Fot.: Tour de France™

Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) w wielkim stylu po raz 5. wygrał klasyfikację generalną Tour de France, stając się współrekordzistą tego wyścigu. Tym samym Słoweniec dołączył do takich legend kolarstwa, jak Bernard Hinault, Jacques Anquetil, Eddy Merckx oraz Miguel Induráin. Po zakończeniu niedzielnych zmagań zawodnik UAE Team Emirates-XRG nie krył dumy ze swojego osiągnięcia.

Trzeba przyznać, że ściganie się w erze Tadeja Pogačara nie należy do najłatwiejszych doświadczeń. Słoweniec wygrywa wyścig po wyścigu, udowadniając na wielu płaszczyznach, że jest obecnie zdecydowanie najlepszym zawodnikiem w stawce – i to bardzo wszechstronnym. W niedzielę reprezentant Słowenii wygrał swój 5. Tour de France i przeszedł do historii tego prestiżowego wyścigu, stając się jego współrekordzistą. W tym roku Tadej wygrał bez najmniejszych problemów, a dodatkowo na 3. pozycji w generalce uplasował się jego kolega z drużyny – Isaac del Toro.

Na trasie 21. etapu Słoweniec pokazywał swoje umiejętności zwłaszcza podczas wspinaczek na Montmartre. Utworzył czołową dwójkę razem z Mathieu van der Poelem (Alpecin-Premier Tech), ale został dogoniony na finałowym kilometrze. Holendrowi udało się z kolei dojechać do mety jako zwycięzca ostatniego odcinka. O swoich odczuciach zawodnik UAE Team Emirates-XRG opowiedział w krótkiej rozmowie z mediami, a donosi nam o tym WielerFlits.

To był wspaniały dzień. Brak mi słów. Świetna atmosfera. Cieszę się, że to już koniec i mam piąte zwycięstwo na Tourze. Co dla mnie znaczy zostać współrekordzistą? Nie wiem. Każde zwycięstwo jest dla mnie bardzo wyjątkowe. Jeździłem już 7 razy na Tourze i 7 razy stawałem na podium. Pięć zwycięstw. To dla mnie niewiarygodne. Jest wiele różnych czynników. Najważniejsze jest to, aby czerpać przyjemność z tego, co się robi i mieć wokół siebie ludzi, którym się ufa, którzy ci pomagają i widzą cię w najgorszych momentach. Potem wyznacza się nowy cel. Nie patrzmy teraz w przyszłość. To znakomite podium. Rywalizowałem z wielkimi mistrzami. Szkoda, że Jonas musiał zrezygnować, tak jak wielu innych. Życzę im szybkiego powrotu do zdrowia, abyśmy znów mogli rywalizować w przyszłym roku

– powiedział Słoweniec.

Czy Tadeja zobaczymy teraz na hiszpańskiej Vuelcie? Tego jeszcze nie wiemy, ponieważ reprezentant Słowenii zachował w tej sprawie nutkę tajemniczości, odpowiadając krótko:

Zobaczymy.

Podczas tegorocznej edycji Pogačar wielokrotnie udowadniał, że na górskich odcinkach nie ma sobie równych, a przy okazji wykazał się lojalnością wobec swoich kolegów z zespołu, często spoglądając na ich cele oraz ambicje, odpłacając się im za trud włożony w pracę na rzecz swojego lidera. Było to widać zwłaszcza w przypadku współpracy na linii Pogačar – Del Toro. Słoweniec chętnie stawiał na pracę zespołową, ale warto podkreślić, że na jego koncie znajduje się już 26 etapowych zwycięstw w Tour de France i powoli zbliża się do rekordu Marka Cavendisha (35 triumfów).

Poprzedni artykułMathieu van der Poel po triumfie na 21. etapie TdF: „Pracowałem nad tym przez rok”
Następny artykułRemco Evenepoel: „Widzę, że nie muszę rezygnować z walki o wygranie trzech wielkich tourów”
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Borys
Borys

Wszyscy kolarze i wszyscy fani kolarstwa wiedzą doskonale, jaki jest prawdziwy rekord zwycięstw w TdF. Pan Tadeusz też to wie i jak tak dalej pójdzie, to za trzy lata będzie samodzielnym rekordzistą.

Adam
Adam

Zgadzam się z p. Borysem. Można sobie wygumkowywać statystyki, ale chcąc bydź samodzielnym królem trzeba 8 razy wygrać Tour.