Remco Evenepoel
fot. Quick-Step Alpha Vinyl Team

Nie milkną echa końcówki trzeciego etapu Volta a la Comunitat Valenciana. O szutrach, ale nie tylko o nich, wypowiedział się ponownie Remco Evenepoel, który po tym odcinku spadł na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej.

W internecie jest niesamowicie głośno po ostatnich słowach Remco Evenepoela. 22-latek słynie, z często uznawanych za przesadnie mocne, wypowiedzi, a przed wyścigiem w Walencji z pewnością dolał oliwy do ognia krytykując organizatorów za stan szutrów na podjeździe Antenas del Maigmó. Ci rzecz jasna zaprzeczyli wszystkiemu, acz śledząc transmisję z etapu czy przeglądając filmy i zdjęcia dostępne w sieci można było dostrzec liczne kamienie. Ba, podczas relacji było nawet słychać jak te strzelają spod kół motocykli.

Tu pojawiają się zatem dwa stronnictwa, dla których wypowiedź po etapie ze strony Belga będzie tylko kolejnym dowodem na ich tezy. Jedni powiedzą, że 22-latek stara się po prostu o zapewnienie bezpieczeństwa w jego ukochanym sporcie, czego czasem wyraźnie brakuje, inni z kolei wrócą do swoich inwektyw pokroju „zarozumiałego małolata”, „zadufanego w sobie dzieciaka” i innych, mniej nadających się do cytowania, bowiem Remco Evenepoel zdecydowanie najgłośniej pozwala sobie na krytykowanie rzeczy, które inni akceptują w milczeniu.

Zawsze jest wyjątkowo pokonywać te odcinki szutrowe, ale dziś było to trochę na granicy. Było sporo kamieni. Myślę, że przypominało to już nieco kolarstwo górskie. Nie potrzebujemy graveli do tak trudnego podjazdu. Jest jeden wyścig w roku, który słynie ze szutrowego przebiegu – to Strade Bianche. Tu byłoby tak samo, gdybyśmy jechali normalną drogą. Rozumiem organizatorów, jeśli chcą spróbować czegoś nowego, ale myślę, że wyścig nie wymagał tego odcinka szutrowego, aby było trudniej

— relacjonował tuż po etapie Remco Evenepoel.

To za te słowa spadła na niego nowa fala krytyki. Głośno mówi się o tym, że 22-latek nie potrafi radzić sobie z porażkami. Czy to do końca tak? Z pewnością nie jest typem zawodnika przegrywającego zawsze z pokorą, acz na mecie tego etapu wypowiadał się raczej w sposób stonowany, było też miejsce na gratulacje dla swojego rywala.

Dzisiaj wygrał najlepszy facet, myślę, że to było całkiem jasne. Jeśli potrafisz odjechać od innych kolarzy, jesteś po prostu najlepszy. Aleksandr naprawdę zasłużył na to zwycięstwo. Był blisko także na pierwszym etapie. Właściwie nie jestem rozczarowany tym, jak mi poszło, czułem się całkiem dobrze przez cały dzień. Ale potem pod koniec odcinka szutrowego zacząłem czuć nogi, były zakwaszone. Myślę, że podjazd był dla mnie był o jeden kilometr za długi

— opowiedział o swoich odczuciach młody Belg z Quick-Step Alpha Vinyl Team.

Szukanie nowych odcinków, utrudnianie rywalizacji przez wprowadzanie jej na węższe drogi czy szutry – to właśnie metody, których ostatnio chwytają się organizatorzy. Na jednych spadają za to ogromne słowa krytyki, o innych się nie pamięta, acz każdy jest sobie w stanie przypomnieć jakiś przykład z ostatnich lat, gdzie coś poszło nie tak. Wystarczy pomyśleć o tym jak wielu faworytów wypadło po walce na wąskich, bretońskich szosach z Tour de France 2021.

Chapeau bas dla organizatorów za zrobienie tak pięknego wyścigu… Ale kiedy wysyłają cię na małe drogi i mówią, że wszystkie luźne kamienie zniknęły i widzisz tylko luźne kamienie to jest mi zwyczajnie przykro. Wyścig był tak trudny, że nie potrzebował tego sektora szutrowego. Czasami w zespołach i w grupie pojawia się frustracja, że ​​jedziemy tak wąskimi drogami, które są, nie powiem, że niebezpieczne, ale nie można dzięki temu czegoś wygrać, za to można wiele stracić. Przebita opona, kraksa, zawsze jest to ryzyko

— mówił krytykując dzisiejszą końcówkę Remco Evenepoel.

Zawodnik Quick-Step Alpha Vinyl Team ma jednak pełnię świadomości, że nie to zawiodło go na trzecim etapie imprezy w Walencji, a po prostu kryzys. Teraz rusza na ostatnie dwa odcinki by pomóc swojemu koledze klubowemu Fabio Jakobsenowi w powtórzeniu wygranej z drugiego dnia rywalizacji.

Nie przez szuter straciłem czas. Aleksandr był najsilniejszy. I muszę podziękować mojemu zespołowi, ponieważ wykonali niesamowitą robotę. Druga pozycja w tak trudnym wyścigu jest nadal bardzo dobra. Zawsze potrzebuję kilku wyścigów, aby być w najlepszej formie, a teraz będę jechał pełną parą dla Fabio

— zakończył swoją wypowiedź 22-letni wicelider wyścigu w Walencji.

Ostatnie dwa etapy patrząc na ich profile będą sprzyjały sprinterom. Pierwszą potyczkę między takowymi pewnie wygrał Fabio Jakobsen, acz w stawce jest ich wielu, a szczęścia w walce o etapowy triumf szukać będą też m.in. Elia Viviani, Juan Molano, Alexander Kristoff, Giacomo Nizzolo czy Luca Mozzato. W wyścigu jedzie też nasz Stanisław Aniołkowski.

guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Andy
Andy

Akurat ma rację – kolarstwo szosowe to… kolarstwo szosowe i czemu ma służyć jazda po kamienistych szutrach ?

zbig
zbig

przychylam się do opinii „zarozumiały małolat” ale kto doprowadził do takiego stanu… media ,media,media… była potrzeba sensacji więc nakręcamy…bez obiektywnej oceny osiągnięć (zabaczcie co w tym wieku osiaga Pogacar,Bernal i paru innych)…ale my wykreujemy swego „boga” …wot i media…

Maciek79
Maciek79

zbig – Jego pełny sezon to 2020 no to porównajmy Pogacara w tym wieku czyli sezon 2018 (jest dwa lata starszy) i Bernala 2017 no to słabiutko to wygląda.
Dodać trzeba że belg jest po potężnej kontuzji po której wrócił zbyt szybko i na siłę a i tak parę wyścigów wygrał i mistrzostwa świata ITT też nie kiepsko.
Zobacz kolego jeszcze co osiągnął w wieku 19lat samo to że na MŚ ITT włożył Gannie to już chyba spory sukces smarkacza.
Nie bronię go bo fakt lubi grymasić, ale nie mów że to nie jest talent kolarski.
On sam tak naprawdę nie wie jaką specjalizację ma wybrać.
Pożyjemy zobaczymy co z niego wyrośnie.