fot. Tour de France™

Od zwycięstwa Jaspera Philipsena rozpoczęła się 112. edycja Tour de France! To właśnie sprinter reprezentujący barwy Alpecin-Deceuninck pokonał a ulicach Lille Biniama Girmaya oraz Sørena Wærenskjolda i został pierwszym liderem tegorocznej Wielkiej Pętli. W czołówce zameldowało się dziś niespełna 40 kolarzy, ale byli w niej m.in. Tadej Pogačar i Jonas Vingegaard.

Na trasę 1. etapu Tour de France składało się 184,9 kilometra nieco pofałdowanych szos ze startem i metą w Lille. Na zawodników czekały co prawda 3 górskie premie, ale podjazdy pod Côté de Notre-Dame-de-Lorette (1 km; 7,6%), Mont Cassel (1,9 km; 3,5%) i Mont Noir (1,3 km; 6,4%) nie miały potencjału na podzielenie stawki. Ten za to przejawiało poprowadzenie etapu przez wiele wąskich, odsłoniętych dróg – atmosfera już przed startem była przez to bardzo nerwowa, a wizja rantów rozpalała nadzieje kibiców.

Na starcie 112. edycji Tour de France stanął 1 Polak – Kamil Gradek (Bahrain-Victorious).

Tuż po starcie, który nastąpił o 13:40, pierwszą ucieczkę dnia w ramach 112. edycji Tour de France utworzyli Jonas Rutsch (Intermarché – Wanty), Mathis Le Berre (Arkéa – B&B Hotels), Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Benjamin Thomas (Cofidis) oraz Mattéo Vercher (TotalEnergies). Piątka otrzymała od peletonu nieco powyżej 2 minut przewagi, a następnie za kontrolę tej różnicy wzięli się Quinn Simmons (Lidl-Trek) i Silvan Dillier (Alpecin-Deceuninck).

Już na pierwszej górskiej premii, Côté de Notre-Dame-de-Lorette (1 km; 7,6%), zobaczyliśmy pasjonujący pojedynek o białą koszulkę w czerwone grochy. Jako pierwszy, już u podnóża, ruszył Bruno Armirail, ale Francuz mocno przeszarżował. Poprawił Benjamin Thomas i to on zgarnął pierwsze oczko.

Niedługo później nerwowa atmosfera dała o sobie znać – oglądaliśmy kraksę za kraksą, a za peletonem już na 130 kilometrów przed metą zostało wielu zawodników. Dodatkowo wiatr w porywach osiągał nawet 50-60 km/h, w obliczu czego dość wcześnie z odjazdem pożegnał się Mattéo Vercher, z kolei za główną grupą został m.in. Lenny Martinez (Bahrain-Victorious).

106 kilometrów przed metą ucieczka dnia przeszła do historii, a po defekcie za peletonem kręcił wówczas Florian Lipowitz (Red Bull – BORA – hansgrohe). Niemiec nie miał łatwej pogoni, bowiem peleton zbliżał się do lotnej premii w La Motte-au-Bois, gdzie w obliczu braku odjazdu na zawodników czekało aż 20 punktów za zwycięstwo – w sumie na tym finiszu punktowało aż 15 kolarzy. Po 20 oczek sięgnął bez większego wysiłku Jonathan Milan (Lidl-Trek), a za jego plecami sporo do swojego dorobku dopisali też Bryan Coquard (Cofidis), Biniam Girmay (Intermarché – Wanty) czy Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck).

Tuż po premii ponownie do przodu ruszył Mattéo Vercher (TotalEnergies). 24-letni Francuz wyraźnie był zainteresowany zdobyciem koszulki górala, a także złotego numerka dla najaktywniejszego zawodnika etapu. Pokrzyżować te plany postanowił mu jednak jego rodak Benjamin Thomas (Cofidis), który także wyrwał się z peletonu.

Uciekająca dwójka powalczyła na brukowanym Mont Cassel (1,9 km; 3,5%), a rzutem na taśmę Mattéo Verchera wyprzedził Benjamin Thomas, który tuż za kreską stracił panowanie nad rowerem i upadając ściął także drugiego z Francuzów. Odjazd w ten sposób ponownie przeszedł do historii.

Na ostatnią górską premię, ulokowaną na Mont Noir (1,3 km; 6,4%), peleton wjechał ławą, a koło z niego po 1 punkt wystawił Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike). Czyżby to była zapowiedź tego, że Duńczyk będzie chciał w tym wyścigu upolować nie tylko żółtą koszulkę? Dowiemy się zapewne w kolejnych dniach.

Niestety w międzyczasie pojawiły się pierwsze wycofania z wyścigu – z rywalizacją pożegnali się poszkodowani w kraksach Filippo Ganna (INEOS Grenadiers) i Stefan Bissegger (Decathlon AG2R La Mondiale Team). Tym samym czasówki, które czekają nas na 5. i 13. etapie, straciły dwóch sporych faworytów.

