

Ubiegłoroczna odsłona wyścigu łączyła Piemont z pochmurną aurą północy Półwyspu Iberyjskiego, resztę kadru wypełniając górskimi szczytami, pożarami lasów i protestami, które ostatecznie przyniosły oczekiwany skutek. Motywem przewodnim tegorocznej, 81. już edycji Vuelty, nawet w większym stopniu pozostaną góry, jednak drugim – równie wyrazistym – będzie trzymanie się południowego krańca mapy. Od Monako aż po część Andaluzji na zachód od Gibraltaru, peleton ostatniego wielkiego touru sezonu przemierzać będzie szosy pasa bezpośrednio przylegającego do wybrzeża Morza Śródziemnego, oddalając się od niego sporadycznie i tylko w jasno określonym celu.

Po raz trzeci z rzędu Vuelta a España rozpocznie się poza terytorium Hiszpanii, a po raz pierwszy w Monako, choć księstwo położone na Lazurowym Wybrzeżu ma organizację największych imprez kolarskich bardzo dobrze przećwiczoną – goszcząc inaugurację hiszpańskiego wielkiego touru skompletuje tryplet. Odstępstw od utartych konwencji będzie w tym roku więcej, a naczelnych krytyków Tour de Pologne tak silna koncentracja trasy na samym południu Hiszpanii zapewne zakłuje gdzieś w okolicach mostka. Wystarczy napisać, że ostatnie 10 etapów, a więc blisko połowa imprezy, rozegranych zostanie w samej Andaluzji. Tym, na co chciałam jednak zwrócić uwagę w tym konkretnym miejscu, jest finał wyścigu w Grenadzie, ponieważ będzie ona dopiero ósmym miastem w historii goszczącym metę Vuelty. Taki wybór ze strony organizatorów nie dziwi, ponieważ lokalizacja zapewnia wyśmienite warunki do ścigania się na rowerze szosowym, a wieczorna dekoracja z Alhambrą i szczytami Sierra Nevada w tle ma spore szanse zapisania się w pamięci jako jedna z najpiękniejszych.

Wracając jeszcze do wspomnianej koncentracji trasy hiszpańskiego wielkiego touru na południu, ma ona olbrzymi wpływ na charakter 81. edycji wyścigu. Ta część jest oczywistością. To, w jaki sposób organizatorzy imprezy świadomie postanowili go ukształtować, jest jednak ciekawe. Gran Salidę w Monako i trzy kolejne odcinki, które przeniosą peleton na właściwą stronę Pirenejów, traktować należy jako odrębne uniwersum. Okazuje się natomiast, że kiedy z równania usunie się długie transfery i konieczność uwzględniania odcinków służących wyłącznie przeniesieniu całej kolumny w inne miejsce na mapie, efektem końcowym zawsze będzie lepiej zbalansowany wyścig.

Jak zwykle w przypadku trzeciego z wielkich tourów, dominującą rolę odgrywają góry, jednak wysoka wartość całkowitego przewyższenia (ok. 58 000) czy liczba górskich premii nie zawsze musi przekładać się na wyścig, który kładzie na nie cały nacisk. Siedem finiszy na podjazdach to całkiem sporo, jednak są one rozmieszczone dość równomiernie i najczęściej bez sięgania po najcięższe działa – najbardziej znanymi wzniesieniami tej odsłony imprezy są Alto de Aitana, Calar Alto, Sierra de la Pandera i Puerto de Peñas Blancas. Wiele mówi również fakt, że wieńczący 20. etap podjazd pod Collado del Alguacil jest jedyną premią górską kategorii HC (ESP) całej tegorocznej Vuelty.

Pomiędzy zaś dostaniemy najwięcej od 12 lat, bo aż 41,5 kilometra jazdy indywidualnej na czas i cztery naprawdę płaskie etapy, przez co mam na myśli takie, które nie wymagają od sprinterów stawania na rzęsach. A to bynajmniej nie jest standard tej konkretnej imprezy.

