Matej Mohorič, Mathieu van der Poel, Anthony Turgis, Mediolan-San Remo 2022
fot. Alpecin-Fenix

Wczorajsze podium, choć na papierze możliwe do przewidzenia, to jednak zważywszy na przebieg wyścigu i okoliczności dotyczące startu Mathieu van der Poela, było dość ciekawe. Co mieli do powiedzenia zawodnicy z miejsca drugiego i trzeciego?

Po drugą lokatę i najprawdopodobniej największy sukces w swojej karierze sięgnął Anthony Turgis. 27-letni Francuz już od ponad roku przy okazji każdej imprezy był nazywany kimś na pograniczu faworyta i czarnego konia, imponował, dojeżdżał regularnie bardzo wysoko, ale często brakowało gdzieś tej kropki nad i. Tym razem też jej nie było, ale druga lokata w monumencie to z pewnością kolejny kamień milowy w karierze zawodnika TotalEnergies.

Przyjechaliśmy tu by wygrać. Kiedy widzisz, że zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki i w nogach, jest to trochę frustrujące. Wiem, że to był też bardzo dobry dzień, nie mogę widzieć tylko negatywów. Ten wynik to dla mnie bardzo dobry znak na przyszłość

— relacjonował na gorąco drugi zawodnik Mediolan-San Remo 2022.

Wyścig przebiegał dość nietypowo – w tym roku już na Cipressie z walki odpadła zdecydowana większość kolarzy, a jeszcze przed nią Anthony Turgis stracił swojego kolegę z ekipy i drugiego lidera, czyli Petera Sagana. Słowaka spotkał defekt, acz ciężko powiedzieć czy to przypadkiem nie zadziałało nawet na korzyść Francuza – mógł się on wówczas skupić wyłącznie na sobie.

Wszystko działo się bardzo szybko. Na szczycie Cipressy było tylko około 40 zawodników i wiedziałem, że będzie bardzo ciężko. Kiedy po Poggio zobaczyłem, że Mohorič zjeżdża, liczyłem, że pozostali kolarze nie zostawią zbyt dużej luki. Na dole zjazdu byliśmy tylko trochę za daleko od niego. Pognałem za nim, ale to było już za mało. Wiem, że mam zdolność do wygrywania. Potrzebuję tylko dobrego dnia i odpowiedniej koniunkcji planet

— kontynuował opowiadanie o przebiegu włoskiego monumentu Anthony Turgis.

Co dzieli Francuza od wygrania dużej imprezy? Tego nie wie nikt. Jest dynamiczny, potrafi przetrwać mniejsze trudności, nie boi się atakować, ale i wydaje się, że dość dobrze czyta wyścigi. A jednak w swoim dorobku ma ledwie 6 mniejszych zwycięstw i wciąż czeka na triumf na poziomie World Touru.

Właściwie to bardzo wiem czego mi brakuje. Moje dokładne odczytanie przebiegu zmagań jest tego przykładem. Wiem, że mam możliwości, aby wygrać w wyścigu takim jak Ronde van Vlaanderen. Na pewno muszę mieć dobry dzień. Np. w Omloop Het Nieuwsblad na początku tego roku nie było to możliwe z powodu przebicia opony i kraksy

— zakończył Anthony Turgis.

Pomimo podium mieszany nastrój miał też zaczynający sezon, wracający po kontuzji Mathieu van der Poel. Wydawało by się, że jego start był niemożliwy, a co dopiero dobry wynik, tymczasem niesamowity Holender zajął 3. pozycję przyprowadzając grupę faworytów za plecami Mateja Mohoriča i kontrującego w samej końcówce Anthony’ego Turgisa.

Wciąż jestem rozczarowany. Wygrałem sprint o trzecie miejsce wśród największych faworytów. Szkoda, że ​​nie mogliśmy finiszować dzisiaj po zwycięstwo, ale to Mediolan-San Remo. To po prostu trudny wyścig do wygrania

— mówił na mecie wyścigu Mathieu van der Poel.

Chyba wszyscy za plecami Słoweńca spodziewali się, że jego szarża nie przyniesie skutku, a tak pełna gwiazd pogoń zdoła go dopaść na Via Roma. Tak się jednak nie stało, niezależnie od tego czy wpływ na to miała opuszczana sztyca Mateja Mohoriča, czy czynniki, o których mówili kolarze z dalszych miejsc.

Wszyscy wiemy, że Matej Mohorič potrafi szybko pokonywać zjazdy. Myślałem jednak, że grupa jest wystarczająco duża, aby zlikwidować przewagę. Brakowało współpracy. Byliśmy jedynymi trzema kolarzami z Pedersenem i Van Aertem, którzy naprawdę próbowali zmniejszyć dystans. Mam nadzieję jeszcze kiedyś wygrać, ale ja też się starzeję, więc to znowu stracona szansa

— zakończył 27-letni Mathieu van der Poel.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments