Fot.: Tour Auvergne-Rhône-Alpes

Najdłuższy odcinek tegorocznej odsłony hiszpańskiego wielkiego touru to ceremonialne pożegnanie Monako, jeszcze jeden rzut oka na skąpane w wakacyjnym słońcu Lazurowe Wybrzeże i niekończące się pagórki Prowansji. Finisz w Manosque zapowiada się na starcie największych gwiazd wiosennych klasyków, ale odpowie też na pytanie, czy świeżo upieczony lider wyścigu kiedykolwiek traci apetyt na ściganie.

Już drugiego dnia rozgrywania Vuelty przed kolarzami najdłuższy, bo liczący 214,3 kilometra odcinek, a do tego jeden z bardzo niewielu klasycznie transferowych etapów tegorocznej odsłony imprezy. Trasa z Monako do prowansalskiego Manosque kumuluje przewyższenie mimochodem, za pomocą niezliczonych powtórzeń wśród charakterystycznego dla pasa pomiędzy Alpami a wybrzeżem, pagórkowatego krajobrazu, ostatecznie przekraczając wartość 3000 metrów.

Wyjazd ze zlokalizowanego na Lazurowym Wybrzeżu księstwa zawsze wiedzie pod górę, jeśli nie jest się właścicielem jachtu, dlatego potencjalni uciekinierzy już na pierwszych kilometrach dostaną świetną okazję do uformowania konkretnego odjazdu. Być może jedyną tak dobrą, ponieważ dalej, podczas przejazdu przez Niceę i nadmorskie miejscowości na zachód od miasta, trasa na krótko się wypłaszcza. Kiedy zaś ponownie wjeżdża w pagórki, ekipom zainteresowanym finiszem ze zredukowanego peletonu będzie już dużo łatwiej o kontrolowanie całego procesu.

Pierwsza z górskich premii niedzielnego odcinka, 3. kat. Alto Châteauneuf-Grasse (13,0 km, śr. 2,9%), pokonana zostanie tuż po tym, jak peleton odbije od wybrzeża w kierunku północno-zachodnim. Druga, również 3. kategorii Col de Saint Andrieu (4,7 km, śr. 4,5%), tuż za półmetkiem, jednak pomiędzy nimi ani na moment nie będzie płasko. Góra, dół, góra, dół – w tego rodzaju terenie, który sprawia, że oddychanie staje się walką.

Zlokalizowany na wzniesieniu finisz w Manosque – miejscowości regularnie pojawiającej się na trasie Tour de la Provence, a poza światem ograniczającym się do kolarstwa rozsławionej przez Jeana Giono i L’Occitane – jest po pierwsze trudniejszy, niż wskazuje profil, a po drugie ryzykownie techniczny, biorąc pod uwagę scenariusz, w którym walka o etapowe zwycięstwo rozstrzyga się z kilkunastoosobowej (lub większej) grupy.

Na ostatnich 3 kilometrach 2. odcinka uczestnicy wyścigu pokonają trzy „schodki”, z których największym nachyleniem charakteryzuje się ten środkowy (ok. 8,5% na 200 m), a ponieważ poprzedza go najbardziej techniczny z zakrętów końcówki (w prawo, 2,1 km od mety), sekcja ta powinna zadecydować o składzie ścisłego finału.

Ostatni kilometr wiedzie pod górę, jednak nachylenie utrzymuje się w rejestrach bliższych dynamicznym sprinterom niż specjalistom od ardeńskich klasyków.

Oto, co na temat 2. etapu Vuelta a España 2026 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 2 (23.08, niedziela): Monako > Manosque (214,3 km | 3028 m)

Już drugiego dnia rozgrywania wyścigu jego uczestnicy zmierzą się na najdłuższym etapie tej odsłony Vuelty, a liczy on 214,3 kilometra i nieco ponad 3000 metrów przewyższenia.

Otwierająca część odcinka, od pierwszych kilometrów dająca szansę uformowania solidnej ucieczki, to przejażdżka Lazurowym Wybrzeżem od Monako niemal do Cap d’Antibes – trasa odbija w głąb lądu na wysokości Cagnes-sur-Mer. Dalej wiedzie mniej opowiedzianą częścią Prowansji pomiędzy Morzem Śródziemnym a wysuniętymi najdalej na południe szczytami Alp, co bezpośrednio przekłada się na jej charakter – konsekwentnie pagórkowaty, jednak pozbawiony konkretniejszej dominanty.

