fot. Giro d'Italia

Za nami jedno z najlepszych kolarskich widowisk ostatnich miesięcy, a może i lat, ale peleton 109. edycji Giro d’Italia nie zwalnia ani na moment, a na zawodników czeka kolejny etap. Po środowych ulewach i trudnościach, w czwartek stawka La Corsa Rosa przejedzie dużo prostszy odcinek z metą w Neapolu. Do głosu najprawdopodobniej dojdą sprinterzy, choć patrząc na przebieg tegorocznego wyścigu, to niczego już nie można być pewnym.

Pomiędzy dwoma etapami, których dystans przekracza 200 kilometrów, a suma przewyższeń wynosi przeszło 4 tysiące metrów, organizatorzy 109. edycji Giro d’Italia przygotowali dużo prostszy odcinek, który będzie dla kolarzy niejako okazja do złapania oddechu. W czwartek kolorowa karawana zawita do malowniczego Paestum – miasta z ogromną historią, które powstało w VI wieku przed naszą erą, a które obecnie jest częścią Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO. Oznacza to powrót na wybrzeże Morza Tyrreńskiego, z którym peleton tym razem pożegna się tylko na moment. Stawka odbije od niego podczas wspinaczki na jedyną górską premię na 6. etapie, którą ulokowano na Cava de’ Tirreni (6,4 km; 3%), by następnie po części rywalizacji nieco oddalonej od brzegu, dotrzeć do nadmorskiego Neapolu. Być może niektórzy pamiętają z prezentacji 109. edycji Giro d’Italia, że finał tego odcinka miał zawierać podjazd – ten jednak został z czasem wymazany z trasy, która będzie niemal zupełnie płaska aż do ostatniego kilometra. Finał będzie zawierał jednak pewien twist, albowiem końcówka jest nachylona o średnio 4,8%, do tego kilkaset metrów przed metą zawodnicy wjadą na kostkę brukową. Jakby tego było mało, peleton zostanie wyhamowany przez agrafkę, z której do kreski pozostanie tylko 400 metrów. Pociągi sprinterskie będą miały zatem przed sobą ciężkie wyzwanie, by doprowadzić swojego lidera na właściwej pozycji, kolarze zainteresowani klasyfikacją generalną będą zaś musieli uważać, by się nie zaplątać w jakieś losowe zdarzenie.

Oto, co na temat 6. etapu 109. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

6. etap (14.05, czwartek): Paestum – Neapol (141 km | 500 m)

Po kilku trudniejszych dniach, w czwartek do głosu ponownie powinni dojść sprinterzy. Neapol to bez wątpienia jedno z najbardziej rozpoznawalnych miast w Italii, a jego historia liczy sobie ponad 2 tysiące lat. Etap zapowiada się na taki, podczas którego realizator będzie miał okazję pokazywać kolejne piękne miejsca i perły krajobrazu i architektury, aczkolwiek sam finał może okazać się nerwowy – wszystko za sprawą tego, że na Piazza del Plebiscito na kolarzy czeka aż 600 metrów brukowanej nawierzchni.

Ultimi km/Last km Tappa 6 Giro d'Italia 2026

Pogoda

Prognoza dostępna na stronie wyścigu wskazuje, że na kolarzy czeka około 20 stopni Celsjusza, słońce, brak deszczu i wiatr przekraczający 20 km/h. Nauczony jednak tym, jak bardzo ta nie sprawdziła się podczas 5. etapu, zweryfikowałem ją także w innych źródłach, a te już pokazują, że możliwe są przelotne opady w trakcie czwartkowego odcinka, zwłaszcza w jego pierwszej części.

Faworyci

Przegląd faworytów tym razem otwiera Paul Magnier (Soudal Quick-Step), czyli sprinter, który wygrał dotychczas oba odcinki zakończone finiszem z całego peletonu. 22-latek na bułgarskich szosach pokazał, że jest obecnie w świetnej formie, a jego pociąg działa wręcz perfekcyjnie. Francuz, który dzierży obecnie cyklamenową koszulkę lidera klasyfikacji punktowej, nie ma już na sobie żadnej presji, albowiem jego udział w 109. edycji Giro d’Italia jest rozliczony, a taki stan może wręcz ułatwiać odnoszenie kolejnych sukcesów. Czy Magnier zdołał zabrać ze sobą swoją świetną formę także do Italii? Przekonamy się już w czwartkowe popołudnie.

Podczas gdy sprinter Soudal Quick-Step ma już rozliczony wyścig, pozostali sprinterzy mogą być coraz bardziej nerwowi – wszak do końca rywalizacji liczba okazji się tylko zmniejsza. Przed własną publicznością powrócić na tron wśród najszybszych z najszybszych z pewnością spróbuje Jonathan Milan (Lidl-Trek), który już w Sofii był naprawdę blisko sukcesu. 25-letni Włoch świetnie sobie radzi w nieco trudniejszych końcówkach, zatem ta w Neapolu powinna mu odpowiadać. Część jego ekipy może być co prawda zmęczona po środowym etapie, kiedy nad peletonem nieskutecznie zapanować próbował m.in. Amanuel Ghebreigzabhier, ale sam pociąg Milana powinien być w dobrej formie i gotowy do walki o najwyższe cele.

Smaku etapowego podium podczas pierwszych sprinterskich pojedynków posmakowali już także Dylan Groenewegen (Unibet Rose Rockets), Tobias Lund Andresen (Decathlon CMA CGM Team) oraz Ethan Vernon (NSN Cycling Team). Każdy z nich przed wyścigiem był wymieniany jako jeden z głównych faworytów tego typu pojedynków, zatem ich dotychczasowe wyniki nie są niespodzianką, a jednocześnie powrót do domu bez choćby jednego wygranego etapu będzie dla całej trójki pewną porażką. Na wielki tour nie przyjeżdża się, by być dobrym i regularnym, a po to, by zwyciężać, a zatem spodziewam się, że każdy z nich będzie w końcówce bardzo zdeterminowany, by pokazać swoją ogromną szybkość.

Z grona tych, o których mówiło się mniej, na bułgarskich szosach bardzo dobrze spisał się Madis Mihkels (EF Education – EasyPost). 5. i 4. miejsca mogły zaimponować, a przy tym wydaje mi się, że 22-letni mistrz Estonii nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Wszystkie 3 zawodowe zwycięstwa miały miejsce w podobnych końcówkach do tej jutrzejszej, w tym w Tartu finał był nie tylko nieco nachylony, ale i poprowadzony po kostce brukowej – kto wie, może to właśnie ten zawodnik sprawi w Neapolu pewną niespodziankę?

Z dobrej strony w tegorocznym wyścigu pokazali się już także Matteo Malucelli i Davide Ballerini (XDS Astana Team), Pascal Ackermann (Team Jayco AlUla), Orluis Aular (Movistar Team), Ben Turner (Netcompany INEOS), Giovanni Lonardi (Team Polti VisitMalta) czy Erlend Blikra (Uno-X Mobility). O pierwszy naprawdę solidny wynik, czy to na skutek wcześniejszej niedyspozycji, czy też potencjalnego przejęcia roli sprintera po wycofaniu się klubowego kolegi, pokusić mogą się z kolei m.in. Enrico Zanoncello (Bardiani CSF 7 Saber), Paul Penhoët (Groupama – FDJ United), Casper van Uden (Team Picnic PostNL), Robin Froidevaux i Luca Mozzato (Tudor Pro Cycling Team), Jensen Plowright (Alpecin-Premier Tech), Toon Aerts (Lotto Intermarché), David González (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), Timo Kielich (Team Visma | Lease a Bike) czy nawet António Morgado (UAE Team Emirates – XRG).

Harmonogram

Start etapu: 14:05
Prognozowany finisz: 17:05-17:20
Transmisja TV: 13:45-17:45 (Eurosport 1 oraz HBO Max/Player z komentarzem duetu Adam Probosz/Dariusz Baranowski)


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułTour de France 2026: Tim Merlier i Paul Magnier razem na starcie?
Następny artykułArvid de Kleijn pobity do nieprzytomności podczas treningu
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Rób L
Rób L

Tłumaczenie z automatu plus AI, styl na poziomie pensjonarki