fot. Szymon Gruchalski / Tour de Pologne

Oto nadchodzi ten tydzień w roku, na który czekała z pewnością spora część kibiców kolarstwa w Polsce. Od poniedziałku do niedzieli, już po raz 83. odbędzie się Tour de Pologne – wyścig zaliczany po raz 22. do prestiżowego cyklu UCI World Tour. Oto obszerny przewodnik po trasie i faworytach tegorocznej edycji.

Rozpoczynamy 83. edycję Tour de Pologne! Wyścig, którego historia sięga 1928 roku, kiedy to z inicjatywy redakcji Przeglądu Sportowego oraz działaczy Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów zorganizowano I Bieg Kolarski Dookoła Polski, od 2005 roku należy do najbardziej prestiżowego na świecie cyklu UCI Pro Tour, który to w 2011 roku został przemianowany na UCI World Tour i pod taką nazwą funkcjonuje aż po dziś dzień. W 1993 roku dyrektorem imprezy został Czesław Lang i jego Lang Team od tamtej pory nieprzerwanie pozostaje organizatorem Tour de Pologne.

Jeśli chodzi o historię to najwięcej zwycięstw w klasyfikacji generalnej, bo po 3, wywalczyli Marian Więczkowski (1954-56), Andrzej Mierzejewski (1982, 1984 i 1988) oraz Dariusz Baranowski (1991-93). Najwięcej etapów w swoim dorobku z kolei Ryszard Szurkowski, który w latach 1968-84 aż 15-krotnie okazywał się być najlepszym na pojedynczych odcinkach tego wyścigu.

Po awansie wyścigu do UCI World Touru tylko dwóch Polaków meldowało się na jego podium – Michał Kwiatkowski wygrał w 2018 roku, a także był drugi (2012) i dwukrotnie trzeci (2021 i 2023), Rafał Majka zaś był triumfatorem edycji z 2014 roku i 3 lata później zajął 2. miejsce. Pierwszego z wymienionych zobaczymy i na starcie tegorocznej edycji.

Jeśli zaś chodzi o zagranicznych zwycięzców, to od 2005 roku nikomu nie udało się 2-krotnie sięgnąć po triumf w naszej imprezie. Pod nieobecność najlepszego przed rokiem Amerykanina Brandona McNulty’iego (UAE Team Emirates-XRG) przed szansą na takowe osiągnięcie staną w tym roku, poza Michałem Kwiatkowski, także João Almeida (UAE Team Emirates-XRG) i Ethan Hayter (Soudal Quick-Step).

Trasa 83. edycji Tour de Pologne (3-9.08.2026)

Wyścig w liczbach:
  • 7 etapów
  • 1110,8 kilometra
  • Niemal 12 tysięcy metrów przewyższenia
  • 12 miast etapowych
  • 3 odcinki typowo dedykowane sprinterom
  • 1 jazda indywidualna na czas
  • 3 etapy zakończone na podjeździe
  • 13 lotnych premii
  • 10 premii specjalnych
  • 13 górskich premii (7 razy 1. kategorii, 3×2. kat., 3×3. kat.)
1. etap (3.08, poniedziałek): Gdynia – Koszalin (234,2 km | 2186 m przewyższenia)

83. edycję Tour de Pologne zainauguruje prawdziwy kolarski maraton – zawodnicy wyruszą ze Skweru Kościuszki w Gdyni, by poprzez Kaszuby skierować się w stronę Koszalina, gdzie ulokowana została metra premierowego odcinka. Na aż 234 kilometrach organizatorzy przygotowali aż 7 różnych premii – po 3 lotne i specjalne, a także premierową górską, której zwycięzca będzie liderem tego zestawienia przez co najmniej 2 dni. Góra Chełmska (3,5 km; 2,8%), choć znajdować się będzie blisko mety, nie powinna wpłynąć na fakt, że o etapowy triumf powalczą najszybsi kolarze w stawce. Końcówka zawiera bowiem bardzo szerokie proste, gdzie główna grupa powinna się napędzić, a sprinterskie pociągi pokazać pełnię swoich możliwości.

2. etap (4.08, wtorek): Międzyzdroje – Szczecin (150,1 km | 855 m przewyższenia)

Po maratonie na start, 2. dnia rywalizacji na zawodników czeka zdecydowanie krótszy i wyraźnie prostszy odcinek. Obecność 3 lotnych premii pomiędzy Międzyzdrojami a Szczecinem oznacza, że zapewne zobaczymy walkę pomiędzy uciekinierami o trykot najaktywniejszego zawodnika. Dla stolicy województwa zachodniopomorskiego, podobnie jak i dla Koszalina, jest to powrót na trasę Tour de Pologne po 24-letniej przerwie. To właśnie tam zobaczymy najprawdopodobniej finisz z dużej grupy, na którą jednak tym razem będzie czekała pułapka – zlokalizowany w samej końcówce nawrót o 180 stopni przy ulicy Jana z Kolna, gdzie zlokalizowano metę etapu.

3. etap (5.08, środa): Gorzów Wielkopolski – Zielona Góra (193,5 km | 1181 m przewyższenia)

W środę po raz ostatni do głosu w ramach 83. edycji Tour de Pologne dojdą sprinterzy, na których tym razem ponownie czeka nieco prostsza technicznie końcówka. Peleton wyruszy z powracającego w roli miasta etapowego po 30 latach Gorzowa Wielkopolskiego, by po niespełna 200 kilometrach zafiniszować w Zielonej Górze. Prawdopodobnie to tego dnia poznamy kandydatów do zwycięstwa w dwóch klasyfikacjach pobocznych – jeden ze sprinterów będzie mógł już tylko czekać, czy ktoś zabierze mu prowadzenie w zestawieniu punktowym podczas górskich odcinków, zaś któryś z uciekinierów prawdopodobnie wyrobi sobie tu na tyle dużą przewagę w klasyfikacji aktywnych, iż 4 pozostające do końca wyścigu premie nie będą już w stanie odmienić układu w walce o ten trykot.

4. etap (6.08, czwartek): Żagań – Karpacz (176 km | 2434 m przewyższenia)

Skoro była ostatnia szansa dla sprinterów, to pora by 83. edycja Tour de Pologne zawitała w górach. Zawodnicy zawitają do Borowic, a zatem miejscowości, skąd można wjechać na Przełęcz Karkonoską, aczkolwiek peleton skręci tam w dół i uda się do Karpacza, gdzie 4. rok z rzędu rozpocznie się walka o klasyfikację generalną najważniejszego polskiego wyścigu wieloetapowego. Finisz przy ulicy Olimpijskiej jest już dobrze znany kolarzom, a w ostatnich latach w tej karkonoskiej miejscowości wygrywali Matej Mohorič, Thibau Nys i Paul Lapeira.

5. etap (7.08, piątek): Opole – Kocierz (219 km | 2119 m przewyższenia)

W piątek na zawodników czeka kolejny kolarski maraton, a choć niemal 220-kilometrowy odcinek będzie w większości zupełnie płaski, to jednak 2 górskie premie w końcówce mogą mocno wpłynąć na kształt klasyfikacji generalnej. Przełęcz Przegibek (7,5 km; 4,2%) prawdopodobnie jedynie rozgrzeje stawkę, ale już finałowa wspinaczka na Kocierz ma w najtrudniejszym momencie kilkanaście procent nachylenia przez ponad kilometr, a zatem tam po prostu będą musiały powstać różnice.

6. etap (8.08, sobota): Bukovina Resort – Bukowina Tatrzańska (125,5 km | 2850 m przewyższenia)

Królewski etap zaplanowano jednak na sobotę – ponownie ugości go Bukowina Tatrzańska, choć tym razem Lang Team wybrał nieco inne drogi niż zazwyczaj. Kolarze tym razem udadzą się na zachód od tej miejscowości, gdzie czekają ich górskie premie w Leszczynach, Słodziczkach czy Pitoniówce, po których peleton wjedzie na rundy zawierające Ścianę Bukovina (2,5 km; 8%). Podczas 16 wizyt Tour de Pologne w tej miejscowości, po wygrane w Bukowinie Tatrzańskiej sięgali tak znani zawodnicy jak Remco Evenepoel, Simon Yates, Rafał Majka, João Almeida, Bauke Mollema, Wout Poels czy przed rokiem Victor Langelotti. Kto w tym roku dołączy do tego grona?

7. etap (9.08, niedziela): Wieliczka – Wieliczka (12,5 km w formie jazdy indywidualnej na czas)

Etapy z metami na podjazdach bez wątpienia mocno ustawią kształt klasyfikacji generalnej, ale zwycięzcę całego 83. Tour de Pologne poznamy dopiero w niedzielę, kiedy to rozegrana zostanie jazda indywidualna na czas ze startem i metą przy Kopalni Soli „Wieliczka”. 12,5 kilometra powinny przynieść różnice mierzone raczej w sekundach, aczkolwiek co najsłabsi zawodnicy w tej specjalności mogą stracić nawet i ponad minutę. Rok temu triumfował tu Brandon McNulty, który dzięki swojemu sukcesowi został także zwycięzcą całego wyścigu. Czy i tym razem będziemy mieli emocje aż do przejazdu ostatniego kolarza?

Pogoda

Ściganie w ramach 83. edycji Tour de Pologne rozpocznie się przy wyraźnie niższych temperaturach, niż oglądać mogliśmy podczas ostatnich zmagań w zachodnich wyścigach. W Gdyni spodziewane jest bowiem jedynie około 20 stopni Celsjusza i słońce, ale gdy kolarze udadzą się już na zachód, słupki rtęci szybko zaczną wskazywać dużo większe wartości, a na niebie pojawią się chmury, z których może przelotnie popadać. Na przestrzeni większości etapów prognozowane jest też niezerowe prawdopodobieństwo burz, które z pewnością mogą mocno namieszać w przebiegu rywalizacji. Spokojniej powinno być bowiem dopiero w Wieliczce, gdzie obecne przewidywania na jazdę indywidualną na czas na szczęście są dość optymistyczne – ponownie ma być dość ciepło i słonecznie.

Faworyci klasyfikacji generalnej

Choć do obrony tytułu nie przystąpi w tym roku Brandon McNulty, to nadal oczy wielu kibiców będą skupione na jego drużynie, czyli UAE Team Emirates-XRG. Zespół z Półwyspu Arabskiego przysyła do Polski bowiem bardzo mocny skład, w którym znajdziemy niejednego faworyta klasyfikacji generalnej. Tym najbardziej oczywistym wydaje się być João Almeida, czyli zwycięzca Tour de Pologne z 2021 roku, który w dobrej formie jest w stanie powalczyć zarówno na etapach zakończonych podjazdami, jak i zyskać nad największymi rywalami podczas jazdy indywidualnej na czas. Przy osobie 27-letniego Portugalczyka należy jednak postawić pewną gwiazdkę, albowiem jego obecna forma jest dość sporą zagadką, a ostatnie miesiące nie oszczędzały zeszłorocznego zwycięzcy aż 3 etapówek rangi UCI World Tour. Ostatni raz dobrą dyspozycję u João Almeidy widzieliśmy tak naprawdę w lutym, więc można się zastanawiać, czy ten szykując się do Vuelta a España przygotował już poziom, na którym włączy się do walki o zwycięstwo na naszych szosach. Na szczęście dla UAE Team Emirates – XRG jednak Portugalczyk nie jest jedyną ich opcją – można być praktycznie pewnym, że na wcześniejszych etapach szaleć będzie Jan Christen, który bywa często nieco jeźdźcem bez głowy. Jeśli tylko 22-latek nie zrobi niczego głupiego, to patrząc na jego progres w jeździe na czas, stać go na naszych szosach na walkę o końcowy triumf. W odwodzie pozostaje też 30-letni Benoît Cosnefroy, aczkolwiek o ile myślę, że Francuz mógłby wygrać na naszych podjazdach, o tyle jednak ten nieco słabiej pokonuje czasówki, przez co ekipa raczej na niego nie postawi w tym wyścigu.

Gdyby listę faworytów opierać wyłącznie o zeszłoroczne wyniki, to 4. wówczas Jana Christena pokonać w ramach 82. edycji zdołał stojący przed rokiem na najniższym stopniu podium Matteo Sobrero (Lidl-Trek). 29-letni Włoch jest typem kolarza, którego prawdopodobnie nie zauważymy w akcji aż do niedzielnej czasówki w Wieliczce, ale tego stać na włączenie się do walki i o końcowy triumf w całym wyścigu. 3. przed rokiem, a 4. w 2022 roku zawodnik potrafi bowiem jechać mocno i równo, a jeśli tylko uda mu się minimalizować straty na podjazdach, to na koniec stać go na odrobienie różnic do głównych rywali. Z pewnością warto będzie zerkać w stronę tego kolarza, choć raczej nie oczekując, że ten będzie nam animował wydarzenia na trasie.

Jeśli chodzi o czołową „10” zeszłorocznej klasyfikacji generalnej, to zobaczymy jeszcze dwóch zawodników, którzy wówczas się w niej zameldowali. W 2025 roku co prawda Victor Langellotti i Alberto Bettiol nie byli kolegami klubowymi – ba, ten pierwszy XDS Astana Team zasilił w ramach transferu śródsezonowego przeprowadzonego 1 sierpnia tego roku, ale teraz panowie mogą stworzyć naprawdę ciekawy duet na trasie. Mistrz Monako wygrywając w Bukowinie Tatrzańskiej pokazał, że bardzo odpowiadają mu nasze podjazdy, z kolei włoski zawodnik jeździ wyraźnie lepiej na czas, co sprawia, że teoretycznie wystarczy mu obrać taktykę podobną do części z rywali i po prostu starać się jak najlepiej pozycjonować w stawce przed finałem w Wieliczce. Trzecią opcją dla kazachskiej grupy jest jeszcze Christian Scaroni, który w sobotę zajął 4. miejsce w Donostia San Sebastian Klasikoa, a zatem Włoch jest obecnie w naprawdę solidnej formie.

Jeśli jesteśmy przy zeszłorocznych bohaterach, to warto też wspomnieć o zwycięzcy z Karpacza, którym był Paul Lapeira. Zawodnik Decathlon CMA CGM Team niestety nie miał później okazji do powalczenia o końcowy triumf w całym wyścigu, albowiem kraksa mocno odcisnęła piętno na 26-latku, ale spodziewam się, że skoro ten zdecydował się na przyjazd do Polski, to w jego głowie może istnieć pewne pragnienie rewanżu za tamte wydarzenia. Aktualny wicemistrz Francji z pewnością spróbuje ponownie wygrać w Karpaczu, a następnie powalczyć i na Kocierzu czy w Bukowinie Tatrzańskiej. Czasówka? Gdyby Paul Lapeira jechał ją w żółtym trykocie, to z pewnością ten mógłby go ponieść, choć nie jest to jego specjalność.

Omówiliśmy kolarzy, których można faworyzować ze względu na zeszłoroczną edycję, ale w stawce mamy także nieco dawniejszych triumfatorów. Polscy kibice rzecz jasna mocno trzymają kciuki za dobry występ Michała Kwiatkowskiego (Netcompany INEOS), czyli zwycięzcy z 2018 roku, który 5-krotnie w karierze kończył Tour de Pologne, w tym 4-krotnie czynił to na podium – popularny „Kwiato” był także 2. w 2012 roku oraz 3. w edycjach z lat 2021 i 2023. 36-latek w czerwcu został mistrzem naszego kraju w jeździe indywidualnej na czas, następnie przejechał Tour de France, a historia wiele razy pokazywała, że niedługo po Wielkiej Pętli kolarze zwykle utrzymują jeszcze dobrą dyspozycję. Nie ma co pompować balonika, ale z pewnością trzeba będzie z wiarą patrzeć na to, w jakiej roli i z jakim nastawieniem na Tour de Pologne przyjedzie w tym roku Michał Kwiatkowski. Słowo „rola” jest tu zresztą użyte nieprzypadkowo – w szeregach Netcompany INEOS znajdziemy bowiem sprinterów, których ten będzie potencjalnie wspierał na trzech pierwszych etapach, a także potencjalnych innych liderów na klasyfikację generalną – polskie ścianki bardzo powinny odpowiadać Axelowi Laurance, czyli mistrzowi świata do lat 23 z Glasgow. Francuz nie jest jednak świetnym czasowcem, w obliczu czego brytyjska grupa może też postawić na 5. przed dwoma laty Magnusa Sheffielda bądź bardzo dobrze rozwijającego się, 22-letniego mistrza USA w jeździe indywidualnej na czas Artema Shmidta. Opcji jest w tej grupie naprawdę wiele, a każda z nich jest w skali całej listy startowej naprawdę solidna.

Byłym zwycięzcą Tour de Pologne jest także Ethan Hayter, który taki sukces osiągnął w 2022 roku. Od tamtej pory Brytyjczyk, który obecnie ściga się dla Soudal Quick-Step, zaliczył jednak pewien regres – o ile myślę, że cały czas stać go na dobry wynik w Wieliczce, o tyle obawiam się, że na podjazdach ten poniesie bardzo wyraźne straty. W obliczu tego jego belgijska grupa może prędzej postawić na Maximiliana Schachmanna, który łączy w sobie niezłą dynamikę na ściankach oraz dobrą jazdę na czas.

