Gdyby najlepsi sprinterzy świata mieli narysować sobie trasę 1. etapu wielkiego touru, to prawdopodobnie ten wyglądałby niemal identycznie z tym, który zainauguruje 109. edycję Giro d’Italia. W piątek kolorowa karawana włoskiej trzytygodniówki będzie przemierzała wybrzeże Morza Czarnego, by w bułgarskim Burgas został wyłoniony pierwszy posiadacz różowej koszulki lidera tegorocznego La Corsa Rosa.
Nesebyr, założone przeszło 3 tysiące lat temu miasto położone u wybrzeża Morza Czarnego dość niespodziewanie stało się miejscem, gdzie w tym roku przybędą nie tylko turyści poszukujący słońca podczas wakacji all inclusive, ale i dotarł tam kolarski peleton, który właśnie z tego miejsca wyruszy na mierzącą niemal 3500 kilometrów trasę 109. edycji Giro d’Italia. Podczas gdy zwykle goście tej bułgarskiej miejscowości są zainteresowani jej wybrzeżem, ciepłą wodą, pięknymi piaskami oraz walorami historyczno-architektonicznymi, za które Nesebyr został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, kolarze będą raczej spoglądali na drzewa w poszukiwaniu sygnałów o ewentualnym bocznym wietrze czy asfalty, w których wypatrywać trzeba będzie ewentualnych dziur, których to obawia się wiele osób przed bułgarską inauguracją Giro d’Italia. Tegoroczna La Corsa Rosa swoje Grande Partenza ma bowiem na tyle daleko od Italii, że zamiast zapachu pizzy i makaronów, w mieście startu unosić się będzie raczej woń morskich przysmaków, a zamiast prosecco, turyści przy trasie będą się najprawdopodobniej raczyli jednym z lokalnych win.
Bryza Morza Czarnego będzie towarzyszyła kolarzom przez niemal cały 1. etap, albowiem jego trasa została poprowadzona wzdłuż malowniczego wybrzeża tego akwenu. 184-osobowy peleton dość szybko, bo już po niespełna 30 kilometrach, przejedzie przez będące lokalizacją mety Burgas, by skierować się na południe od tego tętniącego życiem, znanego nie tylko z portów, ale i turystyki miasta. Tam na zawodników czekają jedyne górskie premie na Cape Agalina (1,1 km; 2,6%) – wspinaczka ta, pokonywana dwukrotnie, ma jednak charakter bardziej symboliczny i odegra rolę przy wyznaczeniu 1. posiadacza niebieskiej koszulki, aniżeli jakkolwiek wpłynie na rywalizację. W jej finale, gdzie do linii mety będzie prowadziła droga niemal do samego końca łagodnie skręcająca w lewo, do głosu powinni zatem dojść sprinterzy, dla których będzie to wyjątkowa okazja nie tylko do walki o etapowy triumf, ale i założenie, choć na jeden dzień, różowej koszulki lidera klasyfikacji generalnej.
Oto, co na temat 1. etapu 109. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
1. etap (8.05, piątek): Nesebyr – Burgas (147 km | 500 m przewyższenia)
109. edycja Giro d’Italia rozpocznie się w mieście Nesebyr, skąd kolarze wyruszą na 147-kilometrowy przejazd wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego. Będzie zatem miejsce na podziwianie widoków, rozmowę o historii i architekturze, która to będzie o tyle ciekawa, że przez miejsce startu przewinęli się m.in. Grecy, Rzymianie i Bizantyjczycy, a którego centrum dziś znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Sam etap będzie tymczasem prawdopodobnie dość spokojny, oczywiście na ile można coś takiego napisać o 1. odcinku jakiegokolwiek wielkiego touru. Walka o trykot górala rozegra się na 2-krotnie przejeżdżanym podjeździe Cape Agalina (1,1 km; 2,6%), a w Burgas o różową koszulkę powinni rywalizować sprinterzy, którzy są w tym roku dość licznie reprezentowani w stawce wyścigu.




Pogoda
Prognoza pogody dostępna na stronie wyścigu wskazuje, że na starcie kolarzy ma przywitać 21 stopni Celsjusza i niemal pełne Słońce. W miarę trwania etapu temperatura może nieznacznie spaść, ale na niebie cały czas nie powinno być zbyt wielu chmur, a wiatr ma pozostać na tyle delikatny, że aż nieistotny z punktu widzenia sportowej rywalizacji.
