Szymon Gruchalski / Tour de Pologne 2026

Już w tę sobotę na Lazurowym Wybrzeżu rozpocznie się ostatni wielki tour tegorocznego sezonu, a pierwszego lidera klasyfikacji generalnej wyłoni krótki odcinek jazdy indywidualnej na czas. Na monakijskich ulicach, doskonale znanych fanom sportów motorowych, tym razem zmierzą się kolarze, ale spodziewane różnice czasowe będą tylko niewiele większe od tych uzyskiwanych w kwalifikacjach do najbardziej prestiżowego Grand Prix.

Rywalizację w ramach 81. edycji wyścigu Vuelta a España jego uczestnicy rozpoczną jazdą indywidualną na czas rozgrywaną na ulicach monakijskich dzielnic. Dystans zaledwie 9,4 kilometra tylko o włos pozwala temu odcinkowi uniknąć miana prologu, choć takie rozróżnienie – niezwykle istotne z punktu widzenia organizatorów imprezy – na kształt listy faworytów etapu większego wpływu nie ma. Przewyższenie na poziomie 60 metrów wskazuje natomiast, że jeszcze tego dnia umiejętność wspinaczki na rowerze nie będzie decydować o wyniku.

Kolarze zjadą z rampy startowej zlokalizowanej przy Place du Casino, na otwierających 2 kilometrach zmierzając najpierw do zlokalizowanej na północnym wschodzie dzielnicy La Rousse, a po nawrocie z powrotem tym samym odcinkiem trasy, niemal do punktu wyjścia.

O ile ta sekcja pozwala wstępnie złapać rytm, niemal na pewno zburzy go następująca po niej seria nawrotów na 3. kilometrze, która doprowadzi zawodników do zdecydowanie najszybszego, portowo-tunelowo-basenowego odcinka całej trasy. Wieńczy go punkt pomiaru czasu przy słynnym basenie olimpijskim (5,6 km), przez fanów formuły 1 kojarzonym jednoznacznie z częścią toru figurującą pod lakoniczną nazwą Piscine.

Mocne przejechanie tego fragmentu trasy będzie absolutnie kluczowe dla tych kolarzy, którzy marzą o założeniu tego wieczoru czerwonej koszulki lidera klasyfikacji generalnej hiszpańskiego wielkiego touru – tym bardziej, że warunki wietrzne będą temu sprzyjać – jednak o tym, kto ostatecznie będzie liczył się w tej walce, w równym stopniu zadecyduje skłonność do podjęcia ryzyka na najbardziej technicznym odcinku prowadzącym przez dzielnicę Fontvieille. Ulice są tam wąskie, nawroty ciasne, a sekcje pomiędzy na tyle krótkie, że umiejętności niemal na pewno wezmą górę nad czystą mocą.

Ostatnie 1,2 kilometra pozwala jeszcze raz rozkręcić rower, od domknięcia pętli w Fontvieille aż do samej mety na bulwarze Alberta I.

Oto, co na temat 1. etapu Vuelta a España 2026 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 1 (22.08, sobota): Monako > Monako (9,4 km | 59 m)

81. edycję hiszpańskiego wielkiego touru otworzy etap jazdy indywidualnej na czas, rozgrywany na ulicach najbardziej luksusowego z rajów podatkowych basenu Morza Śródziemnego. Trasa liczy zaledwie 9,4 kilometra i ok. 60 metrów przewyższenia, trzymając się wyłącznie nabrzeża, a główną trudność stanowi jej wysoce techniczny charakter. Złapanie na dłużej optymalnego rytmu możliwe będzie wyłącznie na odcinku pokrywającym się z przebiegiem legendarnego, ulicznego toru F1 (od części tunelowej do La Rascasse).

Pogoda

Ok. 25 stopni Celsjusza, zerowe szanse wystąpienia opadów deszczu.

Wiatr ze wschodu, w plecy na najbardziej wyeksponowanych odcinkach trasy, wraz z upływem kolejnych godzin będzie się wzmagał, jednak mówimy o różnicach rzędu 2 km/h.

Faworyci

Trudno mieć wątpliwości, że 81. edycja hiszpańskiego wielkiego touru upłynie pod znakiem odmieniania imienia, nazwiska, narodowości i drużyny Tadeja Pogačara przez wszystkie przypadki, jednak oczekiwana dominacja Słoweńca bynajmniej nie musi się zaznaczyć już w otwierającą rywalizację sobotę. Biorąc pod uwagę premiującą ryzyko charakterystykę trasy, o etapowe zwycięstwo powinni walczyć kolarze specjalizujący się w jeździe indywidualnej na czas i prologach, które do pewnego stopnia rysują się jako kategoria w kategorii.

Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) rzecz jasna nauczył nas przez te wszystkie lata, by nie skreślać go wyłącznie dlatego, że coś zdaje się na papierze mało rozsądnym pomysłem. Lider ekipy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich cały czas jeszcze uwielbia rywalizować na rowerze, a doskonała znajomość ulic Monako będzie dodatkowym atutem. Mimo to podtrzymuję opinię, że dziś faworytem nie będzie – szczególnie biorąc pod uwagę potencjalnie minimalne różnice czasowe szeroko rozumianej czołówki.

Dla Joshuy Tarlinga (Netcompany INEOS) sukcesem jest sam udział w tegorocznej Vuelcie, a oblicze, jakie ostatecznie przyjmie ta próba uporania się ze stratą, nie powinno podlegać ocenie. Być może 22-letni Brytyjczyk zdoła dać z siebie jeszcze więcej i przemienić niespodziewanie ciemny epizod swojego życia w jedną z uwielbianych przez media historii, ale każdy kolejny dzień, kiedy wstanie, ubierze się i wsiądzie na rower, będzie wystarczający.

Sama trasa dzisiejszego etapu nie jest dla niego idealna, bo znajdziemy na liście startowej zawodników zdolnych przejechać techniczną część lepiej od młodego kolarza Ineosu, ale oni dla odmiany po pierwsze ustępują mu mocą, a po drugie też mają swoje problemy.

Jednym z nich jest Ethan Hayter (Soudal Quick-Step), który świetnie radzi sobie na trasach o tego typu długości i charakterystyce, ale pomijając zwycięstwo w słabo obsadzonym krajowym czempionacie w tej konkurencji, w tym sezonie wypadał w czasówkach raczej średnio.

W nieco innych okolicznościach moim faworytem do zwycięstwa na tej konkretnej trasie byłby Wout van Aert (Visma | Lease a Bike), ponieważ wierzę, że z całej stawki to właśnie on powinien być w stanie zrobić największą różnicę na najbardziej technicznych sekcjach. Powrót Belga do rywalizacji w Tour of Denmark na papierze wygląda imponująco, jednak to mimo wszystko nieco inna liga, a dodatkowo zaznaczyć trzeba, że dla kolarza Vismy będzie to pierwszy występ w jeździe indywidualnej na czas tego sezonu. Znaki zapytania odnośnie dyspozycji są zatem jak najbardziej uzasadnione.

Stefan Küng (Tudor Pro Cycling) rysuje się w tych okolicznościach jako potencjalnie rozsądny kompromis, szczególnie mając w pamięci jego niedawne zwycięstwo na ostatnim etapie Tour de Pologne. Wygrywanie wtedy, kiedy jest to od niego oczekiwane, nigdy nie było jednak specjalnością Szwajcara, a do tego zbyt wiele razy widziałam go już w barierkach, żeby emocjonalnie zaangażować się w scenariusz z jego zwycięstwem. Forma jest, trasa go nie skreśla, a podjęcie ryzyka będzie w jego przypadku zasadne, biorąc pod uwagę, o co toczy się gra.

Na tak krótkich etapach jazdy indywidualnej na czas o czołowe wyniki potrafią też walczyć sprinterzy, a techniczna natura trasy powinna tylko tę regułę uwypuklić. Na małą niespodziankę być może stać Madsa Pedersena (Lidl-Trek), ale i Christophe Laporte (Visma | Lease a Bike) posiada potencjał, by popisać się niezłym czasem.

Vuelta a España 2026: Kolejność startu do jazdy indywidualnej na czas

Harmonogram

Start pierwszego zawodnika: 16:17
Start ostatniego zawodnika: 19:20
Prognozowany finisz: 19:30
Transmisja TV: 16:00-20:00 na antenie stacji Eurosport 1 i platformie HBO Max


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułVuelta a España 2026: Kolejność startu do jazdy indywidualnej na czas
Następny artykułTour du Limousin 2026: Ewen Costiou najlepszy rok po roku
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Marek
Marek

Najważniejsze żeby nie wygrał Pogacar. Reszta bez znaczenia.