Czwórce uciekinierów nie udało się sprawić niespodzianki. Peleton doścignął kontratakującego z ucieczki Jonasa Abrahamsena 4 kilometry przed metą. Kilometr przed metą doszło do dużej kraksy. Najszybszy z małej grupy okazał się Jonathan Milan, dla którego było drugie zwycięstwo w tej edycji Wielkiej Pętli.
Po ogromnym wysiłku jaki dla zawodników zorganizowali organizatorzy Tour de France we wtorek, dziś czekał nas odcinek spokojniejszy. Tylko 160,4 kilometra miał dziś do przejechania peleton. Co prawda, trasa nie była całkiem płaska, bo kolarze musieli pokonać 1300 metrów przewyższenia, jednak chyba nikt nie spodziewał rozwiązania innego niż sprinterski pojedynek na ostatnich metrach.

Na 48. kilometrze usytuowana została premia lotna. Na kolarzy czekały też dziś dwie premie lotne: czwartej kategorii na Col du Pertuis (3,7 km, 6,6%) oraz Col de Tartaiguille (3,6 km, 3,5%). Ostatnie 40 kilometrów to, ostatni już na trasie tegorocznej Wielkiej Pętli, ukłon organizatorów w stronę klasycznych sprinterów.
Tradycyjnie już, w przypadku sprinterskiego finiszu, za głównych faworytów dzisiejszej rywalizacji uchodzili Jonathan Milan (Lidl – Trek), Tim Merlier (Soudal Quick – Step) i Biniam Girmay (Intermarché-Wanty). Włoch cały czas walczy o zwycięstwo klasyfikacji punktowej. Mimo że z rywalizacji wycofał Mathieu van der Poel (Alpecin – Deceuninck), Milan wciąż nie może być pewnym zdobycia zielonej koszulki. 11 punktów mniej zdobył Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG), przed którym jeszcze przynajmniej trzy okazje na powiększenie, niejako przy okazji, swojego dorobku punktowego.
Mistrz Europy wygrał już dwa etapy w tej edycji i wydaje się najszybszym zawodnikiem w stawce. Z powodu zmodyfikowanej trasy ostatniego etapu Belg stanął dziś, prawdopodobnie, przed ostatnią szansą na zwycięstwo. Na drugim biegunie jest Girmay, który broni zielonej koszulki. Erytrejczyk nie wygrał jeszcze w tej edycji żadnego etapu, jednak, z powodu swojej charakterystyki, większe szanse na triumf miał w Paryżu. Nie można było też zapomnieć o Kadenie Grovesie (Alpecin – Deceuninck), który wobec wycofania się z wyścigu dwóch liderów swojej drużyny, mógł w końcu liczyć na swoją szansę.
Gdy tylko zawodnicy minęli ostry start nastąpiły próby zawiązania ucieczki. Peleton, a głównie ekipa Lidl – Trek, nie chciał jednak odpuszczać dużej grupy, głównie ze względu na dostępne do zebrania punkty, które były tak potrzebne Milanowi. Na premii lotnej punktowało wszak 15 kolarzy. Po kilku próbach udało się to czterem zawodnikom: Vincenzo Albanese (EF Education-EasyPost), Quentinowi Pacherowi (Groupama-FDJ), Mathieu Burgaudeau (Total Energies) i Jonasowi Abrahamsenowi (Uno-X Mobility). Przewaga harcowników wzrosła do prawie trzech minut. Z peletonu kontrował jeszcze Axel Laurance (INEOS Grenadiers). Francuz nie mógł jednak dojechać do ucieczki i został wezwany z powrotem do peletonu przez swojego dyrektora wyścigowego.
Quinn Simmons (Lidl – Trek) nie pozwolił odjechać kolejnym chętnym, a potem, wraz z drużynowym kolegą Thibau Nysem i Maxem Schachmannem (Soudal Quick -Step) zaczęli dyktować tempo w peletonie, powoli lecz konsekwentnie odrabiać straty do ucieczki. Lotną premię harcownicy osiągnęli prawie dwie minuty przed resztą stawki, a jako pierwszy, zdobywając dzięki temu 15. punktów, uczynił to Jonas Abrahamsen. Sprint z peletonu o 11 punktów wygrał nie kto inny, jak Jonathan Milan.
🇳🇴 @AbraJonas wins the intermediate sprint from the breakaway, just ahead of 🇫🇷 @mat_burgaudeau
🇳🇴 @AbraJonas remporte le sprint intermédiaire dans l'échappée juste devant 🇫🇷 @mat_burgaudeau#TDF2025 pic.twitter.com/4DZzBeJiuV
— Tour de France™ (@LeTour) July 23, 2025
Tempo odrabiania strat było jednak, zdaniem drużyny INEOS Grenadiers, która jest przecież pozbawiona klasycznego sprintera, zbyt wolne. Brytyjska ekipa narzuciła mocne tempo i na kilometr przed pierwszą premią górską różnica zmalała do 45 sekund. To dało sygnał innym zawodnikom, którzy znów mogli zacząć nękać swoimi skokami Quinna Simmmonsa. Aktywni byli również zawodnicy Mavistaru – Ivan Romeo i Pablo Castrillo, z przodu peletonu pojawił się też chociażby Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike). To zaowocowało porwaniem się grupy, a z tyłu zostali przede wszystkim Jonathan Milan i Tim Merlier.
Wtedy do gry wkroczyła, pracująca na rzecz Kadena Grovesa, który pozostał w pierwszej części peletonu, drużyna Alpecinu. Swoje trzy grosze dorzucali kolarze Tudor, którym również zależało na utrzymaniu podzielonej grupy, bo ich sprinter – Alberto Dainese, także jechał z przodu. Jednak nie wystarczyło to na wycofane w całości, do pracy na rzecz swoich liderów, drużyny Lidla i Intermarche wkrótce zniwelowały różnicę i peleton, z wyjątkiem czwórki harcowników, znów jechał z całości. Na 75 kilometrów do mety przewaga ucieczki oscylowała około pół minuty.
Pracę w peletonie znów przejęli zawodnicy Lidl – Trek i Soudal Quick – Step, które szybko uspokoiły sytuację i po chwili przewaga ucieczki ustabilizowała się na około 1 minucie. 50 kilometrów przed metą doszło do kraksy, w której poszkodowani byli między innymi Carlos Rodriguez (INEOS Grenadiers), Paul Penhoët (Groupama-FDJ), Hugo Page (Intermarché-Wanty), Magnus Cort (Uno-X Mobility) i, nie po raz pierwszy w tej edycji, Julian Alaphilippe. Dwóch ostatnich zawodników zbierało się najdłużej i musieli oni gonić główną grupę, do której doszli u podnóża Col de Tartaiguille.
Crash in the peloton, @alafpolak1 and @_rccarlos in particular were involved. They are back on the road
Chute dans le peloton, @alafpolak1 et @_rccarlos ont notamment été impliqués. Ils sont tous repartis #TDF2025 pic.twitter.com/0r3irFkjL9
— Tour de France™ (@LeTour) July 23, 2025
Podjazd pod ostatnią dzisiaj górską premię uciekinierzy rozpoczęli z 1 minutą i 10 sekundami przewagi nad peletonem, z którego po chwili zaatakował Wout van Aert. Nikt jednak nie pojechał za Belgiem, który po kilku kilometrach walki o złapanie ucieczki, zrezygnował z dalszej pogoni. Punkcik z premii trafił w ręcę Vincenzo Albanese.
Około 30 kilometrów przed metą swoje trzy grosze do rywalizacji postanowiła dorzucić pogoda. Zaczął padać deszcz, drogi zrobiły się mokre, a atmosfera w peletonie robiła się co raz bardziej nerwowa. Główna grupa nie odpuszczała harcowników ani na chwilę, jednak również uciekinierzy nie zamierzali się poddawać. Mimo to peleton zbliżał się nieubłaganie, a to zmusiło do reakcji Jonasa Abrahamsena, który postanowił zaatakować gdy przewaga nad peletonem zmalała do 20 sekund.
Na 8 kilometrów przed metą peleton wchłonął trzech jadących jeszcze przed chwilą z przodu harcowników. Norweg został samotnie na przedzie wyścigu, jednak 5 kilometrów przed metą również on został doścignięty. Stało się jasne, że zwycięzcę etapu wyłoni sprinterski pojedynek. Kilometr przed metą doszło do dużej kraksy, w której zostało wielu sprinterów. Na czele została niewielka grupa, z której najszybciej finiszował Jonathan Milan. Dla Włocha było to drugie zwycięstwo w tegorocznym Tour de France i ważny krok na drodze do celu, którym jest wygranie klasyfikacji punktowej.
Wyniki 17. etapu 112. Tour de France:
Results powered by FirstCycling.com
Wszystko o 112. edycji Tour de France:
- Zapowiedź 17. etapu
- Zapowiedź wyścigu
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Plan transmisji telewizyjnych
- Wszystkie artykuły









