Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) jechał na tegoroczny Tour de France jako zwycięzca Giro d’Italia 2026. Duńczyk mówił o swojej wielkiej formie i za wszelką cenę dążył do wygrania francuskiego wyścigu, ale w pewnym momencie musiał zrezygnować z dalszej rywalizacji. Działo się to na skutek kraksy, podczas której złamał obojczyk. Przed tym zdarzeniem Vingegaard zajmował w generalce 2. pozycję i tracił 4,5 minuty do prowadzącego Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates-XRG), który wygrał potem Tour po raz piąty w swojej karierze. Głos w sprawie bezpośredniej rywalizacji Duńczyka ze Słoweńcem zabrał Mattias Skjelmose (Lidl-Trek), który bardzo często rozmawia z Vingegaardem podczas wyścigów.
Mattias Skjelmose na trasie tegorocznego Tour de France zajął 6. miejsce. Nie to jednak jest w tym wszystkim najważniejsze. Duńczyk przyznał w podcaście Hva så?!, iż w trakcie wyścigów często rozmawia ze swoim rodakiem – Jonasem Vingegaardem. Ujawnił przy tym jego słowa o bezpośredniej rywalizacji z Tadejem Pogačarem. Skjelmose przyznał, iż Vingegaard opowiadał mu o tym, że znajduje się w najlepszej formie w swojej karierze, a mimo to Słoweniec mu odjeżdża, więc nie za wiele może z tym zrobić.
Powiedział mi: Osiągam najlepsze wyniki w swojej karierze. Po prostu nie mogę zrobić nic więcej. Co mam zrobić, skoro jestem w życiowej formie, a on i tak mi odjeżdża? [mowa tutaj oczywiście o Tadeju – przyp. red.]. Nie jestem w stanie zrobić nic więcej
– opowiadał Mattias Skjelmose.
Kolarz ekipy Lidl-Trek przyznał jednocześnie, że nie chciałby być w skórze Jonasa Vingegaarda, ponieważ ciąży na nim ogromna presja, zarówno ze strony duńskich kibiców, jak i obserwatorów z całego świata. Vingegaard osiąga znakomite wyniki i wielokrotnie udowodnił już, że w górach jest zdecydowanym zawodnikiem numer dwa w peletonie, ale niektórzy uważają, że nadal jest to za mało i wiecznie go krytykują.
Myślę, że ciąży na nim ogromna presja. Jest jedynym zawodnikiem, który naprawdę potrafił konkurować z Pogačarem i który zbliżył się do niego najbardziej. Wszyscy czegoś od niego oczekują, nie tylko w Danii
– kontynuował Mattias Skjelmose.
Kraksa Jonasa Vingegaarda spowodowała, iż Duńczyk nie był w stanie ukończyć tegorocznego Tour de France, ale śmiało można przypuszczać, że wróci na ten wyścig w 2027 roku i znów powalczy o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. W końcu ma już na swoim koncie dwa triumfy (2022 i 2023). Z kolei Mattias Skjelmose przygotowuje się obecnie do innego ważnego celu na sezon 2026. Kolarz drużyny Lidl-Trek zamierza wystartować w hiszpańskiej Vuelcie. Towarzyszyć będzie mu tam m.in. Mads Pedersen.










Mam tylko nadzieję, że Duńczyk (ten „lepszy”) nie będzie mieć nic przeciwko upublicznianiu ich rozmów (nawet jak to było na wyścigu, to szprechali pewnie po ichniemu, więc Jonas mógł liczyć na jakąś poufność), bo mogą już w przyszłości nie być takie częste ;).
Dokładnie o tym samym pomyślałem 🙂 Szczególnie, że Jonas w wywiadach w trakcie wyścigu nieco inaczej to przedstawiał i nastawiał na walkę w trzecim tygodniu
Ricky
….chyba nie taki jest sens tej wypowiedzi Skjelmose.
Moim zdaniem, jemu chodzi o to, że to jest opis asymetrii talentu i możliwości.
Skjelmose mówi (1 cytat na szarym polu) , że Jonas ma świadomość własnego poziomu – talentu, ale mówi też że „nie ma takich narzędzi, którymi dysponuje Pogacar, żeby go pokonać”.
To nie jest rezygnacja. To jest realizm.
Gdyby dziś zamienić układ i Vingegaard był w zespole ZEA, a Pogacar w Vismie, to kto, przedstawiał by swoje cele na sezon 2027, 2028 ….?
Ty love_velo za dużo analizujesz, gdyby tam, a nie tu… Za chwilę dowiemy się, że team, ktory trzy lata temu wygrał wszystkie wielkie toury trzema innymi zawodnikami to żebrzący bezdomny. Wiecznie jakieś insynuacje, o jakie „narzędzia” ci chodzi, ???
Był w fenomenalnej formie, aż Remco i Lipovitz stali się zagrożeniem…