fot. Le Tour de France / A.S.O. / Charly Lopez

Przed piątkowym etapem Tour de France na Mathieu van der Poela czekała podwójna misja – z jednej strony stanął przed szansą na drugi z rzędu triumf na Mûr-de-Bretagne, z drugiej zaś bronił koszulki lidera klasyfikacji generalnej. Wiemy już, że obie te rzeczy mu się nie udały, a oto jak Holender tłumaczył przyczyny swojego niepowodzenia.

Początek tegorocznego Tour de France był dla Mathieu van der Poela wprost wymarzony – pierwszego dnia na wiatrach pomógł swojemu koledze klubowemu z Alpecin-Deceuninck sięgnąć po etapowy triumf i koszulkę lidera, a następnie osobiście wygrał kolejny odcinek przejmując prowadzenie w wyścigu, które bronił przez kolejne 3 dni zajmując jeszcze po drodze 2. miejsce w Rouen. Wszystko co dobre ma jednak swój kres – najpierw Holender nie był w stanie nawiązać walki z współuciekinierami podczas czwartkowego etapu, a następnie w piątek, na Mûr-de-Bretagne, zdecydowanie nie był najlepszą wersją siebie. Co się wydarzyło?

Jeśli chcę walczyć z najlepszymi kolarzami świata na takim finiszu, potrzebuję moich najlepszych nóg. Czułem, że mi ich brakuje. Podczas pierwszego przejazdu przez Mûr-de-Bretagne tempo nie było mordercze, ale już wiedziałem, że za drugim razem rywale mocniej przycisną, a ja tego nie wytrzymam. Już wtedy wiedziałem, że po dzisiejszym etapie stracę koszulkę. Czasami zastanawiam się, jak to możliwe, że moi rywale tak dobrze się regenerują. Cieszę się, że mogę skupić się głównie na klasykach, gdzie nie trzeba walczyć każdego dnia z nawarstwiającym się zmęczeniem. Cieszy mnie też powrót na Mûr-de-Bretagne… To dla mnie wyjątkowe miejsce. To naprawdę trudny podjazd. To sprawia, że jestem jeszcze bardziej dumny, że wygrałem tu 4 lata temu

— opowiadał Mathieu van der Poel.

Czy Holender powalczy jeszcze o coś podczas 112. edycji Tour de France? Z pewnością jest na to szansa, bowiem wciąż odpowiadać może mu wiele etapów, a i jego sytuacja w klasyfikacji punktowej jest taka, że były mistrz świata jest w stanie podjąć walkę o zielony trykot. Jakie ambicje ma 30-latek z Alpecin-Deceuninck?

Jeszcze nie myślałem o tym, co mnie czeka [śmiech]. Będę traktował każdy dzień z osobna. To już był dla mnie bardzo udany Tour, ale zdecydowanie liczę na zwycięstwo etapowe w drugim i trzecim tygodniu. Pomogę też Kadenowi w tym by powalczył o wygraną w sprincie

— krótko zadeklarował Mathieu van der Poel.


Wszystko o 112. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułTorowe Młodzieżowe Mistrzostwa Europy 2025: Skład reprezentacji Polski
Następny artykułPoznaliśmy wygląd koszulki mistrzowskiej Katarzyny Niewiadomej
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Czyżby Matju coś sugerował? 😉

A tak z innej beczki, choć skoro art poświęcony MvdP … – ktoś się orientuje jak się potoczyły losy tego „kibica”, który na jednym z klasyków ciskał w niego browarami?

Adam
Adam

Tylko Astma regeneruje najszybciej.

Bodek
Bodek

Było kilku którym nic nie udowodniono ,
W końcu jeden się przyznał
Kocham kolarstwo TdF nie oglądam.

Szewcu
Szewcu

Do Adasia od Astmy
Mój drogi z ogromną rozkoszą i nie skrywana przyjemnością oddam Ci moją ASTMĘ
Z taką samą rozkoszą i przyjemnością patrzałbym jak dusisz się zapominając wsiąść leku wziewnego
A wystarczy zapomnieć tylko jeden dzień

Tomm
Tomm

Pogacar to taki lance armstrong niestety

Hubert
Hubert

Szewcu pozamiatał.

Eddie X
Eddie X

jak zwykle kilka ciapackich komentarzy od prawdziwych fanów, just enjoy the f***in’ show

Ricky
Ricky

Eddie X, co to znaczy „ciapacki” w tym kontekście?