Fot.: UAE Team Emirates / Sprint Cycling

Drugi etap tegorocznego Tour de France był prawdziwym popisem ekipy UAE Team Emirates-XRG. Po zwycięstwo sięgnął Isaac del Toro, a tuż za nim finiszował Tadej Pogačar. Meksykanin nie krył na mecie swego zadowolenia, okazując jednocześnie wdzięczność Słoweńcowi oraz całemu zespołowi. 

Isaac del Toro nie mógł sobie wymarzyć lepszego scenariusza. Meksykanin sięgnął po upragniony triumf na 2. etapie Tour de France 2026, choć ogromną moc w końcowej fazie wyścigu pokazał również jego kolega z zespołu – Tadej Pogačar. Słoweniec nie chciał jednak wyprzedzać Meksykanina, za co Del Toro podziękował na mecie nie tylko Tadejowi, ale też całej drużynie, a informuje nas o tym WielerFlits.

To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Mówiłem to już przed Tourem: jestem uprzywilejowanym zawodnikiem. Nie uwierzycie, jak ciężko pracujemy, aby tu być. Mieliśmy dużo zaufania do zespołu. To praca wszystkich, łącznie z moją rodziną oraz przyjaciółmi. Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłem. To szaleństwo. Jestem też wdzięczny, że jestem w tej samej drużynie, co Tadej – w najlepszym zespole na świecie. Jestem pełen emocji. Nie możecie sobie wyobrazić tego, jakie to uczucie dla mnie oraz dla mojego kraju. Na szczycie podjazdu nie udało mi się być całkowicie na czele, ale potem udało mi się dogonić Skjelmose. Mieliśmy plan dla Tadeja. Spróbowałem, przewaga się powiększała, więc po prostu mknąłem do mety. Jestem dumny, że umiem sobie radzić z takimi sytuacjami. Wygrać tutaj na najwyższym poziomie, w najtrudniejszym wyścigu kolarskim, to marzenie

– mówił na gorąco Isaac del Toro.

Choć Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) ukończył niedzielne zmagania na 4. pozycji, to wpadł na metę z tym samym czasem, co zawodnicy UAE Team Emirates-XRG i Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe). Duńczyk przyznał w rozmowie z Eurosportem, że nie był to najłatwiejszy dzień, a takie podjazdy nie są jego ulubionymi, o czym kibice wiedzieli już przed startem tegorocznego wyścigu. Zawodnik holenderskiej formacji docenił klasę rywali i cieszy się z tego, że zachował koszulkę lidera.

To nie był łatwy dzień. Nie jest to moje ulubione pole. Tak krótkie podjazdy nie są moimi ulubionymi terenami. Myślę, że mogę się cieszyć, bo zachowałem żółtą koszulkę. Pozostali mieli mocną końcówkę. Dobrze sobie poradzili, więc zasłużyli na dzisiejsze zwycięstwo. Na ostatnim podjeździe Del Toro był mocny i ma dobry sprint, wiedziałem o tym. Naprawdę zasłużył na etapowe zwycięstwo

– powiedział Jonas Vingegaard.

Na trzeciej pozycji przyjechał w niedzielę Remco Evenepoel, który z jednej strony był zadowolony ze swojego wyniku, a z drugiej miał nadzieję na coś więcej. Belgijski zawodnik na kolejne etapy patrzy finalnie z optymizmem, zwracając uwagę na to, że jego forma stoi na wysokim poziomie. Kolarz Red Bull-BORA-hansgrohe opowiedział o tym w rozmowie z mediami, w tym m.in. z WielerFlitsem.

Poszło dobrze, nie miałem kłopotów. Byłem dobrze ustawiony, zarówno przed ostatnim okrążeniem, jak i na samym okrążeniu. Na podjeździe czułem się dobrze, efekt był zadowalający. Taktyka polegała na pozostawieniu niewielkiej luki na ostatnim zakręcie w nadziei, że stracą nieco prędkości, abym mógł ich dogonić. Zauważyłem, że Del Toro i Pogačar jechali dalej, aż na metę. To był wysiłek trwający około minuty. Szkoda, że na mecie wciąż jechałem na kole. Czasami taki ruch się sprawdza, czasami nie. Czułem się dobrze i jest wynik. Mam nadzieję, że będzie tak dalej. Na szczęście przed nami jeszcze 19 etapów, by spróbować czegoś nowego. Fajnie, że tak to zakończyli [Meksykanin ze Słoweńcem – przyp. red.]. Ich ekipa przejęła kontrolę nad wyścigiem, więc było to zasłużone zwycięstwo. Widziałem to z pierwszego rzędu, a nie z odległości 50 metrów, więc to pozytywne

– opowiadał Remco Evenepoel.

Oczywiście na drugim etapie emocje się nie kończą. Przed nami jeszcze dziewiętnaście odcinków, więc z niecierpliwością czekamy na kolejny pokaz umiejętności najmocniejszych kolarzy w peletonie. Który z zawodników będzie liderem po 3. etapie? Przekonamy się już niebawem.


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułOrganizacje od praw człowieka wzywają UCI do zawieszenia UAE Team Emirates-XRG
Następny artykułTour de France 2026: Część 3. etapu bez kibiców oraz karawany reklamowej
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze