Fot. Twitter/Sky

Brytyjska gazeta “Cycling Weekly” donosi, że szef drużyny Sky Dave Brailsford chce, aby Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) rozważyła wydłużenie strefy ochronnej z trzech do pięciu kilometrów. Miałoby to ustrzec od niebezpieczeństwa kolarzy niewalczących w sprintach.

Lider trwającego wyścigu Tour de France Peter Sagan narzekał po wygranym przez siebie drugim etapie, że sprinterskie odcinki stały się bardziej niebezpieczne niż miało to miejsce jeszcze kilka lat temu. Powiedział, że kolarze jeżdżą tak, jakby nie troszczyli się o swoje życie.

Działania w celu zmniejszenia niebezpieczeństwa i chaosu podczas etapów, w których główną rolę odgrywają sprinterzy, podjął Dave Brailsford. W przeprowadzonych z UCI rozmowach zaproponował, aby strefa ochronna została wydłużona z trzech do pięciu kilometrów.

Światowej klasy sprinterzy podejmują duże ryzyko, ponieważ wiedzą, z jakim prestiżem wiąże się na przykład wygrana etapowa w Tour de France. Kiedy w czubie peletonu znajdują się jeszcze kolarze walczący w klasyfikacji generalnej, którzy chcą uniknąć kłopotów, niebezpieczeństwo się podwaja. Gdyby strefa ochronna została wydłużona do pięciu kilometrów, sprinterzy i ich pociągi mogliby swobodnie pracować, a liderzy drużyn bez zmartwień dojechać do mety. Nie wiem co na to kibice, ale my chcemy dowozić naszych liderów do Paryża w całości– tłumaczył Brailsford.

Co to jest “reguła trzech kilometrów”? Jeśli na trzech ostatnich kilometrach kolarz ma kraksę, defekt lub złapie gumę, a zdoła ukończyć etap, zostaje mu zaliczony ten sam czas, co grupie, w której jechał przed kłopotami. Jeśli zaś nie przekroczy linii mety, otrzymuje ten sam czas, co ostatni kolarz przekraczający kreskę. Ta reguła nie obowiązuje na etapach kończących się na podjeździe.

Dave Brailsford wypowiedział się także na temat słów krytyki, jakie w stronę trenera Sky Roda Ellingwortha skierował kolarz drużyny Dimension Data Steve Cummings. Brytyjczyk, mimo trzech wygranych etapowych w tym sezonie, odniesionych po długich i samotnych ucieczkach, nie znalazł się w reprezentacji Wielkiej Brytanii na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro (pisaliśmy o tym tutaj).

Były szef British Cycling przyznał, że brytyjska organizacja kolarska musi się nad tą sprawą pochylić i sprawdzić czy nie ma jakichś nieprawidłowości.

Nie jestem już w żaden sposób związany z British Cycling i nie mam wpływu na ich decyzje, ale uważam, że ta sprawa niewątpliwie powinna zostać omówiona. Gdy pracuje się dla drużyny oraz dla reprezentacji naturalne jest, że obiektywna selekcja staje się wyzwaniem i zawsze może to powodować jakieś niesnaski – skomentował Brailsford.

Obecnie Steve Cummings bierze udział w wyścigu Tour de France, gdzie wykonuje lwią część pracy dla odnoszącego sukcesy Marka Cavendisha.