Siedemnasty odcinek tegorocznego Tour de France zakończył się zwycięstwem Jonathana Milana (Lidl – Trek), chociaż nie zabrakło również poważnej kraksy w końcowej fazie etapu. Swoją szansę miał m.in. Jordi Meeus (Red Bull – BORA – hansgrohe), który na mecie żałował, że nie udało mu się sięgnąć po triumf. Co jeszcze mówili zawodnicy? Czas to sprawdzić!
Jak już wspomnieliśmy, Jordi Meeus zaliczył bardzo dobry etap, jednak na samym końcu mógł się cieszyć „jedynie” z drugiego miejsca. Jak informuje Sporza belgijski sprinter uważa, że na końcowych metrach zrobił duży błąd, który nie pozwolił mu sięgnąć po wymarzone zwycięstwo.
Wydaje się, że to stracona szansa. W Tourze nie masz zbyt wielu okazji na etapowe zwycięstwo i czuję, że popełniłem błąd. Za późno przyspieszyłem. Muszę zmienić taktykę i przyspieszać wtedy, kiedy mam miejsce na taki ruch. Nie do końca orientowałem się, gdzie tak właściwie jest meta, więc patrzyłem na tabliczki, które mówiły mi, jak blisko finiszu jesteśmy. Czekałem, ale zobaczyłem odjeżdżającego Milana i było już za późno. Nie mogę nic już zmienić. Wielka szkoda, ale takie jest kolarstwo
– powiedział Meeus.
W doskonałym humorze po zakończeniu 17. etapu był oczywiście Jonathan Milan, który opowiadał, że jest zrelaksowany, a to głównie z tego powodu, iż odskoczył swoim rywalom w klasyfikacji punktowej. Wiele wskazuje na to, że zielona koszulka powędruje właśnie do niego.
Co prawda sprawa zielonej koszulki nie jest jeszcze przesądzona, bo przed nami ciężkie dni, ale możemy być z siebie zadowoleni. Jestem szczęśliwy, ale muszę dalej walczyć o zieleń. Chodzi nie tylko o ostatni etap, ale też o lotne premie. Zobaczymy, jak to się ułoży, ale mam teraz nieco większą przewagę, więc na pewno jestem bardziej zrelaksowany. Ważne, aby być w pełni skoncentrowanym i zdobywać kolejne punkty
– mówił na mecie Milan.
Spore powody do zadowolenia może mieć też Arnaud De Lie (Lotto), który aktywnie włączył się w środę do walki o etapowe zwycięstwo, lecz finalnie musiał się zadowolić 4. pozycją. Belg przyznał, że uwierzył w siebie i ten odcinek dał mu dodatkową motywację na przyszłość.
Trochę źle rozegrałem końcówkę. Mogłem cały czas podążać za Milanem, ale łatwo to powiedzieć po zakończeniu etapu. Myślę jednak, że to był pierwszy raz na tegorocznym Tourze, kiedy naprawdę mogłem wygrać. Na ostatnich kilometrach bardzo pomogli mi koledzy z drużyny, zwłaszcza Jarrad Drizners i Brent Van Moer. Wierzę, że na ostatnim etapie wszystko jest możliwe. Z tymi nogami oraz z taką pracą zespołu możemy powalczyć. Jesteśmy pewni siebie
– skomentował De Lie.
Wszystko o 112. edycji Tour de France:
- Relacja z 17. etapu
- Zapowiedź wyścigu
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Plan transmisji telewizyjnych
- Wszystkie artykuły









