fot. Tomasz Śmietana / Tour de Pologne

Przed nami szósty i zarazem królewski etap 83. Tour de Pologne. To dziś mają powstać różnice w klasyfikacji generalnej, a selektywna trasa będzie sprzyjała atakowaniu. Tuż przed startem przedostatniego odcinka jedynego polskiego wyścigu rangi UCI World Tour porozmawiałem z dziewiątką spośród faworytów – m.in. Michałem Kwiatkowski, Neilsonem Powlessem czy najlepszym przed rokiem w tym miejscu Victorem Langellottim.

Już dziś odbędzie się ostatni z etapów ze startu wspólnego rozgrywanych w ramach 83. edycji Tour de Pologne. Nim kolarze udadzą się do Wieliczki na wieńczącą zmagania jazdę indywidualną na czas, czeka na nich stosunkowo krótki, ale mimo to królewski etap tegorocznego wyścigu. Start gości Bukovina Resort, metę ulokowano zaś nieopodal przy ulicy Kościuszki w Bukowinie Tatrzańskiej, ale po drodze zawodnicy będą mieli do pokonania aż 6 górskich premii PZU – kolejno podjazdy pod Sierockie (5,3 km; 6%), Słodyczki (2,9 km; 8,1%), Pitoniówkę (1,9 km; 8,8%) oraz 3-krotnie przejeżdżaną Ścianę Bukovina (1,6 km; 9,5%). W sumie na 125,5 kilometra nazbierało się aż 2850 metrów przewyższenia. W żółtej koszulce lidera klasyfikacji generalnej Orlen do etapu przystąpi Bart Lemmen (Team Visma | Lease a Bike), aczkolwiek u progu tych zmagań porozmawiałem z aż 9 innymi zawodnikami – na pierwszy ogień niech trafi to, co powiedział ulubieniec polskiej publiczności, czyli Michał Kwiatkowski.

Zawsze jest jakiś stres przed tym etapem, Bukowina Tatrzańska nie wybacza i trzeba mieć mocne nogi od samego startu. Jest to naprawdę święto dla wszystkich kibiców, będziemy podjeżdżać pod Gliczarów, Ścianę Bukovina, do tego ten finisz to jest coś, co warto zobaczyć czy to na własne oczy, czy przed telewizorami, więc będziemy walczyć do samego końca. Miejmy nadzieję, że dzisiaj się uda. Zakładamy, że wielu kolarzy będzie próbowało wcześniejszych ataków, a Visma będzie próbowała to wszystko trzymać w ryzach. Od samego startu będzie zapewne wielka walka, bo dystans jest krótki i nigdy nie wiadomo co się wydarzy

— mówił Michał Kwiatkowski.

Kolejnym bohaterem rozmowy był 5. w klasyfikacji generalnej Louis Barré. Kolarz Team Visma | Lease a Bike z jednej strony dysponuje naprawdę solidnymi nogami, z drugiej jednak ma w szeregach swojej ekipy lidera klasyfikacji generalnej, czyli Barta Lemmena. Jakie są zatem cele holenderskiej grupy na ten królewski etap?

Zobaczymy jak ułoży się wyścig. Na pewno będziemy szukali swoich okazji, choć wiadomo, że priorytetem jest obrona koszulki lidera. Nie oznacza to jednak, że nie chcielibyśmy wygrać też i etapu – czy to za moją sprawą, czy też Barta, więc tak naprawdę takie cele na dzisiaj mamy aż 3 [śmiech]

— krótko zdradzał na kilkanaście minut przed startem 6. etapu 83. Tour de Pologne jadący w charakterystycznej żółto-czarnej koszulce Louis Barré.

Przed rokiem po zwycięstwo w klasyfikacji generalnej sięgnął Victor Langellotti. Wówczas zawodnik INEOS Grenadiers, obecnie kolarz XDS Astana Team powrócił na Tour de Pologne, ale jego tegoroczna forma jest zauważalnie słabsza, niż wówczas, gdy mistrz Monako zajmował 5. miejsce w klasyfikacji generalnej całej 82. edycji naszego wyścigu rangi UCI World Tour. Jakie zatem są dzisiejsze cele zawodnika, który zna smak triumfu w Bukowinie Tatrzańskiej, a którego klubowymi kolegami są m.in. 2. w generalce Christian Scaroni (6 sekund straty do lidera), 9. Alberto Bettiol (+0:28) czy 24. Diego Ulissi (+1:08).

Muszę się zgodzić, że moja forma nie jest taka sama jak rok temu. Moim celem będzie zatem wspieranie Christiana, Alberto i Diego, by jechali na jak najlepszej pozycji w grupie. Poprzednie 2 dni pokazały, że są bardzo mocni, więc to na nich stawiamy i liczymy na jak najlepszy wynik na mecie. Trzeba zyskać dziś nieco czasu przed jutrzejszą czasówką, więc na pewno będziemy próbowali. Czy to oznacza, że będziemy atakować? Zobaczymy, jak ułoży się etap, ale mamy aż 3 karty w swojej talii, więc jeśli tylko pojawią się okazje, to na pewno będziemy z nich korzystać nie czekając na ostatni podjazd

— mówił Victor Langellotti z XDS Astana Team.

Wypowiedź mistrza Monako była chyba najbardziej bojową spośród wszystkich, które usłyszałem przed 6. etapem 83. Tour de Pologne. Większość pozostałych zawodników zachowywała bowiem spokój, zapowiadała raczej oglądanie się na rywali czy wręcz zainteresowanie tym, by nie po prostu bronić się przed stratami, a nie próbować czegoś zyskiwać, tj. czekanie na finisz. Wśród takich zawodników był m.in. 6. w klasyfikacji generalnej, tracący tylko 27 sekund Matteo Sobrero, który w Tour de Pologne był już 4. w 2022 roku i 3. w ostatniej edycji.

Czuję się gotowy na wygranie tego wyścigu, na pewno będziemy próbowali to osiągnąć. Dzisiejszy dzień będzie jednak tym najcięższym w drodze do takiego sukcesu, będę próbował bronić mojej wysokiej pozycji w klasyfikacji generalnej by móc jutro dać z siebie wszystko podczas jazdy indywidualnej na czas. Atakowanie wcześniej? Nie, nie, nie, nie, nie, nie [śmiech]. Od tego będą dziś inni kolarze, ja chcę bronić swojej pozycji

— jasno deklarował Matteo Sobrero z Lidl-Trek.

Póki co jednym z bohaterów tegorocznej edycji Tour de Pologne jest Marco Brenner. Kolarz Tudor Pro Cycling Team próbował atakować na etapie do Karpacza, gdzie zajął 4. miejsce, wczoraj zaś to właśnie on w Kocierzu przeskoczył do zwycięskiego Jana Christena, w obliczu czego na mecie zameldował się jako drugi. Niemiec jest obecnie na 3. pozycji w klasyfikacji generalnej i traci tylko 15 sekund do lidera. Jakie są jego cele na ten 6. etap wokół Bukowiny Tatrzańskiej?

Dzisiaj z pewnością celem jest zarówno walka o etap, jak i rywalizacja o klasyfikację generalną, bo to się jednak łączy. Przez ostatnie 2 dni czułem się naprawdę świetnie, rano wstałem z identycznym samopoczuciem, więc liczę na to, że w tym finale ponownie będę w stanie zagrać jedną z głównych ról. Może nawet uda się zrobić coś, by zyskać sekundy nad rywalami? Zobaczymy jak ułożą się zmagania, a jeśli będzie opcja, to zapoluje na etap. Czy to oznacza, że zaatakuję wcześniej? [śmiech] Raczej nie. Myślę, że trzeba być cierpliwym, czekać do ostatniego podjazdu, ewentualnie może reagować na coś na tym przedostatnim

— powiedział Marco Brenner.

Może zatem do przodu ruszy np. 6. w klasyfikacji generalnej Finn Fisher-Black? 24-letni Nowozelandczyk z Red Bull – BORA – hansgrohe teoretycznie nie ma nic do stracenia, ale i on w rozmowie zachowywał spokój i podkreślał, że nie można ruszyć za wcześnie.