Trasa 81. Vuelta a España

Na rozgrywany od 22 sierpnia do 13 września wyścig złoży się 21 etapów o łącznej długości 3299,2 kilometra, w tym według strony organizatorów:

  • 4 płaskie odcinki
  • 5 etapów pagórkowatych
  • 4 etapy w średnich górach
  • 6 górskich etapów
  • 2 etapy jazdy indywidualnej na czas
Etap 1 (22.08, sobota): Monako > Monako (9,4 km | 59 m)

81. edycję hiszpańskiego wielkiego touru otworzy etap jazdy indywidualnej na czas, rozgrywany na ulicach najbardziej luksusowego z rajów podatkowych basenu Morza Śródziemnego. Trasa liczy zaledwie 9,4 kilometra i ok. 50 metrów przewyższenia, trzymając się wyłącznie nabrzeża, a główną trudność stanowi jej wysoce techniczny charakter. Złapanie na dłużej optymalnego rytmu możliwe będzie wyłącznie na odcinku pokrywającym się z przebiegiem legendarnego, ulicznego toru F1 (od części tunelowej do La Rascasse).


Etap 2 (23.08, niedziela): Monako > Manosque (214,3 km | 3310 m)

Już drugiego dnia rozgrywania wyścigu jego uczestnicy zmierzą się na najdłuższym etapie tej odsłony Vuelty, a liczy on 214,3 kilometra i nieco ponad 3000 metrów przewyższenia.

Otwierająca część odcinka, od pierwszych kilometrów dająca szansę uformowania solidnej ucieczki, to przejażdżka Lazurowym Wybrzeżem od Monako niemal do Cap d’Antibes – trasa odbija w głąb lądu na wysokości Cagnes-sur-Mer. Dalej wiedzie mniej opowiedzianą częścią Prowansji pomiędzy Morzem Śródziemnym a wysuniętymi najdalej na południe szczytami Alp, co bezpośrednio przekłada się na jej charakter – konsekwentnie pagórkowaty, jednak pozbawiony konkretniejszej dominanty.

W bardziej zaawansowanej fazie rozgrywania imprezy byłby to idealny odcinek dla harcowników. Tak wczesna wskazuje, że zainteresowani powinni być dostosowani do ogólnych warunków Vuelty sprinterzy, ale odpowiedź na to, jak bardzo UAE Team Emirates-XRG zamierza zdominować wyścig, również padnie.


Etap 3 (24.08, poniedziałek): Gruissan-Aude > Font Romeu (174,0 km | 2676 m)

Peleton pozostanie we Francji również trzeciego dnia, ale przeniesienie go do departamentu Aude oznacza, że już w poniedziałek dojdzie do pierwszego starcia w wyższych górach.

Konstrukcja etapu prowadzącego z położonego na obrzeżach Narbony Gruissan na Font Romeu jest nieskomplikowana: dwie trzecie niemal zupełnie płaskie, w końcówce długa i dość mozolna wspinaczka na 1. kategorii Col de Mont-Louis (19,4 km, śr. 4,8%) z poprawką na Font Romeu (9,9 km, śr. 4,9%).

Etap 4 (25.08, wtorek): Andorra La Vella > Andorra La Vella (104,8 km | 2953 m)

Jeśli poniedziałkowy etap był klasycznym slow burnerem, następujący po nim odcinek ze startem i metą w stolicy Andory powinien być jego przeciwieństwem. Liczy zaledwie 104,8 kilometra i ok. 3000 metrów przewyższenia, a na jego trasę składają się wyłącznie podjazdy i zjazdy – konkretnie Port d’Envalira (23,2 km, śr. 4,9%), Collada de Beixalis (6,5 km, śr. 8,6%), Coll d’Ordino (9,9 km, śr. 7,0%) i Alto de La Comella (3,8 km, śr. 5,6%).

Meta w Andorra la Vella zlokalizowana jest tuż po zjeździe. Od ostatniej premii górskiej dzieli ją 4,8 kilometra.

Etap 5 (26.08, środa): Falset > Roquetes (173,3 km | 1662 m)

W środę uczestnicy 81. edycji hiszpańskiego wielkiego touru kręcić się będą po terenach pomiędzy Barceloną a Walencją, jednak samo wybrzeże zostanie przez trasę 5. etapu zaledwie muśnięte.

Niespełna 1700 metrów przewyższenia na dystansie 173,3 kilometra na papierze jasno wskazuje na sprinterów, a rzeczywistość najpewniej to potwierdzi, aczkolwiek pagórkowata pętla prowadząca przez Alto de Pauls (8,9 km, śr. 6,6%) powinna znacząco uatrakcyjnić samą końcówkę.


Etap 6 (27.08, czwartek): Alcossebre > Castelló (177,5 km | 3094 m)

Czwartek to już bliższe okolice Walencji i kolejny odcinek z serii takich, które na papierze wyglądają na skrojone idealnie na miarę ucieczki, ale mogą zostać brutalnie zweryfikowane przez dysproporcje pomiędzy siłą głównego faworyta do tytułu a resztą świata.

Tego dnia kolarze pokonają 177,4 kilometra, ok. 3000 metrów przewyższenia i cztery premie górskie, z których uwagę zwraca przede wszystkim ostatnia: El Bartolo (9,4 km, śr. 7,1%) z 3-kilometrowym odcinkiem szutru w samej końcówce.

Metę w Castelló od premii dzieli 21 kilometrów.

Etap 7 (28.08, piątek): Vall d’Alba > Aramón Valdelinares (149,8 km | 3685 m)

Kolejnego dnia peleton Vuelty pozostanie w tej samej okolicy, mierząc się na etapie, który nabija przewyższenia i kumuluje zmęczenie w wyjątkowo podstępny sposób.

Pięć górskich premii na dystansie niespełna 150 kilometrów to bynajmniej nie mało, a trasa wspina się niemal nieustannie, aczkolwiek analizując sam profil nie sposób doszukać się na nim bardziej dramatycznej dominanty. Finał rozegrany zostanie na Aramón Valdelinares (8,1 km, śr. 7,2%).


Etap 8 (29.08, sobota): Puçol > Xeraco (171,0 km | 1281 m)

W ramach 8. etapu peleton pokona 171 kilometrów i 1281 metrów przewyższenia, przeprawiając się z jednej strony Walencji na drugą, ale omijając samą stolicę wspólnoty autonomicznej o tej samej nazwie.

Uwagę zwraca oddalona od mety w Xeraco o 23 kilometry premia górska 2. kategorii na Puerto de Barx (4,7 km, śr. 5,6%), która powinna przesiać towarzystwo tuż przed sprinterskim finałem.


Etap 9 (30.08, niedziela): Villajoyosa > Alto de Aitana (187,4 km | 5166 m)

Przedłużony pierwszy tydzień 81. edycji hiszpańskiego wielkiego touru zamknie odcinek w terenach zjeżdżonych wzdłuż i wszerz zarówno przez profesjonalistów, jak i amatorów, a więc paśmie Gór Betyckich wyrastających bezpośrednio ponad Costa Blanca.

W niedzielnym menu znajduje się niedomknięta pętla licząca 187,4 kilometra i ponad 5000 metrów przewyższenia, prowadząca w kierunku odwrotnym do ruchu wskazówek zegara przez Puerto de Tarbena (7,2 km, śr. 5,4%), Puerto de El Miserat (5,2 km, śr. 9,9%), Port de Tollos (4,0 km, śr. 5,7%), Port de Tudons (7,1 km, śr. 5,1%), Port de Benifallim (4,8 km, śr. 5,9%), aż po finał na Alto de Aitana (6,6 km, śr. 7,8%) przez pokonywany z innej strony Port de Tudons.


Etap 10 (1.09, wtorek): Alcaraz > Elche de la Sierra (184,7 km | 2991 m)

Organizatorzy tegorocznej Vuelty postanowili zapewnić uczestnikom wyścigu względnie łagodne przetarcie po dniu przerwy, planując na wtorek liczący 184,7 kilometra i 2991 metrów przewyższenia odcinek pomiędzy Alcaraz a Elche de la Sierra.

Na trasie znajdują się trzy premie górskie 3. kategorii, jednak żadna z nich nie ma strategicznego znaczenia, a sama końcówka zlokalizowana jest na łagodnym wzniesieniu (2-4%).


Etap 11 (2.09, środa): Kartagena > Lorca (151,3 km | 1351 m)

Na środę przypada jeden z odcinków najbardziej jednoznacznie dedykowanych sprinterom, prowadzący znad położonych pomiędzy Kartageną a Murcją lagun do odsuniętej nieco dalej od wybrzeża Lorki.

Jedyna premia górska dnia oddalona jest od mety o ponad 30 kilometrów.


Etap 12 (3.09, czwartek): Vera > Calar Alto (166,6 km | 4568 m)

Licząca 166,6 kilometra i 4568 metrów przewyższenia trasa 12. etapu prowadzi już przez Andaluzję, w której peleton Vuelty pozostanie do samego końca rozgrywania wyścigu. Trzydniowy blok górskich odcinków rozpocznie ten oferujący najwyższą wartość przewyższenia, ale stopniowo rosnący poziom trudności – od pagórków na zachód od położonej blisko wybrzeża Very aż po Calar Alto (17,0 km, śr. 5,6%) – szczyt słynący z obserwatorium astronomicznego na wysokości 2 168 m n.p.m. Warto przy tym zaznaczyć, że spośród pięciu górskich premii, zdecydowanie największe wyzwanie stanowi poprzedzający finałowy podjazd Alto de Velefique (13,1 km, śr. 7,2%).


Etap 13 (4.09, piątek): Almuñécar > Loja (192,8 km | 3404 m)

Kolejnego dnia logika zostanie odwrócona, ponieważ trasa wytyczona pomiędzy nadmorskim Almuñécar a Loją prowadzi najpierw przez całkiem konkretne góry na zachód od pasma Sierra Nevada, ale za półmetkiem dość wyraźnie traci impet. W połączeniu z wartością przewyższenia przekraczającą 3400 metrów i otwierającą wspinaczkę górską premią 1. kategorii na Venta de la Cebada (14,1 km, śr. 5,1%) tworzy to solidne podwaliny pod scenariusz, w którym mocna ucieczka dnia dyktuje warunki, zamiast grzecznie czekać na okruchy z pańskiego stołu.


Etap 14 (5.09, sobota): Jaén > Sierra de la Pandera (154,5 km | 4338 m)

W sobotę uczestnicy hiszpańskiego wielkiego touru rywalizować będą w okolicach Jaén, a trzecim z kolei górskim finiszem będzie ten zlokalizowany na Sierra de la Pandera (11,8 km, śr. 7,5%). Ostatnie kilometry to praktycznie stałe nachylenia na poziomie 12-14%, a zatem na nic zda się drafting i pomoc kolegów – tu po prostu trzeba będzie mieć pod nogą.


Etap 15 (6.09, niedziela): Palma del Río > Kordoba (189,7 km | ~3000 m)

Drugi tydzień rywalizacji zwieńczy odcinek rozgrywany w średnich górach na południowy zachód od Kordoby, dlatego licząca blisko 190 kilometrów i ponad 3000 metrów przewyższenia (źródła dostarczane przez samego organizatora podają wartości różniące się o 400 m) trasa z całą pewnością przyciągnie uwagę harcowników. Czy przyczyni się do ich sukcesu, nie sposób przesądzić, ponieważ podjazdy nie są wymagające, a rywalizację w trzecim co do wielkości mieście Andaluzji często wieńczy sprint. Będzie jednak o co walczyć.


Etap 16 (8.09, wtorek): Cortegana > La Rábida. Palos de la Frontera (181,1 km | 2256 m)

Niezależnie od tego, do jakiego typu rozstrzygnięć doszło przed dniem przerwy, ostatni tydzień rywalizacji w ramach 81. edycji wyścigu Vuelta a España otworzy etap jednoznacznie dedykowany sprinterom. W tle urokliwy rezerwat Sierra de Aracena y Picos de Aroche, okolice położonej w ujściu dwóch rzek Huelvy i flamingi.


Etap 17 (9.09, środa): Dos Hermanas > Sewilla (185,0 km | 1084 m)

Kiedy hiszpański wielki tour odwiedza Sewillę, sprint z peletonu jest praktycznie gwarantowanym rozstrzygnięciem. Tym razem prowadzić będzie do niego trasa poprowadzona przez tereny na południe i zachód od stolicy Andaluzji, licząca łącznie 185 kilometrów i ok. 1000 metrów przewyższenia.


Etap 18 (10.09, czwartek): El Puerto de Santa María > Jerez de la Frontera (32,1 km | 217 m)

Drugi z zaplanowanych na tę edycję Vuelty etapów jazdy indywidualnej na czas zdecydowanie różni się zarówno długością, jak i charakterem, na dystansie ponad 32 kilometrów prowadząc słabiej zurbanizowanymi obszarami pomiędzy Kadyksem a Jerez. Podobnie jak przy pierwszej próbie na rowerze czasowym, będzie płasko, jednak mniej technicznie.


Etap 19 (11.09, piątek): Vélez-Málaga > Peñas Blancas. Estepona (210,8 km | 4052 m)

Jeśli na tym etapie rozgrywania ostatniego wielkiego touru sezonu pozostaną jakieś luźne wątki, powiązać je pomogą ostatnie dwa górskie odcinki wyścigu. Ten piątkowy jest pod kątem samego dystansu drugim najdłuższym, prowadząc z nadmorskich kurortów na wschód od Malagi przez samo miasto, szereg pagórków na północ od parku narodowego Sierra de las Nieves i zjawiskową Rondę, z powrotem na wybrzeże w okolicach Marbelli, by zakończyć się wspinaczką na Puerto de Peñas Blancas (18,7 km, śr. 6,5%).

Choć nie jestem fanką etapów tej długości, szczególnie w trzecim tygodniu wielkiego touru, trzeba przyznać, że każdy kilometr tej konkretnej przeprawy pracuje na zwrot z inwestycji marketingowej poczynionej przez włodarzy Malagi.

Etap 20 (12.09, sobota): La Calahorra > Collado del Alguacil (186,8 km | 4890 m)

Ostatni z górskich odcinków 81. edycji Vuelty, rozgrywany w górującym nad Grenadą paśmie Sierra Nevada, uległ dość konkretnym modyfikacjom względem tego, co zaprezentowane zostało w grudniu. Więcej na ten temat tutaj.

Organizatorzy wyścigu dołożyli jednak starań, by wykluczenie Alto de Hazallanas (w pierwotnym planie pokonywany dwukrotnie) nie wpłynęło negatywnie na sportowe walory widowiska. W rezultacie pozostający w rywalizacji kolarze zmierzą się na etapie liczącym 186,8 kilometra i 4890 metrów przewyższenia, na które składa się pięć premiowanych podjazdów: Puerto de Blancares (7,4 km, śr. 3,6%), pokonywany dwukrotnie Puerto de El Purche (8,2 km, śr. 8,1%), Puerto del Duque (7,4 km, śr. 8,1%) i Collado del Alguacil (8,4 km, śr. 9,9%).

Warto zaznaczyć, że pomimo trasy bynajmniej nie omijającej gór szerokim łukiem, wieńczący przedostatni dzień rywalizacji Collado del Alguacil jest jedynym podjazdem kategorii HC/ESP całego wyścigu.

Etap 21 (13.09, niedziela): Carrefour Grenada > Grenada (112,0 km | 1217 m)

Tendencja, aby 81. edycja hiszpańskiego wielkiego touru trzymała się południowej części Półwyspu Iberyjskiego, podtrzymana zostanie do samego końca. W związku z tym tę odsłonę wyścigu zwieńczy odcinek rozgrywany w być może nie największym, ani nie najbardziej znaczącym, ale bezdyskusyjnie najbardziej malowniczym z andaluzyjskich miast – Grenadzie. Nawet jeśli start spod Carrefoura chwilowo to zamaskuje. Po dwóch pętlach na południe i zachód, ścisły finał rozegra się na krótszej rundzie w ścisłym centrum, a rywalizacji rumieńca doda podjazd pod baśniową Alhambrę (2,1 km, śr. 6,6%).


Wszystko o 81. Vuelta a España:

Wszystkie artykuły

Poprzedni artykułMarco Frigo nowym nabytkiem UAE Team Emirates – XRG
Następny artykułDrugoplanowe show – zapowiedź Renewi Tour 2026
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Denzelon
Denzelon

Pytanie brzmi, czy Pogi będzie chciał pobić rekord Maertensa

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Co ten Dries Maertens za rekord pobił? Najdłuższej ucieczki, czy jak?

Don
Don

Chodzi ci o Freddiego Maertensa i ilość zwycięstw w mistrzostwach swiata, Denzelon? Znam co najmniej dwóch zawodników z lepszymi wynikami więc o jaki rekord ci chodzi?

Don
Don

Przepraszam, miało być trzech zawodników z lepszym rezultatem, nie dwóch.

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Don

Myślę, że dość oczywistym jest, iż chodzi o rekord 13 wygranych etapów w jednej edycji, który został ustanowiony przez Belga.

Ricky
Ricky

Wątpię, żeby Tadek się rzucał na takie rekordy mając w głowie nadchodzące MŚ i rywalizację z Remco. Obstawiam raczej ekonomiczną jazdę (która w zupełności powinna wystarczyć), choć w sumie już mnie nic nie zdziwi.