fot. Tour of the Alps / Sprint Cycling Agency

Tom Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) po zakończeniu tegorocznego sezonu szosowego nie przesiądzie się na rower przełajowy. Na ten moment Brytyjczyk przyznał, że zamierza opuścić najbliższy sezon przełajowy, a do tej odmiany kolarstwa mógłby powrócić przede wszystkim wtedy, gdyby kolarstwo przełajowe znalazło się w programie igrzysk olimpijskich.

Toma Pidcocka nie ciągnie ostatnio do kolarstwa przełajowego. Brytyjczyk skupia się przede wszystkim na kolarstwie szosowym, choć od czasu do czasu ważną rolę w jego sportowym życiu odgrywa również kolarstwo górskie. W 2022 roku Brytyjczyk został przełajowym mistrzem świata, ale można powiedzieć, że od tego momentu przełajowe wyścigi nie są dla niego priorytetem. Nie inaczej będzie tym razem, ponieważ Pidcock zamierza odpuścić zbliżający się wielkimi krokami sezon przełajowy. Zawodnik Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team rozmawiał o tym z WielerFlitsem.

Nie sądzę, abym tej zimy startował w przełajach. Pod koniec sezonu szosowego 2025 pomyślałem, że fajnie byłoby znów wystartować. Dopiero, gdy przejechałem ostatni wyścig szosowy pomyślałem: nie, jednak nie, to za dużo

– mówi Tom Pidcock.

Największą motywacją dla Brytyjczyka byłby start w igrzyskach olimpijskich, ale nie zanosi się na to, aby w najbliższym czasie kolarstwo przełajowe znalazło się w programie zimowych igrzysk. Pidcock postanowił to skomentować.

Na razie sytuacja przełajów na igrzyskach nie wygląda dobrze, prawda? W każdym razie nie pomaga mi to w powrocie do przełajów. Jeśli kolarstwo przełajowe znajdzie się w programie igrzysk, myślę, że nadal będę startować w wyścigach przełajowych

– twierdzi Brytyjczyk.

Niestety na ten moment Pidcock musi wykazać się sporą cierpliwością, ponieważ wiemy już, że przełaje nie znajdą się w programie zimowych igrzysk olimpijskich w 2030 roku, więc najwcześniej Brytyjczyk mógłby wystartować na tej imprezie dopiero w 2034 roku – o ile oczywiście przełaje znajdą się w ogóle w programie igrzysk.

Warto wspomnieć o tym, że Pidcock znajduje się ostatnio w bardzo dobrej formie. Na szosie okazał się najlepszy we włoskim klasyku GP Industria & Artigianato, natomiast jeśli chodzi o kolarstwo górskie, na jego koncie pojawił się kolejny tytuł mistrza świata (złoty krążek w tej odmianie kolarstwa zdobył też w 2023 roku).

Poprzedni artykułEddie Dunbar: „Nie czułem się dziś najlepiej”
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze