Fot.: Tour de France™

Mauro Schmid (Team Jayco AlUla) okazał się triumfatorem 13. etapu tegorocznej edycji Tour de France (2.UWT). O zwycięstwo na piątkowym etapie walczyła ucieczka. Liderem wyścigu pozostał Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG). Spory awans w generalce zanotował Tom Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), który plasuje się obecnie na 4. pozycji. 

Na piątek organizatorzy przygotowali dla zawodników bardzo długi etap, o długości ponad 205 kilometrów (Dole – Belfort). Profil wskazywał na to, że będzie to dobra okazja dla ucieczki, a najciekawiej zapowiadała się premia górska 1. kategorii – Ballon d’Alsace (8,9 km ; 6,9%).

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 13:20. Na starcie nie pojawili się Fernando Gaviria (Caja Rural-Seguros RGA), Jenno Berckmoes (Lotto Intermarché) oraz Frits Biesterbos (Team Picnic PostNL). Już na samym początku mieliśmy liczne ataki, a swojej szansy szukali Alex Kirsch (Cofidis), Michał Kwiatkowski (Netcompany INEOS), Kasper Asgreen (EF Education-EasyPost), Louis Vervaeke (Soudal Quick-Step) oraz Georg Zimmermann (Lotto Intermarché).

Tempo w peletonie dyktowała ekipa XDS Astana Team. Defekty zanotowali tam Tim Marsman (Alpecin-Premier Tech) i Anders Skaarseth (Uno-X Mobility). Grupka z Kwiatkowskim została dogoniona. Wtedy to na czele uformowała nam się bardzo duża ucieczka dnia, która liczyła sobie blisko 40 zawodników, a jechali tam m.in.: Brandon McNulty Tim Wellens (UAE Team Emirates-XRG), Victor CampenaertsPer Strand Hagenes (Team Visma | Lease a Bike), Tim van Dijke Maxim Van Gils (Red Bull-BORA-hansgrohe), Ben Healy Michael Valgren (EF Education-EasyPost), Matej Mohorič (Bahrain-Victorious), Kévin Vauquelin (Netcompany INEOS), Jasper Philipsen (Alpecin-Premier Tech), Mauro Schmid (Team Jayco AlUla), George Bennett (NSN Cycling Team), Ion Izagirre Alex Aranburu (Cofidis), Tom Pidcock Quinten Hermans (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), Romain GrégoireQuentin Pacher (Groupama-FDJ United), Julian Alaphilippe Marc Hirschi (Tudor Pro Cycling Team), Jordan Jegat (TotalEnergies), John Degenkolb (Team Picnic PostNL) czy też Raúl García Pierna (Movistar Team).

Tempo w peletonie dyktował Toms Skujiņš (Lidl-Trek), a następnie zmienili go jego koledzy z ekipy – Mathias Vacek i Mads Pedersen. Mechaniczne problemy miał Edoardo Affini (Team Visma | Lease a Bike). 148 kilometrów przed metą ucieczka miała minutę przewagi nad peletonem. Na czele peletonu widać było m.in. koszulki Bahrain-Victorious. W pogoń za uciekającymi zawodnikami rzuciła się spora grupka pościgowa.

Finalnie grupka pościgowa (w której jechali m.in.: Mads Pedersen, Harold Tejada, Ben O’Connor, Michael Matthews, Luke Plapp, Jonas AbrahamsenClément Braz Afonso i Biniam Girmay) połączyła się z ucieczką dnia i na czele mieliśmy już ponad 50 zawodników.

Mijały kolejne kilometry, a przewaga ucieczki rosła. Stało się jasne, że to właśnie któryś z kolarzy jadących w tej grupie sięgnie w piątek po etapowe zwycięstwo. 71 kilometrów przed metą peleton tracił ponad 7 minut. Na lotnym finiszu Mélisey najlepszy okazał się Jasper Philipsen, który pokonał tam Madsa Pedersena i Biniama Girmaya. Walka pomiędzy tymi zawodnikami była bardzo zacięta.

Panowie rozpoczęli wspinaczkę na premię górską 3. kategorii Col des Croix (5,1 km ; 4,8%). Z czołówki odpadli Fred Wright (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) i Thibault Guernalec (TotalEnergies). Ich los podzielili również Edward Planckaert (Alpecin-Premier Tech), Julian Alaphilippe i John Degenkolb. Tempa w czołówce nie wytrzymał również Clément Russo (Groupama-FDJ United). Przyspieszył Ben Healy, ale mocniejszy na tym podjeździe okazał się Quinten Hermans, który sięgnął po 2 punkty do klasyfikacji górskiej. W peletonie pracowały zespoły Bahrain-Victorious i UAE Team Emirates-XRG. Strata oscylowała w granicach 8 minut, co na pewno satysfakcjonowało Toma Pidcocka.

Wielkimi krokami zbliżała się wspinaczka 1. kategorii Ballon d’Alsace (8,9 km ; 6,9%). Rozpoczął się podjazd, a w czołówce nie było już Pedersena, Girmaya oraz Philipsena. Na krótko zaatakował Rick Pluimers (Tudor Pro Cycling Team), a problemy miał Tim van Dijke. Było bardzo dynamicznie i sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Aktywni byli m.in. Kévin Vauquelin Marc Hirschi. Szwajcar zyskał niewielką przewagę nad resztą stawki, a dość nieoczekiwanie kontakt z czołową grupą stracił Ben Healy.

W czołówce nie utrzymał się również Alex Aranburu, a Hirschi został dogoniony przez towarzyszy z ucieczki. W tym momencie – na 34 kilometry przed metą – czołówkę tworzyło już tylko około 20 zawodników. Następnym śmiałkiem był Maxim Van Gils, który nadrobił kilka sekund nad pozostałymi zawodnikami. W międzyczasie z peletonu odpadł Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike). W czołówce problemy mieli kolarze Team Jayco AlUla (Ben O’Connor i Michael Matthews). Van Gils został dogoniony. Do przodu ruszył za to wspomniany wcześniej Luke Plapp.

Akcja Australijczyka nie zakończyła się jednak sukcesem. Finalnie na czele mieliśmy już tylko 9 zawodników (McNulty, Van Gils, Plapp, Vauquelin, Schmid, Tejada, Braz Afonso, Jegat i Pidcock). 15 sekund tracił do nich Tim Wellens, a większa grupka traciła około 35 sekund. Na szczycie jako pierwszy zameldował się Tom Pidcock, który zdobył tam 10 punktów do klasyfikacji górskiej.

Na zjeździe Wellens dołączył do czołówki, więc mieliśmy tam 10 zawodników. Kolejna grupka traciła 30 sekund, a peleton jechał ze stratą 8,5 minuty. Pracowała tam ekipa Red Bull-BORA-hansgrohe. Bardzo zadowolony w tym momencie był Tom Pidcock, który walczył nawet o 2. miejsce w klasyfikacji generalnej.

Panowie wjechali na ostatnie 20 kilometrów. Od czołówki oderwali się Mauro SchmidHarold Tejada. Szwajcar i Kolumbijczyk powiększali swoją przewagę. 5 kilometrów przed metą wynosiła ona około 20 sekund. Peleton tracił nieco ponad 8 minut. Prowadzącą dwójkę gonić próbowali Vauquelin i Jegat. Pozostali zawodnicy dogonili jednak Francuzów. Na czele nadal jechali Tejada i Schmid. Do mety było coraz bliżej. Skontrować z tyłu próbował jeszcze Tim Wellens.

Szwajcar i Kolumbijczyk wjechali na finałowy kilometr. Wydawało się, że to właśnie któryś z nich sięgnie w piątek po zwycięstwo. Grupka z tyłu zbliżała się do prowadzącej dwójki, ale ostatecznie z etapowego triumfu mógł się cieszyć Mauro Schmid. Na drugim miejscu przyjechał Harold Tejada, a podium uzupełnił Tom Pidcock. Peleton stracił 7,5 minuty. W klasyfikacji generalnej nadal prowadzi Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), ale spory awans zanotował Tom Pidcock, który plasuje się aktualnie na 4. lokacie. Do zakończenia zmagań pozostało osiem odcinków.

Wyniki 13. etapu Tour de France 2026: 


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułJerome Coppel krytykuje Juliana Alaphilippe: „Nic nie zostało z dawnego Juliana”
Następny artykułTour de France 2026: Klasyfikacja generalna po 13. etapie
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
10 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Mmonet
Mmonet

Fajny etap. Dobra walka na przodzie. Z tyłu też Emiraty elegancko załatwiły temat pracy w peletonie. Puścili Tomka na taką różnice, że wszyscy inni musieli pracować. W weekend dwa nudne etapy dla Tadka i włączamy tv na czasówkę we wtorek;)

Mikołaj
Mikołaj

Takie puszczanie Toma Pidkoka to nic mądrego powinni go nie puszczać. Oczywiście końcowo może znowu stracić ale ryzykują te wystawie Lidle, Bory i tak dalej.

love_velo
love_velo

Wspaniały etap pokazujący czym jest zawodowe kolarstwo…
dzisiaj oglądaliśmy w praktyce, na czym polega kolarskie powiedzenie, że „ucieczka sama wróci”.

Odjechała grupa z Jasperem Philipsenem i gonił ją Mads Pedersen…
ale tak…że , tylko utrzymywał różnicę 40-45 sekund, aż Philpsenowi skończyła się ..woda.,
Jest przepis UCI, który mówi, że …jeśli ucieczka uformuje się i nie zyska wystarczająco dużo czasu, samochody zespołowe są trzymane za peletonem dla bezpieczeństwa.
Dogadali się, grupy się połączyły, Philipsen zjechał po wodę i… Dżentelmeni pościgali się na lotnym finiszu.
Piękne ! 🙂
i Kudos dla Redaktora Jarońskiego za wnikliwe obserwacje i trafne analizy przebiegu etapu.

No i zdaje się, że plotki o konflikcie w ZEA między McNultym a Pogacarem nie są przesadzone, chyba, że ktoś wyjaśni po co McNulty i Wellens zabrali się do ucieczki?
🙂

Grzesiek
Grzesiek

Wellens i McNulty byli w ucieczce bo chcą wygrać klasyfikację drużyn.
Dziś odrobili do Lidla ponad 15 minut wykorzystujac obecność jedynie Madsa, który finalnie wylądował w peletonie. UAE zostało trochę ponad 9 minut do objęcia prowadzenia.
Wellens jest na tym punkcie wyczulony i to on z Pollitem decyduje kto może jechać.

McNulty robi swoją robotę jak należy, zresztą w tym roku cały zespół nie szuka wymówek tylko zasuwa na Pogiego. Nie ma ściemniacza Almeidy i Solera, który zawsze błyszczy na Vuelcie kosztem pomocy na TdF.

Bob
Bob

UAE zabrało sie do ucieczki między innymi pewnie w celu zmniejszenia straty drużynowej, co finalnie świetnie sie im udało.

Haaland
Haaland

Jak to po co pojechali do ucieczki. Dzis bylo wiadomo ze ucieczka bedzie odpuszczona to chyba fajnie powalczyc o etap. Ja sie dziwie ze UAE to za rzadko wypuszcza swoich zawodnikow do ucieczki, daje to im wiecej mozliwosci na rozegranie etapow. Wygranie etapu gdy ucieczka jest odpuszczona, przyklad Narvaeza z Giro i calej tamtej Vuelty pokazuje ze daja rade. Cos w stylu stacji przekaznikowej gdy Tadej sie urwie gdy do mety jest jeszcze kawal drogi to na zjezdzie albo prostym dobrze by go ktos doprowadzil na ostatni podjazd. Tak samo Visma powinna czesciej puszczac swoich do ucieczki…

love_velo
love_velo

no tak…
Było ich dwóch, a nawet próby walki o etap nie było.

