Wczesny jak na współczesne standardy Touru etap jazdy indywidualnej na czas ma szansę nieco rozjaśnić sytuację w klasyfikacji generalnej i nadać jej wstępny porządek po dniach, w których wyścigiem rządziły chaos i szarpany rytm. To samo uczyni w środę pogoda, eksponując na krótkim dystansie aż trzy odmienne oblicza Normandii. Dzisiejszy odcinek ma bardzo wyraźnego faworyta, ale to, co wydarzy się za jego plecami, ustawi narrację aż do pierwszego mocnego uderzenia w Pirenejach.
Przed nami jedna z tych klasycznych czasówek, w których jakąkolwiek intrygę zastępują waty. Kolarze zmierzą się w środę na 33 kilometrach płaskiej trasy wiodącej przez silnie wyeksponowane tereny na północny zachód od Caen, która nie zawiera żadnych technicznych pułapek i nie daje najmniejszego pretekstu, by choć na moment odpuścić.
Łączny zysk wysokości wynosi zaledwie 202 metry, a cały odcinek da się podzielić na dwie części: pierwszą w stronę Thaon (lekko pod wiatr), i drugą z powrotem do Caen, gdzie później startującym zawodnikom towarzyszyć będą podmuchy od boku. Wyznaczono aż trzy punkty pomiaru czasu w Cambes-en-Plaine (8,2 km), Thaon (16,4 km) i Gruchy (24,8 km), co oferuje ekipom i kibicom sporo punktów odniesienia dostępnych w czasie rzeczywistym.
Start i meta w Caen pozwoli, pomimo skromnego dystansu, wyeksponować aż trzy różne oblicza Normandii, a zlokalizowane w okolicach trasy miejscowości Mathieu i Saint-Contest to dodatkowe smaczki o zabarwieniu humorystycznym.
Oto, co na temat 5. etapu Tour de France 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 5, 9 lipca: Caen > Caen (ITT, 33,0 km)
Pierwszy z dwóch odcinków jazdy indywidualnej na czas w 112. edycji Tour de France rozpoczyna się i kończy w Caen, ale 33-kilometrowa trasa wiedzie głównie przez wiejskie obszary na północ od miasta. Nie jest ani pofałdowana, ani szczególnie techniczna, dlatego – na tak wczesnym etapie rozgrywania wyścigu – wyraźnie faworyzować będzie tych zawodników, którzy włożyli więcej wysiłku w przygotowania do występów w tej dyscyplinie.
Ze względu na bliskość oceanu, kolejny raz rolę może odegrać wiatr, dlatego warto trzymać kciuki za zbliżone warunki dla bezpośrednio rywalizujących ze sobą kolarzy.



Pogoda
Środa w Normandii przyniesie niemal idealne warunki do rozgrywania czasówki: dużo słońca, umiarkowaną temperaturę i jedynie symboliczny wiatr. Między godziną 13:00 a 17:00 termometry wskażą od 22 do 24°C, a niebo pozostanie bezchmurne.
Na tym tle uwagę zwraca jedynie zmienność wiatru. Początkowo północny (N) i praktycznie nieodczuwalny, z czasem zacznie wzbierać na sile, osiągając około 10 km/h w drugiej połowie rozgrywania etapu. Z perspektywy przebiegu trasy będą to głównie boczne i czołowo-boczne podmuchy, czyli raczej drobna przeszkoda niż wsparcie.
Różnice mogą się więc symbolicznie zaznaczyć między najwcześniejszymi a najpóźniejszymi startami, ale w kontekście rywalizacji głównych faworytów warunki pozostaną wyrównane.
Faworyci
Przed nami bardzo wcześnie rozgrywany – przynajmniej jak na współczesne standardy Wielkiej Pętli – etap jazdy indywidualnej na czas, co automatycznie czyni go dniem dedykowanym specjalistom w tej dyscyplinie. Inna sprawa, że w dekadzie wyraźnie zdominowanej przez Pogačara i Vingegaarda, czasówka przestała być przykrym obowiązkiem, a stała się jeszcze jednym, nierzadko decydującym, orężem w walce o największe laury. Minimalizacja strat już nie wystarcza, by marzyć o najlepszej dziesiątce generalki.
Momentami wietrzny, a przeważająco pagórkowaty początek tegorocznego Touru miał między innymi tę zaletę, że wstępnie poukładał klasyfikację generalną. W efekcie większość zawodników zdolnych wykręcić konkurencyjny wynik pojawi się na trasie w ostatnich dwóch godzinach rywalizacji. Wyjątki jednak się znajdą – i to oni wyznaczą benchmark. W gronie tym znajdują się m.in. Luke Plapp (Jayco AlUla), Kamil Gradek (Bahrain Victorious), Edoardo Affini (Visma | Lease a Bike), Mattia Cattaneo (Soudal Quick-Step) i Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale). Australijczyk był jednym z bohaterów tegorocznego Giro d’Italia, Cattaneo potrafi w podobnych okolicznościach zaskoczyć, ale w tym konkretnym przypadku liczę na świetne wyniki zawodników Vismy i Decathlonu: Włoch od jakiegoś czasu w wielkich tourach poniżej pewnego poziomu nie schodzi, a motywacji Francuza sunącego w narodowych barwach po francuskich szosach wyjaśniać chyba nie trzeba.
W okolicy półmetka swoje przejazdy rozpoczną m.in. Kasper Asgreen (EF Education–EasyPost), Nelson Oliveira (Movistar), Tobias Foss (INEOS Grenadiers), Victor Campenaerts (Visma | Lease a Bike) i Mauro Schmid (Jayco AlUla), ale jeśli wiązać z tym gronem jakiekolwiek nadzieje, to głównie za sprawą dobrze dysponowanego Szwajcara.
Tuż przed rozpoczęciem ostatniej godziny zmagań z rampy startowej zjedzie Wout van Aert (Visma | Lease a Bike), ale wszystko, co istotne z punktu widzenia losów środowego etapu i kształtu klasyfikacji generalnej przed Pirenejami, wydarzy się pod sam koniec.
Zdecydowanym faworytem jest Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step), który już na trasie tegorocznego Criterium du Dauphine udowodnił, że w jeździe indywidualnej na czas aktualnie nie ma sobie równych nawet wtedy, kiedy wyraźnie odstaje od swoich głównych rywali na etapach ze startu wspólnego w górzystym terenie. W zamyśle środowy odcinek miał umożliwić 25-letniemu Belgowi zbudowanie przewagi w klasyfikacji generalnej, a nie minimalizowanie przedwcześnie poniesionych strat, ale jest jak jest, a nieobecność Filippo Ganny ujmuje nieco całej intrydze.
Korespondencyjna rywalizacja Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates-XRG) z Jonasem Vingegaardem (Visma | Lease a Bike) to rzecz jasna główna oś wspomnianej intrygi, niezależnie od tego, kto sięgnie dziś po etap. Relatywnie wyraźne zwycięstwo Duńczyka nad Słoweńcem w czasówce na Dauphiné daje do myślenia, zwłaszcza biorąc pod uwagę, w jakim stylu ten drugi zdecydował się to przegrać. Zdecydował się przegrać – właśnie tak chcę to ująć. Trudno przesądzić, w którą stronę wychyli się dziś wskazówka, choć osobiście jestem chyba skłonna nieśmiało postawić na Vingegaarda. Istotne jest jednak coś innego: ewentualna przewaga kolarza UAE Team Emirates-XRG będzie w kontekście całego wyścigu znaczyć znacznie więcej niż sytuacja odwrotna.
Tak może wyglądać najlepsza trójka środowego odcinka, ale wcale nie musi, bo na świetny występ stać również João Almeidę (UAE Team Emirates-XRG), Matteo Jorgensona (Visma | Lease a Bike) i ścigającego się dziś na domowych szosach Kévina Vauquelina (Arkéa–B&B Hotels). Jeśli Primož Roglič (Red Bull–BORA–hansgrohe) wstanie dziś właściwą nogą i uzna, że trochę mu jednak zależy, możemy być świadkami powtórki z tegorocznego Giro. A Mathieu van der Poel (Alpecin–Deceuninck), choć regularnie potrafi budzić oburzenie swoim nonszalanckim podejściem do wielu spraw i zdecydowanie wolałby płakać w lambo niż jeździć czasówki, w żółtym kombinezonie lidera Tour de France na pewno pociśnie.
Tour de France 2025: Etap 5. Godziny startów w czasówce
Harmonogram
Start pierwszego zawodnika: 13:05
Start ostatniego zawodnika: 17:16
Prognozowany koniec ostatniego przejazdu: ok. 17:58
Godziny startu faworytów:
– Luke Plapp: 15:19
– Mattia Cattaneo: 15:33
– Edoardo Affini: 16:44
– Bruno Armirail: 16:52
– Kevin Vauquelin: 16:56
– João Almeida: 17:01
– Matteo Jorgenson: 17:06
– Jonas Vingegaard: 17:09
– Tadej Pogačar: 17:13
– Remco Evenepoel: 17:15
– Mathieu van der Poel (maillot jaune): 17:16
Transmisja TV: od 13:05 w Eurosporcie 1 i Maxie
Wszystko o 112. edycji Tour de France:
- Relacja z 4. etapu
- Zapowiedź wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Faworyci klasyfikacji pobocznych
- Plan transmisji telewizyjnych
- Wszystkie artykuły









„Zdecydował się przegrać” Co Autorka miała na myśli?
„choć regularnie potrafi budzić oburzenie swoim nonszalanckim podejściem do wielu spraw i zdecydowanie wolałby płakać w lambo niż jeździć czasówki, w żółtym kombinezonie lidera Tour de France na pewno pociśnie.” Ale po co takie złośliwości 😀
Jak lubię te zapowiedzi to tutaj jestem rozczarowany 😀
O co chodzi z MVDP i płakać w Lambo? Coś mnie ominęło bo nie mam fejsboczka?
Pani Olu, jak dobrze, że znowu Pani jest. Tylko Pani potrafi płakać w lambo 😁.
Wybaczcie pozostali autorzy – to, że sądzę to, co napisałem powyżej, nie oznacza braku szacunku dla Was. Ale Pani Ola jest tylko jedna.
Jonas zostanie dziś liderem !
Też uważam, że ten dopisek o MVDP jest nie na miejscu i niezbyt śmieszny.
Kolejny grafomański popis Pani hejterki. Miało być poetycko i zabawnie, a wyszło niestrawnie i żałośnie.
Coś z tym harmonogramem nie tak.
Remco po Tadeju?
Jest wolność słowa, i każdy może pisać, co mu się podoba. Ale po przeczytaniu paru komentarzy powyżej po prostu współczuję ich autorom braku poczucia humoru, i braku poczucia jeszcze paru rzeczy. Już kiedyś to napisałem, że jeśli oczekujecie artykułów w stylu raportów policyjnych czy wojskowych, to u P. Oli Górskiej rzeczywiście tego nie znajdziecie.