fot. Quick-Step Alpha Vinyl

Szósty dzień zmagań w wyścigu Vuelta a España dostarczył kolejnych emocji.  Nastąpiły zmiany w klasyfikacji generalnej, a etapowym zwycięzcą został kolarz, który zdecydowanie nie był największym faworytem. Warto zapoznać się z tym, co do powiedzenia mieli główni aktorzy wydarzeń na odcinku z metą na Pico Jano. 

Jay Vine odniósł dzisiaj swoje pierwsze zwycięstwo na szosie w profesjonalnej karierze kolarskiej. Warto przypomnieć, że do zawodowego peletonu zaprowadziła go niekonwencjonalna ścieżka zwycięstwa w Zwift Racing Academy w 2020 roku. 26-letni Australijczyk zadebiutował w wielkim tourze w ubiegłym roku na Vuelcie i był blisko uniesienia rąk w geście triumfu na dwunastym etapie, ale został doścignięty na ostatnim kilometrze jako ostatni uciekinier dnia. Dzisiaj, na debiutującym w hiszpańskim wielkim tourze podjeździe Pico Jano, był bezdyskusyjnie najlepszy sprawiając małą niespodziankę. Oto, co miał do powiedzenia na deszczowej i mglistej mecie.

– To jest niemalże nierealne. Przegapiłem zawiązanie się ucieczki i przebiłem gumę na pierwszych pięciu kilometrach. To jest niesamowite, że byłem w stanie utrzymać się z grupą faworytów na ostatnich 10 kilometrach. Po tym, jak w ubiegłym roku byłem tak blisko [zwycięstwa], w tym sezonie bardzo ciężko pracowałem. Spełniło się moje marzenie. Wiedziałem, że [Mark] Padun wciąż jest z przodu i jeśli zniweluję stratę do niego, to będę mógł pojechać do przodu. Było to możliwe dzięki temu, że miałem trzynaście minut straty w klasyfikacji generalnej. Dobrze rozłożyłem siły i jechałem na podjeździe z odpowiednią dla siebie prędkością. Na ostatnim kilometrze myślałem o mojej żonie, która przez ostatnie trzy-cztery lata robiła wszystko, abym doszedł do miejsca, w którym teraz jestem

– mówił szczęśliwy Vine.

Tymczasem mocno swoją obecność w wyścigu zaznaczył Remco Evenepoel, który rozerwał grupę faworytów, odjechał między innymi Primožowi Rogličowi i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Teraz ma 21 sekund przewagi nad drugim Rudym Molardem. Po zakończeniu rywalizacji bardzo cieszył się z tego, co udało mu się osiągnąć.

– Jestem bardzo szczęśliwy i dumny, że zostałem liderem wyścigu. To jest spełnienie wielkiego marzenia i powód, dla którego pracowałem tak ciężko i tak długo. Myślę, że to, co pokazałem dzisiaj jest jednym z moich najlepszych występów na rowerze. To jest niesamowite, że byłem w stanie zaprezentować się z tak dobrej strony na finiszu na podjeździe. Było to oczywiście możliwe dzięki pomocy moich kolegów z drużyny. Właśnie po to jedziemy tutaj, w tym wyścigu. Mam nadzieję, że będziemy kontynuować występy na takim poziomie jak dzisiaj

– powiedział Belg.

Na Pico Jano z bardzo dobrej strony zaprezentował się także inny debiutant – Juan Ayuso, który finiszował czwarty i zajmuje teraz piąte miejsce w „generalce”.

– To był bardzo ciężki dzień, przede wszystkim z powodu z powodu deszczu. Podjazd Brenes znałem z czasów młodzieżowych, a na Pico Jano jechałem swoim rytmem. Poczułem się dobrze i zaatakowałem, ale z powodu mgły nie wiedziałem, jaką mam przewagę. Najważniejsze jest to, że na etapach rozgrywanych w Hiszpanii odzyskałem siły. Zdołałem zyskać czas nad ważnymi kolarzami i jestem bardzo zadowolony

– mówił 19-latek.

TUTAJ znajduje się sprawozdanie z szóstego etapu Vuelty wraz z wynikami.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments