Fot.: Tour de Pologne

Jan Christen (UAE Team Emirates-XRG) okazał się triumfatorem 5. etapu tegorocznej edycji Tour de Pologne. Szwajcar zaatakował na solo na finałowej ściance. Dzielnie gonił go Marco Brenner (Tudor Pro Cycling Team), który dojechał do Christena, ale na końcowych metrach lepszy okazał się Szwajcar. Aktywny na trasie był Filip Maciejuk (Movistar Team). W generalce nadal prowadzi Bart Lemmen (Team Visma | Lease a Bike). 

Na piątek organizatorzy zaplanowali dla zawodników kolejny wymagający odcinek – tym razem o długości blisko 219 kilometrów (Opole – Kocierz Resort). Ciekawie zapowiadała się końcowa faza tego etapu. Najpierw panowie zmierzyli się z podjazdem 1. kategorii – Przełęcz Przegibek (4,1 km ; 5,6%), a na koniec czekała na nich finałowa ścianka.

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 11:30. Na starcie nie pojawił się João Almeida (UAE Team Emirates-XRG), który ucierpiał we wczorajszej kraksie. Portugalczyk opowiedział o tym mojemu redakcyjnemu koledze. W początkowej fazie piątkowego etapu byliśmy świadkami licznych ataków. Finalnie w ucieczce dnia znalazło się pięciu zawodników: Filip Maciejuk (Movistar Team), Dries De Bondt (Team Jayco AlUla), Taco van der Hoorn (Lotto Intermarché), Paul Magnier (Soudal Quick-Step) oraz Tim Naberman (Team Picnic PostNL). Na górskiej premii 2. kategorii – Góra Świętej Anny (2,1 km ; 5,7%) jako pierwszy zameldował się Dries De Bondt. Jako drugi na szczycie pojawił się Filip Maciejuk. De Bondt prowadził w wirtualnej klasyfikacji górskiej, mając na koncie 14 punktów.

170 kilometrów przed metą ucieczka miała 3 minuty przewagi nad peletonem, prowadzonym przez XDS Astana Team. Na lotnej premii Ujazd po 3 sekundy bonifikaty czasowej sięgnął Taco van der Hoorn, a jedną sekundę zyskał tam Filip Maciejuk. Przewaga ucieczki zaczęła topnieć, ponieważ na 130 kilometrów do mety wynosiła ona 1 minutę i 10 sekund. Wkrótce jednak panowie powiększyli swoją przewagę do 1,5 minuty.

Tempo w peletonie zaczął nadawać Axel Huens (Groupama-FDJ United), natomiast na kontrę z głównej grupy zdecydowali się Patrick Gamper (Team Jayco AlUla) i Rémi Cavagna (Groupama-FDJ United). Ta dwójka zdołała przeskoczyć do czołówki, więc na czele mieliśmy już 7 zawodników. Do mety pozostało 100 kilometrów.

Przewaga ucieczki oscylowała w granicach 1,5 minuty. Panowie zbliżali się do premii specjalnej. Do mety pozostało mniej niż 70 kilometrów. Na premii specjalnej najlepszy okazał się Paul Magnier, natomiast mechaniczne problemy w peletonie miał Oliver Peace (Team Picnic PostNL). Niestety defekt miał też Filip Maciejuk, który na skutek tego zdarzenia stracił kontakt z czołówką.

Na lotnej premii w Pisarzowicach po 3 sekundy bonifikaty czasowej sięgnął Dries De Bondt. 44 kilometry przed metą ucieczka miała 2 minuty zapasu nad peletonem. Po chwili mieliśmy jeszcze jedną lotną premię, w Bielsku-Białej. Tym razem po 3 sekundy bonifikaty czasowej sięgnął Patrick Gamper. Wielkimi krokami zbliżał się podjazd 1. kategorii. Podczas wspinaczki peleton mocno odrabiał straty, m.in. na skutek pracy zawodników Netcompany INEOS. Ucieczka miała zaledwie 45 sekund zapasu. Zgodnie z przewidywaniami po 10 punktów do klasyfikacji górskiej na szczycie sięgnął Dries De Bondt. Niestety kraksę zaliczył Magnus Sheffield (Netcompany INEOS).

25 kilometrów przed metą ucieczka miała 50 sekund przewagi nad peletonem. Na kolejnych kilometrach przewaga wzrosła do minuty, a nam pozostało czekać na finałową ściankę. Do mety pozostało 16 kilometrów. Czujnie jechali zawodnicy Decathlon CMA CGM Team i Tudor Pro Cycling Team. Nie odpuszczali również kolarze Netcompany INEOS, w tym Michał Kwiatkowski.

11 kilometrów przed metą przewaga ucieczki stopniała do 38 sekund. Jako pierwszy z czołówki odpadł Dries De Bondt. W peletonie widoczna była ekipa XDS Astana Team. Niestety na 8,5 kilometra przed metą w peletonie doszło do kraksy. Uczestniczył w niej m.in. Stefan Bissegger (Decathlon CMA CGM Team). Z czołówki odpadł Tim Naberman. Peleton tracił 17 sekund.

Finalnie ucieczkę dogoniono na około 4,5 kilometra do mety. Pracowali zawodnicy Lidl-Trek. Peleton mocno się rozciągnął. Wkrótce rozpoczęła się finałowa ścianka. Mocno pracował Michał Kwiatkowski. Po chwili zmienił go zawodnik Decathlon CMA CGM Team. 2,5 kilometra przed metą na czele widoczny był Neilson Powless (EF Education-EasyPost). Wysoko jechał Jan Christen (UAE Team Emirates-XRG), który ruszył do przodu na 2 kilometry do mety.

Christen zyskał sporą przewagę nad rywalami. Szwajcar jechał znakomitą końcówkę piątkowego etapu. Christen wkrótce wjechał na finałowy kilometr. W pogoń za nim ruszył Marco Brenner (Tudor Pro Cycling Team). Niemiec zdołał dojechać do Christena. Wydawało się, że po etapowe zwycięstwo sięgnie Brenner, ale Jan Christen zyskał dodatkowe siły i ostatecznie to on cieszył się z etapowego triumfu! Na drugim miejscu finiszował Marco Brenner, a trzeci był Louis Barré (Team Visma | Lease a Bike). W klasyfikacji generalnej nadal prowadzi Bart Lemmen (Team Visma | Lease a Bike). Do zakończenia zmagań pozostały zaledwie dwa etapy.

Wyniki 5. etapu Tour de Pologne 2026:


Wszystko o 83. edycji Tour de Pologne:
Poprzedni artykułVuelta a España 2026: Trasa 20. etapu zmodyfikowana
Następny artykułVuelta a Burgos 2026: Matthew Brennan wygrywa po raz drugi
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
WyGienty
WyGienty

Kwiatkowski 1,5 minuty straty?? No trochę wstyd jednak. On nawet na wyścigu narodowym robi już za bidonowego?

MaciekSatan
MaciekSatan

Najlepszy z naszych 36 na etapie – 49sek straty do J.Christena 🙁
M. Kwiatkowski…może oszczędza łydki na ITT…szkoda, że nie powalczył…K.Małecki – cień samego siebie niestety… człowiek zawsze głupio liczy na swoich i łudzi się.

Mikołaj
Mikołaj

Ciekawie to Chresten zrobił dał się dogonić siadł na koło i wyskoczył. Ciekawa taktyka.

Ricky
Ricky

No z tym bannerem co tam skosił paru zawodników to się nie popisali.

Kwiato zobaczył balon z reklamą wody i dlatego tak wystrzelił (wiem, oklepany żarcik ;)).