Fot.: Tour de France™

Mathieu van der Poel (Alpecin-Premier Tech) okazał się triumfatorem 9. odcinka tegorocznego wyścigu Tour de France (2.UWT). O zwycięstwo walczyła 4-osobowa grupka. W klasyfikacji generalnej nadal prowadzi Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG). 

W niedzielę panowie mieli do pokonania 154,5 kilometra, choć pierwotnie trasa 9. etapu Tour de France 2026 miała być nieco dłuższa. Zawodnicy ścigali się z Malemort do Ussel, a po drodze musieli się zmierzyć z kilkoma górskimi premiami (jedna premia 2. kategorii, dwie premie 3. kategorii oraz jedna premia 4. kategorii). Profil etapu wskazywał na to, że o zwycięstwo może powalczyć ucieczka.

Fot.: Tour de France

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 14:00. Na samym początku swojej szansy szukali Quinten Hermans (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), Alex Kirsch (Cofidis) i Stefano Oldani (Caja Rural-Seguros RGA). Wkrótce dołączyli do nich Georg Steinhauser (EF Education-EasyPost) oraz Ewen Costiou (Groupama-FDJ United). Czujnie jechała jednak ekipa Lidl-Trek. Steinhauser, Hermans, Oldani i Costiou zostali szybko złapani, a wkrótce ich los podzielił Kirsch. W międzyczasie kraksę zanotował Michael Storer (Tudor Pro Cycling Team). Dla Madsa Pedersena pracowali Quinn Simmons i Mathias Vacek, dzięki czemu to właśnie Pedersen triumfował na lotnym finiszu Beynat. Duńczyk zdobył tam 25 punktów do klasyfikacji punktowej.

Następnie mieliśmy liczne próby ataków, a jednym z atakujących był Michał Kwiatkowski (Netcompany INEOS). W końcu utworzyła się nam 5-osobowa grupka, w której jechali Julian Alaphilippe i Marco Haller (Tudor Pro Cycling Team), Dorian Godon (Netcompany INEOS), Xabier Mikel Azparren (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) i Michel Hessmann (Movistar Team). Tempo w peletonie nadawał Felix Engelhardt (Team Jayco AlUla). Rozpoczęła się wspinaczka 3. kategorii na Côte de Naves (2,3 km ; 7,4%). Ucieczka została złapana, a główną grupę prowadził Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step). Ostatecznie to właśnie Francuz zameldował się jako pierwszy na szczycie i zdobył 2 punkty do klasyfikacji górskiej.

Do mety pozostało 108 kilometrów. Chwilę później kraksę zanotował José Félix Parra (Caja Rural-Seguros RGA). Tempo w peletonie nadawał Filippo Ganna (Netcompany INEOS). Pojawiły się kolejne ataki. Dużo się działo i było bardzo dynamicznie, w związku z czym w peletonie pozostało około 45 zawodników. Nie było tam m.in. Mathiasa Vacka (Lidl-Trek). Na czele uformowała się nam 15-osobowa grupa, w której jechali m.in.: Alex Baudin (EF Education-EasyPost), Derek Gee-West Quinn Simmons (Lidl-Trek), Mathieu van der Poel (Alpecin-Premier Tech), Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility), Tobias Foss (Netcompany INEOS), Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step), Pablo Castrillo (Movistar Team), Marc Hirschi (Tudor Pro Cycling Team), Jordan Jegat (TotalEnergies), Ion Izagirre (Cofidis) czy też Lennert Van Eetvelt (Lotto Intermarché).

Goniła ekipa UAE Team Emirates-XRG, a peleton liczył sobie około 30 zawodników. Wkrótce kontrę z niego przeprowadził Tom Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team). Brytyjczykowi udało się dojechać do czołówki. Na atak z czołowej grupy zdecydowali się Tobias Halland Johannessen Quinn Simmons, którzy nadrobili 20 sekund nad grupą pościgową oraz mieli 50 sekund zapasu nad peletonem. Do mety pozostało 86 kilometrów. Peleton prowadził Tim Wellens (UAE Team Emirates-XRG). Na podjeździe 2. kategorii Suc au May (3,8 km ; 7,7%) w grupce pościgowej pojawiły się skoki, w które zaangażowali się Tom Pidcock, Pablo Castrillo, Alex Baudin czy też Mathieu van der Poel. Grupki się połączyły, a na szczycie jako pierwszy zameldował się Pidcock. Foss został dogoniony przez peleton.