Zobaczymy jak pojadą inne drużyny. Będę reagował, a przy tym czekam na jutrzejszą czasówkę, bo ufam swoim umiejętnościom w tym temacie. Celem jest zatem przede wszystkim nie stracić czasu dzisiaj, ale oczywiście jak pojawi się okazja na zyski, to spróbujemy z niej skorzystać. Etap? To zawsze miła rzecz, ale klasyfikacja generalna jest tym nadrzędnym celem

— deklarował Finn Fisher-Black, po którym do rozmowy stanął zajmujący lokatę niżej w klasyfikacji generalnej, dotychczas 7. Paul Lapeira z Decathlon CMA CGM Team. Z Francuzem rozmawiałem jeszcze przed etapem do Karpacza, gdy ten mówił o braniu wyścigu dzień po dniu i szukaniu swoich szans. Dwie już uciekły, czy zatem dziś pojawia się pewna presja na wynik?

Nie będę ukrywał, że chciałbym wygrać. W jaki sposób? To nie jest ważne. Cel na wyścig pozostaje niezmienny – zwycięstwo etapowe. Czuje się dobrze, nogi mam nie gorsze niż przed rokiem, a może nawet lepsze, więc trzeba je wykorzystać. Znam te podjazdy sprzed roku, przejechałem wówczas tę rundę, więc wiem, że będzie ciężko, ale trzeba próbować

— mówił Paul Lapeira.

Ostatnim z zawodników, którego zaprosiłem do rozmowy w kontekście walki o etap i klasyfikację generalną, był plasujący się nieco dalej, bo na 27. pozycji Neilson Powless. Amerykanin z EF Education – EasyPost traci jednak jedynie 1 minutę i 17 sekund, a zatem dłuższym atakiem cały czas można to odrobić. Czy zwycięzca zeszłorocznego Dwars door Vlaanderen będzie takowego próbował?

Trzeba walczyć o zwycięstwo tak długo, jak długo jest to możliwe. Ostatnie 2 dni były dla mnie nieco męczące, nie czułem się najlepiej, traciłem energię za wcześnie. Myślę jednak, że nogi są na tyle dobre, że jeśli tylko dziś pojadę mądrzej, to stać mnie na dobry wynik. W co celuję? Etapowe zwycięstwo. W klasyfikacji generalnej jestem już chyba nieco za daleko. Wiem, że dałoby się to pewnie spróbować odrobić, ale mam na tyle dobre nogi, że wolę nie robić nic głupiego i skupić się na walce o wygraną etapową

— powiedział Neilson Powless.

Celowo napisałem, że Amerykanin był ostatnim rozmówcą w kontekście klasyfikacji generalnej, albowiem przed startem złapałem także tego, który póki co dzierży trykot najlepszego górala. Dries De Bondt jest realistą i wie, że dzisiejszy etap jest dla niego nieco za trudny, ale mimo to Belg z Team Jayco AlUla zapowiada walkę o swoją koszulkę, a by ją obronić ten ma świadomość, że punktować trzeba będzie zwłaszcza na wcześniejszych górskich premiach.

Zobaczymy, czy będzie jeszcze pod nogą na tyle, by znów uciec. Wiele okaże się tuż po starcie, sporo bowiem zależy od tego kto będzie atakował i w jakim tempie przejedziemy początkowe kilometry. Wiadomo, że moim celem będą pierwsze dwie, trzy, może cztery górskie premie i to na nich będę się skupiał. To będzie bez wątpienia najtrudniejszy z etapów i najcięższa walka o punkty, ale trzeba pozostawać optymistą

— mówił przed startem 6. etapu 83. Tour de Pologne jego dotychczasowy najlepszy góral, atakujący podczas każdego z dotychczasowych odcinków Dries De Bondt.

Start ostry do 6. etapu 83. Tour de Pologne nastąpił o 13:20. Na kolarzy czeka 125,5 kilometra zawierające aż 2850 metrów przewyższenia. Przebieg rywalizacji, od startu do mety, pokazują kamery telewizyjne, a transmisje w poszczególnych stacjach zaplanowane są w następujących godzinach: 13:15-16:45 (Eurosport 1 oraz HBO Max / Player), 12:30-17:25 (TVP Sport / sport.tvp.pl) oraz 15:15-17:00 (TVP 1).

Pod Bukovina Resort rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o 83. edycji Tour de Pologne:
Poprzedni artykułTour de Pologne 2026: Relacja tekstowa z 6. etapu [na żywo]
Następny artykułEnric Mas o Vuelcie i Tadeju Pogačarze: „Musimy się skupić na sobie”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze