Billy Ceusters / A.S.O.

Podobało się Państwu niedzielne widowisko zakończone zwycięstwem Mathieu van der Poela? Organizatorzy najwyraźniej spodziewali się, że tak będzie, a na wtorek przygotowali bardzo podobny etap, podczas którego możemy spodziewać się analogicznych rozstrzygnięć. Kto kolejny raz pokaże moc? Komu udało się wyciągnąć wnioski by tym razem włączyć się do walki bądź zminimalizować straty? Dla kogo z kolei to będzie kolejny bolesny dzień w peletonie Tour de France? Wszystkiego dowiemy się już podczas dzisiejszego popołudnia.

Cóż to było za widowisko w niedzielę! Wystarczyły zaledwie 3 ścianki, w tym dwie położone jedna po drugiej i blisko mety, aby w pewnym momencie grupa faworytów liczyła zaledwie 6 kolarzy. Choć ostatecznie stawka nieco się zjechała to na etapowym podium zobaczyliśmy największe gwiazdy światowego peletonu – Mathieu van der Poel pokonał Tadeja Pogačara i Jonasa Vingegaarda. Czemu wspominam o tym w zapowiedzi 4. odcinka? Otóż ten wygląda jak niedzielny etap, ale jeszcze nieco podkręcony – o ile większość dnia ponownie zanosi się na stosunkowo spokojną to końcówka to końcówka to istny rollercoaster zawierający aż 5 górskich premii niższych kategorii, w tym przede wszystkim Rampe Saint-Hilaire (800 m; 10,6%), z którego szczytu do mety pozostanie jedynie nieco ponad 5 kilometrów. Co ważne także i we wtorek do mety poprowadzi delikatny podjazd, aczkolwiek tym razem ten zakończy się jeszcze przed kreską. Ostatnie metry pozwolą zatem na rozwinięcie wyższych prędkości – oczywiście o ile w zapieczonych nogach zawodników zostanie jeszcze choć trochę energii by mocniej nacisnąć na pedały.

Oto, co na temat 4. etapu Tour de France 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 4, 8 lipca: Amiens > Rouen (174,2 km)

We wtorkowym menu Pikardia i Normandia – a konkretniej: liczący 174,2 kilometra i około 2000 metrów przewyższenia etap z Amiens do urokliwie uwitego nad meandrami Sekwany Rouen. Charakterystyczne dla obu krain niewielkie pagórki ciągną się od startu do mety, ale na finałowych 30 kilometrach, gdzie kolarze pokonają kategoryzowane: Côte Jacques-Anquetil (3,5 km; śr. 3,6%), Côte de Belbeuf (1,3 km; śr. 9,1%), Côte de Bonsecours (0,9 km; śr. 7,2%), Côte de la Grand’Mare (1,8 km; śr. 5,0%) i Rampe Saint-Hilaire (0,8 km; śr. 10,6%) – intensywność wyraźnie wzrasta.

Finał w sam raz dla specjalistów od wyścigów jednodniowych – a ponieważ takim czuje się główny faworyt do zwycięstwa w całym Tourze, pozostali liderzy staną się zakładnikami tej nieco kłopotliwej sytuacji.

Pogoda

Wraz z deszczami, które delikatnie nawiedziły peleton w niedzielę, do Francji przyszło także i ochłodzenie, a zatem ponownie czeka nas etap rozgrywany w około 16-18 stopnicach Celsjusza. Choć w nocy szosy zostały nieco zmoczone przez przelotne opady to słońce oraz wiatr powinny je bez problemu osuszyć, a wpływ na rywalizację może mieć szczególnie ten ostatni – podmuchy kierować będą się bowiem ponownie od morza, a to oznacza, że przez większość dnia peleton będzie ustawiony do nich bocznie, zaś podczas sekwencji finałowych podjazdów zawieje czołowo w porywach do nawet 45 km/h. Z jednej strony nie sprzyja to samotnym atakom, z drugiej jednak jeśli z przodu znajdą się mocni i oddani pomocnicy to pogoń jadąc w jednej z kolejnych grupek może być naprawdę trudna.

Faworyci

Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck) zapowiadał, że bardzo chciałby utrzymać koszulkę lidera aż do jutrzejszej czasówki, a to oznacza, że dziś będzie najprawdopodobniej potrzebował… wygrać. Okej, teoretycznie wystarczy mu nie stracić dziś bonifikatami koszulki na rzecz Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates – XRG), ale na papierze wydaje się, że to właśnie mistrz świata będzie głównym rywalem dla Holendra, a zatem panowie stoczą bój nie tylko o etapowy skalp, ale i prowadzenie w całym wyścigu. Więcej podjazdów to argument za Słoweńcem, który może teoretycznie spróbować gdzieś zerwać lidera Alpecin-Deceuninck, z kolei ten musi tylko wyczekać rywali, a wypłaszczenie przed metą wydaje się być wprost stworzone do tego by Mathieu van der Poel pokazał pełnię swoich umiejętności i zafiniszował w stylu, na który nikt w peletonie 112. edycji Tour de France nie ma odpowiedzi.

Oczywiście to nie jest tak, że cały kolarski świat pogodził się z walką tej dwójki i odpuści bez podjęcia rywalizacji. W niedzielę widzieliśmy bardzo ofensywne nastawienie u Jonasa Vingegaarda i Matteo Jorgensona (Team Visma | Lease a Bike). W holenderskiej ekipie wszyscy zapewne mają świadomość, że na tego typu etapach teoretycznie ciężko będzie im coś zyskać, a prędzej zostaje jedynie minimalizacja strat, ale… Czyż atak w terenie sprzyjającym rywalowi nie jest sposobem na zyskanie przewagi psychologicznej?

Gdzieś w tym wszystkim odnaleźć spróbują się inni faworyci klasyfikacji generalnej – m.in. Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step), Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe) czy Santiago Buitrago (Bahrain – Victorious). W optymalnej formie każdy z nich potrafił walczyć w tego typu terenie, niemniej wydaje mi się, że obecnie każdemu z nich nieco brakuje do tego by ograć największe gwiazdy peletonu.

Rzecz jasna w peletonie 112. edycji Tour de France mamy nie tylko kolarzy celujących w klasyfikację generalną, ale i zawodników, którzy podobnie jak Mathieu van der Poel, myślą o etapach. W niedzielę część z nich zobaczyliśmy już w akcji, a dzisiejszy etap powinien odpowiadać takim kolarzom jak Romain Grégoire (Groupama-FDJ), Julian Alaphilippe i Marc Hirschi (Tudor Pro Cycling Team), Thibau Nys (Lidl-Trek), Aurélien Paret-Peintre (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Oscar Onley (Team Picnic PostNL), Axel Laurance i Samuel Watson (INEOS Grenadiers), Simone Velasco (XDS Astana Team), Jenno Berckmoes (Lotto) czy Alexandre Delettre (Team TotalEnergies).

Istnieje też scenariusz, że ktoś spróbuje wykorzystać jakiś ewentualny przestój i ubiec największe gwiazdy peletonu. Myślę, że ponownie zobaczymy szaleńczo atakującego Kévina Vauquelina (Arkéa – B&B Hotels), który cały czas marzy o przejęciu choć na jeden dzień koszulki lidera. Jego sprzymierzeńcami w tego typu próbach mogą być np. Ben Healy i Neilson Powless (EF Education – EasyPost) czy Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility), ale bądźmy szczerzy – wydaje się, że taki scenariusz nie ma racji bytu na obecnym etapie wyścigu.

Harmonogram

🚴 Start ostry: 13:35
🏁 Meta: ok. 17:20-17:45
📺 Transmisja: od 13:00 do 18:00 w Eurosporcie 1 i na platformach Max / Player


Wszystko o 112. edycji Tour de France:

Poprzedni artykułFlamme Rouge #1: Żółta koszulka Piaseckiego
Następny artykułTour de France 2025: Cztery żółte kartki dla kolarzy po 3. etapie!
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze