fot. Giro d'Italia

Dziś przed faworytami klasyfikacji generalnej 109. edycji Giro d’Italia bardzo ważny sprawdzian. 14. etap będzie zdecydowanie najtrudniejszym spośród wszystkich dotychczasowych, a szansa, że główni rywale przyjadą na remis jest dość niewielka. Czy zatem zobaczymy w akcji Jonasa Vingegaarda? Duńczyk nie ukrywa, że chciałby sięgnąć po kolejne zwycięstwo i przejąć koszulkę lidera.

Za nami przeszło 2 tygodnie rywalizacji w ramach 109. edycji Giro d’Italia. Włoska trzytygodniówka przyniosła już sporo niespodziewanych rozstrzygnięć, obejrzeliśmy już też pierwsze pojedynki pomiędzy faworytami klasyfikacji generalnej, ale etapy z metą na Blockhausie czy Corno alle Scale miały tę wadę, że finałowe wspinaczki nie były poprzedzone innymi sporymi podjazdami. Coś zupełnie nowego w skali tego wyścigu zobaczymy zatem w sobotę, gdy na peleton czeka aż 5 górskich premii i finał w Pila (16,5 km; 7,1%). Czy to dzień, gdy dotychczas jadące dość spokojnie Team Visma | Lease a Bike wyjdzie z cienia i postanowi na dobre przejąć kontrolę w Giro d’Italia? Takiego stanu rzeczy nie wyklucza sam Jonas Vingegaard.

Za nami kolejny dobry dzień, przez który przebrnęliśmy bez zbędnego wysiłku. Było bardzo ciepło i myślę, że wielu zawodników myślało już o jutrze. Niewiele się działo, ale tak to już bywa. Nas jako zespół to cieszyło. Wybraliśmy dni, kiedy chcemy działać, ale ten do nich nie należał. Co innego jednak jeśli chodzi o etap, który nas czeka. Oczywiście wszystko zależy od tego, jak będą się zachowywały moje nogi, ale jeśli będę się dobrze czuł, to byłoby miło spróbować wygrać etap. Fantastyczne byłoby też zdobyć różową koszulkę, aczkolwiek celem niezmiennie jest, żeby pojawić się w niej w Rzymie. Czy będę ją nosił już od jutra? Zawsze powtarzałem, że każdy dzień noszenia koszulki lidera to zaszczyt

— mówił na mecie 13. etapu Jonas Vingegaard.

Dzisiejszy odcinek to nie tylko finałowa wspinaczka, ale i podjazdy, które ją poprzedzą. Przed kolarzami kolejno górskie premie w Saint-Barthélémy (15,8 km; 6,5%), Doues (5,8 km; 6,2%), Lin Noir (7,4 km; 7,9%), Verrogne (5,6 km; 6,9%) i finałowa Pila (16,5 km; 7,1%), a na 133 kilometrach organizatorzy naliczyli się w sumie aż 4350 metrów przewyższenia. Jonas Vingegaard jest wiceliderem klasyfikacji generalnej ze stratą zaledwie 33 sekund do Afonso Eulálio. Portugalczyk z Bahrain-Victorious zapewne pożegna się dziś z różową koszulką, którą w pięknym stylu dzierżył od zakończenia 5. etapu.


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułSprawdzian – zapowiedź 14. etapu Giro d’Italia 2026
Następny artykułFelix Gall: „Wszyscy są już trochę zmęczeni. Ja też, ale w pewnym sensie to mi się podoba”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Adam
Adam

Miło by było, by ktokolwiek spróbował, bo na razie to Giro jest takie jak przewidywałem – poszczególne etapy, rozpatrywane jako oddzielne wyścigi, bywają interesujące, ale całościowo to za wiele się nie dzieje. Fakt, że trasa nie sprzyjała – teraz powinno być już lepiej (z paroma wyjątkami typu jutro).

Nadszyszkownik
Nadszyszkownik

Jeszcze dzień przed podano, że ma strasznego wirusa, że gardło go boli, a tu proszę wygrywa ciężki etap. Dziwne te wirusy, taki doping albo coś.

Mateusz Gruszeczka
Editor
Mateusz Gruszeczka
Reply to  Nadszyszkownik

Był chory – to duża różnica.