Miał być pojedynek sprinterów, a mieliśmy walkę ucieczki o etapowy skalp. Wielkim wygranym dzisiejszego etapu został Fredrik Dversnes z Uno-X Mobility.
Norweg po finiszu nie krył zaskoczenia i ogromnej radości. W rozmowie po etapie przyznał, że sukces był możliwy dzięki świetnej współpracy wszystkich kolarzy z ucieczki.
– To dobre pytanie, jak udało nam się utrzymać przewagę. Bardzo dobrze współpracowaliśmy. Wszyscy byli dziś bardzo mocni. Wiedziałem, że mam szansę, bo dobrze czuję się w takich akcjach. To był mój moment
– powiedział Dversnes.
Kolarz Uno-X zdradził, że bardzo późno uwierzył w możliwość etapowego triumfu.
– Tak naprawdę uwierzyłem mniej więcej pięć kilometrów przed metą. Oczywiście wcześniej też o tym myślisz, ale kiedy wciąż mieliśmy dwie minuty przewagi dość późno w wyścigu, zacząłem wierzyć, że to może się udać. Trzeba jednak skupiać się na tym, co masz robić, a nie na tym, co może się wydarzyć
– tłumaczył.
Jak się okazuje, sam zawodnik już wcześniej pół żartem zapowiadał taki scenariusz.
– Żartowałem podczas tego Giro, że któregoś dnia oszukam peleton na jednym ze sprinterskich etapów. Bardzo chciałem to udowodnić. Jestem niesamowicie szczęśliwy. Dla naszego zespołu to też ogromna sprawa – pierwsze zwycięstwo w Giro. To niewiarygodne uczucie
– zakończył Norweg.
Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
- Trasa wyścigu
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Podsumowanie 1. tygodnia wyścigu
- Wszystkie artykuły









