9. etap Tour de France zakończy się w Châteauroux – mieście, w którym wygrywali dotychczas wyłącznie najwybitniejsi sprinterzy w historii Wielkiej Pętli. Niedzielny odcinek będzie najprawdopodobniej okazją do tego by ktoś dołączył do tego, skądinąd wąskiego grona, albowiem przez całą długość etapu próżno szukać jakichkolwiek trudności, a zatem także i potencjalnie czegoś, co przyniosłoby widzom spore emocje.
Świat sportu w ostatnich latach bardzo się zmienił. Coraz intensywniejsze życia, jakie bez wątpienia prowadzimy, w połączeniu z niegdyś niedostępnymi transmisjami od startu do mety sprawiły, że obecne od dekad etapy „transferowe” czy też te dedykowane sprinterom budzą coraz większą niechęć ze strony fanów. Niegdyś, gdy rywalizację można było śledzić jedynie z notek prasowych czy radiowych, każdy dzień zmagań można było opisać tak, aby było to ciekawe. Gdy pojawiły się transmisje telewizyjne to te początkowo obejmowały jedynie wybrane fragmenty rywalizacji – a zatem ponownie otrzymywaliśmy kwintesencję sprinterskich etapów, czyli pasjonujące potyczki najszybszych w peletonie. Dziś jednak Tour de France pokazywane jest od startu do mety, a to sprawiło, że długie i płaskie odcinki sprinterskie są niemile widziane przez spore grono fanów – sport bowiem oglądamy dla emocji i swoistych wystrzałów dopaminy z nich wynikających, nie zaś by patrzeć na jadący ławą przez 100 kilometrów peleton, a to miało miejsce np. podczas sobotniego odcinka. Nie będę zatem reklamował tego by zagościć na całą niedzielę przed odbiornikami i śledzić Wielką Pętlę – choć malowniczości 9. etapu odmówić nie można to bez wątpienia ten nie zapowiada się na niezapomniane widowisko. Wszystko co najlepsze czeka na nas prawdopodobnie dopiero na ostatnich kilkunastu kilometrach, a sprinterska potyczka w Châteauroux zapowiada się naprawdę ciekawie.
Châteauroux będzie miastem mety po raz 5. w historii – dotychczas wygrywali tu wyłącznie Mario Cipollini (1998) oraz Mark Cavendish (2008, 2011 i 2021). Czy w 2025 roku ktoś postawi ważny krok do tego, by za dekadę albo dwie być legendą na miarę tej dwójki? A może dla odmiany po wygraną sięgnie mniej znany sprinter? Dowiemy się już podczas dzisiejszego popołudnia.
Oto, co na temat 9. etapu Tour de France 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 9, 13 lipca: Chinon > Châteauroux (174,1 km)
Bliźniaczo podobny odcinek – z tym że prowadzący przez tereny z większym udziałem lasów i małych zbiorników wodnych – przypada na drugą niedzielę rozgrywania tegorocznej Wielkiej Pętli. W końcu Tour to Tour, nie musi kłaniać się widzom w pas.
Pomiędzy Chinon a Châteauroux peleton pokona 174,1 kilometra i około 1300 metrów przewyższenia.


Pogoda
Po upalnej sobocie przychodzi pora na nie mniej gorącą niedzielę – słupki rtęci ponownie mogą pokazać nawet 32 stopnie Celsjusza w cieniu, a tego najprawdopodobniej nie dadzą chmury – niebo bowiem ma być pięknie błękitne. Ochłody nie da też wiatr, choć ten z godziny na godzinę może się wzmagać i w końcówce ma osiągnąć w porywach nawet do 30 km/h – wiać jednak przez sporą część dnia będzie w twarz, a w końcówce od boku w plecy, a zatem nie powinno to sprzyjać podziałom w peletonie.
Faworyci
Przegląd sprinterów rozpocznijmy od tego, który będzie chciał pójść za ciosem – 8. etap zakończył się pierwszą w karierze wygraną podczas Tour de France w dorobku Jonathana Milana (Lidl-Trek). 24-letni Włoch, który z wyraźną przewagą prowadzi w klasyfikacji punktowej, ma wszystkie argumenty za tym by sięgnąć po triumf dzień po dniu – dysponuje ogromną szybkością, a także może liczyć na najdłuższy pociąg w całej stawce. Tak naprawdę poza Mattiasem Skjelmose wspiera go cała amerykańska ekipa – najpierw swoją cegiełkę dokładają Quinn Simmons czy Thibau Nys, a następnie w końcówce za prace biorą się kolejno Toms Skujiņš, Edward Theuns, Jasper Stuyven i wreszcie jako ostatni wyprowadzający Simone Consonni. To działa.
Po defekcie w końcówce sobotniego etapu namieszać będzie chciał zwycięzca 3. odcinka, czyli Tim Merlier (Soudal Quick-Step). Można by żartobliwie napisać, że 32-letni Belg jest póki co niepokonany – finiszował bowiem tylko raz, ale gdy już to zrobił to był najszybszy. Wydaje się, że w niedzielę w Châteauroux nic nie powinno zaburzyć drogi do finiszu dla mistrza Europy, a ten bez wątpienia jest w formie pozwalającej na zgarnięcie kolejnego etapowego skalpu.
Szczerze mówiąc wydaje się, że ta dwójka jest nieco poza zasięgiem dla reszty stawki. Próbować na pewno będzie Biniam Girmay (Intermarché – Wanty), ale ten zdaje się być cieniem zeszłorocznego siebie. Na etapowym podium meldowali się już z kolei Phil Bauhaus (Bahrain-Victorious), Kaden Groves (Alpecin – Deceuninck), Søren Wærenskjold (Uno-X Mobility) czy Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike), ale każdy z nich wydaje się być nieco wolniejszy od najlepszej dwójki i musi liczyć nie tylko na swoją szybkość, ale i to, że na etapie rozprowadzenia Jonathan Milan i Tim Merlier gdzieś zostaną bądź odwrotnie – za szybko zaczną finisz.
O wysokie miejsca powalczyć powinni też tacy zawodnicy jak Tobias Lund Andresen bądź Pavel Bittner (Team Picnic PostNL), Pascal Ackermann (Israel-Premier Tech), Arnaud De Lie (Lotto), Alberto Dainese (Tudor Pro Cycling Team), Bryan Coquard (Cofidis), Vincenzo Albanese (EF Education – EasyPost), Danny van Poppel (Red Bull – BORA – hansgrohe), Paul Penhoët (Groupama-FDJ), Samuel Watson (INEOS Grenadiers), Bastien Tronchon (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Anthony Turgis (TotalEnergies), Cees Bol (XDS Astana Team), Dylan Groenewegen (Team Jayco AlUla) czy Arnaud Démare (Arkéa – B&B Hotels). Grono sprinterów nadal jest zatem całkiem szerokie, a to zawsze zwiększa szanse na zamieszanie i niespodziankę.
Harmonogram
Start ostry: 13:25
Prognozowany finisz: ok. 17:05-17:30
Transmisja: 13:00-17:45 (Eurosport 1 oraz Max/Player)
Wszystko o 112. edycji Tour de France:
- Relacja z 8. etapu
- Zapowiedź wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Plan transmisji telewizyjnych
- Wszystkie artykuły









„Coraz intensywniejsze życia, jakie bez wątpienia prowadzimy, w połączeniu z niegdyś niedostępnymi transmisjami od startu do mety sprawiły, że obecne od dekad etapy „transferowe” czy też te dedykowane sprinterom budzą coraz większą niechęć ze strony fanów.” – nikt tego wytrysku świadomości nie czyta przed publikacją?
„Niedzielny odcinek będzie najprawdopodobniej okazją do tego by ktoś dołączył do tego, skądinąd wąskiego grona, albowiem przez całą długość etapu próżno szukać jakichkolwiek trudności, a zatem także i potencjalnie czegoś, co przyniosłoby widzom spore emocje.” Jeszcze ze 3 zdania podrzędne by wcisnął!
Skopiuje to samo co napisałem pod artykułem o walce w klasyfikacji górskiej, tu tylko dodam że etap bez jednej 4 premii, lotna na starcie to już dajcie spokój. Zawsze jakieś 100 Euro by wpadło, a w uae mówią że muszą to zbierać bo po to się ścigają 🙂
Tegoroczny pierwszy tydzień to są jakieś jaja, finisz na podjeździe, no 2 km ale jednak 50 pkt, górskie premie 10 km do mety, więc i ucieczki się nie chce związywać, więc i nie ma walki o te grochy. Wisienka to już ten etap bez przyznania tytułu walecznego po raz 1 w 21 wieku. No zawsze była premia na jakimś moście czy cokolwiek, nie wiem co organizator miał na myśli.
Jeszcze coś dodam, takie płaskie etapy też są potrzebne, ale dwa takie totalne płaskie etapy w weekend to jednak trochę przegięcie. Aż. Się przypomina 220 km z Tour de pologne we wrześniowym deszczu przy 9 stopniach.
Całkiem dobrze sie oglada za sprawą szybkiej ucieczki. Dla mnie najbardziej niezrozumiałymi i kompletnie nie potrzebnymi są opowieści o kościołach , opactwach itp. zamiast tego więcej wspomnień p. Dariusza z wyścigów miło byłoby posłuchać
@Ewa rozumiem, że zdania dłuższe niż 5 słów, przekraczają możliwości Twojej percepcji?