fot. Giro d'Italia

Pamiętacie 4. etap, podczas którego kolarze Movistar Team narzucili takie tempo na podjeździe oddalonym od mety o nieco ponad 40 kilometrów, że do mety dotarła bardzo zredukowana grupa, która w sprincie powalczyła o zwycięstwo? Jeśli tak, to w czwartek możecie przeżyć niemałe déjà vu, albowiem 12. odcinek wygląda bardzo podobnie do tamtego i istnieje niemała szansa, że i rozstrzygnięcia będą na nim podobne.

Choć znaną z mety 4. etapu Cosenzę i goszczącą finał 12. odcinka miejscowość Novi Ligure dzieli ponad 1000 kilometrów, to w czwartek jest szansa, że kolarscy kibice będą mieli wrażenie, że gdzieś już to widzieli. W drodze do miasta, które jest znane m.in. z produkcji słodyczy i czekolady, na peleton 109. edycji Giro d’Italia czekają bardzo podobne trudności do tych, które oglądaliśmy nieco ponad tydzień temu – zmagania ponownie otworzy delikatny, niekategoryzowany podjazd, po którym nastąpi długi, płaski fragment trasy. Po tym, już za półmetkiem, zawodnicy zmierzą się z podjazdem zbyt łatwym, by do akcji mieli wkroczyć faworyci klasyfikacji generalnej, a jednocześnie na tyle trudnym, by problemy mogli przeżywać sprinterzy. Różnica między 4. a 12. etapem jest w tym miejscu taka, że o ile Cozzo Tunno (14,4 km; 5,9%) było ciągłą wspinaczką, o tyle tym razem pomiędzy Colle Giovo (11,4 km; 4,2%) i Bric Berton (5,5 km; 5,9%) znajdziemy 6-kilometrowy zjazd, który pozwoli zawodnikom choć na moment złapać oddech. Lżejszy będzie także początek tej sekwencji podjazdów, co może dawać nieco więcej nadziei sprinterom na to, iż uda im się albo przetrwać trudności, albo też stracić na tyle niewiele, by później powrócić do peletonu.

Czy i tym razem znajdzie się ekipa, która niczym Movistar Team podczas 4. etapu zdecyduje się narzucić mordercze tempo i przesiać peleton? Tego nie wiadomo, ale tym razem, choć z szczytu ostatniej górskiej premii do mety będzie nieco dalej, teren będzie bardziej sprzyjał walce ze sprinterami. Na ostatnich kilkunastu kilometrach rywalizacji znajdziemy jeszcze bowiem kilka zmarszczek takich jak Capriata d’Orba (1,7 km; 3,9%) czy Pasturana (600 m; 7,2%), które same z siebie nie byłyby istotne, ale w połączeniu z resztą etapu mogą zostawić ślad w nogach kolarzy i rozbić nieco pociągi. Jeśli te jednak przetrwają w peletonie, to w końcówce będą miały okazję do pokazania swojej mocy – ostatni zakręt zawodnicy pokonają przeszło 3 kilometry przed metą, a zatem w finale na kolarzy czeka naprawdę długa prosta.

Oto, co na temat 12. etapu 109. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

12. etap (21.05, czwartek): Imperia – Novi Ligure (175 km | 2250 m)

Choć czwartkowy start znajduje się na wybrzeżu Ligurii, to kolarze szybko pozostawią morze za sobą i skierują się w głąb lądu.  Choć wówczas etap nie zaoferuje wielkich podjazdów, to te w postaci Colle Giovo (11,4 km; 4,2%) i Bric Berton (5,5 km; 5,9%) przy odpowiednio wysokim tempie mogą pokrzyżować plany części sprinterów. Końcówka jednak będzie ponownie zdecydowanie prostsza, a szerokie drogi będą sprzyjały pogoni – prawdopodobnie co wytrzymalsi sprinterzy stoczą tu bój o kolejną wygraną etapową.

Arrivo/Finish Tappa 12 Giro d'Italia 2026

Pogoda

W czwartek synoptycy nie spodziewają się nawet pojedynczych chmur nad trasą, a pełne słońce w połączeniu z nawet 28 stopniami Celsjusza może sprawić, że po raz pierwszy w tegorocznym Giro d’Italia naprawdę istotne stanie się odpowiednie nawodnienie i dbanie o chłodzenie organizmów. Jeśli chodzi o wiatr, to ten ma być praktycznie niezauważalny, a zatem nie należy się spodziewać, by ten wpłynął na przebieg zmagań.

Faworyci

Skoro już wskazywałem na podobieństwa do 4. etapu, to przegląd kandydatów do zwycięstwa należałoby zacząć od tego, który triumfował w Cosenzie. Najlepszym zawodnikiem tam był Jhonatan Narváez (UAE Team Emirates – XRG), który na przestrzeni kolejnych dni zdecydowanie udowodnił, że jest obecnie w naprawdę wyśmienitej formie. Ekwadorczyk może być podwójnie umotywowany przed czwartkową rywalizacją, albowiem na mecie w Novi Ligure na zwycięzcę czeka aż 50 oczek do klasyfikacji punktowej – ten zaś jest obecnie wiceliderem tego zestawienia ze stratą zaledwie 19 punktów do Paula Magniera. Jeśli zatem kolarze UAE Team Emirates – XRG zdołają zgubić Francuza i innych sprinterów, to ich potencjalny lider na finisz stanie przed ogromną szansą na przejęcie cyklamenowego trykotu. Plan ten zawiera jednak 3 luki, o których warto pamiętać. Po 1. czwartkowy etap może być sporą pokusą dla ucieczki, którą ciężko będzie upilnować. Po 2. bliskowschodnia formacja nie ma szerokiego składu do pracy – zespół ten jedzie obecnie jedynie w piątkę. Po 3. wreszcie Jhonatan Narváez może być zmęczony po środowym odjeździe, a jeśli tak będzie, to równie dobrze jego drużyna może się zdecydować na wysłanie w odjazd np. Jana Christena czy António Morgado.

Kontynuując wątki z 4. etapu warto pamiętać, że wówczas to nie UAE Team Emirates – XRG było odpowiedzialne za rzeź sprinterów, a katami najszybszych okazali się kolarze Movistar Team. Wówczas wspierany przez nich Orluis Aular zajął 2. miejsce – to pokazało, że taktyka była dobra i być może warto będzie ją powtórzyć. Mistrz Wenezueli w ostatnich dniach zdecydowanie się oszczędzał, zatem mając w głowie fakt, że Jhonatan Narváez może być zmęczony, przed hiszpańską grupą otwiera się naprawdę solidna szansa na zwycięstwo. Po odczepieniu sprinterów głównymi rywalami 29-latka byliby zapewne ponownie tacy zawodnicy jak Ben Turner (Netcompany INEOS), Andrea Raccagni Noviero (Soudal Quick-Step) czy nawet Giulio Ciccone (Lidl-Trek) i Afonso Eulálio (Bahrain – Victorious), a pokonanie ich bez wątpienia jest w zasięgu Orluisa Aulara.

Nieco prostszy profil sprawia jednocześnie, że prawdopodobnie ciężko będzie ponownie aż tak mocno zredukować peleton. Podczas 4. etapu najbliżej przetrwania trudności, jeśli chodzi o dynamicznych zawodników, byli Corbin Strong (NSN Cycling Team), Toon Aerts (Lotto Intermarché) i Francesco Busatto (Alpecin-Premier Tech). Tym razem bez wątpienia dużo mocniej zagiąć próbowali by się także najlepsi sprinterzy, czyli Paul Magnier (Soudal Quick-Step), Jonathan Milan (Lidl-Trek) i Tobias Lund Andresen (Decathlon CMA CGM Team). Każdy z nich chciałby wziąć udział w walce o etapowy triumf, podobnie jak tacy zawodnicy jak Lukáš Kubiš (Unibet Rose Rockets), Madis Mihkels (EF Education – EasyPost) czy Guillermo Thomas Silva (XDS Astana Team), którym również profil czwartkowego etapu może w pewien sposób odpowiadać.

Poprzez odjazd do walki o zwycięstwo mogliby się z kolei włączyć tacy kolarze jak Simone Gualdi (Lotto Intermarché), Michael Valgren (EF Education – EasyPost), Florian Stork (Tudor Pro Cycling Team), Sakarias Koller Løland (Uno-X Mobility), Thomas Pesenti (Team Polti VisitMalta), Manuele Tarozzi (Bardiani CSF 7 Saber), Sjoerd Bax (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) czy Gianmarco Garofoli (Soudal Quick-Step).

Harmonogram

Start etapu: 13:15
Prognozowany finisz: 17:05-17:25
Transmisja TV: 12:45-17:45 (Eurosport 1 oraz HBO Max/Player z komentarzem duetu Adam Probosz/Dariusz Baranowski)


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułJhonatan Narváez: „Wiedziałem, że muszę grać w swoją grę”
Następny artykułGiro d’Italia 2026: Wirus i kraksy eliminują kolejnych kolarzy
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
marta
marta

Alfonso Eulalio jest liderem, nikt go przecież nie puści.

Janusz
Janusz

Napisał Pan Go wśród kandydatów do walki o zwycięstwo wraz z uciekającym Aularem, stąd Marty komentarz . pozdrawiam