fot. Giro d'Italia

Po 4-letniej przerwie Giro d’Italia powraca na Blockhaus – jeden z tych podjazdów, których nazwa wyraża więcej niż tysiąc słów. Być może najsłynniejsza wspinaczka w Apeninach Abruzyjskich z pewnością przyczyni się do powstania niemałych różnic pomiędzy faworytami, którzy z finałową górą zmierzą się zmęczeni trudami przeszło 240-kilometrowego etapu. Przed nami dzień, który na dobre otworzy walkę o klasyfikację generalną 109. edycji Giro d’Italia.

Za nami tydzień rywalizacji w ramach tegorocznego La Corsa Rosa. 3 z 6 etapów zakończyły się dotychczas sprintem z peletonu, 2 kolejne finiszami z mocno przerzedzonej grupy, a raz do głosu doszli uciekinierzy, za sprawą których obecny układ klasyfikacji generalnej jest taki, a nie inny. Nie ma co się jednak do niego przyzwyczajać, albowiem już w piątek rozegrane zostanie „małe Tirreno-Adriatico” – kolarze wyruszą z wybrzeża Morza Tyrreńskiego i na dystansie przeszło 240 kilometrów przejadą w poprzek Italii, by zafiniszować stosunkowo nieopodal Adriatyku. Meta nie została jednak ulokowana na poziomie wody, a ponad 1600 metrów wyżej, na szczycie słynnego Blockhausu (13,6 km; 8,4%). Długi i selektywny podjazd, który zakończy najdłuższy spośród etapów tegorocznego Giro d’Italia, wręcz musi przynieść nam pierwszy poważny pojedynek pomiędzy faworytami całego wyścigu. To na terenie Parku Narodowego Majella dowiemy się, czy Afonso Eulálio będzie jedynie 2-dniowym liderem, czy też napisze historię na kształt tej Bena O’Connora z Vuelta a España 2024, czy Jonas Vingegaard jest faktycznie zdecydowanie najlepszym uczestnikiem 109. edycji Giro d’Italia, a także kto będzie się liczył w walce o końcowe podium, a kto na dobre z niej wypadnie. Przed nami jeden z tych odcinków, których nie trzeba reklamować – ich profil jest po prostu gwarancją emocji, a w okolicach 16:00 przed ekranami telewizorów i innych odbiorników zapewne zamelduje się praktycznie każdy fan kolarstwa, który tylko będzie miał taką możliwość.

Oto, co na temat 7. etapu 109. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

7. etap (15.05, piątek): Formia – Blockhaus (244 km | 4600 m)

Uciekinierzy to, uciekinierzy tamto – ktoś mógłby zapytać czemu już w 1. tygodniu tak często wspominałem o tym, że któryś z odcinków może by dedykowany harcownikom. Odpowiedź na to poznamy na początku 2. weekendu, kiedy to na kolarzy czeka najdłuższy z etapów rozgrywanych w ramach 109. edycji Giro d’Italia, mierzący aż 244 kilometry odcinek z Formii na Blockhaus. To nie będzie spokojna wycieczka, albowiem na kolarzy czekać będzie m.in. Rionero Sannitico (9,5 km; 5%), Roccaraso (6,9 km; 6,5%) czy La Forchetta (1,8 km; 7,6%), których zadaniem będzie zmęczenie stawki nim ta dotrze do finałowego Blockhausu (13,6 km; 8,4%). Legendarna wspinaczka w Apeninach Abruzyjskich zyskała swoją sławę za sprawą tego, że jej zbocza nie biorą jeńców – tu nie można ukryć gorszej dyspozycji, a jeśli ktoś będzie miał siły, to dobrym atakiem da się zyskiwać nie tylko sekundy, ale i minuty. W historii Giro d’Italia Blockhaus był linią mety 7-krotnie – wygrywali tu Eddy Merckx (1967), Franco Bodrero (1968), José Manuel Fuente (1972), Moreno Argentin (1984), Franco Pellizotti (2009), Nairo Quintana (2017) i Jai Hindley (2022).

Salita/Climb Roccaraso Tappa 7 Giro d'Italia 2026

Arrivo/Finish Tappa 7 Giro d'Italia 2026

Pogoda

W piątek będzie nieco chłodniej – na starcie spodziewane jest 16 stopni Celsjusza, na mecie zaś temperatura może spaść poniżej 10 takowych. Choć strona wyścigu ponownie pokazuje słońce, to oglądając mapy pogodowe łatwo zauważyć liczne chmury deszczowe, które będą krążyć nad trasą. Nie należy się spodziewać stałych opadów, ale już te przelotne mogą złapać kolarzy, co jeszcze bardziej utrudni rywalizację podczas najdłuższego etapu rozgrywanego w ramach 109. edycji Giro d’Italia.

Faworyci

W pierwszej części piątkowego odcinka próżno szukać trudności, co może być szansą na to, że od peletonu zdoła się oderwać mocna i liczna ucieczka, która zbuduje sobie na tyle dużą przewagę, iż to jej łupem padnie 7. etap. Bahrain-Victorious niekoniecznie musi być bowiem zainteresowany wykrwawianiem się za Afonso Eulálio, który raczej będzie się chciał skupić na minimalizowaniu strat i próbie obrony koszulki lidera na plecach rywali, aniżeli poprzez animowanie wydarzeń na trasie. Nim jednak przyjrzymy się temu, kto mógłby chcieć zabrać się w taki odjazd, spójrzmy najpierw na faworytów klasyfikacji generalnej, którzy na Blockhausie stoczą między sobą potencjalnie bardzo ciekawy pojedynek.

Jeśli na czele nie będzie odjazdu, to głównym faworytem do etapowego zwycięstwa będzie bez wątpienia Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike). Póki co 29-letni Duńczyk jedzie cicho, spokojnie, choć mogliśmy go już oglądać w akcji podczas 2. etapu, gdzie finalnie jednak większa grupa dogoniła go oraz jego towarzyszy. Na Blockhausie nie będzie jednak prostszego momentu, a zatem jeśli tylko 2-krotny zwycięzca Tour de France zdoła odjechać od rywali, to ci zapewne tyle go będą widzieli. Jonas Vingegaard w pewnym momencie wyścigu musi wziąć sprawy w swoje ręce i wypracować sobie bezpieczną przewagę, a piątkowy finał wydaje się być do tego wprost stworzony.

A może jednak ktoś zdoła odpowiedzieć na potencjalny atak Duńczyka, a na szczycie Blockhausu zobaczymy finisz z grupy faworytów, tak jak to miało miejsce w 2022 roku? Głównymi kandydatami do utrzymania się u boku lidera Team Visma | Lease a Bike, a być może nawet wystawienia mu koła na mecie, będą świetnie dysponowany w ostatnich tygodniach Giulio Pellizzari (Red Bull – BORA – hansgrohe), zaskakująco solidny już na początku wyścigu Thymen Arensman (Netcompany INEOS) bądź niepozorny, ale potrafiący błysnąć na tego typu wspinaczkach Felix Gall (Decathlon CMA CGM Team).

Jeśli chodzi o grono kolarzy, którzy pozostają w walce o klasyfikację generalną, to w piątek bardzo ważny test czeka takich zawodników jak Egan Bernal (Netcompany INEOS), Ben O’Connor (Team Jayco AlUla), Derek Gee-West (Lidl-Trek), Jai Hindley (Red Bull – BORA – hansgrohe), Michael Storer i Mathys Rondel (Tudor Pro Cycling Team), Enric Mas (Movistar Team) czy Damiano Caruso (Bahrain-Victorious). Gdzieś między nimi utrzymać próbować się będą też ci, którzy zyskali na środowym odjeździe, czyli Afonso Eulálio (Bahrain-Victorious), Igor Arrieta (UAE Team Emirates-XRG) i Johannes Kulset (Uno-X Mobility), a być może do walki o czołowe lokaty włączą się także ci, o których nie mówiono za wiele w tym kontekście przed wyścigiem, tj. Giulio Ciccone (Lidl-Trek), Lennert Van Eetvelt (Lotto Intermarché), Markel Beloki (EF Education – EasyPost) czy Jan Hirt (NSN Cycling Team). 7. etap rozwieje nam wiele wątpliwości i da odpowiedzi na pytania, na które dotychczas nikt nie próbował odpowiadać.

Wróćmy jednak do rozmowy o potencjalnym odjeździe dnia, bowiem nie można wykluczyć tego, że w piątek zobaczymy 2 wyścigi. Istnieje szansa, że stawką dla zawodników jadących na czele będzie nie tylko etapowy triumf, ale i koszulka lidera – wciąż w gronie zawodników ze stosunkowo niewielką stratą mamy bowiem naprawdę wielu kolarzy. W atak związany z próbą przejęcia maglia rosa zabrać się mogą m.in. Christian Scaroni (XDS Astana Team), Jefferson Alexander Cepeda (EF Education – EasyPost), Jan Christen (UAE Team Emirates-XRG), Josh Kench (Groupama – FDJ United), Koen Bouwman (Team Jayco AlUla), David de la Cruz i Chris Harper (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) czy Ludovico Crescioli (Team Polti VisitMalta). Kilku solidnych górali znajdziemy też w gronie tych, którzy złapali już nieco większe straty – w takim odjeździe widziałbym takich zawodników jak Filippo Zana (Soudal Quick-Step), Wout Poels (Unibet Rose Rockets), Einer Rubio (Movistar Team), Alessandro Pinarello (NSN Cycling Team) czy Darren Rafferty (EF Education – EasyPost). Jeśli ktoś chce zobaczyć walkę o obecność w odjeździe dnia, to warto będzie uruchomić transmisję wyjątkowo wcześnie – ta bowiem rozpocznie się jeszcze w godzinach przedpołudniowych.

Harmonogram

Start etapu: 10:55
Prognozowany finisz: 16:50-17:35
Transmisja TV: 10:30-17:45 (Eurosport 1 oraz HBO Max/Player z komentarzem duetu Adam Probosz/Dariusz Baranowski)


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułGiro d’Italia 2026: Ballerini, Gronenewegen i Milan o końcówce 6. etapu [wypowiedzi]
Następny artykułBaskijski przystanek – zapowiedź Itzulia Women 2026
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Łukasz
Łukasz

Zapowiada się piękna rzeź. Co prawda wydaje się, że Vini wyjaśni młodzież, ale do końca nie można być pewnym. Zwłaszcza, że Pellizzari jest w całkiem niezłej formie. Będzie się działo 😎