Fot. Lotto-Soudal

Jak dotąd w czystych sprinterskich pojedynkach jest dwa do zera dla Marka Cavendisha (Dimension Data), który po dniu spędzonym w żółtej koszulce, tym razem w zielonym kostiumie lidera klasyfikacji punktowej, o błysk szprychy pokonał Andre Greipela (Lotto-Soudal). 

Po minięciu kreski, rękę w górę w geście triumfu uniósł Andre Greipel, ale chwilę później nieco bardziej nieśmiało zrobił to także Cavendish. Realizator transmisji telewizyjnej pokazywał Brytyjczyka uzupełniającego płyny i wzruszającego ramionami. Po chwili niepewności prawdopodobnie ktoś z Dimension Data powiedział mu, że pokonał Niemca.

Jestem niesamowicie szczęśliwy z tego drugiego etapowego zwycięstwa. Nasza poranna odprawa trwała bardzo długo, dokładnie planowaliśmy jak rozegrać ten finisz, by wygrać. W stu procentach wykonaliśmy to, co sobie postanowiliśmy. Moi koledzy zachowali się bardzo dobrze w chaotycznej końcówce, zostaliśmy razem, nie pogubiliśmy się. Wiedziałem, że Greipel wcześnie rozpocznie finisz i szczerze mówiąc nie przypuszczałem, że będzie aż tak mocny. Tak naprawdę nie pokonałem go w sprincie, a w sprinterskim wyrzucie roweru. To dla nas kolejna ważna wygrana, dzięki której możemy jeszcze bardziej pomóc fundacji Qhubeka, a to jest przecież cel, dla którego tutaj jesteśmy – powiedział Cavendish oficjalnej stronie internetowej Dimension Data.

Rozczarowanie sprintera Lotto-Soudal jest zrozumiałe, bo do pierwszego zwycięstwa w tegorocznym Tour de France zabrakło bardzo niewiele. Greipel może się jednak pocieszać, że wydaje się być w lepszej dyspozycji niż Marcel Kittel z Etixx-Quick Step, a ponadto, pociąg Lotto także działa sprawniej.

Po prostu szkoda. Przegrałem o kilka milimetrów, Cavendish był ode mnie tylko trochę szybszy. Końcówka etapu była chaotyczna. Na ostatnich siedmiu, ośmiu kilometrach trudno było utrzymać razem drużynę. Mimo to Jurgen Roelandts zdołał wyprowadzić mnie na dobrą pozycję do finiszu. Moje przełożenie było zbyt duże, ponieważ szosa lekko się wznosiła i to dlatego nieco straciłem. Cavendish ponownie pokazał jak jest silny. Trzeba byłoby być niemądrym, by go nie doceniać, to w końcu jego dwudzieste ósme zwycięstwo etapowe. Jednak my jako drużyna pokazaliśmy, że jesteśmy mocni i jutro ponownie będziemy próbowali wygrać etap – powiedział Greipel oficjalnej stronie internetowej Lotto-Soudal.

Dzisiejszy etap został rozegrany w bardzo spokojnym tempie (o czym świadczy ponad półgodzinne opóźnienie, z jakim kolarze przybyli na metę w Angers), a wydarzeniami, które mogły skłonić do chociażby lekkiego poruszenia się w fotelu, były tylko lotne i finałowe finisze.