Faworyci
O tym, że zwycięstwo na 1. etapie każdego wielkiego touru jest dla wielu kolarzy jakby ważniejsze niż na jakimkolwiek z pozostałych nie trzeba chyba nikogo przekonywać – stawką jest bowiem nie tylko sam triumf, ale i koszulka lidera klasyfikacji generalnej. Tą statystycznie zdobyć jest zdecydowanie trudniej niż odnieść pojedynczą wygraną, a o tym, jak ważne jest choć przez dzień być posiadaczem różowego trykotu przekonaliśmy się chociażby rok temu, gdy ten zdobył Diego Ulissi – wówczas 35-letni Włoch miał w swoim dorobku aż 8 etapów Giro d’Italia, ale to właśnie możliwość założenia maglia rosa wycisnęła z doświadczonego zawodnika łzy, przez które ten nie był w stanie udzielić wywiadów dla mediów. Czemu o tym wspominam? Otóż spośród wszystkich sprinterów zgromadzonych na starcie La Corsa Rosa jeszcze żaden nigdy nie był liderem któregokolwiek z wielkich tourów. Dla młodych będzie to zatem okazja do pierwszego takiego sukcesu, dla starszych zaś być może ostatnia szansa, by móc się pochwalić takowym trykotem przy zakończeniu kariery. To sprawia, że stawka tego finiszu, który na finałowych kilometrach będzie miejscami nieco wąski i poprowadzony po miejskich brukach, będzie większa niż może się na pozór wydawać, a nerwowość w peletonie może być ogromna. Oby obyło się bez poważnych kraks, a po zwycięstwo sięgnął po prostu najlepszy tego dnia.
Omówiliśmy ciężar gatunkowy tego 1. etapu, pora zatem skupić się na nazwiskach. Głównym faworytem będzie bez wątpienia Jonathan Milan (Lidl-Trek), który podczas 3 wielkich tourów, w których brał udział, aż 52 dni spędził w koszulce lidera klasyfikacji punktowej. 25-letni Włoch ma teoretycznie wszystko, czego potrzeba na taki finał – jest już na tyle doświadczony, by nie spalić się, co może grozić niektórym jego rywalom, do tego dysponuje prawdopodobnie najlepszym przyspieszeniem w całej stawce, a i jego sprinterski pociąg jest naprawdę imponujący. Simone Consonni, Max Walscheid, Tim Torn Teutenberg, Matteo Sobrero i Amanuel Ghebreigzabhier powinni zadbać o to, by podobnie jak przed rokiem, gdy liderem zostawał Mads Pedersen, tak i tym razem maglia rosa trafiła w szeregi Lidl-Trek.
O ile Jonathan Milan jest faworytem, do którego ciężko się jakkolwiek przyczepić, o tyle przy reszcie sprinterów w praktycznie każdym przypadku pojawia się jakieś „ale”, co opisywałem już w zapowiedzi klasyfikacji punktowej. Wydaje się jednak, że w takiej końcówce, jaką zobaczymy w Burgas, głównym rywalem 25-letniego Włocha powinien być Paul Magnier (Soudal Quick-Step). 22-letni Francuz w zeszłym roku odniósł aż 19 zawodowych zwycięstw, czym pokazał, że jest gotowy do roli lidera belgijskiej ekipy. Największym problemem młodego sprintera może być jednak jego nieco niepewna forma, albowiem ten po raz ostatni wygrywał w lutym podczas Volta ao Algarve. W ramach Tirreno-Adriatico tylko raz udało mu się dotrzeć na finisz, gdzie zajął 4. miejsce przegrywając z kolarzami, którzy będą obecni na starcie tegorocznego Giro d’Italia – to bez wątpienia nie buduje pewności siebie, która będzie niezbędna podczas tak nerwowej końcówki.
Skoro już odwołuję się do tamtego dnia podczas Wyścigu Dwóch Mórz, to wówczas zwycięzcą etapowym był Tobias Lund Andresen (Decathlon CMA CGM Team). 23-letni Duńczyk przeżywa absolutnie najlepszy czas w swojej karierze, a w tym roku udało mu się już 3-krotnie wygrywać na poziomie UCI World Tour. Być może wciąż młody sprinter nie jest najszybszym zawodnikiem na świecie, ale lekko pofałdowana i nerwowa końcówka w Burgas powinna mu odpowiadać jak mało komu w stawce 109. edycji Giro d’Italia. Tord Gudmestad, Rasmus Søjberg Pedersen czy Oliver Naesen zadbają zaś o to, by Duńczyk zaczynał finiszować z możliwie idealnej pozycji – pociąg francuskiej grupy w tym roku niejednokrotnie potrafił imponować swoją organizacją i spodziewam się, że i tu będzie podobnie, a ten może być kluczem do ewentualnego sukcesu.
Na świetny pociąg liczyć może także przeżywający drugą młodość Dylan Groenewegen (Unibet Rose Rockets). Gdy 32-letni Holender przechodził do francuskiego zespołu 2. dywizji wielu uważało, że to oznacza dla niego powolne zbliżanie się do końca kariery. Ten tymczasem postanowił udowodnić, że świat przedwcześnie go skreślił, a w jego tegorocznym dorobku znajdziemy 4 zawodowe zwycięstwa, w tym triumf w świetnie obsadzonym Ronde Van Brugge, który był dla Unibet Rose Rockets pierwszą w historii wygraną na poziomie UCI World Tour. Podopieczni Basa Tietemy debiutują teraz w wielkim tourze i czemu ten „pierwszy raz” nie miałby się zakończyć happy endem? Atmosfera w tej ekipie wydaje się być wybitna, a ta zaoferuje Dylanowi Groenewegenowi świetne wsparcie w finale – na rzecz Holendra pracować będą m.in. Elmar Reinders, Matyáš Kopecký, Lukáš Kubiš, Hartthijs de Vries czy Niklas Larsen. Być może nie są to nazwiska z pierwszego szeregu, ale w tym roku sprinterski pociąg Unibet Rose Rockets niejednokrotnie potrafił zaskakiwać rywali.