W pewnym momencie na czele mieliśmy 8 zawodników (Johannessen, Pidcock, Baudin, Simmons, Van Eetvelt, Van der Poel, Castrillo i Gee-West). Wkrótce Paret-Peintre, Jegat i Braz Afonso zostali dogonieni przez peleton. 67 kilometrów przed metą ich los podzielili Izagirre, Costiou, Hirschi i Craps.

8-osobowa czołówka miała 1 minutę i 10 sekund zapasu nad peletonem. Mechaniczne problemy w głównej grupie miał Lenny Martinez (Bahrain-Victorious), ale Francuz szybko wrócił do peletonu. Na górskiej premii 3. kategorii Côte de la Croix du Pey (4, 8 km ; 6%) po kolejne 2 punkty do klasyfikacji górskiej sięgnął Tom Pidcock. 52 kilometry przed metą czołówka miała 55 sekund przewagi nad około 40-osobowym peletonem. Sytuacja na trasie nieco się uspokoiła.

34 kilometry przed metą na czele nadal mieliśmy 8-osobową czołówkę, która miała 1 minutę i 10 sekund zapasu nad peletonem, prowadzonym przez Tobiasa Fossa. Później zmienił go Kévin Vauquelin. Wkrótce rozpoczął się ostatni podjazd na trasie niedzielnego odcinka – Mont Bessou (4. kategoria – 0,9 km ; 7,3%). Przyspieszył Mathieu van der Poel, do którego dołączyli Tom Pidcock oraz Tobias Halland Johannessen. Nie odpuszczał również Alex Baudin. Na zjeździe mechaniczne problemy miał Pidcock, ale Brytyjczyk nie odpadł finalnie od czołówki.

20 kilometrów przed metą czołowa czwórka (Van der Poel, Pidcock, Johannessen i Baudin) miała 50 sekund przewagi nad peletonem. Castrillo, Gee-West i Simmons zostali dogonieni przez główną grupę. Ich los podzielił Van Eetvelt. Na 14 kilometrów do mety na czele peletonu jechały zespoły Lidl-Trek i Netcompany INEOS. Strata do czołówki nadal wynosiła jednak około 50 sekund.

Panowie wjechali na ostatnie 10 kilometrów. Peleton tracił 40 sekund. Zanosiło się na to, że po etapowe zwycięstwo sięgnie ktoś z uciekającej czwórki. 6 kilometrów przed metą przewaga wzrosła do 45 sekund. Peleton zaczął się nieco zbliżać, ale wyglądało na to, że zawodnicy z głównej grupy będą musieli zadowolić się walką o 5. lokatę.

Kolarze pojawili się na finałowym kilometrze. Peleton tracił nieco ponad 20 sekund. Ostatecznie najwięcej energii na końcową fazę etapu zachował Mathieu van der Poel (Alpecin-Premier Tech) i to właśnie holenderski zawodnik mógł się cieszyć z triumfu na 9. etapie Tour de France 2026. Jako drugi finiszował Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility), a trzeci był Tom Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team). W klasyfikacji generalnej nadal prowadzi Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG). Do zakończenia zmagań pozostało dwanaście etapów.

Wyniki 9. etapu Tour de France 2026: 


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułOgólnopolska Olimpiada Młodzieży 2026: Lena Ruszkiewicz i Oliwier Bojnarowicz ze złotem
Następny artykułTour de France 2026: Klasyfikacja generalna po 9. etapie
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
11 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

No nareszcie! Piękny sprint z pierwszej pozycji i włączony tryb van der Poel, a nie van der Pull dla sflaczałego Philipsena. Teraz może następna okazja w Paryżu?

Arder
Arder

Etap taki mocno klasykowy 😀 ale MVDP szedł bardzo mocno pod górę, to jak dociągnął do Pidcocka było imponujące.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Pidcock z kolei w trybie „ahh f*cking Sram”…

love_velo
love_velo

Oglądając 1 cześć tryptyku dookoła Francji upewniłem się w przekonaniu, że faworyzowanie w wyścigach „górali” i oddawanie im 8 etapów jest „passe” i nadaje kolarstwu klimat dawności.

Inna bardziej współczesna i nowoczesna konstrukcja wyścigu gdzie skrajni specjaliści mieliby po 4 etapy: 4 sprinterów, 4 górale, 2 czasowe i 11 promujących kolarzy klasycznych czy all rounderów, byłaby po prostu bardziej współczesna i efektowna.

Tak chciałbym, po mnie trochę nudzą etapy z wielokilometrowymi podjazdami gdzie walczy 2 czy 3 kolarzy i na etapach górskich wygrywa się wyścigi.

Bo jeśli Wielkie Toury mają być celebracją kolarstwa, to dlaczego mają promować 1 specjalność i do tego w górach?

Lecram
Lecram

@love_velo coś w tym jest… ale myślę, że nawet 4 etapy dla górali pozwoliłby im na zbudowani takiej różnicy czasowej, że i tak taki np. Pogacar by wygrywał cały wyścig. Bardzo ciężko jest idealnie zbalansować trasę dla każdej kolarskiej specjalizacji. Z punktu widzenia kibica Twoja propozycja ma dużo sensu – mogłoby być dużo ciekawiej i to od startu do mety.

Nerd
Nerd

Podobno Kwiato się tak zerwał bo zobaczył z przodu samochód ineosu z bidonami.

Ricky
Ricky

@Nerd Hehe, dobre 😉

A bidaka Johanensen znów drugi…

Mikołaj
Mikołaj

Ciekawy etap

Don
Don

love_velo
Kolarstwo to konserwatywna dyscyplina sportu i grand tour to jest grand tour! Grand toury zawsze rozstrzygały się w górach i na czasówkach i ten format odpowiada chyba większosci oglądających. Od klasyków są klasyki i etapówki w terenie gdzie nie ma wysokich gór np TdP albo Eneco czy jak on się teraz nazywa itd. A czy proponowany przez ciebie profil coś by zmienił ? Może… choć myslę, że wtedy ujawniłaby się jeszcze większa dominacja Pogacara, patrząc nawet na wczorajszy etap nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wygrana uciekinierom została podarowana bo gdyby naprawdę chcieli (grupyzainteresowane GC) gonić to by dogonili.

love_velo
love_velo

O to właśnie mi chodzi…Wielkie Toury w swojej obecnej formie są konstrukcją z przeszłości, odziedziczoną po epoce, w której kolarstwo wyglądało inaczej.
Wielkie Tory były testem wytrzymałości, a góry były „mitycznym sprawdzianem człowieka”, telewizja nie istniała, więc nikt nie myślał o atrakcyjności etapów.

Dzisiejszy sport jest inny, widowiskowy. Ja oczekuje rywalizacji, a nie dominacji górali wynikającej z konstrukcji wyścigu, a nie z natury wyścigu kolarskiego.

Na Mount Everest ilość wejść przekroczyła 14 000. To tylko kwestia pieniędzy, a nie sprawdzian „wytrzymałości ludzkiej”.

Tak samo jest w Wielkich Tourach. Wygrywają je zespoły bez limitu budżetu.
Wygrywał je Chris Froom zmagający się z astmą, kiedy był w Sky.

Don
Don

A jaką drużynę miał Pogacar kiedy wygrywał po raz pierwszy i drugi ? A jednak wygrał ale ogólnie zgoda co do drużyny, trzeba ją mieć . Natomiast proponowana przez ciebie reforma spowoduje jeszcze większą dominację Pogacara.