W bardziej zaawansowanej fazie rozgrywania imprezy byłby to idealny odcinek dla harcowników. Tak wczesna wskazuje, że zainteresowani powinni być dostosowani do ogólnych warunków Vuelty sprinterzy, ale odpowiedź na to, jak bardzo UAE Team Emirates-XRG zamierza zdominować wyścig, również padnie.

Pogoda

Do 29 stopni Celsjusza w najcieplejszym momencie dnia. Prawdopodobieństwo wystąpienia opadów w pierwszej części etapu istnieje, ale jest niskie. Na niemal całej długości trasy wiatr z przyjemnie rantowego kierunku (tu SE), ale zdecydowanie zbyt słaby, by choćby postraszyć (6-10 km/h).

Faworyci

Finisz w Manosque zapowiada się na starcie największych gwiazd wiosennych klasyków, ale odpowie też na pytanie, czy świeżo upieczony lider wyścigu kiedykolwiek traci apetyt na ściganie.

Z mojej wczorajszej pisaniny wynikało mniej więcej, że Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) nie musi ani nie powinien, ale pewnie i tak się nie powstrzyma. Więcej nie zamierzam przeciwko niemu stawiać. Końcówka dzisiejszego odcinka jest idealnie skrojona pod kolarzy specjalizujących się w wyścigach jednodniowych, jednak zwycięzcę Flandrii, Mediolan-San Remo i powoli niezliczonych odsłon Lombardii trudno z tego grona wyłączyć – nawet jeśli w międzyczasie potrafi wygrać Tour de France kilka razy z rzędu – a tegoroczna Wielka Pętla udowodniła, że podjazdy niewystarczające do tego, by był on w stanie zdystansować rywali, powoli się kończą. Wczoraj Słoweniec chciał wygrać pod własnym domem, dziś być może będzie miał ochotę świętować pierwszy triumf w czerwonej koszulce lidera Vuelty. Jeśli tak, praca nad ugotowaniem najgroźniejszych rywali rozpocznie się na długo przed wjazdem peletonu do Manosque, w prowansalskich pagórkach.

W umiarkowanie nieprawdopodobnym scenariuszu, że lider UAE Team Emirates-XRG spróbuje powalczyć o niedzielny etap, jednak polegnie, głównymi kandydatami do pokonania Pogačara są Mads Pedersen (Lidl-Trek) i drużyna Visma | Lease a Bike z Woutem van Aertem, Matthew Brennanem i Christophem Laportem.

W przypadku pierwszego z wymienionych, poziom jego występów w dużej mierze uzależniony jest od tego, co sam sobie nawkłada do głowy, a akurat doświadczenia z finiszów Tour de la Provence w Manosque ma znakomite. Wsparcia na poziomie tegorocznego Tour de France nie otrzyma, ale jeśli etapu nie wygra, raczej nie będzie to wina pomagających Duńczykowi Nysa, Moski czy (potencjalnie) Skjelmose.

Druga z wymienionych ekip cierpi w przypadku niedzielnej końcówki na nadmiar obfitości, mając w składzie aż trzech kolarzy zdolnych realistycznie myśleć o etapowym zwycięstwie w Manosque. Jeśli decyzja o tym, na kogo pojadą, zostanie podjęta wystarczająco wcześnie, by cała trójka grała do jednej bramki na finałowych kilometrach, może stać się to głównym czynnikiem przesądzającym o sukcesie.

Spośród pozostałych drużyn, widoczna powinna być Netcompany INEOS, mająca do dyspozycji Bena Turnera i Axela Laurance’a.

Bardziej bulwarowych sprinterów raczej wykluczam, ponieważ siła ognia jest zdecydowanie po stronie tych ekip, które zainteresowane będą jak najmocniejszym okrojeniem grupy przed finiszem. Przetrwać powinien Orluis Aular (Movistar), może jeszcze Jordi Meeus (Red Bull-BORA-hansgrohe) i Bryan Coquard (Cofidis). Kaden Groves (Alpecin-Premier Tech) w dobrej formie również byłby niezłym typem, jednak w takiej nie był widziany od wielu miesięcy.

Harmonogram

Start honorowy: 12:00
Kilometr 0: 12:42
Prognozowany finisz: 17:16-17:44
Transmisja TV: 14:45-18:00 na antenie stacji Eurosport 1 i platformie HBO Max


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułVuelta a España 2026: Klasyfikacja generalna po 1. etapie
Następny artykułTadej Pogačar: „Nie spodziewałem się tego. Czerwień to naprawdę piękny kolor”
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
szczebelek
szczebelek

Jacy sprinterzy te 8% przejechane w mocnym tempie skrupulatnie ich odstawi.