Fot.: Alpecin-Premier Tech

Cóż to była za końcówka Tour de France 2026! Mathieu van der Poel (Alpecin-Premier Tech) w znakomitym stylu sięgnął po zwycięstwo na ostatnim etapie francuskiego wyścigu. Holender dzielnie walczył aż do samej kreski, świetnie spisując się wcześniej na podjeździe Montmartre, który trzeba było pokonać kilka razy.

Mathieu van der Poel i Tadej Pogačar zaserwowali kibicom niesamowite show na trasie 21. etapu Tour de France 2026. Ostatecznie na finałowym kilometrze Holender ruszył do przodu w pojedynkę, a tuż za jego plecami jechali rozpędzeni sprinterzy. Van der Poel nie zamierzał jednak odpuszczać i resztkami sił wywalczył etapowe zwycięstwo, w niesamowitym stylu! Dodatkowo na drugiej pozycji finiszował jego kolega z ekipy – Jasper Philipsen. Holender był na mecie zmęczony, ale niezwykle szczęśliwy. Opowiadał o tym, że na ten sukces pracował przez cały rok. Donosi o tym WielerFlits.

To dla mnie wiele znaczy. Pracowałem nad tym przez rok. W zeszłym roku byłem chory i musiałem oglądać ten etap w telewizji. Potem myślałem tylko o tej chwili. To, jak się to skończyło, to sen. Niewiarogodne. Było bardzo trudno. Być na czele z najlepszym kolarzem na świecie… Mam wielki szacunek dla Tadeja. Myślałem, że nas złapią, ale pochyliłem się i przejechałem ostatnie 500 metrów najszybciej jak się dało. Czekałem, aż ktoś koło mnie przejedzie, ale to się nie wydarzyło. W ostatniej chwili zobaczyłem obok siebie oponę Pirelli, Jaspera. Pokazało to, że nigdy się nie poddajemy. Początek Touru nie był dobry, ale jeśli na Polach Elizejskich kończysz na 1. i 2. miejscu, to nie jest źle. Jestem bardzo szczęśliwy. Oczywiście wciąż są wyścigi, które chcę wygrać w karierze, ale to był jeden z celów

– powiedział Mathieu van der Poel.

Holender wyjeżdża z Tour de France z dwoma etapowymi zwycięstwami, stawiając teraz na odpoczynek. Najnowsze doniesienia medialne mówią o tym, że Van der Poel nie pojawi się na tradycyjnych kryteriach po zakończeniu Touru.

Poprzedni artykułTour de France 2026: Wielki triumf Van der Poela w Paryżu! Pogačar wygrywa Tour po raz 5.
Następny artykułTadej Pogačar po 5. triumfie w TdF: „Każde zwycięstwo jest dla mnie bardzo wyjątkowe”
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
9 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ernest
Ernest

Pracowałem nad tym przez cały Tour. Przez trzy tygodnie woziłem się w grupettach, a gdy elita opadła z sił, ogoliłem Pola Elizejskie. Jestem Wielki.

Seb
Seb

Pogacar pracował na ostatnim kilometrze też, dał zmianę do 600-400metra gdzieś mniej więcej. Gdyby nie praca Tadeja byłby pojedynek sprinterów. To był w sumie prezent od Pogacara bo wiedział, że w sprincie z VDP nie ma szans, więc pomógł wielkiemu rywalowi z monumentów aby ten wygrał ze sprinterami. Tak to widzę.

piter
piter

Ernest polecam maść na ból dolnej części pleców. Mvdp byl gdzie miał być podczas tego touru i może wyjeżdżać z podniesioną głową a ty pakuj się i leć do pracy

Adam
Adam

Ernest poważnie aż tak Cię boli że tym razem Tadejowi się nie udało, że musisz wypisywac takie rzeczy? Zawsze możesz się pocieszyć, że i tym razem mógł wygrać ale oddał zwycięstwo i tak naprawdę na ich z 9 czy 10, jak to wyliczał p. Jaroński… 😉

Mat
Mat

SEB, prezent serio?! Prezent to był dla Remco na górskim etapie!!! Natomiast tutaj był ogień na końcu, MVDP jest bardziej zawzięty i wyjechał się na maksa i wygrał, Tadej po prostu odpuścił…

Bartek
Bartek

Brawo MVDP. Bruk widocznie tak bardzo nie kocha Tadeja. W zeszlym roku Van Art, w tym roku Mathieu. Piekny byl to finisz, obaj pojechali jak konie, MVDP byl po prostu mocniejszy.

Zdzisław
Zdzisław

Wiemy wszyscy, że gdyby tylko Tadej potrzebował to wygrać, to by to wygrał. A tak to przywiózł MV der Poela i mówi leć.

Ricky
Ricky

@Zdzisław Wszyscy to znaczy kto? Bo wg mnie to są zwyczajnie bajki dla zrozpaczonych „fanów” Tadka (jakby im nie wystarczyło tego, co już pokazał na tym tourze). MvdP był po prostu tym razem lepszy i tyle. Jeszcze do niedawna dla „wszystkich” było jasne, że na tego typu trasie to jednak Holender ma przewagę…

Seb
Seb

Przecież o tym piszę, Pogacar mógłby to wygrać, gdyby zaistniały dwie rzeczy:

  1. defekt/wywrotka MVDP,
  2. odpuszczenie peletonu.

Na trzecim podjeździe było widać, że Tadej jest wyjechany, w końcu 3 tygodnie. Wiedziałem, że jak nie da rady odskoczyć na minutę co najmniej to tego nie wygra, sądzę, że On zna się na kolarstwie „trochę” lepiej niż ja i doskonale o tym wiedział, mógł tylko liczyć na spełnienie powyższych dwóch punktów. W pewnym momencie, gdy MVDP dawał zmianę peleton nadrobił 4-5 sekund i przewaga spadła z 9-10 do 5 sekund. Tadej ją utrzymał, potem Mathieu też już utrzymał, ale ostatnie zmiany były szybkie, no i na ostatnim kilometrze wyszedł Pogacar, dał z siebie wszystko (ale nie aż tak jam MVDP na ostatnich 500 metrach) no i Mathieu nie wiem jak, ale to wykończył, w końcu pracował cały rok aby te 500 metrów się dojechać poniżej poziomu paliwa, czapki z głów.