4-krotnie ręce w geście triumfu w tym sezonie unosił także Ethan Vernon (NSN Cycling Team). Dla 25-letniego Brytyjczyka obecny sezon jest zdecydowanie najlepszym w karierze, aczkolwiek ten cały czas ma do siebie przyklejoną łatkę specjalisty od nieco trudniejszych finałów – sprinter szwajcarskiej ekipy dużo lepiej radzi sobie, gdy na ostatnie kilometry są nieco nachylone pod górę. Końcówka w Burgas nie należy co prawda do idealnie płaskich i prostych, ale jednak mam pewne wątpliwości czy jest na tyle skomplikowana, by idealnie pasować Ethanowi Vernonowi. Warto jednak podkreślić, że ten także może liczyć na wsparcie świetnego pociągu sprinterskiego, w skład którego wejdą m.in. Jake Stewart, Corbin Strong, Dion Smith, Nick Schultz czy Ryan Mullen. Jakości zatem i tu nie zabraknie, a że można coś takiego napisać w tym roku przy wielu różnych zespołach, to finał 1. etapu zapowiada się naprawdę pasjonująco.
Wielką niewiadomą w finale premierowego odcinka będzie za to Kaden Groves (Alpecin – Premier Tech). Z jednej strony 27-letni Australijczyk jest prawdziwym łowcą etapów wielkich tourów – w jego dorobku znajdziemy aż 10 triumfów w tego typu imprezach, z drugiej jednak strony ten nie miał okazji ścigać się od ponad 2 miesięcy z powodu urazu kolana, a jego dyrektor sportowy Gianni Meersman przyznawał, że forma ich sprintera będzie raczej rosła w miarę trwania wyścigu, aniżeli będzie optymalna już na jego starcie. Kadena Grovesa w finale wspierać będzie solidny pociąg, w skład którego wejdą m.in. Edward Planckaert, Jensen Plowright, Johan Price-Pejtersen, Jonas Geens czy Francesco Busatto.
Teoretycznie do grona głównych faworytów należy też Arnaud De Lie (Lotto Intermarché), aczkolwiek choroba, z którą w ostatnich dniach zmagał się 24-letni sprinter oraz m.in. mający go rozprowadzać Milan Menten sprawia, że nie do końca potrafię uwierzyć, iż Belg będzie gotowy do walki o najwyższe cele. Wciąż jednak nie wolno skreślać tego zawodnika, który w optymalnej formie potrafi walczyć o zwycięstwa z najlepszymi sprinterami świata.
Do szerokiego grona faworytów 1. etapu Giro d’Italia należą także tacy zawodnicy jak najstarszy spośród debiutantów w wielkim tourze, czyli 32-letni Matteo Malucelli (XDS Astana Team), mający już w swoim dorobku etapy La Corsa Rosa Pascal Ackermann (Team Jayco AlUla) i Casper van Uden (Team Picnic PostNL), a także Matteo Moschetti (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), Paul Penhoët (Groupama-FDJ United), Erlend Blikra (Uno-X Mobility), Giovanni Lonardi (Team Polti VisitMalta), Ben Turner (Netcompany INEOS), Orluis Aular (Movistar Team), Robin Froidevaux i Luca Mozzato (Tudor Pro Cycling Team), Enrico Zanoncello (Bardiani CSF 7 Saber), Madis Mihkels (EF Education – EasyPost), Edoardo Zambanini (Bahrain – Victorious) czy Timo Kielich (Team Visma | Lease a Bike).
Harmonogram
Start etapu: 13:00
Prognozowany finisz: 16:05-16:20
Transmisja TV: 12:30-16:30 (Eurosport 1 oraz HBO Max/Player z komentarzem duetu Adam Probosz/Dariusz Baranowski)
Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
- Trasa wyścigu
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Wszystkie artykuły










Etap dla weteranów moim zdaniem
Czy Pani Aleksandra Górska już nie współpracuje z naszosie?
Współpracuje, spokojnie 🙂
@Mateusz Gruszeczka
Dziękuję za odpowiedź. Czy to „spokojnie” oznacza, że będą jej zapowiedzi etapów Giro, itp.?
Najprawdopodobniej niedługo będą się od niej pojawiać zapowiedzi niektórych etapów Giro.
Pewnie ekipa która dobrze się ustawi w lewy łuk za ok 800 metrów będzie miała doskonałą pozycję do wygrania.
No i oby wszyscy dojechali dziś do mety. Bo wiadomo jak to jest na etapach w pierszym tygodniu.
@Mateusz Gruszeczka
No to bardzo się cieszę i czekam z niecierpliwością ☺️. Proszę pozdrowić ode mnie Panią Olę.
Milan jak nie wygra w tym roku punktowej to będzie niespodzianka, ale raczej do niej nie dojdzie.
Dla mnie top3 sprinterów na to Giro to 1. Milan, 2. De Lie, 3. Magnier