Mathieu van der Poel (Alpecin-Premier Tech) ma spore powody do zadowolenia. To właśnie Holender okazał się najlepszy na trasie 9. etapu Tour de France i zakończył tydzień w bardzo dobrym humorze. Wcześniej Mathieu pracował na Jaspera Philipsena, który jest liderem zespołu na sprinterskie odcinki, ale Belg nie zameldował się jeszcze na etapowym podium.
Intensywna praca na poprzednich etapach na rzecz Jaspera Philipsena została wynagrodzona. Mathieu van der Poel okazał się najlepszy z 4-osobowej grupki w końcowej fazie 9. etapu Tour de France 2026. Dynamiczne ściganie na trasie niedzielnego odcinka nie wymęczyło Holendra, który zachował najwięcej energii na finisz, pokonując swoich rywali, w tym m.in. Tobiasa Hallanda Johannessena i Toma Pidcocka. Van der Poel nie krył na mecie swojej radości, o czym informuje nas WielerFlits.
To był naprawdę ciężki dzień. Zdecydowanie poszło nam lepiej niż w poprzednich dniach. Miałem nawet problemy z regeneracją po łatwiejszych etapach, z powodu upałów. Na szczęście w ostatnich dniach czułem się lepiej i dziś [w niedzielę – przyp. red.] miałem już siłę. Nie czułem się pewnie przed sprintem. Już wcześniej zużyłem sporo energii, by utrzymać się na prowadzeniu, bo peleton ciągle naciskał. Dla ucieczki było fatalnie, bo cały dzień wiał czołowy wiatr, ale naprawdę o to walczyliśmy. To świetnie, że mogłem to tak wykończyć. Początek Touru nie był dobry dla naszego zespołu, ale jak zawsze zachowaliśmy spokój. Mamy świetną grupę i byliśmy pewni, że uda nam się to odmienić. Bardzo miło jest wejść w pierwszy dzień odpoczynku z wygraną w kieszeni. Nie wiem, czy festiwal Van der Poela już się zaczął [śmiech – przyp. red.]. Może to jednodniowy festiwal, ale za to jaki fajny
– mówi Van der Poel.
Nieco rozczarowany swoim wynikiem był 3. na mecie Tom Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), który mierzył się na trasie z problemami mechanicznymi. Brytyjczyk nie mógł pokazać pełni swoich umiejętności, w związku z czym szansa na etapowe zwycięstwo przeszła mu koło nosa, ale Pidcock podkreślił, że pokonanie Van der Poela nie byłoby łatwym zadaniem. Donosi o tym WielerFlits.
Na ostatnim podjeździe przestała mi działać manetka, więc nie mogłem już zmieniać biegów. Zorientowałem się, że działa tylko górny przycisk, a dolny już nie. W końcówce byłem tak skupiony na sprincie, że trzymałem ręce na manetce, aż doszło do mnie, że ten dolny przycisk nie działa. Nie mam pojęcia, jak to możliwe. Mój rower działał dobrze przez cały Tour, a kiedy walczyłem o etapowe zwycięstwo, coś poszło nie tak. Tak czy inaczej, Mathieu zawsze jest trudny do pokonania w takich końcówkach, więc byłoby ciężko. Cieszę się, że mogłem walczyć o zwycięstwo i wchodzę w dzień odpoczynku z dobrym nastawieniem. Czułem się dobrze przez cały dzień, nawet w upale. Byłoby lepiej, gdyby nie tak szybki kolarz, jak Mathieu [śmiech – przyp. red.]
– opowiadał Tom Pidcock.
Teraz przed kolarzami wspomniany wyżej dzień przerwy, a do rywalizacji panowie powrócą we wtorek (14 lipca). Wtedy będą mieli do pokonania 166,5 kilometra, ścigając się po mocno pagórkowatej trasie z Aurillac do Le Lioran. Na ten moment liderem wyścigu jest Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG).
Wszystko o 113. edycji Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Relacja z 9. etapu
- Klasyfikacja generalna po 9. etapie
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Faworyci klasyfikacji młodzieżowej
- Wszystkie artykuły