Gdyby walczyli o drużynowa klasyfikację, nie przyjechaliby 2 minuty za zwycięzcą mogli przecież choć trochę udawać, że walczą i odrobić więcej do Lidla.
No i pytanie podstawowe w tyj kwestii: Czy Lidl walczy o klasyfikacje drużynową?
Pomijam , że Wellens wielokrotnie powtarzał, że inna wygrana klasyfikacja do „żółtej koszulki” to miły dodatek, ale nie cel.

„Stacja przekaźnikowa” po komunikacje ich dyrektora do prowadzącego peleton kolarza ZEA, że 6-8minut straty jest ok, jest najmniej rozsądna.
🙂

ale rozumiem i dziękuję.

Aha…eee, pewnie coś dziennikarze pokręcili , albo źle zrozumiałem wypowiedź Pogacara zapytanego o komentarz do chwilę wcześniej udzielonego wywiadu McNultiego, że „lepiej by było gdyby kolarze trzymali gębę na kłódkę”. (tłumaczenie tendencyjne) – była żartem…jako to często bywa w zgranym teamie.

Grzesiek
Grzesiek

@love_velo
Dwójka z UAE przyjechała 2 sekundy po zwycięzcy.
A tu wypowiedź samego Wellesa:
„Miałem dziś wolną rękę, podobnie jak Brandon [McNulty]. Naszym celem było znalezienie się w ucieczce, ponieważ chcemy wygrać klasyfikację drużynową, a Lidl-Trek miał nad nami sporą przewagę. Chodziło o to, by ich kontrolować. Ostatecznie skończyło się to walką o zwycięstwo etapowe, ale niestety nam uciekli”.

Co do Pogacara ta wypowiedź to raczej w kategorii żartu. Obejrzyj sobie na YT relacje UAE z TdF. Atmosfera tam jest super. McNulty to typ introwertyka, który nie pasuje charakterem do Pogigo i bardziej tu upatruję jakichś szpilek.

love_velo
love_velo

Dziękuję, za skorygowanie oczywistej pomyłki, 2 sekundy, to nie 2 minuty… za zwycięzcą, różnica jest zasadnicza.

A jako, że ostatnia wypowiedź Wellensa jest najbardziej aktualna i w dodatku fajna bo taka …ambitna, w kontekście zażartej walki o klasyfikację drużynową, to będę ją dalej cytował.

A propos żartów, to były takie, że w związku z narzekaniem Pogacara na hotele Wellens i McNulty zabrali się do ucieczki, bo chcieli być pierwsi w hotelu i zając ręcznikami najlepsze leżaki…(nie dla siebie oczywiście tylko dla lidera, żeby atmosfera była jeszcze lepsza).

Grzesiek
Miło było Cię poznać.

Salazar
Salazar

@love_velo, @Grzesiek:
Bardzo dobrze czyta się Wasze komentarze. To jest dodane ciekawe wytłumaczenie fachowców: co wewnętrznie dzieje się w peletonie. I to według mnie podwaja wartość całego artykułu i sprawia że „nudne pedałowanie przez 5 godzin” (jak większość ludzi uważa) ma całkiem duży koloryt i dynamikę, jeśli jacyś fachowcy zauważą i opiszą: co tam naprawdę się dzieje.

@love_velo: nie przypuszczałem nawet, że można w tak sprytny sposób grilować Philipsena jak robił Pedersen. Brawo. 
Na poprzednim etapie też było widać, że Pedersen chce trochę pomieszać szyki klasycznym sprinterom. Było skoków co niemiara, non stop ktoś atakował, aż się dziwiłem: co się dzieje że gnają jak szaleni i nawet przy olbrzymiej determinacji mało kto mógł odjechać. Takie etapy ogląda się bardzo fajnie zwłaszcza, jak ktoś to umie dobrze zinterpretować i opowiedzieć co się dzieje.

Zatem jakbyście mogli, to opisujcie takie smaczki: dużo osób czyta i robi się tu fajny flow…