Oto po ponad 2 tygodniach ścigania w ramach 109. edycji Giro d’Italia doczekaliśmy etapu, podczas którego BĘDĄ MUSIAŁY powstać różnice pomiędzy faworytami klasyfikacji generalnej. O ile bowiem wspinaczka na Blockhaus pozwalała na selekcję wyłącznie na ostatnich kilkunastu kilometrach, o tyle sobotni odcinek będzie wymagający od samego startu i nie zostawi ani chwili na złapanie oddechu. Kto będzie dziś górą, a kto złapie zadyszkę i na dobre wypadnie z walki o czołowe lokaty w wyścigu?
Witamy w Dolinie Aosty! Każdy, kto nieco dłużej śledzi kolarstwo doskonale wie, że ta leży u podnóża Alp, a to podczas sportowej rywalizacji oznacza jedno – wizytę w wysokich górach. Choć sobotni etap będzie liczył jedynie 133 kilometry, to na tak krótkim dystansie organizatorom udało się zmieścić ponad 4300 metrów przewyższenia. To zapowiada iście mordercze zmagania, podczas których zawodnicy przejadą w sumie przez 5 górskich premii. Pierwsza, Saint-Barthélémy (15,8 km; 6,5%), zlokalizowana będzie dosłownie tuż po starcie, kolejne zaś będą następowały jedna po drugiej, bez choćby metra płaskiego. 14. etap to niekończące się góra-dół, którego finałem będzie wspinaczka do Pila (16,5 km; 7,1%). Choć ciężko w to uwierzyć, to będzie dopiero 3. w historii Giro d’Italia wizyta w tym ośrodku narciarskim, w którym dotychczas triumfowali Robert Millar (1987) i Udo Bölts (1992).
Sobotnia rywalizacja będzie zdecydowanie najważniejszym momentem w trakcie całego dotychczasowego Giro d’Italia – o ile bowiem były już finisze na podjazdach, to te dotychczas nie były poprzedzone wcześniejszymi trudnościami, a różnice na mecie zamykały się w sekundach bądź góra pojedynczych minutach. 14. etap najprawdopodobniej to zmieni, a jeśli ktoś będzie przeżywał kryzys bądź chorował to jego obecność w czołówce wyścigu przejdzie do historii. Obecnie w 10 minutach straty do lidera mieści się aż 21 zawodników – po dzisiejszym odcinku jest szansa, że to grono zredukuje się o nawet połowę. Czy już dziś po raz pierwszy w karierze Jonas Vingegaard założy różową koszulkę? A może ktoś zdoła pokrzyżować plany Duńczyka, który powoli i bez nadmiernego szarpania się zmierza w stronę triumfu w całym La Corsa Rosa?
Oto, co na temat 14. etapu 109. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
14. etap (23.05, sobota): Aosta – Pila (133 km | 4350 m)
133 kilometry i ponad 4 tysiące metrów przewyższenia – czy trzeba pisać cokolwiek więcej? Kolarski spektakl na dużych wysokościach zapoczątkuje Saint-Barthélémy (15,8 km; 6,5%), które posłuży zapewne do zawiązania się bardzo mocnej ucieczki dnia. Dalej na zawodników czekać będą wspinaczki do Doues (5,8 km; 6,2%), Lin Noir (7,4 km; 7,9%) i Verrogne (5,6 km; 6,9%), które będą stanowiły okazję do męczenia rywali przed finałowym podjazdem do Pila (16,5 km; 7,1%) – znanego ośrodka narciarskiego nad Aostą, z którego rozpościera się widok na Mont Blanc. To będzie jeden z najtrudniejszych momentów całego 109. Giro d’Italia.





Pogoda
Na starcie kolarzy przywita niemal 30 stopni Celsjusza i pełne słońce, ale im wyżej zawodnicy podjadą, tym temperatury będą niższe. W najzimniejszych miejscach słupki rtęci mogą wskazywać „zaledwie” połowę początkowej wartości, aczkolwiek raczej nie należy się spodziewać ani silnych wiatrów, ani opadów deszczu.
Faworyci
Blockhaus, Corno alle Scale, a teraz Pila? Czy Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) wygra kolejny górski etap rozgrywany w ramach tegorocznego Giro d’Italia? Wydaje się, że jeśli tylko peleton nie odpuści jakiegoś odjazdu, to właśnie Duńczyk powinien zgarnąć triumf na mecie 14. odcinka, aczkolwiek rywale z pewnością postarają się nie sprzedać tanio skóry i możliwie mocno postawić faworyzowanemu 29-latkowi. Dotychczas najbliżej tegoż był Felix Gall (Decathlon CMA CGM Team), który jednak to co zyskał na podjazdach, to w sporej części przepuścił podczas jazdy indywidualnej na czas spadając w klasyfikacji generalnej za Thymena Arensmana (Netcompany INEOS). Holender z kolei w wielkich tourach podczas swojej kariery pokazywał dotychczas, że potrafi niesamowicie rozkręcać się z dnia na dzień i osiągać szczyt formy w 3. tygodniu – choć ten jeszcze nie nastąpił, to kto wie, może już teraz 26-latek pokaże się ze świetnej strony?
Jeśli chodzi o kolarzy, którzy mogliby powalczyć o najwyższe cele z grona faworytów generalki, to można by jeszcze wspomnieć o takich kolarzach jak Jai Hindley i Giulio Pellizzari (Red Bull – BORA – hansgrohe), Ben O’Connor (Team Jayco AlUla) czy Michael Storer i Mathys Rondel (Tudor Pro Cycling Team), aczkolwiek tak jak każdy z nich powinien być wysoko, tak nie do końca widzę scenariusz, w którym jeden z nich wygrywa etap.
A może peleton na tyle odpuści z początku odjazd, że o zwycięstwo powalczy jeden z harcowników? O takiej opcji z pewnością marzy Giulio Ciccone (Lidl-Trek), który jeśli tylko jest zainteresowany zdobyciem trykotu najlepszego górala, to powinien wreszcie zacząć zbierać punkty na górskich premiach, a lepszej okazji niż sobotni etap ku temu nie sposób znaleźć. Wraz z Włochem do ofensywnej akcji ruszyć mogą tacy zawodnicy jak Enric Mas i Einer Rubio (Movistar Team), Aleksandr Vlasov (Red Bull – BORA – hansgrohe), Koen Bouwman (Team Jayco AlUla), Johannes Kulset (Uno-X Mobility), Wout Poels (Unibet Rose Rockets), Alessandro Pinarello (NSN Cycling Team), Filippo Zana (Soudal Quick-Step) czy Jefferson Alexander Cepeda (EF Education – EasyPost) – triumf innego spośród górali z „drugiego szeregu” uznałbym za naprawdę sporą niespodziankę.
Harmonogram
Start etapu: 13:05
Prognozowany finisz: 16:55-17:35
Transmisja TV: 12:45-18:00 (Eurosport 1 oraz HBO Max/Player z komentarzem duetu Adam Probosz/Dariusz Baranowski)
Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
- Trasa wyścigu
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Podsumowanie 1. tygodnia wyścigu
- Wszystkie artykuły











„Jedź bez zmian na jego kole.” – dziś nie powiedział tak żaden dyrektor sportowy 😉