fot. Tour de France

Nieco iskrzy na linii Cian Uijtdebroeks – Movistar Team. 23-letni Belg, który z hiszpańską ekipą jest związany kontraktem ważnym aż do końca 2029 roku, publicznie opowiedział o tym, jak zespół miał go zmuszać do kontynuowania jazdy w tegorocznym Tour de France mimo 40-stopniowej gorączki. Ten wskazał nawet, że ze strachu o swoje zdrowie, jeździł na badania serca na własną rękę.

Napisać, że Cian Uijtdebroeks jest kolarzem pechowym, to jak nie napisać nic. 23-letni Belg w swojej karierze ukończył tylko 1 z 4 wielkich tourów, w których wziął udział, a konkretnie była to debiutancka dla niego Vuelta a España 2023, którą zakończył na 8. miejscu w klasyfikacji generalnej. Zwycięzca Tour de l’Avenir z 2022 roku ma od lat przyklejoną łatkę wielkiego, niespełnionego talentu, a każdy kolejny wyścig tylko pogłębia takie wrażenie. Tegoroczne Tour de France dla zawodnika, który minionej zimy zamienił Team Visma | Lease a Bike na Movistar Team, było kolejną bardzo pechową imprezą, albowiem Cian Uijtdebroeks zachorował niedługo przed startem. Ekipa podawała, że gorączka Belga nie jest zbyt wysoka – dyrektor sportowy Jürgen Roelandts mówił o temperaturze 37,3 stopnia Celsjusza, ale sam kolarz wskazuje, że rzeczywistość była dużo, dużo gorsza.

Miałem gorączkę wynoszącą 40 stopni Celsjusza. Podczas Tour de France codziennie jeździłem do szpitala na badania, żeby sprawdzić, czy moje serce nie jest zagrożone. Od razu powiedziałem zespołowi, że nie chcę podejmować żadnego zbędnego ryzyka. Namawiano mnie, bym jechał dalej, a ja zgodziłem się pod warunkiem, że nie będzie zagrożenia dla serca. Na 3. etapie byłem naprawdę chory. Bardzo chory. Jednocześnie straciłem tylko 40 sekund, a przed nami były 2 łatwiejsze etapy, więc jechałem dalej

— opowiadał Cian Uijtdebroeks w rozmowie dla Het Nieuwsblad.

Organizm kolarza Movistar Team nie wytrzymał 6. dnia rywalizacji, kiedy kolarze przejeżdżali m.in. przez słynne Col du Tourmalet. 23-letni Belg nie był tam w stanie normalnie przyswajać pokarmów czy płynów, co zmusiło go do wycofania się z Tour de France. Następnie wraz z ekipą ten obrał nowy cel, choć droga do niego nie była prosta.

Po wycofaniu się regularnie sprawdzaliśmy moje serce i wyniki badań krwi, żeby dowiedzieć się, kiedy będę mógł znów zacząć intensywniej trenować. Zajęło to więcej czasu, niż się spodziewałem. Byłem zmęczony nie tylko fizycznie, ale chyba i psychicznie. Tour de France zakończył się tak szybko, po tym jak tak wiele dla niego poświęciłem. Potrzebowałem czasu, żeby to przetrawić i znaleźć nowy cel. Tym stała się La Vuelta. Chcę po prostu cieszyć się jazdą przez pełne 3 tygodnie. Walczyć, kiedy nogi na to pozwolą, a także ponownie przekraczać swoje granice. Jestem osobą, która potrafi być bardzo restrykcyjna we wszystkim. Cieszę się, że zrozumiałem, że czasem nie ma nic złego w przyjęciu bardziej zrelaksowanego podejścia. Przed Tourem bardzo obciążałem swoje ciało podczas treningów. Potem choroba była kolejnym ogromnym obciążeniem. Potem sporo się namęczyliśmy, żeby przygotować się do Vuelty. Może ta będzie sukcesem, ale by tak się stało, wszystko będzie musiało pójść po mojej myśli

— powiedział Cian Uijtdebroeks, ale słowa te źle się zestarzały. Już podczas 2. etapu kolarz Movistar Team był zamieszany w kraksę i choć wrócił do peletonu, to poszlifowany przeciął linię mety w drugiej grupie ze startą 18 sekund do głównych konkurentów. W połączeniu z różnicami z jazdy indywidualnej na czas sprawia to, że Belg plasuje się obecnie na dopiero 74. miejscu w klasyfikacji generalnej ze stratą 1 minuty i 16 sekund do lidera.

Poprzedni artykułVuelta a España 2026: Sergio Chumil pierwszym kolarzem poza stawką
Następny artykułPolski raport z weekendu: Zwycięscy Bajdor i Juszczak, Lewandowski na podium Avenir
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Lance
Lance

Czekam, aż parę tygodni po zakończonym wyścigu ktoś ogłosi, że przejechał go np. bez jednej nogi.