Tymczasem na ostatnich kilometrach ponownie mocno powiało, a peleton podzielił się na kilka części. W pierwszej, około 40-osobowej grupie, znaleźli się m.in. Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) i Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), brakowało za to Remco Evenepoela (Soudal Quick-Step). Ze sprinterów odjechali za to m.in. Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck) w towarzystwie wielu kolarzy ze swojego pociągu, osamotniony Biniam Girmay (Intermarché – Wanty), Søren Wærenskjold (Uno-X Mobility), Paul Penhoët (Groupama-FDJ) czy Marijn van den Berg (EF Education – EasyPost).

4200 metrów przed metą, już w przedłużonej strefie ochronnej, wywrócili się Marijn van den Berg (EF Education – EasyPost) i Ben O’Connor (Team Jayco AlUla). Odjazd tym samym nieco się przerzedził, ale cały czas miał niemal 40 sekund przewagi, a to oznaczało, że już dziś powstaną pierwsze różnice w klasyfikacji generalnej.

Na ostatnią prostą na czele wjechali kolarze Uno-X Mobility, ale po chwili zmienili ich zawodnicy Alpecin-Deceuninck, którzy ustawili 4-osobbowy pociąg. Jonas Rickaert, Mathieun van der Poel, Kaden Groves i Jasper Philipsen przejechali końcówkę perfekcyjnie i tym samym to ostatni z wymienionych został 1. liderem tegorocznego Tour de France! Kolejne miejsca zajęli Biniam Girmay (Intermarché – Wanty) i Søren Wærenskjold (Uno-X Mobility).

Jeśli chodzi o kolarzy rozważanych pod kątem walki w klasyfikacji generalnej całego wyścigu to w 1. grupie, z przewagą 39 sekund nad kolejną, metę przecięli dziś Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) Jonas Vingegaard i Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike), Enric Mas (Movistar Team), Kévin Vauquelin (Arkéa – B&B Hotels) oraz Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility).

Wyniki 1. etapu 112. Tour de France:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com


Wszystko o 112. edycji Tour de France:

Poprzedni artykułTour de France 2025: Filippo Ganna wycofuje się z wyścigu!
Następny artykułJasper Philipsen: „Marzyłem o tym”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
12 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Natalia
Natalia

Nie lubię go bo ciągle się przepycha

Natalia
Natalia

Jestem ciekawa kto wygra cały Tour de France

Albert
Albert

@Natalia, nie Phipipsen to na pewno. A 40 sek straty Remka i Primoza to już sporo. Oczywiście wiele się jeszcze może zdarzy i są czasówki ale jednak.

Mateusz
Mateusz

Pani Natali wygra Jonas Vingeegard.

Jose Jimenez
Jose Jimenez

A mi się wydaje że wygra najlepszy…

Stefan
Stefan

Absuradalny upadek Thomasa i Verchera. Aż dziwne że bez kary dla pierwszego z wymienionych.

Pablito
Pablito

Ja też kibicuję Jonasowi, chociaż lekko nie będzie z Kanibalem. Natomiast Primoż to już do emerytury powinien się szykować albo spróbować swoich szans w niższej dywizji, na przykład Wyścig dookoła Mazowsza wydaje się skrojony specjalnie pod Niego 😉

Mateusz
Mateusz

Patałachy Remco i Primoz już na pierwszym etapie straty. Za pewne obydwaj będą mieć do zwycięzcy na koniec z 10min

Ricky
Ricky

Oj szybko się w tym roku Roglic pożegnał z marzeniami o zwycięstwie 🙂

Tadcraft
Tadcraft

W sumie to trochę liczyłem, że Tadejowi zachce się wygrać już 1 dnia (co oczywiście mógł zrobić, jakby chciał pokazać Philipsenowi miejsce w szeregu) i przejechać cały wyścig w koszulce lidera. Pewnie „obawiał się” (to w dużym cudzysłowie, bo on nie zna takiego słowa) hejtu, że nawet sprinterom kradnie zabawki z piaskownicy. Zaczną się góry a w zasadzie 12 etap i będzie pozamiatane a na razie niech tam się chłopcy bawią w kolarstwo.

Andrzej
Andrzej

@Tadcraft No chyba trochę przesadziłeś, bo wbrew temu co się teraz mówi, to Pogacar jednak nie jest Merckxem, żeby finisze z grupy wygrywać i to pokazuje, że do tego kolarza będzie mu zawszę trochę brakowało. Chociaż w sumie, to nie wiadomo jakie cuda jeszcze mogą zdziałać te odżywki z UAE 😉

Marek Aureliusz
Marek Aureliusz

Żebyś się nie zdziwił. Panowie rywalizują ze sobą już 5 raz na Wielkiej Pętli i jakbyś połączył ich czasy ze wszystkich edycji to jest między nimi tylko półtora minuty różnicy.