fot. Twitter Lance'a Armstronga

Lance Armstrong w ostatnim czasie bardzo chętnie wypowiada się na temat wydarzeń z trasy tegorocznego Touru. Najpierw Amerykanin mówił o „prawdziwym rekordzie” Tour de France, a teraz skomentował nocne kontrole antydopingowe. Jego zdaniem nie powinno dochodzić do tego typu sytuacji. 

Informacja o nocnej kontroli antydopingowej u największych gwiazd światowego peletonu wywołała spore poruszenie w kolarskim środowisku. Zdaniem wielu osób było to absolutnie niedopuszczalne i mogło mieć duży wpływ na wydarzenia z 15. etapu Tour de France, gdzie Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) zanotował kraksę, złamał obojczyk i opuścił wyścig. Teraz do całej sprawy postanowił się odnieść Lance Armstrong, choć mogłoby się wydawać, że to właśnie z jego powodu UCI (Międzynarodowa Unia Kolarska) oraz organizatorzy największych wyścigów kolarskich są w pewnym sensie przeczuleni na punkcie kontroli antydopingowych u najlepszych zawodników na świecie. Przypomnijmy, że Amerykanin jest znany przede wszystkim ze swojej bogatej przeszłości dopingowej. W podcaście The Move były amerykański kolarz przyznał, że absolutnie nie popiera takich działań i w innych dyscyplinach nigdy nie doszłoby do takiej sytuacji.

Jasne, że nikt nie popiera tutaj braku kontroli, ale to nie jest teraz kwestia sportowa. Kontrolowanie o 2 w nocy to bardziej kwestia praw człowieka. Przez chwilę brakowało mi słów. Dlaczego się na to zgadzamy? To najtrudniejszy wyścig na świecie. Sen jest niezbędny. UCI, nie będzie za to uznania. W najtrudniejszym wyścigu na świecie nie traktuje się ludzi w ten sposób. Co by się stało, gdyby zapukano do drzwi Leo Messiego o 2 w nocy przed finałem mistrzostw świata? Nie pozwoliliby na to. Nie byłoby to tolerowane w żadnym sporcie

– powiedział Lance Armstrong.

Choć Amerykanin nie powinien być żadnym autorytetem w przypadku tego typu spraw, to trudno nie przyznać mu racji w tej kwestii. Kontrolowanie zawodników o takiej godzinie nie powinno mieć miejsca, bo kolarze mogą mieć potem problem z właściwą regeneracją i przygotowaniem się do najważniejszych etapów w całym wyścigu. Czasu na przeprowadzanie kontroli jest sporo i warto uszanować tutaj samych zawodników, którzy tworzą dla kibiców niezapomniane widowisko.


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułZakończona seria – podsumowanie 2. tygodnia Tour de France 2026
Następny artykułPolski raport z weekendu: Marcin Budziński z dwoma top10 w Chinach
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
31 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Jak to mówią: popsuty zegar dwa razy na dobę pokazuje poprawną godzinę.

love_velo
love_velo

…kiedyś Francuzi kojarzyli mi się z awanturniczymi przygodami obfitującymi w pojedynki z gatunki płaszcza i szpady,
..od pewnego czasu coraz częściej z awanturami wokół wyścigu spod znaku lycry i 2 pedałów.

Grega
Grega

Armstrong z Z RiGCzem.

Marta
Marta

Cytując powyższy artykuł „Amerykanin nie powinien być żadnym autorytetem (…)”. Niby jesteśmy w epoce cancel culture, a ze skanselowaniem tego typa jakoś nikt się nie chce wyrwać. Z niewyjaśnionych dla mnie powodów.

Don
Don

Odezwał się ekspert od dopingu. Na zdjęciu brakuje wskaźników wzrostu oraz zdjęć profilowych. Po co cytujecie gościa, o którym pamięć powinna zostać wymazana?

Rogi
Rogi

Panie Redaktorze, wstyd! Wstyd że wspomina się o L.A. Niech on sobie gada co tam chce i gdzie chce, jest wolnym człowiekiem. Jednakże karą dla niego i jemu podobnych niech będzie zapomnienie. To zaboli najbardziej.