Kilka opcji na rozegranie tego wyścigu znajdziemy także w Red Bull – BORA – hansgrohe. Przed rokiem zespół ten stawiał mocno na Finna Fishera-Blacka, który po etapie do Zakopanego zajmował 5. miejsce w klasyfikacji generalnej. Niestety wówczas Nowozelandczykowi nie było dane dotrzeć do końca wyścigu, ale sądzę, że tak jak w przypadku Paula Lapeiry, to może być tylko dodatkową motywacją do wzięcia rewanżu. Jestem ciekaw z jaką motywacją na nasze szosy przyjadą z kolei znany, aczkolwiek dość falujący formą Aleksandr Vlasov, a także dużo młodo młodszy, 22-letni Callum Thornley – 5. kolarz zeszłorocznej czasówki w ramach mistrzostw świata w kategorii do lat 23.

Ciekawe zestawienie do Polski wysyła także Team Visma | Lease a Bike, gdzie najgłośniejszym nazwiskiem jest co prawda niezwykle doświadczony aktualny mistrz Holandii w wyścigu ze startu wspólnego, czyli Wilco Kelderman, ale liderami mogą zostać prędzej bardzo solidny na ściankach i będący obecnie w niezłej formie Louis Barré oraz mogący czekać na finałową czasówkę, a przy tym nie bojący się podjazdów 30-letni Bart Lemmen. Zespół ten również ma kilka opcji, co zresztą nie może dziwić w kontekście Tour de Pologne – wszak nasz wyścig znany jest z tego, że bywa bardzo otwarty do samego końca i warto w nim grać niejedną kartą.

Rolę jazdy indywidualnej na czas podkreślam przy każdym z kolarzy nieprzypadkowo – by stać się częścią segmentu poświęconego faworytom trzeba się bowiem nie tylko dobrze wspinać na ścianki takie, jakie zobaczymy na trasie 83. edycji Tour de Pologne, ale i nieźle radzić sobie w samotnej walce z czasem. Finał w Wieliczce może bowiem przewrócić do góry nogami układ w czołówce klasyfikacji generalnej i wydaje się, że bez dobrego pokonania tej próby ciężko będzie o końcowy sukces. To sprawia, że moje spojrzenie w kontekście walki o czołowe lokaty kieruje się także w stronę kilku innych solidnych czasowców, takich jak Iván Romeo (Movistar Team), Alec Segaert (Bahrain-Victorious) czy Andreas Leknessund (Uno-X Mobility).

W gronie zawodników, którzy mogą spróbować coś namieszać, wymieniłbym także takich kolarzy jak Neilson Powless (EF Education – EasyPost), Juan Guillermo Martinez (Team Picnic PostNL), Marco Brenner (Tudor Pro Cycling Team), Mark Donovan (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) czy Brady Gilmore (NSN Cycling Team). Jeśli zaś któryś z reprezentantów Polski miałby podjąć próbę zajęcia dość wysokiej pozycji w klasyfikacji generalnej, to najprędzej uczyni to 28. przed czterema laty Jakub Kaczmarek bądź debiutujący w naszym narodowym tourze 21-letni Filip Gruszczyński.

Faworyci sprintu

Jak niemal co roku organizatorzy Tour de Pologne mogą być naprawdę zadowoleni z tego, jaką obsadę sprinterską zobaczymy na starcie polskiego wyścigu. Najszybsi kolarze będą mieli sobie dedykowane pierwsze 3 etapy, podczas których najprawdopodobniej do met w Koszalinie, Szczecinie i Zielonej Górze docierać będzie duży peleton. W wypadku każdego z tych pojedynków głównych faworytów wydaje się, że mamy dwóch, albowiem swoje gwiazdy wraz z bardzo mocnymi pociągami sprinterskimi do Polski wysłały grupy Lidl-Trek oraz Soudal Quick-Step. Ci pierwsi postawią na genialnie zbudowanego, mierzącego aż 194 centymetry wzrostu, finiszującego niczym bestia Jonathana Milana, liderem drugich zaś będzie Paul Magnier, czyli zeszłoroczny zwycięzca z Cieszyna, który w ciągu ostatnich 12 miesięcy odniósł aż 21 zawodowych zwycięstw. Włoch i Francuz przyjeżdżają na wyścigi nie po to, by zajmować w nich 2. miejsca, a to zapowiada nam naprawdę ciekawe pojedynki pomiędzy tą dwójką.

Choć największe gwiazdy mamy dwie, nie oznacza to, że rywale będą pasywnie oglądali plecy potencjalnie głównych faworytów. Naprawdę dobry rok ma za sobą bowiem także Jordi Meeus (Red Bull – BORA – hansgrohe), którego podczas 83. Tour de Pologne wspierać będzie m.in. Danny van Poppel. Ten duet powinien świetnie odnajdywać się w końcówkach, szczególnie w Szczecinie, gdzie współpraca między sprinterem a jego ostatnim rozprowadzającym może być kluczem do sukcesu.

W stawce znajdziemy zarówno doświadczonych sprinterów, jak i młode talenty, a w niejednym zespole nie da się na papierze wskazać, kto będzie ich opcją na finisze – sporo drużyn przysłało bowiem do Polski składy zawierające po kilku szybkich kolarzy. Smak zwycięstwa w Polsce zna dla przykładu Marijn van den Berg (EF Education – EasyPost), ale nie jest powiedziane, że na płaskich finiszach jego amerykańska grupa nie postawi jednak na 21-letniego Noah Hobbsa, który jest moim kandydatem do „kolarza odkrytego przez Tour de Pologne”, jakimi praktycznie rokrocznie szczyci się Czesław Lang. Byłego zwycięzcę etapowego z Tour de Pologne znajdziemy też w Alpecin-Premier Tech, a jest nim Gerben Thijssen – tu jednak spodziewam się, że zespół może postawić na nieco młodszego Simona Dehairsa. Aż 3 opcje do Polski przysyła
Bahrain – Victorious, gdzie znajdziemy nie tylko mającego już w swoim dorobku worldtourowy sukces Matevža Govekara, ale i 23-letniego Daniela Skerla oraz 21-letniego Alessandro Borgo.

O etapowe zwycięstwa, bądź przynajmniej czołowe lokaty, walczyć będą także tacy kolarze jak Sam Welsford i Samuel Watson (Netcompany INEOS), Steffen De Schuyteneer (Lotto Intermarché), Juan Sebastián Molano (UAE Team Emirates – XRG), Matteo Malucelli (XDS Astana Team), Maikel Zijlaard (Tudor Pro Cycling Team), Matteo Moschetti (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), Paul Penhoët (Groupama – FDJ United), Oded Kogut i Brady Gilmore (NSN Cycling Team), Carlos Canal (Movistar Team) czy Frits Biesterbos (Team Picnic PostNL). My możemy liczyć przede wszystkim na reprezentantów Polski, gdzie znajdziemy naprawdę dynamicznych kolarzy – zakładam, że biało-czerwona kadra postawi na Marcelego Bogusławskiego bądź Radosława Frątczaka, a Norbert Banaszek, Patryk Stosz i Tobiasz Pawlak będą ich w tym wspierać – oczywiście w te dni, kiedy akurat jednego bądź kilku z nich nie będziemy oglądali w odjazdach dnia, gdzie spodziewam się, że reprezentacja Polski powalczy o koszulkę najaktywniejszego.

Polacy

Na starcie zobaczymy 147 kolarzy, a wśród nich 10 biało-czerwonych. W klubowych barwach do zmagań przystąpią Michał Kwiatkowski (Netcompany INEOS), Filip Maciejuk (Movistar Team) i Kamil Małecki (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), zaś koszulki reprezentacyjne założą Norbert Banaszek, Marceli Bogusławski, Radosław Frątczak, Filip Gruszczyński, Jakub Kaczmarek, Tobiasz Pawlak i Patryk Stosz.

Transmisje i lista startowa

Informacje na temat relacji telewizyjnych oraz listę startową znajdą Państwo w załączonych poniżej linkach. Ponadto przypomnę, że każdego dnia publikowana będzie dedykowana konkretnemu etapowi zapowiedź, w której zawsze podkreślone będą godziny transmisji oraz inne najważniejsze informacje, na które w ogólnej zapowiedzi zabrakło miejsca.


Wszystko o 83. edycji Tour de Pologne:
Poprzedni artykułTomasz Brożyna: „Tour de Pologne to dla mnie wyjątkowy wyścig”
Następny artykułTour de Pologne 2026: Poznaliśmy składy Q36.5 Pro Cycling Team i Bahrain-Victorious
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze