fot. Alpecin-Deceuninck

Mathieu van der Poel pomimo wielu kłopotów na trasie i zostawania w dalszych grupach finalnie znalazł się na podium 110. edycji Liège-Bastogne-Liège. Mistrz świata musiał uznać wyższość tylko dwóch kolarzy – genialnego Tadeja Pogačara, a także Romain Bardet, któremu udało się ubiec większą grupę faworytów. Holender sam nie wie jak mu się udało ukończyć zmagania tak wysoko.

29-letni Mathieu van der Poel miał bardzo konkretny plan na tegoroczne Liège-Bastogne-Liège – chciał jechać swoim tempem, nie przesadzać i sprawdzić dokąd go to zaprowadzi. Jak się okazało taka strategia była na tyle skuteczna, że mistrz świata znalazł się finalnie na podium niedzielnego monumentu kontynuując swoją fantastyczną passę w tego typu wyścigach. To był 18. pomnik kolarstwa w karierze Holendra i tylko raz był poza czołową „10” – zajął 13. miejsce w Mediolan-San Remo 2020. Wszystkie pozostałe kończył w naprawdę ścisłej czołówce, co z perspektywy czasu robi gigantyczne wrażenie.

Zdejmowałem ocieplacze i rękawiczki gdy doszło do pierwszej kraksy. Droga była zablokowana. Myślałem, że powrót do walki nie będzie możliwy. Nie czułem się dobrze Trudy Ronde van Vlaanderen i Paryż-Roubaix mi ciążyły. Z tymi nogami nie byłbym w stanie nic zrobić przeciwko Tadejowi Pogacarowi. Na Redoute ważne było dla mnie, aby jechać własnym tempem i nie przemęczać się zbytnio. To pozostało ważne nawet później. Zachowałem spokój. Naprawdę nie wiem, jak udało mi się dostać na podium, ale jestem bardzo zadowolony z tego miejsca. Teraz rozumiem, dlaczego wszyscy mówią, że połączenie tych wyścigów z brukowanymi klasykami jest trudne. To daje do myślenia na przyszłość. Teraz cieszę się, że mogę udać się na zasłużony odpoczynek. Co się stanie po tych „wakacjach”? Sam jeszcze tego nie wiem. Rozmowy o tym dopiero przede mną

— obszernie opowiadał Mathieu van der Poel.

Holender ma kilka opcji na program przygotowań do Igrzysk Olimpijskich. Wciąż nie zapadła decyzja na temat tego czy weźmie w nich udział tylko w wyścigach szosowych, czy też spróbuje swoich sił także w kolarstwie górskim. Wszystkiego na temat planów 29-latka dowiemy się w bliżej nieokreślonym, acz najbliższym czasie.

Poprzedni artykułTadej Pogačar: „Cały dzień myślałem o mamie Urski”
Następny artykułTour de Romandie 2024: Łukasz Owsian wraca do ścigania
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Virgil
Virgil

Szalenie trudno się czyta cytaty z wypowiedzi.
Czcionka jest tak wielka i nie wiedzieć czemu wszystko jest wielkimi literami.
Kolor wyróżnia wystarczająco.