Fot.: Tour de France™

Wielkimi krokami zbliża się ostatni z wielkich tourów w sezonie 2026. Choć Vuelta a España ma historię krótszą niż Giro d’Italia i Tour de France, to jednak i tutaj rozegrana zostanie już 81. edycja, a zatem możemy mówić o wyścigu pamiętającym wiele pięknych pojedynków. Czy i taki zobaczymy w tym roku? Szanse na to są niewielkie, albowiem murowanym faworytem zdaje się być Tadej Pogačar, ale jednocześnie ekscytująco zapowiada się to, co może dziać się za plecami Słoweńca. Oczywistych kandydatów do wysokich lokat jest bowiem naprawdę niewielu, a to wróży ściganie pełne niespodzianek i zwrotów akcji.

Przed nami 81. edycja Vuelta a España – jednego z najważniejszych wydarzeń całego roku w kolarstwie, będącego jednocześnie pewnym symbolem tego, że sezon powoli zbliża się ku końcowi. W związku z zeszłorocznym zatwierdzeniem przez Międzynarodową Unię Kolarską dodatkowej dzikiej karty na każdy z wielkich tourów, od soboty 22 sierpnia będziemy śledzili rywalizację aż 184 śmiałków, spośród których jeden sięgnie 13 września po zwycięstwo w La Vuelcie. Tegoroczne zmagania w wyścigu, którego historia sięga 1935 roku, mają bardzo wyraźnego faworyta w osobie Tadeja Pogačara, ale za plecami mistrza świata mogą dziać się prawdziwe cuda – ciężko wytypować bowiem jak będzie się prezentowało podium, a co dopiero cała czołowa „10”. Jednocześnie warto pamiętać, że świat sportu niejednokrotnie uczył nas już, że rozdawanie tytułów przed startem rywalizacji bardzo źle się kończy, a zatem przyjrzyjmy się wnikliwie temu kto ma największe szanse na sukces w 81. edycji Vuelta a España.

Historia

Początek wyścigu, który dziś rozgrywany jest w trzytygodniowym formacie pod nazwą Vuelta a España, to 1935 rok. Co ciekawe jednak, w stosunku do Tour de France i Giro d’Italia, pierwsze edycje nie stały pod znakiem triumfu lokalnych kolarzy, albowiem pierwsze dwie wygrał pochodzący z Belgii Gustaaf Deloor. Kto wie, może i w dorobku tego zawodnika byłoby więcej triumfów, ale La Vuelta zniknęła następnie z kalendarza i powróciła dopiero po 5 latach – w trakcie II Wojny Światowej zaś do walki stawali niemal tylko przedstawiciele gospodarzy.

Późniejsza historia Vuelta a España, przynajmniej pod kątem zwycięzców, jest zupełnie inna niż Tour de France czy Giro d’Italia. O ile bowiem pozostałe trzytygodniówki miały swoich wielkich bohaterów, którzy seryjnie sięgali po wygrane, o tyle hiszpańska impreza doczekała się przez kolejne dekady zaledwie 11 kolarzy mających więcej niż 1 triumf. Pierwszy 3-krotny zwycięzca pojawił się dopiero pod koniec XX wieku, a został nim Tony Rominger (1992-94), ale tym największym stał się Roberto Heras, który na pod koniec XX oraz na początku XXI wieku wygrywał w sumie aż 4-krotnie. Wynik Szwajcara wyrównał kilka lat później Alberto Contador, a przed dwoma laty doczekaliśmy się także i zrównania z Roberto Herasem – w 2024 roku 4. raz triumfował bowiem Primož Roglič. Słoweniec stanie w tym roku do walki o swoje 5. zwycięstwo, aczkolwiek o to będzie mu bardzo ciężko. Bardziej prawdopodobne jest bowiem, że po sukces sięgnie jego rodak, co oznaczałoby, że na liście triumfatorów pojawi się aż 64. nazwisko w historii tego wyścigu.

Cel do odhaczenia

Murowanym faworytem klasyfikacji generalnej będzie Tadej Pogačar, u którego nie sposób nie odnieść wrażenia, że ten przyjeżdża na hiszpańską trzytygodniówkę nie dlatego, że ta była jego przedsezonowym celem, a dlatego, iż rywale nie podejmują z nim ostatnimi czasy walki, a to dobra okazja by „odhaczyć” kolejny wyścig w swojej karierze i zostać 9. w historii kolarzem, któremu uda się skompletować triumf w każdym z wielkich tourów. W maju tego roku takie osiągnięcie zanotował Jonas Vingegaard, więc mistrz świata z UAE Team Emirates – XRG nie będzie chciał być dłużny swojemu konkurentowi i z pewnością zrobi wszystko, by za nieco ponad 3 tygodnie móc powiedzieć, że on także tego już dokonał. Jednocześnie warto mieć w pamięci, że 27-latek zaczynał sezon przygotowując się nie do dwóch wielkich tourów, a klasyków pokroju Mediolan-San Remo i Paryż-Roubaix, po których cały ciężar pracy został skupiony na Tour de France – teraz jego forma nie musi być najwyższa, choć ta wciąż powinna mu pozwolić na dość komfortową jazdę i pewne sięgnięcie po zwycięstwo. Myślę jednocześnie, że przed Mistrzostwami Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 ten nie będzie się specjalnie szarpał, co może oznaczać wiele szans dla uciekinierów i sytuację, w której mimo wszystko jego klubowi koledzy otrzymają momentami dość sporo swobody. Na tą liczy z pewnością przede wszystkim João Almeida, który gdyby nie obecność Tadeja Pogačara, byłby niewątpliwie jednym z głównych faworytów do sięgnięcia po zwycięstwo. Co prawda 28-letni Portugalczyk miał w tym sezonie sporo pecha, a kraksy i inne losowe zdarzenia eliminowały go kolejno z walki o dobry wynik w Volta a Catalunya, Tour Auvergne – Rhône-Alpes oraz Tour de Pologne, ale ten cały czas pozostaje bardzo groźny w kontekście hiszpańskiej trzytygodniówki, którą w zeszłym roku ukończył na 2. miejscu – wyłącznie za Jonasem Vingegaardem. A może UAE Team Emirates – XRG ustrzeli dublet? Nie jest to wykluczone. Dużą rolę odegrać może tu bardzo mocny zespół, albowiem ten duet wspierać będą Jay Vine, Pavel Sivakov, Pablo Torres, Domen Novak, Kevin Vermaerke i Ivo Oliveira.

Najpewniejszy z rywali

Niejednokrotnie na początku tekstu sugerowałem, iż przy praktycznie każdym z faworytów 81. edycji Vuelta a España można postawić jakieś „ale”, często naprawdę spore, ale jest jeden kolarz, który się temu wymyka. Jest nim Felix Gall, czyli przedstawiciel Decathlon CMA CGM Team, który w ostatnich latach sukcesywnie piął się w światowej hierarchii, by w tym roku zająć 2. miejsce w Giro d’Italia. 28-latek nie miał ostatnio żadnych problemów, po włoskiej trzytygodniówce spokojnie wypoczął i przeszedł pełny cykl treningowy, którego zwieńczeniem był start testowy w Vuelta a Burgos, zakończony zresztą zwycięstwem Austriaka. Jakby tego było mało Felixa Galla wspierać będzie bardzo mocny zespół, w skład którego wejdą m.in. 5. przed rokiem w klasyfikacji generalnej Matthew Riccitello, bardzo utalentowany Léo Bisiaux czy doświadczeni Gregor Mühlberger, zwycięzca niedawnego Tour of Austria, a także Callum Scotson. Francuska grupa ma zatem wszystko to, co jest potrzebne, by za plecami faworyzowanego Słoweńca grać w swoją grę i dowieźć kolejną 2. lokatę w wielkim tourze w tym sezonie.

Kolarze z dużym „ale”

Omówiony został główny faworyt, a także ten, który powinien sobie najlepiej poczynać za jego plecami, pora zatem na zawodników bardzo mocnych, ale przy których istnieją uzasadnione wątpliwości co do ich końcowego wyniku. Tu wybrałem piątkę potencjalnych kandydatów do końcowego podium, aczkolwiek przy każdym z nich można też stwierdzić, że ich nieobecność w czołowej „10” czy nawet „20” nie byłaby wielką niespodzianką. Listę takich kolarzy otwiera Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe), czyli 4-krotny zwycięzca Vuelta a España, który od początku roku skupiał się wyłącznie na hiszpańskiej trzytygodniówce, ale którego przygotowania zostały mocno zaburzone przez wypadek z udziałem samochodu. Sam 36-letni Słoweniec nie ukrywa, że nie wie czy będzie walczył o klasyfikację generalną, ale moim zdaniem to może być wyłącznie zasłona dymna – Primož Roglič niewątpliwie ma patent na La Vueltę, a przy obecnej stawce z pewnością stać go na to, by ponownie stanąć na końcowym podium. Odpowiedź na wiele pytań związanych z jego dyspozycją poznamy już podczas pierwszych dni zmagań, a jeśli tylko dość wiekowy faworyt przetrwa je, to później powinno już być dla niego z górki.

Równie wiele pytań rodzi się przy osobie Richarda Carapaza. Kolarz EF Education – EasyPost był prawdziwą gwiazdą Tour de France, gdzie wygrał w końcowej fazie 2 etapy, zgarnął trykot górala i rzutem na taśmę wskoczył na 8. miejsce w klasyfikacji generalnej. Później była 2. lokata w Donostia San Sebastian Klasikoa, która mogła zaskoczyć – Ekwadorczyk na przestrzeni swojej kariery dosyć nieczęsto pokazywał się w głównych rolach w wyścigach jednodniowych. 33-latek jest zatem niewątpliwie dobrze dysponowany, ale czy tę solidną formę uda mu się dowieźć aż do końca La Vuelty? Zresztą nawet jeśli nogi będą mocne, to pytanie brzmi też, czy ten będzie myślał o klasyfikacji generalnej, czy też znowu zobaczymy bardzo agresywnie jeżdżącą wersję Richarda Carapaza, który jednocześnie będzie łapał wiele minut straty, by UAE Team Emirates-XRG nie przeszkadzało mu w regularnym meldowaniu się w odjazdach? Wątpliwości jest wiele, ale to tylko czyni wyczekiwanie na tegoroczną Vuelta a España jeszcze bardziej ekscytującym.

Nie mam także bladego pojęcia na temat tego, co pokazać może Oscar Onley. 23-letni Brytyjczyk po przejściu do Netcompany INEOS niby miał wiele dobrych momentów, ale te były przeplatane naprawdę rozczarowującymi okresami, przez co ten bywa określany nawet mianem najgorszego transferu zeszłorocznego okienka. Ostatnio jeden z młodszych faworytów tegorocznej La Vuelty był co prawda 2. w Vuelta a Burgos, co daje pewne podstawy do wiary w jego szanse na podium klasyfikacji generalnej, ale cały czas podchodziłbym do tego z pewnym dystansem. Oscar Onley ma wielki potencjał, ale czy zobaczymy tego potwierdzenie w końcowej tabeli? Dla mnie to takie 50/50.

Wielką zagadką jest dla mnie także Enric Mas. Kolarz Movistar Team w swoich 6 ostatnich startach w Vuelta a España każdorazowo docierał do mety, a w najgorszym z tych występów zajął 6. miejsce. Oprócz tego były to m.in. 3 drugie lokaty czy 3. pozycja w jego ostatnim starcie przed własną publicznością, który miał miejsce w 2024 roku. 31-latek ma patent na ściganie się w La Vuelcie, choć jego tegoroczne wyniki nie pozwalają wierzyć, że stać go by namieszać. Może jednak 5. miejsce w Vuelta a Burgos było symptomem tego, że forma rośnie, a my znów zobaczymy Enrica Masa w dyspozycji, w której stać go na namieszanie w wyścigu i stanięcie na podium?

Ostatnim z kolarzy, którego chciałbym wyróżnić w tej części przeglądu faworytów, jest Mattias Skjelmose. 25-letni Duńczyk z Lidl-Trek zapewne nie będzie tym kolarzem, który zaskoczy nas szalenie aktywną, efektowną jazdą, ale przy Tadeju Pogačarze to nie jest potrzebne, by powalczyć o czołowe pozycje. Fakty są tymczasem takie, że ten w swoich dwóch ostatnich ukończonych wielkich tourach był 5. w Vuelta a España 2024 oraz 6. w Tour de France 2026. Po drodze była jednak także i zeszłoroczna Wielka Pętla, która od początku nie układała się Duńczykowi, a w której ten nie dotarł do mety. Dodatkowo 25-latek po raz pierwszy w karierze przejedzie dwie trzytygodniówki w jednym sezonie, co też może stanowić dla niego pewne wyzwanie. Spodziewałbym się jednak, że ten po cichu może powalczyć o najlepszą „5”, a kto wie, może nawet stanąć na podium?

Reszta stawki

Tegoroczna lista startowa Vuelta a España jest wręcz przepełniona kolarzami, którzy mogliby powalczyć o czołową „10” klasyfikacji generalnej, a którzy jednak prawdopodobnie skupią się na ucieczkach i walce o pojedyncze etapy. Takim zawodnikiem będzie chociażby żegnający się z własną publicznością, kończący karierę po tym sezonie Pello Bilbao (Bahrain-Victorious), którego ekipa do boju posyła także Santiago Buitrago czy utalentowanego Jakoba Omrzela. Być może swój ostatni wielki tour w karierze przejedzie także Mikel Landa – kolarz Soudal Quick-Step co prawda nie kończy kariery, ale jego transfer do Euskaltel – Euskadi na ten moment oznacza, iż właśnie tak może się stać w związku z tym, że baskijska ekipa plasuje się poza czołową „30” rankingu i w przyszłym roku może nie mieć prawa do udziału w trzytygodniówkach. Czy 36-latek skupi się zatem na klasyfikacji generalnej, czy też w tej powalczy np. Valentin Paret-Peintre?

Choć przegląd faworytów zaszedł już bardzo daleko, to wciąż nie poruszyłem tematu jednego z dwóch byłych zwycięzców tego wyścigu, jakim jest Sepp Kuss. Kolarz Team Visma | Lease a Bike uczynił to, jadąc w 2023 roku wszystkie 3 wielkie toury. To mocno odcisnęło się na dyspozycji Amerykanina, który… w 2026 roku znowu to robi – w Giro d’Italia i Tour de France zajmował 13. lokaty jako pomocnik, a teraz przyjeżdża na Vuelta a España. Absolutnie nie wierzę w powtórkę z tamtego wyniku, ale nie sposób tego nie dostrzec. Ba, myślę, że dla holenderskiej grupy o dobry wynik może się prędzej pokusić debiutujący w trzytygodniówce Jørgen Nordhagen, choć to raczej będzie jazda w celu nabrania doświadczenia, a nie walka na całego z największymi gwiazdami.

Jeśli chodzi o młode talenty, to spróbować swoich sił mogą tacy zawodnicy jak Jarno Widar (Lotto Intermarché), Cian Uijtdebroeks (Movistar Team), Markel Beloki (EF Education – EasyPost) czy Finlay Pickering (Team Jayco AlUla). Wysoko zakręcić mogą się także bardziej doświadczeni zawodnicy tacy jak Jan Hirt (NSN Cycling Team), Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team), Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility) czy nawet Guillaume Martin (Groupama – FDJ United).

Moi faworyci 81. edycji Vuelta a España:
  • 5* – Tadej Pogačar
  • 4* – Felix Gall
  • 3* – João Almeida, Primož Roglič, Enric Mas
  • 2* – Richard Carapaz, Mattias Skjelmose, Oscar Onley
  • 1* – Matthew Riccitello, Pello Bilbao, Mikel Landa, Jarno Widar, Sepp Kuss, Pavel Sivakov, Jørgen Nordhagen, Cian Uijtdebroeks, Markel Beloki, Finlay Pickering, Pablo Torres, Jan Hirt, Lorenzo Fortunato, Tobias Halland Johannessen, Guillaume Martin

To wszystko w temacie przeglądu faworytów klasyfikacji generalnej 81. edycji Vuelta a España. W najbliższych dniach opiszemy dla Państwa także kolarzy zdolnych do powalczenia w zestawieniach pobocznych, a później każdego dnia do przeczytania w naszym portalu będą obszerne zapowiedzi poszczególnych etapów La Vuelty. Śledźcie Naszosie.pl podczas tego wyścigu – postaramy się zrobić wszystko byście byli na bieżąco z informacjami na temat ostatniego spośród tegorocznych wielkich tourów.


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułGórskie Szosowe Mistrzostwa Polski 2026 w męskich kategoriach jednak się odbędą
Następny artykułZ wiarą w biało-czerwonych – zapowiedź Tour de l’Avenir 2026
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
7 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Mikołaj
Mikołaj

Zakładając że nie będzie kraks ( co u podstaw nie powinienem zakładać toż kolarstwo) to top 3 powinno wyglądać tak – Pogi , Gall i 3 miejsce na które typuje Almeide. Ten wyścig aż się prosi by ktoś zrobił to co Eulario na Giro więc obawiam że ktoś pojedzie w ucieczkę i dzięki przewadze wbije się do 10 i sie w niej utrzyma. Pogi nie do ruszenie. Nie ma tu rywali musiałby leżeć albo jakiś Carapaz musiałby ucieczka zrobić z 7 minut co nie wydaje się możliwe. Walka o pudło może być ciekawa jak sam autor napisał przy wszystkich kandydatach można postawić ale więc może też być różnie. Ja liczę na ładną walkę o tą generalke by było na co oczy zawiesić i by sie pościągali o to pudło. A pogi niech stanie na jakiś 4 etapach i nie szaleje. Mistrzostwa swiata za pasem.

Marcraft
Marcraft

Jarno Widar wygląda na naprawdę wielki talent.

Pingol
Pingol

Vuelta bez Roglica i Enrica Masa to nie Vuelta, także cieszę się, że po zeszłorocznej nieobecności wracają

Kuba
Kuba

Może faktycznie będzie trochę emocji jeśli chodzi o zwycięstwo jeśli Pogacar zdecyduje się pojechać ekonomicznie, z myślą o MŚ i Lombardii? Na pewno walka o pozostałe miejsca na podium powinna być ciekawa.

Haaland
Haaland

Bardzo slabo ten wyscig sie zapowiada. Pogacar jadacy turystycznie bo sie bedzie oszczedzac. Roglic poobijany, moze nie bedzie walczyc o podium bo ostatnio slabo i tak wygladal. Jezeli Felix Gall ma byc wiodaca postacia wyscigu i faworytem do 2 miesjca to salbo to wyglada. Nadzieja ze bedzie duzo ucieczek ktore dojada do mety. Tu upatruje najwiekszych emocji i niespodzianek – w efektownych zwyciestwach etapowych

pik
pik

szkoda czasu na oglądanie tej ustawki, no trudno, chyba przerzucę się na żużel, tam raczej koksu nie biorą (?)