Jan Ullrich
Jan Ullrich / United Charity

Jan Ullrich już od dawna nie jest zawodowym kolarzem, ale ma wiele wspólnego z tym sportem. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych kolarzy z przełomu XX i XXI wieku, który zasłynął swoimi startami w Tour de France, ale ma też bogatą przeszłość dopingową. Teraz Niemiec postanowił odnieść się do tamtych lat.

W oficjalnych wynikach Jana Ullricha znajdziemy m.in. zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Tour de France z 1997 roku, złoty medal olimpijski w wyścigu ze startu wspólnego z 2000 roku (Sydney ; plus srebro w czasówce), dwa tytuły mistrza świata w jeździe indywidualnej na czas (1999 i 2001) czy też triumf w klasyfikacji generalnej hiszpańskiej Vuelty (1999). Później niemiecki zawodnik przyznał się jednak do stosowania dopingu. Jan Ullrich wrócił wspomnieniami do tych wydarzeń w programie typu talk-show, Inas Nacht.

Mogłem wydać wszystkich, którzy byli wtedy w świecie kolarstwa. Nie zrobiłem tego, bo zbyt mocno kochałem ten sport, aby to zrobić. Wszyscy to robili, nie tylko w kolarstwie, więc robiliśmy to, co wszyscy inni. Mówiliśmy sobie, że nie jest to doping, bo jeśli wszyscy tak robią, to kolarstwo wciąż jest kwestią talentu. To były okropne czasy, ale przynajmniej zostaliśmy zdemaskowani, dzięki czemu sport mógł stać się czysty. Dziś osiągamy lepsze wyniki za pomocą ogromnego postępu naukowego. 3-tygodniowy trening wysokogórski daje taki sam efekt, jak dawne stosowanie EPO. Nie dam sobie za to uciąć ręki, ale lubię wierzyć, że w dzisiejszych czasach wszystko jest czyste

– powiedział Jan Ullrich.

W przestrzeni medialnej dużo mówi się o tym, że czasy Jana Ullricha oraz jego największego rywala, Lance’a Armstronga, to najgorsza epoka w historii kolarstwa – oczywiście pod kątem wpadek dopingowych. Obecnie wielu zawodników oraz dyrektorów sportowych poszczególnych ekip wspomina o tym, że kolarstwo musi płacić właśnie za tamte czasy. Jak widać Jan Ullrich sam wspomina o tym, że stosowanie dopingu było wtedy na porządku dziennym, choć nie odnosiło się to jedynie do kolarstwa.

Przypomnijmy, że Jan Ullrich był zamieszany przede wszystkim w głośną aferę dopingową o nazwie Operación Puerto, która wybuchła w 2006 roku, tuż przed startem Tour de France. Właśnie z tego powodu Niemiec nie mógł stanąć na starcie francuskiego wyścigu, a niedługo po tym wydarzeniu Jan Ullrich zakończył swoją sportową karierę.

Poprzedni artykułMedia: Tadej Pogačar zarobi w 2026 roku co najmniej 13 milionów euro
Następny artykułSowiogórski Tour 2026: Relacja tekstowa z 1. dnia rywalizacji [na żywo]
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Tomek Zygner
Tomek Zygner

Ciągle pisze się o tym, że to były dopingowicz, postać kontrowersyjna etc. Tylko nikt nie zwraca uwagi na to, że dziejsze kolarstwo bez Jana nie byłoby takie samo. On, Armstrong, Mayo i wielu innych uczyniło ten sport medialnym i opłacalnym finansowo w czasach gdy był niszowy poza Francją. Bez nich nie mielibyśmy tego co teraz. Mniej sponsorów, transmisji etc.
Szanujmy ich bo byli sportowcami na 100%, niestety w epoce EPO

Lipski
Lipski

No i jeśli trzcimy Merkcxa, Pantaniego, Anquetila, Mosera, Coppiego, Induraina, Museeuwa i wielu, wielu innych, to jechanie po Armstrongu i Ullrichu jest bezsensowne

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Trzcimy? Może „cziciną”? Oj panie kolego…

Pogaczar
Pogaczar

Pogaczar to dopiero bierze Koks

Władysław Jagiełło
Władysław Jagiełło

Urlich, znowu się prosisz o problemy?

Marcin
Marcin

Każdy fan kolarstwa od 1991 roku przyzna, że pojedynki Lance’a z Janem były bardziej wyczekiwane niż Tadeja z Jonasem. TdF 1997-2005 – jak dla mnie ciekawsze niż to co jest teraz. Chociaż lubię rekordy Tadeja. I to Ci dwaj rozkręcili kolarstwo i TdF jest tym czym jest tylko dzięki nim. Brawo Ullrich, brawo Armstrong!!!