Fot.: Le Tour de France / A.S.O. / Charly Lopez

Zeszłej nocy z pewnością do udanej i przyjemnej nie mogą zaliczyć Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) i Jonas Vingegaard (Visma | Lease a Bike). Według ustaleń Le Parisien, Vingegaard został zbudzony o godzinie drugiej w nocy, aby poddać się kontroli antydopingowej, a podobny los czekał Tadeja Pogačara około godziny piątej nad ranem. Cała operacja odbyła się zgodnie z zasadami i procedurami, choć jej termin nie zadowolił drużyn wyżej wspomnianych zawodników.

Kontrola dwóch najlepszych zawodników tegorocznego Tour de France była niezapowiedziana, a największe zastrzeżenia w peletonie budzi jej moment. Choć kolarze muszą poddawać się testom każdego dnia, budzenie ich w środku nocy jest co najmniej dziwne, w szczególności gdy znajdujemy się w trakcie kluczowych dla klasyfikacji generalnej etapów. W kontekście Jonasa Vingegaarda (Visma | Lease a Bike), sprawę skomentował sam zainteresowany:

Dobrze się czuję, ale nie miałem najlepszej nocy. Kontrola dopingowa o drugiej w nocy, nie jest to najlepszy moment. Początkowo myślałem, że to niedozwolone, ale okazuje się, że organizatorzy mają do tego prawo. Myślę, że to dobrze, że jesteśmy sprawdzani, ale jeśli ma to się dziać kosztem naszej dyspozycji, to nie uważam, że to coś poprawnego. Kontrola w środku nocy to chyba lekka przesada. Cóż, jest jak jest i nic z tym nie zmienię

– powiedział na łamach NOS Jonas Vingegaard.

Visma | Lease a Bike jest kojarzona w peletonie jako drużyna, która przykłada największą uwagę do najmniejszych szczegółów, jeśli chodzi o dyspozycję swoich kolarzy. Nic dziwnego więc, że wysoko na liście zapotrzebowań jest odpowiednia ilość snu. Niezapowiedziana kontrola jeszcze bardziej skomplikowała sytuację Vingegaarda, czego poplecznikiem zdecydowanie nie jest menadżer holenderskiej formacji, Richard Plugge:

Podobno w kontroli wzięło udział więcej drużyn. W każdym bądź razie, to dobrze, że nasza dyscyplina jest w absolutnej czołówce walki z dopingiem w sporcie. Godzina 2 w nocy to nie jest idealny moment, w sumie żadna godzina w nocy nie brzmi dobrze. ITA będzie miała na to swoje wytłumaczenie, a nam pozostaje się dostosować. Dobrze, że robią też to w stosunku innych drużyn. Jeśli chodzi o performance, to nie jest to najlepsza sprawa. Budzą cię w środku nocy, spędzasz pół godziny na kontroli, raczej tego nie chcesz w trakcie swojego snu. Z drugiej strony, po drugiej w nocy dalej pozostaje trochę czasu na wyspanie się

– skomentował szef Visma | Lease a Bike.

Co ciekawe, kontrolą nie został objęty Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe). Lider niemieckiej drużyny w swoim stylu nie szczędził słów na temat nocnego incydentu i pokazuje, że w peletonie są przeróżne opinie na temat tak późnych testów:

Powiedziano mi, że zawodnicy byli sprawdzani w nocy. To dla mnie dziwne, bo to niedozwolone według zasad. To wkurzające, ale na szczęście to nie był mój problem. Jeśli faktycznie wszystko działo się w środku nocy, to jest to wielki skandal. Generalnie obowiązuje zasada, że sprawdza się od szóstej rano, więc druga w nocy to trochę późno, długo musieli więc grzebać. Powiedziałbym Jonasowi i Tadejowi: idźcie obudzić tych ludzi o drugiej w nocy, wtedy poczują co nam robią. To jest kompletny brak szacunku

– mówił Remco Evenepoel.

W sprawie kontroli antydopingowej wypowiedział się również drugi z „prowodyrów” zamieszania, Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG). Mistrz świata nie zrobił sobie zbyt wiele z tej sprawy, tym bardziej, że został odwiedzony o piątej rano. Jak tłumaczy mistrz świata, jest już przyzwyczajony do procedur, które mają miejsce:

To nic specjalnego, chociaż dziwne, że dzieje się to w środku nocy. No cóż, każdy wykonuje tutaj swoją pracę. Byliśmy trochę śpiący, ale miło się nam rozmawiało. Leżałem potem w łóżku przez jakieś cztery godziny, ale nie zepsuło mi to nastroju, miałem po prostu dłuższy poranek w porównaniu z innymi dniami

– tłumaczy Tadej Pogačar.

Lider wyścigu skomentował również kwestię odwiedzin przez kontrolę antydopingową u swojego głównego rywala, Jonasa Vingegaarda (Visma | Lease a Bike):

To jest trochę nienormalne. Nie wiem, co bym wolał, bo w sumie zawsze chodzę spać po północy. Po kontroli o drugiej w nocy może udałoby mi się zasnąć, ale o piątej już na pewno pozostanę na nogach. To denerwujące i dla mnie był to lekki szok, dobrze spałem i marzyłem, aż nagle usłyszałem głośne pukanie do swoich drzwi. Każdy tutaj wykonuje swoją pracę i dobrze, że tak jest

– kontynuował mistrz świata.

Słoweniec w swoim humorystycznym stylu skomentował również, co czynił po kontroli, skoro nie mógł już wrócić do snu:

Nie mogłem już w ogóle zasnąć, więc sobie odpoczywałem, słuchałem starych hitów Eminema i piłem sporo kawy, żeby mieć wystarczająco kofeiny i byłem gotowy, żeby rozpocząć swój dzień

– skwitował kolarz.


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułDecydująca „czasówka” pod Kopalnią Soli „Wieliczka” – 7. etap 83. Tour de Pologne UCI WorldTour
Następny artykułGiro Ciclistico della Valle d’Aosta 2026: Henrique Bravo zwycięzcą wyścigu
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
9 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Odnośnie ostatniego cytatu to przynajmniej już wiem skąd ta fryzura od tego sezonu 😉.

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Gorzej jak zacznie słuchać Lil Wayne’a. Albo deicide…

MaciekSatan
MaciekSatan

Akurat jak by słuchał Deicide, to by było coś. Ataki były by jeszcze bardziej szalone… 😉

Wołowy Matadorr
Wołowy Matadorr

Tatarka wołowego zaś nie jedzą?

Egon
Egon

……W każdym bądź razie,,,,,,, ?????

Ricky
Ricky

@Egon
Powiedz to p. Baranowskiemu 😆

Stefan
Stefan

No przy tych występach z tego touru i ogólnie z ostatnich lat to powiedziałbym, że trzeba jeszcze więcej takich kontroli.

Ricky
Ricky

@Stefan
Kontrole tak (choć ktoś – nie ja – mógłby spytać: po co kontrole, które niczego nie wykazują) ale w takich godzinach przed dniem wyścigowym i tylko dla „wybranych” to jednak jest jakaś patologia wg mnie.

Adam
Adam

Jak Francuzi zamierzają tak się bawić (a znając tę nację to pewnie zaledwie przedsmak tego co nas czeka w nadchodzących latach), to kto wie czy jeszcze nie zostanę gorącym kibicem Tadeja (przeciwko Seixasowi, ale zawsze 😅)