fot. Alpecin-Premier Tech

Jasper Philipsen wypowiedział się po wygraniu pierwszego etapu 112. edycji Tour de France i zdobyciu żółtej koszulki lidera.

Belg był najlepszy po finiszu z porwanego na rantach peletonu. Przyznał, że był to bardzo trudny dzień i docenił pracę swojego zespołu, który przeprowadził go dziś przez wyścig bez najmniejszych zarzutów.

Byli niesamowici. To był wyjątkowy zespołowy występ. Cały dzień byli tam gdzie powinni. dzień Był nerwowy, ale wiedzieliśmy, że taki będzie jeszcze przed startem. Byliśmy tam gdzie trzeba gdy peleton się porwał i mogliśmy po prostu wykorzystać swoją siłę. Mi udało się to wykończyć

Zapytany o to czy miał gdzieś z tyłu głowy żółtą koszulkę – odparł:

Wiedziałem, że mam dziś dobre nogi. Ostatnie dwa kilometry, z kibicami stojącymi przy drodze – dostałem gęsiej skórki. Wiedziałem, że musimy to zrobić. Moje nogi dostały supermocy z powodu adrenaliny. To było niesamowite uczucie

Kolarz Alpecin Deceuninck opowiedział o również o trudach tego etapu, w którym było kilka kraks (dwóch kolarzy wycofało się już z wyścigu), peleton porwał się na rantach zawodnicy przejechali również kilka brukowanych odcinków.

Cały dzień walczyliśmy żeby być z przodu. Chłopaki wykonali świetną pracę żeby nas tam utrzymać. Mimo to było sporo obaw o to co może się wydarzyć. na Ostatnie 15 km wyścig się otworzył i drużyna była niesamowicie silna. Każdy jest w bardzo dobrej formie. Mieliśmy dziś świetną okazję i cieszę się, że udało nam się ją wykorzystać.

Dla Philipsena było to 10. etapowe zwycięstwo w Tour de France. Podwójnie wyjątkowe, bo okraszone żółtą koszulką lidera. Pierwszy lider przyznał, że marzył o tej chwili.

 

Marzyłem o tym. Mam już na ścianie zieloną koszulkę sprzed dwóch lat. ALe powiesić w domu żółtą koszulkę, to będzie niesamowite.

– podsumował zawodnik.

 


Wszystko o 112. edycji Tour de France:

Poprzedni artykułTour de France 2025: Jasper Philipsen wygrywa sprint z grupy przerzedzonej na rantach
Następny artykułRewanż? – zapowiedź Giro d’Italia Women 2025
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Tadcraft
Tadcraft

Cóż, gratulacje choć wszyscy wiemy, że wygrałeś tylko dlatego, że Pogacarowi się dziś akurat nie chciało (moim zdaniem błąd i trzeba było sięgnąć po żółty koszul od pierwszego dnia i już nie oddać, ale przecież taki chudopachołek jak ja nie będzie mu mówił, jak wygrać kolejny tour).