Mediolan-San RemoOstatnia szansa, żeby napisać coś przed Primaverą. No bo jeśli okaże się, że typy były dobre, to poczucie, że lenistwo powstrzymało od ich w porę wyartykułowania, będzie niewybaczalne. Jeśli zaś prognoza będzie jak kulą w płot to cóż, ryzyko eksperta. W końcu z 200 kolarzy na starcie każdy ma jednakowe szanse.

Jutro będzie jeden z tych dni, które będą niezbitym dowodem, że nawet najmarniejszy kolarz jest wciąż wybitnym sportowcem. Któż inny bowiem wpadłby na pomysł 298km wycieczki na powietrzu w fatalną pogodę. Bo pogoda będzie wisielcza. Jednocyfrowa temperatura przez większość dnia i niejeden prysznic w menu. Do tego odcinek nadbrzeżny z wiatrem raczej w twarz. Może nie będzie to jakiś odkurzacz, ale pewnie odpowiednia ochrona liderów będzie bardzo ważna.

Faworyci dziś komentowali jutrzejszą prognozę. Pozzato* rzekł, że jeśli będzie mokro, to zmieni się wszystko, będzie ślisko, bo na szosie w rejonie Cipressy osadzi się dodatkowo śluz z gajów oliwnych. Boonen nie obawia się temperatury, ale wolałby żeby nie padało. Sagan zaś z typowym dla siebie spokojem wyjaśnił, że pogoda może pomóc albo zranić, ale będzie taka sama dla wszystkich.

To oczywiste, ale to nie znaczy, że wszyscy sobie jednakowo z nią poradzą. Pewnie po 7 godzinach w siodle będzie to coś z cyklu „marginal gains” czy przewag krańcowych. Może to być problem dla Australijczyków Gossa i Gerransa. Wprawdzie zaprawieni są w jeździe w każdej pogodzie jak każdy profesjonalista, ale lata młodzieńcze trenowali jednak w krainie wiecznej opalenizny, podczas gdy taki Boasson Hagen, czy Cavendish przejechał więcej w słocie niż w słońcu. To może być X-factor w okolicach 290 kilometra.

Więc kto, więc co? Omega Pharma Quickstep – to ekipa, która pomimo ostrożnych wypowiedzi może mieć kilka asów w rękawie. Boonen, Cavendish, Chavanel – jeśli nie będą mieli pecha po drodze, to w końcówce będą mogli grać dowolne scenariusze. Oczywiście Sagan – bo to tur na każde warunki, kolarz bardziej kompletny niemal z każdym wyścigiem, zawodnik wchodzący taktyczne alianse i bardzo już dojrzały. Co ważne podczas gdy wszyscy będą pilnowali numeru 71, z całego zamieszania skorzystać może numer 76 czyli Moreno Moser. Czyli powtórka ze Strade Bianche?

Następną ekipą, która może wprowadzić kilku zawodników do finałowego miksu jest BMC. Phinney zrobił już sobie mocne przetarcie na przedostatnim etapie Tirreno Adriatico, więc jeśli trzeba będzie skontrolować sytuacje w grupie, lub zaczepić się na kole Cancellarze będzie gotów aby cierpieć, a nawet w stanie dać zmianę. Z mniej oczywistych typów stawiam na Vini Fantini – świetną formę prezentuje Mauro Santambrogio. Jeszcze w zeszłym roku jeździł w teamie BMC, więc może być beneficjentem sytuacji. Lider winiarzy Francisco Chicchi w zeszłym roku z kolei reprezentował OPQS – panowie mają więc duże zdolności koalicyjne, że tak to politycznie określę.

Ja natomiast osobiście życzę zwycięstwa Fabienowi Cancellarze, chociaż zupełnie nie mam pomysłu, co on może zrobić, aby nie skończyć jak ostatnio zazwyczaj, czyli gestykulując z rezygnacją, że nie ma chętnych do jechania.

*Pozzato właśnie doniósł via Twitter, że zjadł 500gr makaronu, 150gr gnocchi, 200gr ryżu i dwie kromy pieczywa. Śpij dobrze.

Bartek – www.peloton.pl