Choć do końca Giro d’Italia jeszcze daleko, to powoli klaruje nam się układ sił w stawce. Powoli widać, kto będzie walczył o końcowe zwycięstwo, a kto musi liczyć na to, że w kolejnych tygodniach nastąpi nagła poprawa formy. Nim jednak zawodnicy na dobre skupią się na wtorkowej czasówce, czeka na nich jeszcze niedzielny etap, który zakończy przeszło 20-kilometrowy podjazd. Choć ten nie jest przesadnie nachylony, to będzie okazją do zrobienia różnic jeszcze przed dniem przerwy, a kto wie – może ktoś z tego skorzysta?
Patrząc na profil 9. etapu Giro d’Italia można by dojść do wniosku, że nie będzie to najciekawszy odcinek pod słońcem. Długo będzie bowiem płasko, a finałowa wspinaczka na pozór nie jest przesadnie nachylona. Kolarstwo to jednak taki sport, gdzie nie zawsze pierwszy rzut oka świetnie odzwierciedla rzeczywistość, a w niedzielę jest szansa, że się o tym kolejny raz przekonamy. Początkowe kilometry niekoniecznie muszą być nudne, albowiem niektóre prognozy pokazują całkiem silny, momentami boczny wiatr, który może nam stworzyć podobne widowisko co na 8. etapie. Nawet jeśli jednak dojazd do finałowych trudności nie będzie specjalnie emocjonujący, to już kombinacja podjazdów pod Querciola (11,5 km; 4,2%) i Corno alle Scale (10,8 km; 6,1%), które przedziela krótki, niespełna 5-kilometrowy zjazd, daje nadzieję na pojedynek pomiędzy faworytami klasyfikacji generalnej. Dla Giro d’Italia będzie to dopiero 2. wizyta w tym miejscu. Ta premierowa miała miejsce w 2004 roku, a po wygraną sięgnął tam wówczas Gilberto Simoni.
Ktoś zapyta – ale gdzie tu walka na czterech czy sześciu procentach nachylenia?! Otóż oba podjazdy są bardzo nieregularne. O ile ten pierwszy zawiera jedynie w środku około 1,5 kilometra o średnim nachyleniu niemal 10%, które zapewne posłuży do naciągania grupy, o tyle ten drugi w finale zawiera 2 kilometry z gradientem osiągającym średnio prawie 12% – to już świetny teren do tego, by robić różnicę i atakować. Nie zapominajmy też o dwóch jakże istotnych faktach, tj. po pierwsze, że przed nami dzień przerwy, a zatem zawodnicy nie muszą się oszczędzać z myślą o poniedziałku, po drugie zaś część spośród faworytów miała ostatnio momenty słabości, a zatem ci co lepiej czujący się kolarze mogą chcieć zbudować sobie na tej kanwie przewagę nie czekając do ostatniego tygodnia zmagań. Kto wie, może najwyższy szczyt Apeninów Bolońskich ugości nas nie tylko będącymi miejscowym rarytasem dzikimi czarnymi jagodami, które podaje się w towarzystwie lokalnych wędlin, serów oraz wypieków na bazie mąki kasztanowej, ale i da nam widowisko, które będziemy wspominali dłużej niż do wtorkowej jazdy indywidualnej na czas.
Oto, co na temat 9. etapu 109. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
9. etap (17.05, niedziela): Cervia – Corno alle Scale (184 km | 2400 m)
Dopełnieniem bardzo ciężkiego weekendu będzie kolejny etap, który można by podzielić na 2 połowy. Pierwsza, prowadząca do Bolonii, będzie zupełnie płaska, druga zaś z kilometra na kilometr powoli będzie opuszczać poziom morza, by na ostatnich 28 kilometrach osiągnąć średnie nachylenie 4,4%. Być może nie brzmi to zbyt okazale, ale gdy odejmiemy przeszło 5-kilometrowy prostszy fragment w połowie, to okaże się, że na kolarzy czeka najpierw Querciola (11,5 km; 4,2%), a następnie jeszcze trudniejsze Corno alle Scale (10,8 km; 6,1%). W najtrudniejszym punkcie finałowa wspinaczka będzie miała aż 15% – będzie zatem gdzie atakować.





Pogoda
Strona wyścigu mówi o 19 stopnicach Celsjusza na starcie i zaledwie 5 kreskach powyżej zera na termometrze na mecie. Według tej prognozy ma być całkiem słonecznie i praktycznie bezwietrznie, ale dotychczasowy przebieg wyścigu pokazał, że przewidywania te są wyjątkowo słabe. Patrząc zatem na inne prognozy zauważymy, że owszem – szczególnie na Corno alle Scale ciepło nie będzie, ale na chłód mogą wpłynąć także przelotne opady deszczu, a także wiatr, który szczególnie w płaskiej części etapu ma osiągać około 15-20 km/h, a w porywach przekraczać 35 km/h. Na odcinkach, gdzie powieje od boku, może to rodzić potencjał pod powstawanie tzw. „rantów”.
Faworyci
Tegoroczne Giro d’Italia lubi nieco zaskakiwać, toteż ciężko przewidzieć, czy w niedzielę do głosu dojdzie ucieczka, czy też ktoś niespodziewanie zdecyduje się jej pilnować. Długi, płaski dojazd do finałowej wspinaczki, o ile nie zobaczymy walki na wiatrach, będzie jednak najprawdopodobniej okazją do tego, by harcownicy wypracowali sobie wiele minut przewagi nad peletonem, a zatem pomiędzy sobą rozegrali walkę o etapowy triumf. W takim wypadku należy się spodziewać, że do przodu ponownie ruszą m.in. Darren Rafferty (EF Education – EasyPost), Einer Rubio (Movistar Team), Ludovico Crescioli (Team Polti VisitMalta), Koen Bouwman (Team Jayco AlUla), Wout Poels (Unibet Rose Rockets) czy Alessandro Pinarello (NSN Cycling Team), a wraz z nimi zawodnicy, których zadaniem będzie wypracowanie jak największej przewagi dla odjazdu. W taką akcję zabrać mogą się także mający jedynie kilka minut straty do faworytów Giulio Ciccone (Lidl-Trek) i Lennert Van Eetvelt (Lotto Intermarché), a być może nawet 4. w klasyfikacji generalnej Christian Scaroni (XDS Astana Team), którego obecność na czele z pewnością poddenerwowałaby zawodników Bahrain-Victorious, którzy musieliby pilnować odjazdu bez wsparcia innych ekip – Włoch bowiem w kontekście całego wyścigu wydaje się być zupełnie niegroźny.
Jeśli jednak do głosu dojdą faworyci, to bardzo trudny finał daje praktycznie jednego kandydata do zwycięstwa – Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike) jest na ten moment najsilniejszym kolarzem w stawce 109. edycji Giro d’Italia. Co prawda w piątek do Duńczyka dużo nie stracił Felix Gall (Decathlon CMA CGM Team), ale niedzielna końcówka powinna mniej odpowiadać charakterystyce Austriaka. Wręcz nie zdziwię się, jeśli tym razem 28-latek będzie miał problem z pokonaniem Giulio Pellizzariego i Jaia Hindleya – obaj zawodnicy Red Bull – BORA – hansgrohe na Blockhausie nie pokazali się ze swojej najlepszej strony, ale Corno alle Scale powinno im bardziej pasować. W ostatnich dniach zaskakująco solidny jest też Ben O’Connor (Team Jayco AlUla), a w razie pasywności liderów skorzystać z posiadania dwóch opcji może Tudor Pro Cycling Team, którego mocnymi kartami cały czas są Mathys Rondel i Michael Storer.
Harmonogram
Start etapu: 12:50
Prognozowany finisz: 17:00-17:25
Transmisja TV: 12:30-17:45 (Eurosport 1 oraz HBO Max/Player z komentarzem duetu Adam Probosz/Dariusz Baranowski)
Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
- Trasa wyścigu
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Wszystkie artykuły










Około 95 kilometra trasy, czyli mniej więcej 90 km do mety, wyścig będzie przejeżdżał niedaleko polskiego cmentarza wojennego z czasów II Wojny Światowej, największego we Włoszech – cmentarz jest tutaj https://maps.app.goo.gl/4ZvEqwqnWonoMh7m9?g_st=ac .