fot. VolkerWessels Women's Pro Cycling Team

Jeśli zapytacie o to kto jako 1. dotarł na metę 9. etapu Tour de France Femmes, to zapewne każdy odpowie, że Demi Vollering. Jak się jednak okazuje inna zawodniczka przecięła kreskę o niemal kwadrans przed Holenderką, a była nią źle pokierowana przez służby, zamykająca stawkę Eline Jansen. Na skutek błędu organizatorów zabrakło tylko kilku sekund, by wracająca na trasę 24-latka przekroczyła limit czasu.

Do mety 5. edycji Tour de France Femmes avec Zwift dotarło finalnie 115 zawodniczek. Niewiele zabrakło, a liczba ta byłaby o jedną mniejsza, a mianowicie na trasie ostatniego etapu doszło do bardzo absurdalnego przeoczenia. Finałowy odcinek toczył się na rundach wokół Nicei, a organizatorzy zakładając, że wszystkie panie są już na ostatnim okrążeniu, przebudowali barierki tak, by nie nie kierowały już na pętlę, a na metę ulokowaną na Promenadzie Anglików. W efekcie jadąca na końcu stawki Eline Jansen z VolkerWessels Cycling Team zamiast udać się na finałowe 25 kilometrów, trafiła na linię mety, ku zaskoczeniu wszystkich obecnych tam osób. Wszystko to uchwyciła kamera jednego z dziennikarzy serwisu WielerFlits.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Wielerflits (@wielerflits)

Kompletnie zdezorientowana, wykończona zawodniczka szybko zawróciła i udało jej się dostać na trasę. W momencie tego zdarzenia ta miała około 25 minut straty do jadącej na czele Demi Vollering, co oznaczało, że Holenderce mocno groziło przekroczenie limitu czasu. Jakby tego było mało, ta straciła możliwość wsparcia z wozu technicznego – o ile bowiem 24-latce pozwolono wrócić na trasę, o tyle auto utknęło już za linią mety. VolkerWessels Cycling Team finalnie skierowało za swoją zawodniczkę drugi z pojazdów, a napędzana adrenaliną Holenderka mknęła samotnie przez ostatnie kilometry wyścigu. Na mecie zameldowała się jako ostatnia, ale co ważne uczyniła to ze stratą 32 minut i 52 sekund. Limit tego dnia wyniósł 32 minuty i 57 sekund. Tak, zabrakło 5 sekund, a bylibyśmy świadkami jednego z bardziej kuriozalnych wykluczeń z wyników, choć nie jest też wykluczone, że wówczas pojawiłby się protest i przywrócenie do wyników. Tak czy siak trzeba przyznać, że Eline Jansen przeżyła w niedzielę naprawdę stresującą i nietypową przygodę.


Wszystko o 5. edycji Tour de France Femmes avec Zwift:
Poprzedni artykułSantiago Buitrago i Pavel Bittner w nowych barwach
Następny artykułTour de France Femmes 2026: Do kogo trafiły największe nagrody finansowe?
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Nie no, to chyba się komuś coś pomyliło. Na pewno chodzi od TdF kobiet a nie TdP? Przecież takie rzeczy to tylko u nas są możliwe.