fot. Cxcling Creative Agency / Vuelta a Espana 2025

Dotychczas rozegrane etapy Vuelta a España przyniosły nam zaledwie dwóch różnych zwycięzców etapowych – 3-krotnie triumfował Tadej Pogačar, a 2 razy sukcesy świętować mógł Matthew Brennan. Czy 7. odcinek przyniesie nam nowego zawodnika z wygraną, czy też jednak po raz 4. górą będzie mistrz świata? Większość przewiduje, iż w piątek do głosu dojdą uciekinierzy, albowiem etap z metą w Aramón Valdelinares wydaje się być wręcz stworzony dla nich. Czy jednak ci będą w stanie ubiec dotychczas bardzo mocny peleton?

Choć 6. etap rozgrywany w ramach 81. edycji Vuelta a España przyniósł nam spodziewane rozstrzygnięcie w postaci kolejnej wygranej Tadeja Pogačara, to paradoksalnie ten może być punktem zwrotnym w tegorocznej edycji hiszpańskiej trzytygodniówki. Po raz pierwszy od ponad 2 lat zdarzyło się bowiem, że ktoś zdołał dogonić na podjeździe Słoweńca uciekającego po solowym ataku, a tym zawodnikiem był Enric Mas. Zawodnik Movistar Team co prawda wyraźnie przegrał na finiszu z mistrzem świata, ale sygnał poszedł w świat – lider UAE Team Emirates-XRG podczas La Vuelty kręci liczby na poziomie niespełna nieprzekraczającym 7 W/kg, a w stawce jest co najmniej 1 kolarz, który potrafi to przetrzymać. To może prowadzić do tego, że Tadej Pogačar przejdzie do nieco bardziej defensywnej taktyki, albowiem warto pamiętać, że lider hiszpańskiej trzytygodniówki ma już w nogach intensywną wiosnę i Tour de France, a przed nim jeszcze m.in. Mistrzostwa Świata, domowe dla siebie Mistrzostwa Europy oraz Il Lombardia. Ważnym faktem, który należy wyciągnąć z 6. etapu jest też fakt, że dotychczas mocno przymierzany do 2. pozycji Felix Gall, którego dzień po dniu mocno wspierali jego koledzy z Decathlon CMA CGM Team, jednak niekoniecznie jest 2. siłą hiszpańskiego wyścigu. Jeśli to zniechęci francuską grupę do narzucania mocnego tempa w peletonie na tym etapie wyścigu, to jeszcze bardziej wzrosną szanse na to, że zobaczymy pierwszy skuteczny pojedynek pomiędzy uciekinierami.

Tytułowym harcom sprzyjać będzie nie tylko zmieniający się nieco układ w głównej grupie, ale i trasa piątkowego odcinka. Przez pierwszą godzinę ścigania kolarze przejadą przez głównie płaskie tereny, by skierować się w stronę górskiej premii na Puerto El Remolcador (12,4 km; 4,4%), która może posłużyć do finalnego zawiązania się mocnego, licznego odjazdu. Paradoksalnie bowiem dla uciekinierów najgroźniejszy może okazać się nie peleton, a oni sami – im dłużej formować będzie się grupa na czele, tym bardziej będzie wzrastała szansa na to, że ta nie zdąży sobie zbudować wystarczającej przewagi. Jeśli zatem 1. podjazd nie wystarczy, to harcownicy mogą jeszcze spróbować oderwać się na Alto de Zucaina (5,5 km; 4,8%), a następnie powiększyć swoją przewagę na Puerto de Fuente de Rubielos (5,4 km; 6,3%). Z tego do mety pozostaną tylko 44 kilometry, które niemal w komplecie będą już prowadziły w górę. Końcówka etapu to podjazdy pod Puerto de San Rafael (11,2 km; 4,4%) i finałowe Aramón Valdelinares (9,8 km; 5,9%), a zatem wspinaczki potencjalnie nieco zbyt płaskie, by faworyci mieli się mocno podzielić. Czy zatem faktycznie czeka nas pierwszy pojedynek uciekinierów o etapowy triumf? Wiele na to zanosi.

Oto, co na temat 7. etapu Vuelta a España 2026 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 7 (28.08, piątek): Vall d’Alba > Aramón Valdelinares (149,8 km | 3685 m)

Kolejnego dnia peleton Vuelty pozostanie w tej samej okolicy, mierząc się na etapie, który nabija przewyższenia i kumuluje zmęczenie w wyjątkowo podstępny sposób.

