W menu na niedzielę więcej słońca, więcej włoskich odniesień i dość nieskomplikowana przeprawa między dwoma największymi miastami Bułgarii. Scenariusz tego etapu jasno wskazuje na sprint z dużej grupy na bulwarach monumentalnej Sofii, a po dwóch naznaczonych kraksami odcinkach taka doza przewidywalności byłaby bardzo mile widziana.
Liczący 175 kilometrów i ok. 1600 metrów przewyższenia 3. etap tegorocznego włoskiego wielkiego touru bez większych komplikacji łączy dwa największe ośrodki miejskie Bułgarii: Płowdiw i Sofię. Pierwszy z nich uznawany jest za kulturalną stolicę kraju i ze względu na bardzo długą historię posiada wiele architektonicznych odniesień do antycznego Rzymu, co w kontekście goszczenia etapu Giro d’Italia jak najbardziej ma sens. Drugi to rzecz jasna stolica de facto.
Jako wyraźna dominanta, na profilu niedzielnego odcinka odznacza się przełęcz Borovets (9,2 km; 5,3%), ale pod kątem podmęczenia gorzej wspinających się sprinterów i kolarzy zmagających się z urazami po kraksach, równie krytyczny będzie ponad 40-kilometrowy false flat poprzedzający podjazd.
Szczyt jedynego wzniesienia dnia znajduje się na 104. kilometrze, podczas gdy na pozostałą część dystansu przypadają głównie zjazdy.
Peleton wjedzie do Sofii 8-kilometrowym bulwarem, przy czym sam finisz na bulwarze Cara Oswobodziciela umieszczony został na delikatnym łuku, a do tego dość nietypowej nawierzchni – przypomina bardzo wyślizganą miejską kostkę. Na szczęście dziś nie powinno padać.
Oto, co na temat 3. etapu 109. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
3. etap (10.05, niedziela): Płowdiw – Sofia (175 km)
Na zakończenie bułgarskiej części Giro d’Italia, kolarze wyruszą z Płowdiw i skierują się w stronę stolicy tego kraju. By ją osiągnąć konieczne będzie przejechanie przez Borovets Pass (9,2 km; 5,3%) – podjazd być może nie najtrudniejszy, ale całkiem regularny i pozwalający potencjalnie odczepić część spośród sprinterów. Z jego szczytu do mety pozostanie jednak 71 kilometrów, a zatem z odpowiednim wsparciem możliwy będzie powrót do peletonu. A może wszystkich ubiegną uciekinierzy? Wiele zależy od tego, w czyich rękach będzie różowa koszulka, a także czy znajdą się zespoły chętne do kontrolowania wydarzeń na trasie wyścigu.

Pogoda
22-25 stopni Celsjusza w najcieplejszym momencie dnia i centralnej części kraju, na zachodzie – dokąd zmierzać będzie peleton – nieco chłodniej. Szanse wystąpienia opadów nie przekraczają 10%, a do tego prognozowany jest słaby wiatr (4-6 km/h) o zmiennym kierunku. Na długim finiszu w Sofii najprawdopodobniej boczno-czołowy.
Faworyci
Guillermo Silva, ukłony. Wczoraj rano spojrzałam na twój profil, jednak naiwnie uznałam, że Giro d’Italia (nawet takie bułgarskie) to mimo wszystko nie Tour of Hainan. Błąd.
Dziś, pomimo całkiem wyrośniętej przeszkody na drodze, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest finisz z dużego peletonu na reprezentacyjnym bulwarze stolicy Bułgarii. Na papierze nieskomplikowany, pozwalający uwolnić pełną moc i potencjał pociągów rozprowadzających, aczkolwiek ten wieńczący 1. odcinek z metą w Burgas też miał taki być.
Przechodząc do dzisiejszych faworytów, na ustach jest przede wszystkim Jonathan Milan (Lidl-Trek), który typowany był na najmocniejszego sprintera tej edycji Giro d’Italia jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu. W dalszym ciągu zresztą trudno traktować to założenie jako błędne. Wiemy doskonale, że niepowodzenia w rodzaju tego piątkowego najczęściej dodatkowo napędzają 25-letniego Włocha, a szeroki bulwar to dla niego optymalna sceneria do rozgrywania końcówki etapu. W niedzielę przekonamy się zatem, czy poprzednio zawiniła tylko zła komunikacja i timing, czy jednak zgłaszane przez Milana niedostatki mocy są faktem.
Paul Magnier (Soudal Quick-Step) stracił wczoraj różową koszulkę, ale z uwagi na inne wydarzenia z końcówki etapu miało to mniejszy niż zwykle ciężar gatunkowy, a dziś ponownie będzie mógł wykorzystać swoją dobrą wspinaczkę i doświadczenie pociągu rozprowadzającego Quick-Stepu. 22-letni Francuz dotąd nie był kojarzony z tak klasycznymi sprintami, ale jeśli od tego sezonu celuje w jakość, będzie musiał przywyknąć do finiszowania na tle reprezentacyjnej wielkomiejskiej zabudowy.
Kolarzem, który nie powinien zostać zepchnięty do defensywy na długim podjeździe, a jednocześnie doskonale odnajduje się w sprintach szeroką ławą, jest Tobias Lund Andresen (Decathlon CMA CGM). 23-Duńczyk już w tej chwili jest zbyt utytułowany, by nazwać go czarnym koniem, ale etapowe zwycięstwo w Giro d’Italia mimo wszystko przesunęłoby go koszyk wyżej – tak, by był wymieniany jednym tchem z Milanem i Magnierem, a nie tuż za nimi. A podkreślić należy, że tam jest jego miejsce.
Niedzielny odcinek włoskiego wielkiego touru zawiera wszystkie elementy lubiane przez Kadena Grovesa (Alpecin-Premier Tech), jednak nie wiemy, jak Australijczyk czuje się po piątkowej kraksie. Pierwszą wskazówkę poznamy najprawdopodobniej na podjeździe pod przełęcz Borovets, gdzie Alpecin – o ile Groves wyda takie zarządzenie – włączy się w dyktowanie konkretnego tempa.
Celami takiego manewru będą przede wszystkim Arnaud De Lie (Lotto Intermarche) i Dylan Groenewegen (Unibet Rose Rockets), z których pierwszy nie wyszedł jeszcze z choroby, a drugi źle znosi wszelkie różnice poziomów. Utrata kontaktu z główną grupą 70 kilometrów od mety nie oznacza rzecz jasna końca przygody, ale odbiera siły wszystkim zaangażowanym w pogoń i utrudnia realizację planu na końcówkę, jaki on by nie był. Trzeba też zaznaczyć, że poprzedzona false flatem 9-kilometrowa wspinaczka może dziś okazać się zaskakująco trudna dla wielu kolarzy, ponieważ po trosze taka jest specyfika pierwszych etapów wielkiego touru, ale też dadzą o sobie znać urazy nabyte w dwóch dużych kraksach.
Do grona sprinterów zdolnych włączyć się w walkę o etap wypada jeszcze włączyć Ethana Vernona (NSN Cycling Team), Matteo Malucellego (XDS Astana), Madisa Mihkelsa (EF Education-EasyPost) i Orluisa Aulara (Movistar).
Różowa koszulka nie powinna zmienić właściciela, podczas gdy Diego Pablo Sevilla (Polti VisitMalta) będzie kontynuował swoją walkę o punkty do klasyfikacji górskiej.
Harmonogram
Start etapu: 12:15
Prognozowany finisz: 16:03-16:25
Transmisja TV: 12:00-16:30
Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
- Trasa wyścigu
- Relacja z 2. etapu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Przewodnik po pomniejszych klasyfikacjach
- Wszystkie artykuły













Trochę późno pojawiają się te zapowiedzi etapów.
Grzegorz trochę wyrozumiałości, niedzielę mamy 😉
A Borovets Pass to sie nie da po polsku napisać? Naprawdę trzeba wszędzie te angielskie transkrypcje wciskać? Akurat w naszym języku nie brakuje potrzebnych głosek. Brzydko to wygląda 🙂