Ricky
Ricky

@Don
Dobre 🙂
Faktycznie, biorąc pod uwagę przeszłość tego jegomościa, to zdjęcie na tym tle wygląda dość… intrygująco. I na pewno adekwatnie ;).

love_velo
love_velo

Chwileczkę…
Panowie, nie bądźcie takimi antydopingowymi dewotkami.

Gdyby skazać wszystkich na zapomnienie, którzy mieli „incydent z pomocą medyczną” Pan Gianetti nie mógłby działać w strukturach UCI i objawić nam talentu Tadeja Pogacara. A tego przecież byśmy nie chcieli. Prawda?

Przeprowadzenie testu antydopingowego w nocy, u dwóch ikonicznych zawodników wyścigu, wykazać mogło, co najwyżej wysoki poziom melatoniny.

Przy decydentach, którzy zdecydowali przeprowadzenie tego testu „Gang Olsena” to poważni dżentelmeni.

love_velo
love_velo

a propos… Pana Lance Armstronga.
Nikomu nie jest nic winien, wszystko zastało uregulowane.
cytuję:
„Armstrong został pozwany przez rząd USA na podstawie False Claims Act za oszustwo wobec USPS (sponsora jego drużyny).
W 2018 roku zgodził się na ugodę:

  • zapłata 5 milionów dolarów rządowi USA
  • 1,65 mln dolarów na pokrycie kosztów prawnych Floyd’a Landisa
  • Landis otrzymał 1,1 mln dolarów jako sygnalista (whistleblower)

W innym postępowaniu arbitrażowym Armstrong i jego firma zostali zobowiązani do zapłaty 10 mln dolarów w sporze z SCA Promotions
Sankcje sportowe (administracyjne, nie karne)

  • dożywotnia dyskwalifikacja w sportach olimpijskich
  • odebranie siedmiu tytułów Tour de France
  • odebranie medalu olimpijskiego
  • utrata wyników od 1998 r. „

Natomiast nie znam faktu, aby ktoś, kto dzięki niemu zarobił pieniądze, zwrócił je z obrzydzeniem. Podrzucicie coś?

love_velo
love_velo

I odmienne zdanie do Pana Redaktora Mateusza Gruszeczka

że „…każda wpadka dopingowa to cios dla kolarstwa.”

Choć cytat jest wyrwany z kontekstu, to jednak dość znamienny.

Ale …Absolutnie NIE!

System antydopingowy istnieje po to, by wykrywać naruszenia zakazów stosowania niedozwolonych praktykJeśli testy nigdy nie wykrywają dopingu, to znaczy, że system jest nieskuteczny, a kontrola jest iluzoryczna.

W każdym systemie zakazu brak wykrytych naruszeń nie oznacza braku naruszeń, tylko brak skutecznego systemu.

Słabym punktem dzisiejszego systemy jest fakt, że od stwierdzenia działania dopingowego substancji do jej zakazu upływa kilka lat i sporo milionów pieniędzy.

Nie jest problemem zakazać, problemem jest opracować skuteczny, jednoznaczny i niepodważalny test. A to wymaga czasu pieniędzy, pieniędzy i jeszcze trochę …pieniędzy.

Dlatego trzymam kciuki, za „wskaźnik mocy”.
Bo to, niebiologiczny czy chemiczny test antydopingowy, który nie szuka substancji w organizmie, tylko analizuje czy osiągi sportowca są fizjologicznie możliwe bez dopingu.
Zamiast gonić doping chemiczny, system bada „efekt dopingu”.
Chyba podczas 7 etapu był wywiad z przedstawicielem ITA i wspomniał też, że choć to rewolucja w antydopingu, to entuzjazm środowiska póki co jest… mały.

Mmonet
Mmonet

No cóż. Panowie mogą podziękować za takie godziny temu panu który się wypowiedział w tym temacie. Ja wiem, że w lustro ciężko spojrzeć, ale można tam znaleźć wiele odpowiedzi panie A

love_velo
love_velo

🙂

Kolego
Mmonet

Historycznie – według danych – łącznie odnotowano 1493 przypadki naruszeń antydopingowych w zawodowym kolarstwie.
Kolarstwo zawodowe to 3 najbardziej dotknięta dopingiem dyscyplina sportowa (po lekkoatletyce i podnoszeniu ciężarów).

A Ty obwiniasz za nocne testy 1 Armstronga?
Więcej powagi.

Pogaczar
Pogaczar

Lance ma racje. Przeciez kazdy madry czlowiek wie jaka i kiedy jest faza regeneracyjna czlowieka i faza ren. Skrzywdzili Jonasa.

Piotr
Piotr

„wskaźnik mocy” jako metoda wykrywania dopingu jest teoretycznym gównosłowiem i nie ma najmniejszych szans będąc totalną bzdurą

Pro hip-hop
Pro hip-hop

@Pogaczar raczej nikt nie dyskutuje z tym, że typ ma rację. Rzecz w tym, że kto jak to, ale on przy tych tematach mógłby sobie darować opowiadanie takich „oczywistych oczywistości”. No ale do tego trzeba by mieć jakieś poczucie wstydu, a on przede wszystkim promuje siebie i swoje biznesy tym udzielaniem się przy okazji najgłośniejszego wyścigu świata. Swoją drogą byłem bardzo rozczarowany ostatnią odpowiedzią Tadeja na jego ewidentne prowokacje ws. liczy rekordów TdF, kiedy rzucił tylko jakieś zupełnie bezjajeczny tekst o tym, że „nie myśli o rekordach”, zamiast jakoś „dziabnąć” koksiarza. No ale może taka jest cena aspirowania do bycia „globalnym idolem” – trzeba stale uważać, by nikomu nie podpaść…

Bob
Bob

Autorytet sie wypowiedział

Mmonet
Mmonet

Amerykańska Agencja Antydopingowa (USADA) w swoim raporcie z 2012 roku nazwała program dopingowy grupy US Postal:
„Najbardziej wyrafinowanym, profesjonalnym i skutecznym systemem dopingowym, jaki kiedykolwiek widziano w sporcie.”
Mścił się na ludziach chcących ukazać prawdę, pozywał dziennikarzy i gazety.

Może i było x przypadków ale to właśnie pan A wstrząsnął światem i pogrzebał całą dyscyplinę. Teraz każdy kojarzy kolarstwo z nim i dopingiem.

Można go wybielać, opowiadać że każdy brał. Nie zmieni to faktu że twarzą sportowego dopingu jest ten gość i dzięki niemu tak dużo w temacie kontroli się pozmieniało, nie tylko w kolarstwie.

Nikt tu panie Velo nikogo nie obwinia.

Marcin
Marcin

Te wszystkie komentarze to chłopców w wieku 15-25 lat. Szczęśliwi ci co oglądali TdF 1995-2005. A Armstrong wypromował ten wyścig jak Jordan koszykówkę. Po Armstrongu dopiero Pogacar ponownie ożywił ten wyścig. Ale chyba też już go o coś podejrzewają, skoro sędzia zezwolił na nocną kontrolę.

Stefan
Stefan

Droga redakcjo, tacy ludzie powinni być wygumkowani z historii a nie prezentowani nagle jako głos sumienia. Drugi raz prezentujecie co ma do powiedzenia oszust.

Piotr
Piotr

Cytowanie LA jako eksperta w sprawach dopingu to tak jak by Putina zacytować w sprawach pokoju na świecie – tak to odebrałem, dziękuje to tyle.

Łukasz
Łukasz

Lance Armstrong powinien zostać zapomniany. Skaził kolarstwo na lata, dla mnie osobiście obrzydliwy oszust. Jednak ma rację podejmując sposób badania dopingowego. O 6 czy 7 rano Vini czy Pogi już by się pozbyli z organizmu potencjalnie zakazanych substancji natomiast o 2 nocy można było ich przyłapać na dopingu? Absurd. Pracuję na nocną zmianę i wiem jak brak snu rozwala psychikę i fizyczne możliwości organizmu.
Podczas TdF jest ogromna presja a co za tym idzie podnosi się poziom stresu, co z kolei na pewno nie pomaga w zasypianiu. Wybudzenie w środku nocy. Poddanie stresującym kontrolom musiało przyczynić się do spadku koncentracji u Viniego. W takich warunkach nie trudno o błąd. Duńczyk zapłacił cenę za głupotę organizatorów. Ale show must go on.

love_velo
love_velo

uoa…zapachniało dymem z tlącego się stosu słusznego oburzenia

🙂

bo my to nie z tej samej gliny….przecież nikt nawet nie przekracza zakazów prędkości…a co dopiero stosowania doperów.

Kofeina, energetyki – nikt?

Kibic realista
Kibic realista

obawiam się, że dzisiaj tak samo jak wtedy za Amstronga system dopingu jest o 3 kroki do przodu względem systemu kontroli, dodatkowo korupcja, duże pieniądze i eksperymenty medyczne dają szanse na nadludzkie możliwości części peletonu. wielu więc też może nie zależeć, aby prawda wyszła na jaw. coraz częściej wspomina się o jakimś genowym dopingu, ale to pewnie plotki.

Antek
Antek

Piotr ma całkowitą rację i powtórzę bo warte: „Cytowanie LA jako eksperta w sprawach dopingu to tak jak by Putina zacytować w sprawach pokoju na świecie”.
To, że ktoś wzbudza emocje, nie oznacza że warto go nagłaśniać.

Arnaud
Arnaud

@love_velo jak zwykle mocno odpływasz (chociaż myślę, że robisz głównie „dla sportu”)… Co ma picie kawy (a nawet przekroczenie prędkości) do oszustw, których dopuścił się ten pan (nawet, jeżeli nie był jedyny, bo pewnie nie był – wszak jeden z jego głównych rywali, niejaki Urlich von Jungingen też miał swoje za uszami – a to pewnie tylko przykład jeden z wieeelu).

Kibic realista
Kibic realista

uważam, że LA jest ekspertem w sprawie dopingu, bo sam stosował go przez wiele lat 🙂 ciekawe było by gdyby LA został ekspertem do walki z dopingiem może był by skuteczny. przecież część najlepszych specjalistów od cyberbezpieczeństwa to byli hakerzy 🙂 może skończmy z tą poprawnością polityczną, wiadomo LA to postać negatywna, ale ilu z jego kolegów z tamtych czasów to kryształy? uważam, że jeżeli LA mówi coś konstruktywnego to dajmy mu szansę, chyba że właśnie ta kontrola o 2 nad ranem okaże się skuteczna i niestety pozytywna…

Antek
Antek

@Mateusz Gruszeczka

mój komentarz nie dotyczył słów Armstronga, tylko tego, że niepotrzebnie jego słowa się nagłaśnia. to raczej komentarz o roli i odpowiedzialności mediów 😉

love_velo
love_velo

Antek
i pozostali komentujący… Koleżanka i Koledzy

…krytyka „nagłaśniania” czyichś słów przez media to często miękki sposób wyrażenia oczekiwania, że pewne treści powinny być mniej widoczne, co może przypominać eufemizm cenzury.

Jakie są Wasze intencje?

Haaland
Haaland

Ktos tu dobrze napisal, za malolata Lance to byl idol, pokonal chorobe pozniej wygral TDF no i tak jakos sie ogladalo dla niego ten wyscig. Gdy w 2005 roku zakonczyl kariere to juz nie bylo tych emocji i sie tylko po lebkach sledzilo, az do czasu Pogacara. Gdyby chlop mial troche wiecej rozumu i umial sie dogadac z otaczajacymi go ludzmi do dzis byl by niekwestionowana nieskazitelna postacia w swiecie kolarstwa. Dlatego pisanie ze nie mozna go cytowac to juz totalna odklejka, bo jakos poprzednie gwiazdy nigdy nie zostana tak sprawdzone jak Lance po latach, bo nie ma probek i nic sie im nie udowodni. Sami sobie musicie odpowiedziec czy byli czysci. Nawet Mercx mial jakies male wtopy z dopingiem w czasie kariery i jakos nikt nie rzuca podejrzen na cala jego kariere…