Pięć górskich premii na dystansie niespełna 150 kilometrów to bynajmniej nie mało, a trasa wspina się niemal nieustannie, aczkolwiek analizując sam profil nie sposób doszukać się na nim bardziej dramatycznej dominanty. Finał rozegrany zostanie na Aramón Valdelinares (8,1 km, śr. 7,2%).

Pogoda

Aura podczas La Vuelty nie zmienia się – przez większość etapu temperatura będzie zatem wynosiła około 30 stopni Celsjusza, a na wysokości spadnie do poziomu 22 takowych. Na niebie słońce ma regularnie znikać za chmurami, a wiatr może się okazyjnie pojawiać z podmuchami na poziomie 10-20 km/h.

Faworyci

Zakładając omawianą w poprzednich dniach opcję, że Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) będzie chciał przejechać w czerwonej koszulce całą 81. edycję Vuelta a España, kandydatami do odjazdu dnia w piątek są kolarze sklasyfikowani na pozycji 13. i dalszych. Tym „pechowcem”, jeśli wierzyć przesądom na temat numeru 13, jest obecnie tracący 9 minut i 24 sekundy do lidera Clément Berthet (Groupama – FDJ United), który niewątpliwie może spróbować zabrać się w odjazd, by jeszcze bardziej poprawić swoją pozycję. Analogicznie o czołową „10” poprzez harce powalczyć mogą spróbować Cristián Rodríguez (XDS Astana Team), Jakob Omrzel (Bahrain-Victorious) czy Guillaume Martin (Groupama – FDJ United), których straty z jednej strony nie są jeszcze wielkie, z drugiej jednak są już na tyle duże, by ekipa lidera nie przejmowała się ich obecnością w odjeździe.

Wyliczałem solidnych górali, którzy czekają na okazję do ucieczki już wczoraj, pora wymienić ich zatem i dzisiaj. Meta na niemal 2 tysiącach metrów nad poziomem morza nieco zmniejsza szansę na niespodziankę, ale to nadal pozostawia naprawdę wielu kandydatów do etapowego triumfu, a wśród nich tymi najpoważniejszymi są klubowi koledzy Tadeja Pogačara tacy jak Jay Vine, João Almeida, Pavel Sivakov czy Pablo Torres (UAE Team Emirates-XRG), Mikel Landa i Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step), Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team), Pablo Castrillo i Iván Romeo (Movistar Team), Pello Bilbao i Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious), Jørgen Nordhagen (Team Visma | Lease a Bike), Juan Felipe Rodriguez i Georg Steinhauser (EF Education – EasyPost), Finlay Pickering (Team Jayco AlUla), Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility), Marco Brenner (Tudor Pro Cycling Team) czy Luke Tuckwell (Red Bull – BORA – hansgrohe).

Jeśli jednak odjazd miałby zawierać kogoś groźnego dla pozycji lidera, to takim zawodnikiem obecnie może być już w sumie tylko Ramses Debruyne (Alpecin – Premier Tech). 23-letni Belg zaimponował już w czwartek, a jego strata na poziomie 5 minut i 40 sekund może go zachęcić do tego, by spróbować raz jeszcze. Młody kolarz nie ukończył jeszcze żadnego wielkiego touru w karierze, ale ambicji nie można mu odmówić, a jednocześnie można się po nim spodziewać właśnie tak aktywnej jazdy, a nie próby bronienia obecnej lokaty pod koniec czołowej „10” klasyfikacji generalnej.

Gdyby jednak skończyło się tak, że odjazd zawiązywałby się za długo bądź ktoś zdecydowałby się na kontrolowanie jego przewagi, to głównymi rywalami Tadeja Pogačara będą Enric Mas (Movistar Team), Felix Gall (Decathlon CMA CGM Team), Richard Carapaz (EF Education – EasyPost), Oscar Onley (Netcompany INEOS), Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe), Sepp Kuss (Team Visma | Lease a Bike) oraz Mattias Skjelmose (Lidl-Trek). Pokonanie mistrza świata wciąż jednak wydaje się być niemalże niemożliwe, a grupa ta w takim scenariuszu prawdopodobnie walczyłaby jedynie o bonifikaty za plecami Słoweńca.

Harmonogram

Start: 13:40
Prognozowany finisz: 17:15-17:40
Transmisja TV: 13:30-18:00 (Eurosport 1 oraz HBO Max/Player)


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułTadej Pogačar: „Byłem w lekkim szoku, gdy Enric Mas mnie minął”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze