A.S.O / Jered & Ashley Gruber

W pierwotnych planach alpejskie etapy tegorocznej Wielkiej Pętli zbudowane zostały na zasadzie pewnego kontrastu: w czwartkowym sceneria miała służyć za narzędzie do wykreowania czysto sportowych emocji, podczas gdy ten dzisiejszy przypisywał jej nieco większą rolę, zachęcając do zwrócenia uwagi na pocztówkowe piękno okolic doliny Beaufortain. Już pierwsze założenie nie do końca udało się spełnić, a jak się okazało z drugim również może być kłopot, ponieważ skrócenie 19. odcinka do zaledwie 95 kilometrów radykalnie wpłynie na jego dynamikę. Będzie tak szybko, że wystarczy mrugnąć, by przegapić jezioro Roselend i wyłaniający się zza grani Masyw Mont Blanc. Aura też nie pomoże.

W skróconym menu na piątkowe popołudnie znalazło się 95 kilometrów, 3300 metrów przewyższenia i trzy dania główne: Col du Pré, Cormet de Roselend i La Plagne – każde o odmiennym charakterze, żadne z wołowiny. Nie, wróć. To niesmaczny żart w kontekście krowiej apokalipsy na zazwyczaj sielankowym Col des Saisies.

Start 19. etapu pozostał w kojarzonej z Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi z 1992 roku miejscowości Albertville, natomiast zamiast wspinaczki na pierwszą z zaplanowanych na ten dzień przełęczy peleton przejedzie szeroką i łagodną doliną Doron.

Po pokonaniu 18 kilometrów uczestnicy wrócą na oryginalną trasę w dolinie Beaufortain, gdzie rozpocznie się podjazd pod Cormet de Roselend (5,9 km; śr. 6,3%) przez Col du Pré (12,6 km; śr. 7,7%). Jeszcze przed kilkoma laty pisałam o tym wariancie jako alternatywnym wobec dotarcia na wysokość jeziora przez zalesiony Col de Méraillet, jednak już pierwsze próby przekonały organizatorów Wielkiej Pętli do uznania tego małego objazdu za nowy standard. Col du Pré jest trudniejszym z tych dwóch wzniesień, oferuje ciekawsze widoki w trakcie wspinaczki, a na szczycie – możliwość znacznie dłuższego eksponowania jeziora Roselend, co jest walorem, bo niewiele miejsc regularnie odwiedzanych przez wyścig potrafi lepiej sprzedać alpejską idyllę.

Po przejeździe wzdłuż sztucznego zbiornika sam podjazd pod przełęcz (5,9 km; śr. 6,3%) jest już tylko wisienką na torcie i formalnością, natomiast zjazd z Roselend do doliny Tarentaise to już inna bajka. Czy może jej koniec. Aura zawsze ma wpływ na charakter rywalizacji w górach, natomiast to miejsce zmienia się nie do poznania – być może ze względu na fakt, że nie jest osłonięte przez znacznie wyższe szczyty. Aktualne prognozy wskazują, że zjazd do Bourg-Saint-Maurice, który nawet w pogodny dzień łączy szybkie i kręte sekcje w wytrącające z rytmu sekwencje, będzie dziś dodatkowo mokry – a to może uczynić go jednym z kluczowych punktów całego etapu.

13,5-kilometrowy odcinek w dół Tarentaise doprowadzi peleton do podnóża La Plagne (19,1 km; śr. 7,2%), na który uczestnicy Wielkiej Pętli wspinali się po raz ostatni w 2002 roku. To klasyczny alpejski podjazd do stacji narciarskiej – długi i szeroki, choć miejscami odbiegający od utartego standardu za sprawą wahań stopnia nachylenia. Najbardziej strome sekcje przypadają na środkową część wzniesienia. Meta zlokalizowana jest na wysokości przekraczającej 2000 metrów n.p.m.

Oto, co na temat 19. etapu Tour de France 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 19, 25 lipca: Albertville > La Plagne (129,9 km 95 km)

Przy ulubieńcach obecnie nam panujących włodarzy Wielkiej Pętli pozostaniemy również w ostatni piątek imprezy. W przypadku pocztówkowo pięknego Cormet de Roselend (5,9 km; śr. 6,3%), w dodatku w wariancie prowadzącym przez Col du Pré (12,6 km; śr. 7,7%), nie można mieć do nich jednak najmniejszych pretensji. Perełka Masywu Beaufortain zostanie zaserwowana w niewielkiej, bo niespełna 130-kilometrowej kanapce: poprzedzona alpejskim (głównie z wyglądu) Col des Saisies (13,7 km; śr. 6,4%) i dopełniona finiszem na tworzącym pewien estetyczny kontrast La Plagne (19,1 km; śr. 7,2%).

Tradycyjnie stawiamy wykrzyknik przy niepozornie wyglądającym zjeździe z Roselend – bo potrafił w przeszłości wykoleić największe kariery.

(pierwotna wersja przez Saisies)

 

Pogoda

Do 20°C w dolinach, około 12-14°C na La Plagne. Po godzinie 16:00 prognozowane są burze z intensywnymi opadami deszczu dla całej przygranicznej części Alp Zachodnich, co w kontekście wspomnianego już zjazdu z Roselend jest niepokojącą informacją.

Faworyci

Po wczorajszym odcinku mogłabym wymienić co najmniej dwie ekipy, które na jakiś czas powinny odstawić szachy 5D. Może więc odsuwające taktyczne rozgrywki na dużo dalszy plan skrócenie piątkowego etapu bardziej przysłuży się rywalizacji, a ci, którzy mają coś jeszcze do ugrania, po prostu będą się ścigać od startu do mety bez zbędnych gierek i kalkulacji.

Tadej Pogačar (UAE Team Emirates) z wygrywania za dużo przeszedł wprost do wygrywania za mało, udowadniając tym samym, że zadowolić wszystkich nie sposób. Jego żywotniejsza wersja koniec końców generuje rozrywkę na wyższym poziomie. Jeśli faktycznie o to chodziło, komunikat został odebrany. Wystarczy już tych manifestacji. A teraz rusz się, chłopie, i uratuj końcówkę tej imprezy.

Od kilku dni piszę, że Visma | Lease a Bike może pozwolić sobie na najbardziej niekonwencjonalne rozwiązania, bo utrzymanie aktualnej pozycji w klasyfikacji generalnej mają zagwarantowane. Dlatego osobiście nie winię ich za wczorajsze fiasko. Dziś mogą spróbować dokładnie tego samego, z lepszym efektem – przynajmniej pod kątem przydatności pomocników podczas finałowej wspinaczki. Potencjalny chaos związany z montowanym na szybko odjazdem i sprzecznymi ambicjami wielu drużyn tylko to zadanie ułatwi. Jeśli emanujący negatywną energią Matteo Jorgenson będzie dziś dobrze dysponowany, trochę obawiam się tego, co może zrobić sobie lub innym na zjeździe z Roselend.

Wspomniany chaos może okazać się kluczem do przebiegu dzisiejszej rywalizacji. Zarówno ze względu na długość tego odcinka, jak i prognozowaną burzową aurę. Każdy, kto ma jeszcze cokolwiek do ugrania – łącznie z kolarzami czołowej dziesiątki klasyfikacji generalnej i jej bezpośredniego sąsiedztwa – może dziś próbować szczęścia w odjeździe. Zamiast klasycznej struktury z ucieczką i grupą lidera możemy więc obserwować peleton poszatkowany na wiele grup pościgowych.

Liderów ekipy Red Bull–BORA–hansgrohe powinien spróbować zaatakować Oscar Onley (Picnic–PostNL), ale nie bez szans na awansowanie do czołowej piątki jest świetnie dysponowany w końcowej fazie wyścigu Felix Gall (Decathlon AG2R La Mondiale).

Matematyczne szanse na koszulkę najlepszego górala wciąż mają Lenny Martinez (Bahrain–Victorious) i Thymen Arensman, a resztę nazwisk pojawiających się na liście uciekinierów znacie już na pamięć.

Harmonogram

📍 Start ostry: 14:30
🏁 Prognozowany finisz: ok. 17:30
📺 Transmisja: od KM 0 – Eurosport 1 i HBO Max


Wszystko o 112. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułTour de France Femmes 2025: Lotte Kopecky realistycznie o swoich celach [wypowiedź]
Następny artykułWładczyni Wielkiej Pętli: Powrót Królowej – zapowiedź Tour de France Femmes 2025
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze