Na 4. etapie Tour de France nie brakowało emocji, a zdecydowanie najwięcej było ich w końcowej fazie odcinka. Ostatecznie w Rouen triumfował Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG), ale dużo do powiedzenia na temat wtorkowych zmagań mieli Mathieu van der Poel, Jonas Vingegaard i Primož Roglič.
Wiele osób jako głównego faworyta do końcowego zwycięstwa na 4. etapie wskazywało Mathieu van der Poela (Alpecin – Deceuninck), ale Holender musiał się zadowolić drugim miejscem. W rozmowie z WielerFlits Mathieu przyznał, że odrobinę żałuje, iż nie udało mu się sięgnąć po etapowe zwycięstwo w żółtej koszulce lidera wyścigu.
Na początku byłem trochę rozczarowany. Bardzo chciałem wygrać w żółtej koszulce, ale wygrał najsilniejszy. Tak właśnie myślę. Cieszę się też, że dalej mogę walczyć i być w czołówce, bo razem ze mną finiszowali faworyci klasyfikacji generalnej. Mogę być z tego powodu dumny. Zaczynając sprint miałem nadzieję, że będę miał więcej sił, ale okazało się, że muszę odpuścić
– powiedział van der Poel.
Holenderski zawodnik wypowiedział się również na temat swoich szans na utrzymanie żółtej koszulki lidera po piątym etapie Tour de France (jazda indywidualna na czas na dystansie 33 kilometrów w Caen).
Czy po czasówce nadal będę miał koszulkę lidera? Nie. Szanse na to są niewielkie. Oczywiście postaram się jechać tak szybko, jak to możliwe, ale patrząc realistycznie stracę koszulkę.
– zakończył Holender.
Z dobrej strony w Rouen pokazał się Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), który finiszował na 3. pozycji, lecz Duńczyk przyznał, że miał szanse na to, aby na mecie wyprzedzić Mathieu van der Poela.
To był bardzo trudny finał. Kiedy Pogačar przyspieszył byłem w stanie za nim pojechać, choć w pewnym momencie musiałem go na chwilę puścić, ale zauważyłem, że on sam ma trudności z utrzymaniem narzuconego tempa. Dzięki temu udało mi się zmniejszyć dystans. Jeśli chodzi o finisz, bardzo żałuję, że nie udało mi się wyprzedzić Mathieu van der Poela. Byłem naprawdę blisko. Teraz przed nami czasówka i zamierzam dać z siebie wszystko. Zobaczymy na co to wystarczy.
– opowiadał Vingegaard.
W nieco innym tonie wypowiadał się Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe), który w klasyfikacji generalnej zajmuje aktualnie 13. miejsce i traci już ponad minutę do swoich największych rywali. Słoweniec zachowuje jednak spokój.
Na razie nie skupiam się na różnicach czasowych. Moim celem jest dojechanie do Paryża. W pierwszych dniach czułem, że mi czegoś brakuje. Zawsze mówię, że chcę walczyć o końcowe zwycięstwo, ale teraz stawiam na to, aby każdego dnia dać od siebie maksimum możliwości. Zobaczymy dokąd mnie to zaprowadzi. Jeśli dojadę do Paryża, będę z tego powodu bardzo zadowolony.
– mówił Roglič.
Wszystko o 112. edycji Tour de France:
- Zapowiedź wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Faworyci klasyfikacji pobocznych
- Plan transmisji telewizyjnych
- Wszystkie artykuły










No cóż, nie chcąc być zbyt złośliwym, muszę przyznać, że dla Roglica samo dojechanie do Paryża będzie sukcesem (na tle poprzednich startów), o ile rzeczywiście można tak mówić w przypadku kolarza z taką historią. No ale lata lecą, Roglicz chyba nigdy nie chorował na astmę, więc trzeba być realistą.